CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: thriller psychologiczny

Jak się morduje książki – Camilla Way „Obserwując Edie” [recenzja premierowa]

Chcieli zamordować tę książkę i prawie im się udało, ale prawie robi wielką różnicę. Usiłowali ją zamordować, ale nie wykrwawiła się do końca…

Pozwalam sobie na żarty, ale w trakcie lektury wcale nie było mi do śmiechu. Tak fatalnie przetłumaczonej i zredagowanej książki nie miałam w rękach już dawno, a może nawet nigdy. I zaznaczam, że nie chodzi o egzemplarz recenzencki przed ostateczną korektą, a oficjalne wydanie jakie znajdziecie w księgarniach. Mimo to polecam powieść Camilli Way. Jednak tylko tym, którzy potrafią się zdystansować, skupić na treści, nie na formie. Chociaż to trudne i chociaż sama klęłam podczas lektury, nie mogę powiedzieć, że to beznadziejna powieść i żałuję zmarnowanego czasu. Twórcy polskiego wydania zawiedli, to pewne, ale sama opowieść brytyjskiej pisarki jest solidnym thrillerem psychologicznym. Szkoda tylko, że nieudolny przekład psuje wrażenia z lektury. Aż ma się ochotę wyciągnąć czerwony długopis i kreślić, poprawiać, korygować…

Z tłumaczeniem książki jest jak z lektorem w filmie. Powinno być naturalne i neutralne. Nie dominować i nie zakłócać odbioru. Wprawny autor przekładu – albo dobry lektor – sprawi, że tłumaczenie płynnie stapia się z oryginalną wersją językową. Odbiorca czuje się tak, jakby język tłumaczenia był językiem oryginału. To złudzenie powinno być tak silne, że aż niedostrzegalne. Niestety nie zawsze tak jest.

Continue reading

Żeby w coś uwierzyć, musisz to przeżyć. Musisz ubrudzić sobie błotem dłonie i mieć ziemię pod paznokciami. Musisz ryć w poszukiwaniu prawdy.

– Sarah Pinborough „Co kryją jej oczy” –

Sarah Pinborough – „Co kryją jej oczy” [recenzja premierowa]

Po lekturze Co kryją jej oczy mam mocno mieszane uczucia. Świetna książka – myślałam jeszcze przedwczoraj. Rozkoszowałam się lekturą przez kilka dni i byłam tego zdania, dopóki nie przeczytałam do końca… Bo finał tej powieści mocno rozczarowuje. Zakończenie miało być totalnie nieprzewidywalne, ale je przewidziałam. Tyle że przez ostatnie sto stron powtarzałam sobie w duchu, niemożliwe, na pewno nie o to chodzi, a jednak…

Miał być triumf wyobraźni, a tymczasem nie ma tu nic, czego nie znalibyśmy z literatury i kina. Mogłabym wymienić co najmniej kilka tytułów o analogicznym zakończeniu, ale nie zrobię tego, bo zdradziłabym tym samym rozwiązanie zagadki i zakończenie, a może jednak zechcecie przeczytać i wyrobić sobie własną opinię. 

Co kryją jej oczy to opowieść o trójkącie miłosnym. David, zabójczo przystojny, pociągający i zamożny psychiatra, Adele, jego piękna, posłuszna i w każdym calu perfekcyjna żona oraz Louise, lekko zaniedbana rozwódka samotnie wychowująca kilkuletniego syna. Ich drogi przecinają się niby przypadkiem, ale nic tu nie jest przypadkowe. Jedno z nich jest mistrzem intryg i manipulacji. Pytanie tylko które.

Continue reading

Wioletta Lekszycka „Siewcy chwastu” [recenzja przedpremierowa]

Siewcy chwastu rozpoczynają się od prawdziwego trzęsienia ziemi. W małym miasteczku dochodzi do zuchwałej zbrodni. Ktoś morduje starszą kobietę. Do zabójstwa dochodzi w kościele… Wydaje się znajome? Dokładnie tak wyglądała pierwsza zbrodnia seryjnego mordercy Karola Kota, który terroryzował Kraków w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Jedna z niechlubnych kart naszej historii. Zaatakowana przez Kota staruszka przeżyła atak. Ofiara z powieści Wioletty Lekszyckiej nie miała tyle szczęścia. Czy było to zabójstwo na tle seksualnym, czy tylko je na takie upozorowano, by zmylić śledczych? Czy mieszkańcy spokojnej dotąd miejscowości powinni obawiać się o swoje bezpieczeństwo?

Tym co od początku uderza w powieści Siewcy chwastu, jest zestawienie prostoty i czystości natury z ludzkim zezwierzęceniem. Na idyllicznym krajobrazie pojawia się obrzydliwa rysa. Za sprawą ludzkiego bestialstwa Arkadia przemienia się w ziemskie inferno. Trafiamy do miasteczka, które słynie z jeziora o krystalicznie czystej wodzie. Przyciąga ono turystów, pragnących wypocząć w zacisznym zakątku, w baśniowych okolicznościach przyrody. Z podobnego powodu zaszyła się tutaj Joanna, młoda kobieta, która przed czymś ucieka… To ona znajduje ciało zamordowanej staruszki i angażuje się w policyjne śledztwo. Podejrzenia natychmiast padają na lokalnego pijaczka i gbura, który mieszka po drugiej stronie jeziora, z dala od reszty sąsiadów. Ten gwałtowny, wynaturzony człowiek od dawna żyje poza nawiasem społeczeństwa, gardzi wszelkimi kodeksami i zasadami. Ale czy byłby w stanie popełnić tak okrutną zbrodnię? Może jest tylko kozłem ofiarnym? Wkrótce okazuje się, że znał zamordowaną kobietę, tych dwoje łączyła relacja, której nikt by nie podejrzewał…

Continue reading

Claire Douglas – „Siostry” [recenzja premierowa]

Claire Douglas to kolejna autorka, która postawiła sobie za cel wywiedzenie czytelnika jej książki w pole… Chyba taka już specyfika tego gatunku. Dobre thrillery, thrillery psychologiczne i opowieści z elementami kryminału okazują się w finale czymś innym niż na początku. Nie inaczej jest w tym przypadku. Chociażby okładka. Wystarczy rzucić okiem, a  w umyśle pojawia się jakieś – choć jeszcze dość mgliste – wyobrażenie, o czym może być ta książka. Opisy na froncie i z tyłu okładki, tak zwane blurby, i ta wizja odrobinkę się wyostrza. Fragment powieści na skrzydełku okładki – o będzie mrocznie i może nawet trochę psychodelicznie… Dzień, dwa lub trzy spędzone z tą lekturą i zakończenie, kiedy przekonujecie się, że nic nie było takie, jak się spodziewaliście, a wasze teorie i domysły raczej się nie potwierdziły. Misja zmylenia i przechytrzenia czytelnika zakończona sukcesem.

Continue reading

Donato Carrisi „Hipoteza zła” [recenzja premierowa]

Już po przeczytaniu kilku stron wiedziałam, że Hipoteza zła to książka, od której trudno się oderwać. Carrisi umie mistrzowsko przykuć uwagę czytelnika. Mroczny i intrygujący początek, dynamiczna i nieprzewidywalna historia pełna mylnych tropów i zaskakujących zwrotów akcji. Naprawdę nieczęsto zdarza mi się trafić na opowieść, która co i rusz zaskakuje. Powieść Donato Carrisiego do nich należy. Żałuję tylko, że nie przeczytałam najpierw poprzednich książek włoskiego autora – w tym Zaklinacza. Nawiązania do śledztwa z wcześniejszego tomu niejednokrotnie pojawiają się w najnowszej powieści Carrisiego i na tyle rozbudziły moją ciekawość, że na pewno sięgnę po pozostałe pozycje tego autora.

Czym jest tytułowa hipoteza zła, która legła u genezy powieści? To ryzykowna koncepcja, która brzmi następująco: „Dobro doznawane przez jednych zbiega się zawsze ze złem doznawanym przez innych, ale ważność zachowuje także twierdzenie odwrotne”. Wyobraźcie sobie ludzi kierujących się tą zasadą. Ludzi, którzy nie zawahają się przed dokonaniem zbrodni, wierząc, że gdzieś, kiedyś, dla kogoś wyniknie z niej dobro…

Continue reading

Elisabeth Herrmann „Wioska morderców”

Wszyscy zachwalają powieść niemieckiej autorki Elisabeth Herrmann Wioska morderców, pomyślałam, że i ja przeczytam. Prolog książki rzeczywiście świetny: tajemniczy, mroczny i intrygujący. Mija dwadzieścia lat, w berlińskim ogrodzie zoologicznym dochodzi do makabrycznej zbrodni. Sprawczyni zostaje ujęta, przyznaje się do morderstwa, ale… Są osoby, które nie wierzą w jej winę i na własną rękę poszukują prawdy.

Rozwiązanie zagadki śledztwa uzależnione od odkrycia ponurej tajemnicy sprzed lat – czytelnicy kryminałów i thrillerów znają to aż za dobrze. Jednak powieść Herrmann wypada na ich tle naprawdę nieźle. Autorka nieustannie zaskakuje czytelnika wprowadzając do historii kolejne wątki i postaci, których istnienia czytelnik się nie domyśla. Tytułową wioskę morderców wykreowała na miejsce opuszczone, posępne i niebezpieczne. Zapomnijcie o wiejskiej sielance. Gdyby miejscowości miały serca, to serce Wendisch Bruch byłoby czarne jak smoła.

Dlaczego we wsi nie ma ani jednego mężczyzny? Gdzie się podziali jej dawni mieszkańcy? Jakie zło czai się w tym miejscu? I dlaczego wszystko jest okryte zmową milczenia?

Continue reading

Anna Kańtoch „Łaska” [recenzja premierowa]

Potwory. Człowiek tworzy je z dwóch powodów. Z lęku przed niewyjaśnionym, potwór jest personifikacją ludzkich obaw, szczególnie przed gwałtowną lub bolesną śmiercią – tak powstał wampir oraz masa innych upiorów – albo dlatego, że łatwiej mu uwierzyć w nadprzyrodzone dzikie monstrum, niż w to, że bliscy, osoby które zdawałoby się zna, są ludzkimi bestiami.

Tytułowa łaska dotyczy przeszłości głównej bohaterki powieści Anny Kańtoch. Maria doświadczyła łaski trzykrotnie: pierwszy raz, gdy zmarła jej zapijaczona matki i dziecko trafiło pod opiekę surowej, ale troskliwej ciotki, drugi raz, gdy dostrzeżono, że dziewczynka szczęśliwie odziedziczyła charakter po ojcu, nie zaś po niezrównoważonej matce, i trzeci, gdy jako sześciolatka zdołała w mgnieniu oka wymazać z pamięci traumatyczne doświadczenia z tygodnia spędzonego w lesie. Łaska. Tak uważają inni, ale czy niepamięć rzeczywiście jest darem, a nie przekleństwem? Przeszłość powraca w najgorszym momencie, kiedy wokół Marii zaczynają ginąć ludzie…

Continue reading

S. K. Tremayne „Bliźnięta z lodu” [recenzja premierowa]

Śmierć przytrafia się każdemu (…)
a przeżycie śmierci czyjejś
jest zawsze
w jakiś sposób przeżyciem śmierci własnej.

R. Kleśta-Nawrocki

Nie mogłam przejść obojętnie obok książki S. K. Tremayne z dwóch irracjonalnych powodów. Sobowtórowe sylwetki na okładce i słowo „bliźnięta” w tytule to dla mnie wystarczająca rekomendacja.

Lydia i Kirstie – bliźnięta z lodu. „Urodziły się w najzimniejszy, najmroźniejszy dzień roku i miały lodowobłękitne oczy i włosy jasne jak śnieg.” Wyglądały identycznie. Nawet rodzice nie potrafili ich rozróżnić. Dopóki, nie zaczęły mówić, dopóki nie ujawniły się ich skrajnie różne temperamenty…

Dwie śliczne dziewczynki. Przebojowa Kirstie i introwertyczna Lydia. Kiedy mają siedem lat, zaczynają eksperymentować ze swoimi osobowościami. „Topniejące, zlewające się ze sobą” bliźnięta udają siebie nawzajem, testują rodziców. Robią to, co każde dziecko. Bawią się. Ale te jeux interdits, zakazane zabawy, mogą okazać się niebezpieczne. Tematowi bliźniąt niedaleko do motywu sobowtóra, a wszyscy wiemy, jak kończą się historie o rywalizujących ze sobą doppelgängerach… Cytując Johana Grimonpreza: „Mówi się, że jeśli spotkasz swojego sobowtóra, powinieneś go zabić. Albo on zabije ciebie. Was dwoje, to o jedno za dużo”.

Continue reading

Alex Marwood „Dziewczyny, które zabiły Chloe” [recenzja]

Dwie kobiety. Cztery imiona. Cztery życiorysy – dwa publiczne i dwa sekretne. Jeden spędzony razem dzień, który zamienia się w koszmar i warunkuje całe przyszłe życie. Ponad czterysta stron powieści wbijającej w fotel. Tysiące słów, które nie chcą opuścić głowy. The wicked girls. Czas lektury – jeden dzień. Czas trawienia – do tygodnia, w zależności od indywidualnych predyspozycji, albo tego, jak szybko zajmiecie się czymś innym, zaczniecie czytać coś innego, aby już dłużej nie myśleć o Dziewczynach, które zabiły Chloe. I jeszcze jedno. Lektura tej historii zatruwa organizm. Jest jak mała dawka arszeniku, nie zabija, ale odkłada się w tkankach, by pozostać w nich na zawsze.

Sam tytuł powieści wskazuje na sprawców zbrodni, dlatego – inaczej niż w przypadku większości thrillerów – nie zadajemy sobie pytania, kto zabił, tylko jak to zrobił, w jakich okolicznościach i dlaczego. Nietrudno się domyślić, że motywacją autorki będzie chęć ukazania drugiego dna tych zdarzeń. Udowodnienie, że na ich fatalny finał złożyło się wiele czynników zewnętrznych.

Continue reading

Tom Rob Smith „Farma” [recenzja premierowa]

Farma – książka, którą świetnie się czyta, i o której nie wiadomo co i jak napisać. Konstrukcja powieści niezwykle prosta – rozmowa dwojga ludzi. Dialog, który z czasem przybiera formę monologu, ponieważ zszokowana druga strona nie wie co powiedzieć, boi się o cokolwiek pytać…

Początek powieści to przysłowiowe trzęsienie ziemi. Młody Brytyjczyk odbywa dwie krótkie rozmowy telefoniczne z rodzicami, którzy niedawno zamieszkali w Szwecji. Ojciec Dana informuje go, że matka trafiła do kliniki psychiatrycznej, jest z nią źle i wymaga leczenia. Matka twierdzi, że ojciec zamieszany jest w okrutną zbrodnię i aby ją zatuszować, usiłuje zrobić z żony wariatkę.

Mamy zatem słowo przeciwko słowu i człowieka, który musi dokonać trudnego wyboru, komu zaufać, po czyjej stanąć stronie.

Continue reading

Henry James „W kleszczach lęku” [powieść i ekranizacja]

Idealna książka na długie jesienne wieczory. Za oknem mrok, deszcz i mgła – klimat sprzyjający zatopieniu się w lekturze niepokojącej opowieści. A dlaczego ja sięgnęłam po nią właśnie teraz…? Powieść W kleszczach lęku leżała na mojej półce od dawna i od dawna obiecywałam sobie, że wreszcie ją przeczytam, ale dopiero Bernard Minier dostatecznie mnie zmotywował. Jeżeli już czytaliście Paskudną historię, o której pisałam dwa tygodnie temu, wiecie, że powieść W kleszczach lęku była ulubionym dziełem literackim jej głównego bohatera. Czytając Miniera przypomniałam sobie o zapomnianym Jamesie i nie było już odwrotu. Poza tym, od dawna jest mi znana świetna ekranizacja książki, dlatego musiałam się przekonać, jak wygląda literacki pierwowzór. A ponieważ czas i aura odpowiednia, zabrałam się za tę klasyczną, pochodzącą sprzed ponad stu lat, historię.

Powieść gotycka W kleszczach lęku została po raz pierwszy wydana w 1898 roku. Jak wiele utworów pochodzących z tej epoki, jest stylizowana na autentyczne wspomnienia. Właściwą historię poprzedza krótka relacją ze spotkania towarzyskiego. Zgromadzona przy kominku grupa ludzi, zabija nudę zimowych wieczorów, snując budzące grozę opowieści. Jeden z mężczyzn wspomina o tajemniczym manuskrypcie, zostawionym mu po śmierci przez znajomą. Przez kilka dni trzyma towarzyszy w niepewności, stopniowo rozbudzając ich ciekawość, w końcu odczytuje na głos słowa spisane przed laty przez guwernantkę, której udziałem stały się dziwne, nie dające się do końca wyjaśnić zdarzenia.

Continue reading

Renée Knight „Sprostowanie” [recenzja]

Kiedy widzę na okładce książki frazesy typu: „Mroczna podróż w głąb ludzkiej psychiki”, robię się podejrzliwa i myślę: „Oho… Kolejne wielkie dzieło współczesnego marketingu”. Jednak powieściowy debiut Renée Knight pozytywnie mnie zaskoczył.

Sprostowanie to powieść o sześciorgu ludziach, których losy krzyżują się za sprawą skrywanego przez dwadzieścia lat sekretu. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że to nie oni są głównymi bohaterami tej historii. Są nimi pewna książka i pamięć.

Chyba każdy mól książkowy uwielbia książki o książkach i książki w książce. Sprostowanie właśnie tym jest. Jego bohaterka, Catherine, zamieszkuje w nowym domu. W przeprowadzkowej zawierusze odnajduje pewną książkę, której – jest pewna – nie kupowała i nigdy wcześniej nie widziała. Zaintrygowana zaczyna czytać i… rozpada się. Idealny nieznajomy to opowieść o niej, o wydarzeniu sprzed lat, które jest jej największym sekretem. Tajemnicą, którą wiele razy chciała się z kimś podzielić, ale nigdy nie znalazła dość sił i odwagi.

Continue reading