CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: thriller

Mroczne miejsca. Anna Kańtoch – „Wiara” [recenzja premierowa]

Czy istnieją złe miejsca? Miasteczka i wsie naznaczone swoistą klątwą, takie w których zbrodnia nie jest incydentem, ale cyklicznie nawracającym zdarzeniem, którego wszyscy się spodziewają, na które czekają ze strachem, ale i niecierpliwością granicząca z pewnością? Unde malum, skąd zło? Czy to miejsca zatruwają ludzi, czy ludzie miejsca?

Continue reading

Jak się morduje książki – Camilla Way „Obserwując Edie” [recenzja premierowa]

Chcieli zamordować tę książkę i prawie im się udało, ale prawie robi wielką różnicę. Usiłowali ją zamordować, ale nie wykrwawiła się do końca…

Pozwalam sobie na żarty, ale w trakcie lektury wcale nie było mi do śmiechu. Tak fatalnie przetłumaczonej i zredagowanej książki nie miałam w rękach już dawno, a może nawet nigdy. I zaznaczam, że nie chodzi o egzemplarz recenzencki przed ostateczną korektą, a oficjalne wydanie jakie znajdziecie w księgarniach. Mimo to polecam powieść Camilli Way. Jednak tylko tym, którzy potrafią się zdystansować, skupić na treści, nie na formie. Chociaż to trudne i chociaż sama klęłam podczas lektury, nie mogę powiedzieć, że to beznadziejna powieść i żałuję zmarnowanego czasu. Twórcy polskiego wydania zawiedli, to pewne, ale sama opowieść brytyjskiej pisarki jest solidnym thrillerem psychologicznym. Szkoda tylko, że nieudolny przekład psuje wrażenia z lektury. Aż ma się ochotę wyciągnąć czerwony długopis i kreślić, poprawiać, korygować…

Z tłumaczeniem książki jest jak z lektorem w filmie. Powinno być naturalne i neutralne. Nie dominować i nie zakłócać odbioru. Wprawny autor przekładu – albo dobry lektor – sprawi, że tłumaczenie płynnie stapia się z oryginalną wersją językową. Odbiorca czuje się tak, jakby język tłumaczenia był językiem oryginału. To złudzenie powinno być tak silne, że aż niedostrzegalne. Niestety nie zawsze tak jest.

Continue reading

Żeby w coś uwierzyć, musisz to przeżyć. Musisz ubrudzić sobie błotem dłonie i mieć ziemię pod paznokciami. Musisz ryć w poszukiwaniu prawdy.

– Sarah Pinborough „Co kryją jej oczy” –

Sarah Pinborough – „Co kryją jej oczy” [recenzja premierowa]

Po lekturze Co kryją jej oczy mam mocno mieszane uczucia. Świetna książka – myślałam jeszcze przedwczoraj. Rozkoszowałam się lekturą przez kilka dni i byłam tego zdania, dopóki nie przeczytałam do końca… Bo finał tej powieści mocno rozczarowuje. Zakończenie miało być totalnie nieprzewidywalne, ale je przewidziałam. Tyle że przez ostatnie sto stron powtarzałam sobie w duchu, niemożliwe, na pewno nie o to chodzi, a jednak…

Miał być triumf wyobraźni, a tymczasem nie ma tu nic, czego nie znalibyśmy z literatury i kina. Mogłabym wymienić co najmniej kilka tytułów o analogicznym zakończeniu, ale nie zrobię tego, bo zdradziłabym tym samym rozwiązanie zagadki i zakończenie, a może jednak zechcecie przeczytać i wyrobić sobie własną opinię. 

Co kryją jej oczy to opowieść o trójkącie miłosnym. David, zabójczo przystojny, pociągający i zamożny psychiatra, Adele, jego piękna, posłuszna i w każdym calu perfekcyjna żona oraz Louise, lekko zaniedbana rozwódka samotnie wychowująca kilkuletniego syna. Ich drogi przecinają się niby przypadkiem, ale nic tu nie jest przypadkowe. Jedno z nich jest mistrzem intryg i manipulacji. Pytanie tylko które.

Continue reading

E.O. Chirovici – „Księga luster” [recenzja przedpremierowa]

Księga luster podbija rynek wydawniczy na całym świecie. Pierwsza napisana po angielsku powieść rumuńskiego ekonomisty, dziennikarza i autora, Eugena Ovidiu Chirovici, zachwyciła wydawców i krytyków. Jednak czy książka na pewno jest warta całego tego szumu? I tak, i nie… 

Agent literacki, Peter Katz, otrzymuje fragment powieści nieznanego autora. Historia intryguje go na tyle, że postanawia się z nim skontaktować, przeczytać dalszy ciąg i rozważyć publikację książki. Tyle że autor umiera, a reszta maszynopisu – o ile w ogóle istnieje – przepada jak kamień w wodę. Nikt by się tym nie przejął, gdyby nie fakt, że książka jest zapisem autentycznych wydarzeń. Opowiada o zamordowanym przed laty profesorze. Ta głośna sprawa sprzed kilku dekad do dziś nie została wyjaśniona, a morderca prawdopodobnie nadal żyje. Wtajemniczony przez agenta literackiego dziennikarz śledczy ma nie tylko zbadać autentyczność informacji zawartych w pierwodruku, ale też spróbować odszukać kolejne rozdziały. Jeden zaginiony maszynopis prowadzi do kolejnego, mnożą się zagadki i tropy, a każdy z zaangażowanych w wydarzenia sprzed lat opowiada skrajnie inną historię… 

Continue reading

Claire Douglas – „Siostry” [recenzja premierowa]

Claire Douglas to kolejna autorka, która postawiła sobie za cel wywiedzenie czytelnika jej książki w pole… Chyba taka już specyfika tego gatunku. Dobre thrillery, thrillery psychologiczne i opowieści z elementami kryminału okazują się w finale czymś innym niż na początku. Nie inaczej jest w tym przypadku. Chociażby okładka. Wystarczy rzucić okiem, a  w umyśle pojawia się jakieś – choć jeszcze dość mgliste – wyobrażenie, o czym może być ta książka. Opisy na froncie i z tyłu okładki, tak zwane blurby, i ta wizja odrobinkę się wyostrza. Fragment powieści na skrzydełku okładki – o będzie mrocznie i może nawet trochę psychodelicznie… Dzień, dwa lub trzy spędzone z tą lekturą i zakończenie, kiedy przekonujecie się, że nic nie było takie, jak się spodziewaliście, a wasze teorie i domysły raczej się nie potwierdziły. Misja zmylenia i przechytrzenia czytelnika zakończona sukcesem.

Continue reading

Donato Carrisi „Hipoteza zła” [recenzja premierowa]

Już po przeczytaniu kilku stron wiedziałam, że Hipoteza zła to książka, od której trudno się oderwać. Carrisi umie mistrzowsko przykuć uwagę czytelnika. Mroczny i intrygujący początek, dynamiczna i nieprzewidywalna historia pełna mylnych tropów i zaskakujących zwrotów akcji. Naprawdę nieczęsto zdarza mi się trafić na opowieść, która co i rusz zaskakuje. Powieść Donato Carrisiego do nich należy. Żałuję tylko, że nie przeczytałam najpierw poprzednich książek włoskiego autora – w tym Zaklinacza. Nawiązania do śledztwa z wcześniejszego tomu niejednokrotnie pojawiają się w najnowszej powieści Carrisiego i na tyle rozbudziły moją ciekawość, że na pewno sięgnę po pozostałe pozycje tego autora.

Czym jest tytułowa hipoteza zła, która legła u genezy powieści? To ryzykowna koncepcja, która brzmi następująco: „Dobro doznawane przez jednych zbiega się zawsze ze złem doznawanym przez innych, ale ważność zachowuje także twierdzenie odwrotne”. Wyobraźcie sobie ludzi kierujących się tą zasadą. Ludzi, którzy nie zawahają się przed dokonaniem zbrodni, wierząc, że gdzieś, kiedyś, dla kogoś wyniknie z niej dobro…

Continue reading

Andrzej Wardziak „Siódma dusza”

Oto fragment opisu z okładki powieści Siódma dusza:

Historia pięciorga znajomych, którzy postanawiają spędzić pewien piątkowy wieczór w położonej na odludziu wiekowej posiadłości, odziedziczonej po tragicznie zmarłym wuju jednego z nich

Brzmi znajomo? Na pewno, jeśli przeczytaliście – lub obejrzeliście – w życiu przynajmniej kilkanaście horrorów. Po zapoznaniu się z podobnym opisem można zrobić dwie rzeczy: odłożyć książkę myśląc „Znowu? Masakra. Zero oryginalności”, albo dać jej szansę w nadziei, że tam jednak musi być coś, co tę opowieść wyróżnia.

Nietrudno domyślić się, że bohaterowie raczej nie wyjdą z położonego na odludziu domu żywi. Mniej więcej w połowie książki zostaje to potwierdzone. Okazuje się bowiem, że opowieść którą czytamy jest relacją Marcina – jedynego, który ocalał, siedzi teraz na komisariacie i usiłuje udowodnić, że nie wymordował swoich przyjaciół…

Continue reading

Elisabeth Herrmann „Wioska morderców”

Wszyscy zachwalają powieść niemieckiej autorki Elisabeth Herrmann Wioska morderców, pomyślałam, że i ja przeczytam. Prolog książki rzeczywiście świetny: tajemniczy, mroczny i intrygujący. Mija dwadzieścia lat, w berlińskim ogrodzie zoologicznym dochodzi do makabrycznej zbrodni. Sprawczyni zostaje ujęta, przyznaje się do morderstwa, ale… Są osoby, które nie wierzą w jej winę i na własną rękę poszukują prawdy.

Rozwiązanie zagadki śledztwa uzależnione od odkrycia ponurej tajemnicy sprzed lat – czytelnicy kryminałów i thrillerów znają to aż za dobrze. Jednak powieść Herrmann wypada na ich tle naprawdę nieźle. Autorka nieustannie zaskakuje czytelnika wprowadzając do historii kolejne wątki i postaci, których istnienia czytelnik się nie domyśla. Tytułową wioskę morderców wykreowała na miejsce opuszczone, posępne i niebezpieczne. Zapomnijcie o wiejskiej sielance. Gdyby miejscowości miały serca, to serce Wendisch Bruch byłoby czarne jak smoła.

Dlaczego we wsi nie ma ani jednego mężczyzny? Gdzie się podziali jej dawni mieszkańcy? Jakie zło czai się w tym miejscu? I dlaczego wszystko jest okryte zmową milczenia?

Continue reading

Mary Elizabeth Braddon „Tajemnica Lady Audley” [recenzja]

W XIX wieku w Wielkiej Brytanii narodził się pewien specyficzny gatunek pisarstwa, z pogranicza dziennikarstwa i literatury, nazwany wymownie penny dreadful. Drukowane w odcinkach, w prasie codziennej i tygodnikach, opowieści za pensa – zwane też czasami penny blood – cieszyły się dużą popularnością wśród angielskiego społeczeństwa. Trzymające w napięciu historie opowiadały czasami o prawdziwych zbrodniach, najczęściej jednak były wytworem fantazji. Traktujące o morderstwach, duchach i innych niewyjaśnionych zjawiskach opowieści z dreszczykiem, jak nic innego przyciągały żądnych sensacji czytelników.

Tajemnica Lady Audley nie jest klasycznym horrorem za pensa, ale nawiązuje do tego gatunku, a także, podobnie jak owe krwawe historie, była drukowana w odcinkach w brytyjskiej prasie i odniosła niemały sukces. Wydawnictwo Zysk i S-ka opublikowało niedawno tę klasyczną powieść i muszę przyznać, że – mimo początkowego sceptycyzmu – wciągnęła mnie ta (nie)prosta historia.

Continue reading

Peter Ackroyd „Golem z Limehouse” [recenzja premierowa]

Golem – mityczna istota wywodząca się z tradycji żydowskiej. Ulepione z gliny i ożywione podczas czarnomagicznego rytuału ciało. Zgodnie z legendą, golem jest niemą i bezmyślną istotą, wykonująca polecenia swego stwórcy. Drzemie w nim jednak morderczy potencjał, może uwolnić się spod wpływu kreatora i zacząć zabijać. Niektóre podania głoszą, że ten humanoidalny stwór, żywi się ludzkimi duszami… Golem to bohater niejednego filmu i kilku książek, w tym słynnej książki Gustava Meyrinka z 1915 roku oraz powieści Petera Ackroyda Golem z Limehouse z 1994. Obie pozycje są dostępne w ofercie wydawnictwa Zysk i S-ka.

Ackroyd ukazuje wieloznaczność określenia „golem”. W jego powieści golem funkcjonuje jako fantazmat nadprzyrodzonej istoty powołanej do życia za pomocą okultyzmu (chociaż odwołania do żydowskiego folkloru są tutaj dość skromne). Niektórzy uważają, że siejący postrach golem owszem, jest dziełem ludzkich rąk, ale też genialnego umysłu, i ma raczej formę skomplikowanej maszyny, zabójczego wynalazku, zamiast ożywionego glinianego posagu. Pojawia się też filozoficzno-ontologiczna refleksja przyrównująca świat – czy też w mniejszej skali, Londyn, jako metropolię – do gigantycznego golema o płynnym, zmiennym kształcie.

Główna bohaterką powieści jest żyjąca w XIX-wiecznej Anglii Elżbieta Cree, a jej tematem zbrodnia. Już na początku książki Ackroyd wspomina o pewnym traktacie, pod znamiennym tytułem, O morderstwie jako jednej ze sztuk pięknych. Esej ten – analizujący poczynania domniemanego zbrodniarza Johna Williamsa i słynną rzeź, która przeszła do historii jako Morderstwo na Ratcliffe Highway – znajduje się na mojej liście must read. Jego polski przekład można znaleźć w tomie Wyznania angielskiego opiumisty Thomasa De Quincey’a. 

Continue reading

Paula Hawkins „Dziewczyna z pociągu” [recenzja premierowa]

Długo wyczekiwana przez miłośników thrillerów – w tym przeze mnie – pierwsza powieść brytyjskiej autorki Pauli Hawkins, doczekała się niecały tydzień temu polskiego wydania. Wiele sobie obiecywałam po tej książce, jednak szybko okazało się, że zamieszczone na okładce zachwyty nad iście hitchcockowską intrygą i kunsztem debiutującej autorki mają niewiele wspólnego z rzeczywistością… Ale od początku.

„Dziewczyna z pociągu” to trzy różne relacje, przekazywane czytelnikowi przez młode kobiety. Powieść przypomina trochę dziennik. Najpierw pojawia się data, a następnie dwa wpisy – jeden rano, drugi wieczorem. Narracja jest rzecz jasna pierwszoosobowa. Początkowo schemat „rano – wieczorem” znajduje swoje odzwierciedlenie w podróżach bohaterki, którą poznajemy jako pierwszą, ale na dłuższą metę staje się bardzo nużący. Jeżdżąca do Londynu i z powrotem kobieta obserwuje mieszkańców mijanych domów, wypatruje znajomych twarzy, komentuje w myślach to, co widzi. Zaglądając do wnętrz cudzych domów, ta samotna i znudzona własnym życiem voyeurystka, pragnie podkraść cząstkę intymności innych ludzi. Tych szczęśliwszych. Z opisu wydawcy wynika, że pewnego dnia dziewczyna z pociągu – całkiem przypadkowo i niespodziewane – dostrzega „coś wstrząsającego”, co na zawsze odmieni jej życie. Kiedy już skonfrontujecie się z tym druzgocącym doświadczeniem, (nie, bohaterka nie jest świadkiem brutalnego morderstwa) możliwe, że tak jak ja będziecie mieli ochotę parsknąć śmiechem, a z pewnością nie jest to reakcja, jakiej autorka oczekiwała.

Continue reading

Bernard Minier „Paskudna historia” [recenzja premierowa]

Wyobraźcie sobie niewielką amerykańską miejscowość niedaleko granicy z Kanadą. Spokojne i ciche miejsce, niemal dziewicza przyroda. Poczujcie szum wiatru, szelest liści w koronach majestatycznych sosen i daglezji. Zobaczcie w oddali wierzchołki Gór Kaskadowych. Usłyszcie pohukiwania sów po zmroku. Jesteście na miejscu?

Mieszka tu szesnastolatka, która uchodzi za ideał i lubi znajdować się w centrum zainteresowania. Młodziutka, wkraczająca w dorosłość kobieta jest zagubiona i zdarza jej się igrać z ogniem. Kiedy pewnego dnia nie zjawia się w szkole, jej chłopak – z którym zerwała poprzedniego wieczoru – i zaniepokojeni przyjaciele przeczuwają najgorsze. Ciało dziewczyny zostaje znalezione na plaży. Po jej śmierci na jaw wychodzą kolejne tajemnice. Seksualne ekscesy, podwójne życie… Bardzo wiele paskudnych sekretów.

Nie. Wcale nie streszczam fabuły serialu Miasteczko Twin Peaks i filmu Ogniu krocz ze mną. Przekonajcie się sami, że właśnie tak zaczyna się najnowsza powieść Bernarda Miniera. Na początku Paskudnej historii pojawia się wiele atrybutów przynależących do – stworzonego dwadzieścia pięć lat temu przez Davida Lyncha – uniwersum Twin Peaks. Oprócz wspomnianych powyżej zdarzeń i lokalizacji są też: trzymany w ukryciu dziennik ofiary, dowody zbrodni zakopywane ukradkiem w lesie, śledztwo prowadzone przez przyjaciół zamordowanej, sny, będące transcendentnymi wskazówkami do odkrycia prawdy o makabrycznej zbrodni, a nade wszystko unoszący się wokoło autentyczny klimat tajemniczości. 

Continue reading

Guillermo Martínez „Powolna śmierć Luciany B.”

Na początek zachęcam was do wykonania małego eksperymentu. Przygotujcie kartkę i długopis. Weźcie do ręki dowolną monetę. Podrzućcie ją dziesięć razy, po każdym rzucie notując wynik. Mój jest następujący: orzeł, orzeł, reszka, orzeł, orzeł, orzeł, reszka, reszka, orzeł, reszka. W sumie sześć razy orzeł i cztery reszki. Ciągi powtarzających się po sobie orłów pojawiły się z większą częstotliwością niż reszek. O czym to świadczy?

Podobne pytanie stawia Guillermo Martínez w powieści Powolna śmierć Luciany B. W dużym skrócie jest to książka rozważająca kwestię, czy jest możliwe, aby ktoś otrzymywał od losu same orły albo same reszki. Czy to, że wokół kogoś z niepokojącą regularnością i w podejrzanych okolicznościach umierają ludzie, jest przypadkiem, chronicznym pechem, świadomym spiskowym działaniem wroga, przekleństwem, fatum zesłanym przez opatrzność jako kara za grzechy, a może wynika z prawa determinizmu?

To co robiliście przed chwilą z monetą, nazywane jest w matematyce procesem stochastycznym i dotyczy rachunku prawdopodobieństwa. Powolna śmierć Luciany B. to druga powieść, w której dostrzegam tak silnie zarysowaną perspektywę probabilistyczną. Pierwszą jest Podwojenie autorstwa José Saramago, w którym stawiał pytanie: Jakie jest prawdopodobieństwo, że w mieście, w którym żyje pięć milionów obywateli, istnieje dwóch identycznych niespokrewnionych ze sobą mężczyzn oraz jaka jest szansa, że kiedykolwiek się oni spotkają? Po czym dowodził, że oba zdarzenia są  możliwe, i oba będą zwyczajnym przypadkiem.

Continue reading

Lars Kepler „Piaskun” [recenzja premierowa]

Powieść Larsa Keplera Piaskun ma mroczną i hipnotyzującą okładkę. Przyglądałam się jej dłuższą chwilę i pomyślałam, że może znajdę tu swój ulubiony motyw literacki. Nie pomyliłam się. Pojawia się w głębi lektury, ale jaki to motyw nie zdradzę wprost, aby nie psuć nikomu przyjemności z lektury.

Na wstępie kilka słów o Piaskowym Dziadku. To istota z germańskich wierzeń, od wieków pojawiająca się w folklorze i sztuce. Jednak wiele wskazuje na to, że – podobnie jak to było w przypadku Doppelgängera – Sandmann ma swój rodowód nie w kulturze ludowej, a w literaturze. Nie zachowały się żadne podania opisujące Piaskowego Dziadka, najstarszym tekstem, w którym pojawia się ta tajemnicza postać jest opowiadanie niemieckiego romantyka Ernsta Theodora Amadeusa Hoffmanna – twórcy słynnej powieści Diable eliksiry – zatytułowane Piaskun. Możliwe zatem, że Piaskowy Dziadek najpierw pojawił się literaturze – w 1817 roku u Hoffmanna, a następnie, w 1841, w baśni Andersena – i stamtąd został wtórnie zaszczepiony na gruncie wierzeń ludowych.

Keplerowski Piaskun z legendarnym stworzeniem ma niewiele wspólnego. Tytuł powieści należy odbierać raczej jako symboliczny. Oczywiście w książce pojawiają się fragmenty legendy o Piaskunie, a nawet bezpośrednie odwołania do utworu Hoffmanna, ale na tym paralele się kończą.

Continue reading