CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: zbiór opowiadań

Po tym występie w Mam talent zmieniłem fryzurę, zgoliłem wąsy i skończyłem z Freddiem. To tak, jakbym samego siebie wsadził do trumny, spuścił do dołu i przysypał ziemią. Byłem sobie trupem, grobem i zniczem.

– Grzegorz Bogdał „Ty mnie, ja ciebie” z tomu „Floryda” –

Sobowtór, karzeł, dekapitacja… Grzegorz Bogdał – „Floryda”

Lubię sięgać po zbiory opowiadań. Jeśli opowiadanie jest dobre, w skondensowanej formie zawiera takie samo bogactwo treści, jak niejedna obszerna powieść. Opowiadania z tomu Floryda są dobre. Oryginalne, ale też na tyle uniwersalne, że przemówią do szerokiego grona czytelników.

Pięć tekstów o ludziach niezwykłych w swej zwyczajności i zwyczajnych w swej niezwykłości. Bo czy starzejący się „gwiazdor”, który nie może pogodzić się z brakiem zainteresowania, jest czymś nadzwyczajnym? Albo kobieta po wylewie, powtarzająca w kółko tylko jedno słowo? Nie. Ani w literaturze, ani w życiu nie jest to nic niespotykanego. Z drugiej strony postacie wykreowane przez Grzegorza Bogdała są na tyle wyjątkowe, że przykuwają uwagę i pozwalają osnuć na ich osobliwości pajęczynę opowieści.

Continue reading

Sentymentalna podróż do świata Lovecrafta – „W górach szaleństwa i inne opowieści”

Opowiadania Lovecrafta po raz pierwszy wpadły mi w ręce na początku szkoły średniej. To był czas fascynacji horrorem. Po przeczytaniu dziesiątek książek Stephena Kinga, Deana Koontza, Grahama Mastertona i kilku innych popularnych autorów, sięgnęłam po bardziej wyrafinowaną literacką grozę. Stefan Grabiński, Edgar Allan Poe, Howard Phillips Lovecraft – pokochałam ich od pierwszego przeczytania i do dziś mam ogromny sentyment do przesiąkniętych atmosferą gotyckiej grozy opowiadań pióra tych nieżyjących już klasyków.

Jeśli o samego Lovecrafta chodzi to nie pamiętam, która jego książka wpadła mi w ręce jako pierwsza, pamiętam za to, że pewnej zimy, siedziałam po turecku na podłodze przyciśnięta plecami do grzejnika i jak zahipnotyzowana czytałam zbiór opowiadań, który zawierał utwór Zimno. Obrazy, które odmalował słowami Lovecraft, na zawsze wyryły się w mojej pamięci. 

Continue reading

Marek Šindelka – „Zostańcie z nami” [recenzja premierowa]

W moje ręce wpadła kolejna książkowa nowość od wydawnictwa Afera, które specjalizuje się głównie – ale nie tylko – we współczesnej literaturze czeskiej. Marek Šindelka to autor absolutnie mi nieznany, ale z informacji na skrzydełku książki dowiedziałam się, że, mimo młodego wieku, jest w ojczyźnie cenionym i odnoszącym sukcesy pisarzem. Zanim zabrałam się za lekturę tomu jego opowiadań, wyczytałam jeszcze na odwrocie okładki następuję słowa: Šindelka pisze rytmicznie, dynamicznie, w punkt, bez dłużyzn, jakby zdawał sobie sprawę, że w naszych czasach nic, co nie spodoba się „od pierwszego kliknięcia”, nie zostanie przeczytane.

No właśnie… Po lekturze dwóch pierwszych niedługich opowiadań w mojej głowie pojawiła się myśl, że albo nie potrafię zrozumieć i docenić prozy czeskiego autora – bo w opowiadaniach Imię i Łuk zupełnie nie dostrzegłam jego kunsztu – albo ten opis to zmyślna prowokacja. Wydawca testuje czytelnika, sprawdza, czy jest jednym z tych małostkowych i powierzchownych odbiorców, którzy nie doczekawszy się już na początku literackich fajerwerków, odkładają książkę nie dając jej – i sobie – prawdziwej szansy. Przecież już sam tytuł zbioru, Zostańcie z nami, zdaje się sugerować, że warto „zostać”. Ta fraza to sygnał, że autor ma coś w zanadrzu,  że jeszcze nas zaskoczy. I rzeczywiście tak się dzieje.

Continue reading

Jan Jakub Kolski – „Jańcio Wodnik i inne nowele” [recenzja + konkurs]

Jańcio Wodnik i inne nowele to zbiór sześciu obszerniejszych opowiadań, z których większość została zekranizowana przez samego autora. Jan Jakub Kolski jest nie tylko pisarzem, ale też scenarzystą filmowym i teatralnym oraz reżyserem. Zarówno jego proza jak i filmy przenoszą w świat baśniowy, ale i mroczny, nieprzewidywalny, niepokojący.

Historie Kolskiego z jednej strony są do siebie podobne – wszystkie dzieją się na wiejskiej prowincji, w przybliżeniu w latach 60-tych i 70-tych, a głównym bohaterem każdej z nich jest prosty mężczyzna – jednak odnajdziemy w tych opowieściach różnorodność, bogactwo tematyki i symboliki. Opisywany przez Kolskiego świat to miejsce na styku realności i snu. Głęboka wiara chrześcijańska, na każdym kroku miesza się z zabobonami i pogańskimi obrzędami. Jasnowidzenie, prorocze sny, wizje i małe cuda są tu niemal codziennością. Spotkania z duchami, które błąkają się po okolicy nie mogąc odejść w zaświaty, widma nie tylko ludzi, ale i zwierząt, których ujrzenie jest złym omenem, groźne istoty znane z legend, przenikające do świata realnego. Klątwy i uroki, prawdziwi uzdrowiciele i szarlatani, stygmatycy, noworodki z ogonkami, strzygi, wodniki i inne demony, miejsca o magicznej mocy, etc., etc. Opowiadania Kolskiego to kwintesencja niesamowitości. Jest nastrojowo, nad każdą chatą unosi się aura tajemnica, ale jednocześnie istnieje balans między ziemskim a nadprzyrodzonym. Wszystkie elementy do siebie pasują, nie czujemy się przytłoczeni nadmiarem niezwykłości, jesteśmy skłonni uwierzyć w istnienie tego nadzwyczajnego świata opisywanego w sposób poetycki i subtelny.

Po chwili zza prześwietlonych na srebrnoszaro drzew wychynęła wolno jakaś postać. Podeszła kilka kroków (…) Był to prawie nagi mężczyzna… z głową wilka (…) Stworzenie podeszło jeszcze dwa kroki. Zatrzymało się. Było dość daleko, a mimo to zobaczyła wyraźnie wielki wilczy łeb z mądrymi oczami, zrośnięty z muskularnym ciałem mężczyzny. Patrzyli na siebie przez długą chwilę. Potem istota wydała z siebie cienki zaświst. Wilczyca postawiła uszy, naprężyła się i kilkoma skokami przypadła do nóg swojego pana. Odeszli w noc.

Continue reading

Rose Tremain – „Lato zimą” [recenzja premierowa]

Lato zimą, zbiór trzynastu opowiadań, lektura w sam raz na jeden lub dwa jesienne wieczory.

Już otwierająca zbiór historia zatytułowana Amerykański kochanek trafia w czuły punkt. To niezwykle smutna i gorzka opowieść o kobiecie, która w wieku zaledwie trzydziestu lat czuje, że jej życie się skończyło. Ognisty i perwersyjny romans, nagle się kończy, ale okazuje się, że nie można zapomnieć. Ta historia wyniszczającego i spalającego od środka uczucia nie jest może niczym nowym, ale wyjątkowo mnie poruszyła. Zakończenie jest dokładnie takie, jakie sama bym napisała. Prawdziwe w swej prostocie i rozdzierające. Każdy kto doświadczył w życiu tęsknoty i niespełnienia, wraz z finałem tej opowieści poczuje lekkie ukłucie, może nawet uroni łezkę…

Tylko nie zrozumcie mnie źle. Opowiadania Rose Tremain absolutnie nie są ckliwe. Są za to bardzo autentyczne. Zwyczajne, można by powiedzieć, ale jest w nich jakiś ciężar i melancholia, która sączy się z stopniowo z kolejnych stron. Muszę jednak zaznaczyć, że poziom opowiadań jest dość nierówny. Jedne wdzierają się w umysł, jakby chciały tam zamieszkać na zawsze, inne niemal od razu ulatują, jak mało znacząca impresja. Na szczęście te dobre przeważają, dlatego bez wahania poleciłam zbiór Tremain, szczególnie kobietom.

Continue reading

Mateusz Kuśmierek „Historie śmiertelne” [recenzja]

Co za okładka! Androgyniczna twarz uwalana błotem i krwią. Dłonie dotykające twarzy i szyi. Dłonie dziwnie zdeformowane, z krogulczymi pazurami… Człowiek czy bestia? Żywy czy trup? Spoglądająca martwym wzrokiem postać przypomina zakopanego żywcem człowieka, który jakimś cudem wygrzebał się z grobu… Ból. Cierpienie. Pustka. Pragnienie zemsty… Co wyraża ta twarz…?

Oglądając tak mroczną okładkę, byłam przekonana, że mam przed sobą zbiór opowiadań grozy. Biorąc do ręki Historie śmiertelne myślałam, że wkraczam w świat horroru i makabry. Ale wydawca nieźle sobie zadrwił z czytelnika, albo to ja wpadłam w pułapkę stereotypów i szablonowego myślenia. Bo tom Mateusza Kuśmierka, poza tytułem i budzącą dreszczyk niepokoju okładką, niewiele ma z literacką grozą wspólnego. A wiecie co jest w tym najdziwniejsze – że wcale nie jest mi z tego powodu przykro. Historie śmiertelne to kawał dobrej książki. Osadzonej głównie we współczesności, pełnej wyrazistych bohaterów, opowiadającej o ludziach, którzy z różnych powodów znaleźli się nad przepaścią. Trafiamy w sam środek piekła. Tyle że to ziemskie inferno, które ludzie sami sobie zgotowali. Piekło wojny, piekło więzienia, piekło przemocy domowej, piekło związku bez miłości, piekło…

Continue reading

Yiyun Li „Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna”

Książkę tę zabrałam na weekendowy wyjazd nad jezioro. Pogoda była fatalna. Dużo deszczu, mało słońca. Siedziałam w lesie zawinięta w koc z kubkiem kawy w dłoni i pochłaniałam jak zahipnotyzowana opowiadania nieznanej mi dotąd autorki…

Yiyun Li pochodzi z Chin, ale od dwudziestu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jej utwory były wielokrotnie nagradzane, pisarka jest szczególnie ceniona w USA i Wielkiej Brytanii. Polscy czytelnicy mieli okazję zapoznać się z kilkoma zbiorami opowiadań i powieściami autorki, wszystkie opublikowało Wydawnictwo Czarne.

Jeśli chodzi o opowiadania ze zbioru Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna, nie mogę przestać zadawać sobie pytania, co takiego w nich jest? Co tkwi w tych z pozoru banalnych historiach, że tak magnetyzują, pobudzają do refleksji i stawiania sobie pytań, na które znalezienie odpowiedzi jest niemal niemożliwe? Teksty Li są enigmatyczne, wizja świata w nich ukryta raczej pesymistyczna. Wszystkie opowieści przenika przytłaczające poczucie samotności i pustki.  Na jednym biegunie jest smutek i brak nadziei, na drugim trudna do zrozumienia bierność i zgoda na nędzny los. Bohaterowie opowieści Li nie buntują się, nie walczą, są jak lunatycy – znieczuleni podporządkowują się przeznaczeniu.

Continue reading

Rafał Niemczyk „Mama umiera w sobotę” [recenzja premierowa]

Dziś na blogu ponownie debiutujący polski autor i ponownie coś dla miłośników krótkich form – zbiór siedmiu opowiadań Mama umiera w sobotę. Lejtmotywy pisarstwa Rafała Niemczyka to: śmierć, trup, ciało, opozycja dziecko-dorosły. W każdym z tekstów pojawia się też temat międzyludzkich relacji, interakcji, zależności, a nawet uzależnień. Uniwersum Niemczyka ma w sobie coś z absurdu i surrealizmu pisarstwa Kafki, grozy i niesamowitości twórczych światów Poego, chaosu i opresyjności literackich przestrzeni Dostojewskiego. Bohaterowie większości utworów to szaleńcy i paranoicy, którzy sami są twórcami swojego obłędu. Mają goladkinowski rys – to anonimowi, szarzy ludzie, żyjący urojonymi problemami i walczący z fantazmatycznymi wrogami.

W moim odczuciu opowiadania te można podzielić na dwie kategorie: opowieści realistyczne i historie realistyczno-metafizyczne. W przypadku pierwszych kluczowy jest mimetyzm. Autor wiernie odwzorowuje realia życia, kreśli wiarygodne portrety bohaterów. Opowiadania z drugiej kategorii ocierają się o fantastykę, realizm magiczny, wiele w nich metaforyki i symbolizmu. Zacierają się w nich granice między wyobraźnią a rzeczywistością. Podobne rozgraniczenie widoczne jest także na poziomie formy literackiej. Realistyczne historie pisane są prostym i przejrzystym językiem. Kompozycja i styl są skromne i oszczędne. W utworach tych nie ma nawet jednego zbędnego słowa. W opowiadaniach z wątkami nadnaturalnymi pojawiają się kwiecistości, gawędziarski styl i wielopoziomowa narracja.

Continue reading

Maciej Kaźmierczak „Zwierzyna” [debiut – recenzja premierowa]

Daleko mi do wegetarianki, ale tempo w jakim pożarłam Zwierzynę, nawet mnie samą przeraziło. Nie ma krzty przesady w stwierdzeniu, że tom Macieja Kaźmierczaka jest dla mnie – w kategorii: twórczość polskich autorów – odkryciem roku.

Wyobraźcie sobie, że spacerujecie miastem, a z nieba spadają wam pod nogi opowiadania. Kartki opadają powoli, można złapać je w locie albo podnieść którąś z ziemi. Autor tomu Zwierzyna zorganizował taki happening – a przynajmniej zrobił to w wyobraźni. Otwierające zbiór opowiadanie jest – początkowo dość enigmatycznym – manifestem współczesnego artysty. Przez osadzenie twórcy w roli geniusza, mistrza, demaskatora, a nawet demiurga posiadającego moc kreacji oraz transformacji ludzkich umysłów, gustów i potrzeb, przywodzi na myśl romantyczne i młodopolskie manifesty poetyckie. Przy okazji autor tworzy swoje literackie alter ego, z którym niemal stapia się w jedność. To drugie ja jest kontestatorem o dość brutalnej, wywrotowej naturze i zbrodniczej wyobraźni. Ostatecznie obaj decydują się na bezkrwawą rewolucję artystyczną, której zwieńczeniem jest rozrzucenie z dachu wieżowca kartek maszynopisu… Kolejne teksty zbioru możemy traktować jako te unoszące się w powietrzu strony, zadrukowane historiami z którymi autor chce dotrzeć do czytelników.

Continue reading

Thomas Ligotti – „Teatro Grottesco” [recenzja]

Teatro Grottesco to jak dotąd jedyna wydana w Polsce antologia napisanych na przestrzeni kilkudziesięciu lat opowiadań Thomasa Ligottiego. Nie mogę sobie przypomnieć, jak ta książka znalazła się w moim domu. Kupiona kiedyś razem z innymi pozycjami, wsadzona na półkę i zapomniana zwróciła moją uwagę dopiero podczas niedawnych porządków po remoncie. Nie wiedziałam, że posiadam taki skarb.

Lektura Teatro Grottesco była dla mnie sentymentalną podróżą do przeszłości. Do czasów, kiedy mając naście lat zaczytywałam się w takich autorach jak H. P. Lovecraft czy E. A. Poe. Ci klasycy literatury grozy są – obok Franza Kafki i Brunona Schulza – wymieniani jako literaccy przodkowie Thomasa Ligottiego (pisarz nie ukrywa, że miał okazję zapoznać się z polską literaturą i szczególnie ceni twórczość Schulza właśnie). Osobiście dodałabym do tej listy jeszcze Hoffmanna, Orwella, Lema, Dostojewskiego, Borgesa i Grabińskiego, których utwory przypominały mi się w trakcie lektury zbioru opowiadań amerykańskiego twórcy weird fiction.

Continue reading

Stephen King „Czarna bezgwiezdna noc” [recenzja]

W oczekiwaniu na najnowszą książkę Stephena Kinga – do premiery powieści Przebudzenie pozostały niecałe cztery tygodnie – postanowiłam zapoznać się wreszcie ze zbiorem czterech dłuższych opowiadań, albo jak wolą niektórzy minipowieści, tego autora, który od jakiegoś czasu zalegał na jednej z półek.

Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że siła pisarstwa amerykańskiego autora tkwi w umiejętnym połączeniu realizmu i fantastyki. King potrafi wprowadzać do świata rzeczywistego zjawiska nadprzyrodzone, elementy metafizyki, a nierzadko potwory i demony karmiące się ciałem i umysłem, krwią i strachem, w taki sposób, że nawet najbardziej niewiarygodna historia, staje się prawdopodobna i autentyczna, a na plecach czuć dreszcze. Jednak nie tym razem. Zamieszczone w tomie Czarna bezgwiezdna noc historie są wręcz naturalistyczne. To wszystko mogłoby się wydarzyć, i co więcej na pewno już nie raz się wydarzyło. Dlatego jest jeszcze bardziej przerażające niż najkoszmarniejszy wytwór fantazji.

Continue reading

Kurt Vonnegut „Armagedon w retrospektywie”

Armagedon w retrospektywie to zbiór niepublikowanych dotąd opowiadań Kurta Vonneguta. Znajduje się w nim jedenaście utworów literackich, list przyszłego pisarza wysłany do rodziców niedługo po zakończeniu drugiej wojny światowej oraz przemówienie z 2007, którego autor niestety nie zdążył wygłosić przed śmiercią.

Zbiór otwiera wstęp autorstwa Marka Vonneguta – syna zmarłego pisarza – który odsłania przed czytelnikiem, jaki był Vonnegut prywatnie, pozwala dowiedzieć się nieco więcej na temat tego w jaki sposób tworzył i utwierdzić w przekonaniu, że amerykański autor był człowiekiem nietuzinkowym, ekscentrycznym – ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu – i obdarzonym unikatowym poczuciem humoru.

Continue reading

Chuck Palahniuk „Opętani” [recenzja]

W 1997 roku austriacki reżyser Michael Haneke zrealizował film Funny Games (dziesięć lat później sam stworzył lepiej znany szerszemu odbiorcy remake z popularnymi amerykańskimi aktorami w rolach głównych). Powieść Opętani jest dla mnie literackim odpowiednikiem tego filmu. Nie wiem, czy Chuck Palahniuk oglądał Funny Games, ale zawarł w swojej książce tę samą myśl. Człowiek kocha przemoc, uwielbia patrzeć na cierpienie innych, jest żądnym krwi potworem, który swój głód zaspokaja czytając horrory, oglądając makabryczne filmy, zabijając w wirtualnym świecie gier komputerowych. W ten sposób pośrednio, a co najważniejsze bez żadnych konsekwencji, wyładowuje agresję i zaspokaja mroczne, krwiożercze instynkty.

Książka Palahniuka, podobnie jak film Hanekego, jest misternie zaplanowaną grą z odbiorcą. Obaj twórcy zdają się zadawać pytanie: Skoro to takie obrzydliwe i wynaturzone, to dlaczego na to patrzysz? Dlaczego nie wyłączysz telewizora/nie przerwiesz lektury? Nie zrobisz tego, bo zło cię fascynuje. Chcesz kolejnej dawki okropieństw, następnej historii obnażającej ludzką ohydę. Twoją ohydę.

Continue reading

Jonathan Carroll „Upiorna dłoń” [zbiór opowiadań]

W twórczości Jonathana Carrolla zaczytywałam się już w szkole średniej, a ponieważ pamięć mam dobrą, tylko krótką, teraz – po ponad dziesięciu latach – jego książki przeżywają u mnie drugą młodość.

Upiorna dłoń to zbiór osiemnastu opowiadań, który otwiera utwór Pan Fiddlehead – krótka powiastka o egoizmie z wyimaginowanym przyjacielem z dzieciństwa w tle. To surrealistyczne opowiadanie przedstawia zderzenie zwyczajnej, szarej codzienności ze światem fantazji, które się materializują i stają na progu naszego domu. Ta niezwykła historia świetnie wprowadza czytelnika w klimat pisarstwa Carrolla.

Continue reading