CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: seryjny morderca

Wioletta Lekszycka „Siewcy chwastu” [recenzja przedpremierowa]

Siewcy chwastu rozpoczynają się od prawdziwego trzęsienia ziemi. W małym miasteczku dochodzi do zuchwałej zbrodni. Ktoś morduje starszą kobietę. Do zabójstwa dochodzi w kościele… Wydaje się znajome? Dokładnie tak wyglądała pierwsza zbrodnia seryjnego mordercy Karola Kota, który terroryzował Kraków w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Jedna z niechlubnych kart naszej historii. Zaatakowana przez Kota staruszka przeżyła atak. Ofiara z powieści Wioletty Lekszyckiej nie miała tyle szczęścia. Czy było to zabójstwo na tle seksualnym, czy tylko je na takie upozorowano, by zmylić śledczych? Czy mieszkańcy spokojnej dotąd miejscowości powinni obawiać się o swoje bezpieczeństwo?

Tym co od początku uderza w powieści Siewcy chwastu, jest zestawienie prostoty i czystości natury z ludzkim zezwierzęceniem. Na idyllicznym krajobrazie pojawia się obrzydliwa rysa. Za sprawą ludzkiego bestialstwa Arkadia przemienia się w ziemskie inferno. Trafiamy do miasteczka, które słynie z jeziora o krystalicznie czystej wodzie. Przyciąga ono turystów, pragnących wypocząć w zacisznym zakątku, w baśniowych okolicznościach przyrody. Z podobnego powodu zaszyła się tutaj Joanna, młoda kobieta, która przed czymś ucieka… To ona znajduje ciało zamordowanej staruszki i angażuje się w policyjne śledztwo. Podejrzenia natychmiast padają na lokalnego pijaczka i gbura, który mieszka po drugiej stronie jeziora, z dala od reszty sąsiadów. Ten gwałtowny, wynaturzony człowiek od dawna żyje poza nawiasem społeczeństwa, gardzi wszelkimi kodeksami i zasadami. Ale czy byłby w stanie popełnić tak okrutną zbrodnię? Może jest tylko kozłem ofiarnym? Wkrótce okazuje się, że znał zamordowaną kobietę, tych dwoje łączyła relacja, której nikt by nie podejrzewał…

Continue reading

Magda Omilianowicz „Bestia. Studium zła” [recenzja premierowa]

Dlaczego Ted Bundy – jeden z najsłynniejszych amerykańskich seryjnych morderców – zakładał sztuczny gips na przedramię, kiedy polował na kolejne ofiary? Bo ludzie, widząc kalekę, są przekonani, że nie stanowi dla nich zagrożenia. Bundy udawał, ale Leszek Pękalski naprawdę był „kaleką” i tak go ludzie postrzegali. Kaleka fizyczna, umysłowa i emocjonalna. Nie budził strachu, przeciwnie, wywoływał uczucie litości. Taki stosunek mieli do niego ludzie, którzy znali go od lat, sąsiedzi, znajomi. Dla obcych natomiast był niewidzialny…

Na tym Leszek zawsze wygrywał. Nikt na niego nie zwracał uwagi, bo nie rzucał się w oczy. Był jak cień, był przezroczysty […] To, że był taki szary, nijaki, nierzucający się w oczy, zlewający się z tłem, było jednym z jego największych atutów. Łatwiej wtedy zginąć w tłumie i trudno zostać przez kogoś zapamiętanym.

Continue reading

Roman Cílek – reportaż „Ja, Olga Hepnarová”

Lato 1973 roku. Praga. Dwudziestodwuletnia kobieta wjeżdża samochodem ciężarowym na chodnik przy przystanku tramwajowym. Wpada na przypadkowych ludzi, ale nie zatrzymuje się. Pędzi przed siebie. Po pokonaniu dystansu trzydziestu jeden metrów pojazd staje.

Stan samochodu po wypadku:

W pojeździe nieprawidłowo osadzone opony, w lewej oponie tylnej bieżnik mocno starty od wewnątrz. Wyraźnie widoczne skutki zderzenia z ludźmi. Ślady krwi i tkanek na obu błotnikach przednich, prawym kole przednim, a także na prawej przedniej dźwigni zamka drzwi naczepy, na obudowie naczepy oraz w mniejszych ilościach w kilku innych miejscach. Na lewej tylnej dźwigni zamka drzwi naczepy resztki tkanki z jasnosiwymi włosami o długości 12-15 cm.

Przez długi czas mieszkańcy Pragi są przekonani, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Każdy ma jakąś hipotezę, co do szczegółów. Kierowca zasłabł albo zasnął za kółkiem, hamulce były niesprawne, osoba kierująca była pod wpływem alkoholu lub narkotyków, etc. Prawda jest znacznie banalniejsza i jednocześnie niepojęta.

Continue reading

Anna Kańtoch „Łaska” [recenzja premierowa]

Potwory. Człowiek tworzy je z dwóch powodów. Z lęku przed niewyjaśnionym, potwór jest personifikacją ludzkich obaw, szczególnie przed gwałtowną lub bolesną śmiercią – tak powstał wampir oraz masa innych upiorów – albo dlatego, że łatwiej mu uwierzyć w nadprzyrodzone dzikie monstrum, niż w to, że bliscy, osoby które zdawałoby się zna, są ludzkimi bestiami.

Tytułowa łaska dotyczy przeszłości głównej bohaterki powieści Anny Kańtoch. Maria doświadczyła łaski trzykrotnie: pierwszy raz, gdy zmarła jej zapijaczona matki i dziecko trafiło pod opiekę surowej, ale troskliwej ciotki, drugi raz, gdy dostrzeżono, że dziewczynka szczęśliwie odziedziczyła charakter po ojcu, nie zaś po niezrównoważonej matce, i trzeci, gdy jako sześciolatka zdołała w mgnieniu oka wymazać z pamięci traumatyczne doświadczenia z tygodnia spędzonego w lesie. Łaska. Tak uważają inni, ale czy niepamięć rzeczywiście jest darem, a nie przekleństwem? Przeszłość powraca w najgorszym momencie, kiedy wokół Marii zaczynają ginąć ludzie…

Continue reading

Alex Marwood „Dziewczyny, które zabiły Chloe” [recenzja]

Dwie kobiety. Cztery imiona. Cztery życiorysy – dwa publiczne i dwa sekretne. Jeden spędzony razem dzień, który zamienia się w koszmar i warunkuje całe przyszłe życie. Ponad czterysta stron powieści wbijającej w fotel. Tysiące słów, które nie chcą opuścić głowy. The wicked girls. Czas lektury – jeden dzień. Czas trawienia – do tygodnia, w zależności od indywidualnych predyspozycji, albo tego, jak szybko zajmiecie się czymś innym, zaczniecie czytać coś innego, aby już dłużej nie myśleć o Dziewczynach, które zabiły Chloe. I jeszcze jedno. Lektura tej historii zatruwa organizm. Jest jak mała dawka arszeniku, nie zabija, ale odkłada się w tkankach, by pozostać w nich na zawsze.

Sam tytuł powieści wskazuje na sprawców zbrodni, dlatego – inaczej niż w przypadku większości thrillerów – nie zadajemy sobie pytania, kto zabił, tylko jak to zrobił, w jakich okolicznościach i dlaczego. Nietrudno się domyślić, że motywacją autorki będzie chęć ukazania drugiego dna tych zdarzeń. Udowodnienie, że na ich fatalny finał złożyło się wiele czynników zewnętrznych.

Continue reading