Clockwork Orange budzi na kolejnych etapach lektury sprzeczne odczucia. Ambiwalentny stosunek do tej powieści mieli zarówno jej twórca, jak i autor polskich przekładów. Fascynacja i bunt. Zachwyt nad odwagą i pomysłowością Anthony’ego Burgessa i przerażenie, że wizja ta po części już się ziściła i codziennie urzeczywistnia się na naszych oczach…

Długo zastanawiałam się, od czego zacząć ten tekst. Zdecydowałam, że najlepiej od cytatów. Jeśli przez nie przebrniecie, to znaczy że Mechaniczna pomarańcza zaintrygowała was na tyle, by czytać dalej. Jeśli nie dacie rady przetrawić tego obłąkańczego słowotoku, jeszcze nie czas na zmierzenie się z kultowym dziełem Burgessa…

Przyznaję, że sama nie od razu doceniłam tę powieść. Miałam dwa podejścia do Mechanicznej pomarańczy. Za pierwszym nie szło mi najlepiej… Minęło kilka lat… Za drugim to już nie było czytanie, to była obsesja. Na pierwszy ogień poszedł u mnie przekład w wersji R, relatywnie najmniej przystępny, ale podejrzewam, że tylko dla kogoś, kto – jak ja – słabo zna język rosyjski. Potem przekład w wariancie A. Czysta lekturowa przyjemność. I na koniec angielskojęzyczny oryginał. Wisienka na torcie, chociaż nie obeszło się bez zaglądania do słowniczka na końcu książki.

Continue reading