Gdybym miała scharakteryzować debiutancką książkę Weroniki Murek jednym słowem, byłoby to słowo zaskoczenie. Bo oto mam przed sobą zbiór opowiadań, który nie jest tym czym się wydaje… Ten barokowy tytuł książki i równie wymyślnie zatytułowane kolejne opowiadania (przyznajcie się, kto – podobnie jak ja – przed ostatecznym zatopieniem się w lekturę, ogląda książkę ze wszystkich stron, zagląda do spisu treści i dyskretnie zerka na ostatnią stronę, żeby się upewnić, że tam jest), tych kilka słów, które widzimy na długo przed tym, nim zaczniemy naprawdę czytać… Te słowa są jak znaczone karty. Zapamiętujemy je. Zamieniają się w naszych umysłach w obrazy, i skojarzenia. Są jak obietnica. Weronika Murek swoimi obietnicami wyprowadza czytelnika w pole, bo żaden z tekstów nie jest tym, czego się spodziewamy. Błądzimy. Długo nie widać na horyzoncie znajomych miejsc i ludzi, wszystko jest dziwne, odrealnione, nieswoje, ale ostatecznie ta podróż wiele nas uczy. Nie tylko tego, by nie oceniać po pozorach.

Continue reading