CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: seksualność

Radka Denemarková „Przyczynek do historii radości” – Drzwi do wiedzy nieradosnej

Pamiętacie film Romana Polańskiego Śmierć i dziewczyna z Sigourney Weaver? To historia Pauli Escobar, kobiety która podczas dyktatury w bliżej nieokreślonym południowoamerykańskim kraju zostaje „więźniem politycznym”. Po latach w jej domu pojawia się tajemniczy przybysz, zagubiony wędrowiec. Wypada go ugościć. Podać ręcznik, by osuszył się z ulewnego deszczu, poczęstować drinkiem, żeby odpuścił stres i zmęczenie po ciężkim dniu… Doktor Roberto Miranda zostaje ciepło przyjęty przez męża kobiety, ale nie przez nią samą.

Trauma i strach, które udało jej się uśpić, wracają w ułamku sekundy. Dobrze zna tego człowieka. Zmienił nazwisko, ale jest pewna, że to on. Mężczyzna, który gwałcił ją i torturował przy dźwiękach pieśni Śmierć i dziewczyna Schuberta. Zna jego głos, pamięta zapach. Nigdy nie zapomni! Wspomnienie nadaje faktom stukrotnie większą moc.

Co zrobi kobieta? A: Wpadnie w histerię i ucieknie. B: Znajdzie w sobie odwagę, by się zemścić. C: Zmusi oprawcę, by przyznał się do wszystkiego i okazał skruchę? Prawidłowa odpowiedź: Zrobi wszystkie te trzy rzeczy. I wiele więcej. Oby żadna z nas nie musiała stanąć przed podobnym dylematem. Trudno sobie wyobrazić emocje, które kotłują się wtedy w człowieku. Strach, bezradność, rozpacz, gniew, współczucie do siebie i – o dziwo – do tego, który skrzywdził. Cała paleta ambiwalentnych uczuć. To jak stanąć nad przepaścią i zastanawiać się: Skoczyć? Oszalejesz i nie trzeba będzie długo na to czekać.

Continue reading

Marta Motyl – „Moc granatu” [recenzja premierowa]

Po przeczytaniu Odcieni czerwieni napisałam, że to wciągającą powieść, która zbyt szybko się kończy i pozostawia niedosyt. Nie inaczej jest w przypadku Mocy granatu. Pożarłam go błyskawicznie, ale nie miałabym nic przeciwko jeszcze jednemu. Na deser. Jednak nie od początku było tak kolorowo. Zaskoczył mnie słaby pierwszy rozdział książki. Wydaje się niedopracowany, pisany w pośpiechu, nie tak plastyczny i liryczny, jak przyzwyczaiła nas do tego Marta Motyl. Jeśli odniesiecie podobne wrażenie, przemęczcie się te trzydzieści kilka stron. Naprawdę warto, bo od drugiego rozdziału – zatytułowanego „Morskie opowieści” – jest już tak jak być powinno, a miejscami nawet lepiej. Obrazowo i zmysłowo, odważnie, pikantnie… Nowo poznana dziewczyna, nastoletnia lolitka, która od pierwszych chwil zafascynuje główną bohaterkę, okaże się jej zwierciadlanym odbiciem. Nią samą sprzed lat. Co wyniknie z takiego nieoczekiwanego spotkania ze swoim sobowtórem?

Continue reading

O pisaniu, sztuce, ciele i miłości… Wywiad z pisarką Martą Motyl

Zapraszam do lektury bardzo ciekawego i inspirującego wywiadu z pisarką, Martą Motyl. Nie miałyśmy okazji nigdy się spotkać, ale po tym jak przeczytałam i zrecenzowałam Odcienie czerwieni autorstwa Marty, zawiązałyśmy internetową znajomość. Zgodziłam się zostać ambasadorką jej najnowszej powieści, Moc granatu. Mamy stały kontakt mailowy, ale nadal niewiele o sobie wiemy, a taki wywiad – choćby nawet tylko korespondencyjny – jest świetną okazją, by lepiej się poznać.

Continue reading

Marta Motyl – „Odcienie czerwieni” [recenzja]

Odcienie czerwieni to druga książka Marty Motyl, ale pierwsza, którą miałam okazję przeczytać. Na początek przyszłego roku planowana jest premiera kontynuacji tej powieści. Nie ukrywam, że mnie to cieszy, bo pierwszy tom historii o młodej wyzwolonej kobiecie poszukującej mocnych wrażeń i miłości, połknęłam w dwa wieczory i mam pewien niedosyt…

Przyznam szczerze, że zanim odebrałam książkę z rąk listonosza, wiedziałam o niej tylko tyle, że dosyć odważnie opisuje kwestie seksualności. Na różnych poziomach. Spodziewałam się, że powieść w najlepszy wypadku trafi do mojej prywatnej sekcji tak zwanych guilty pleasures. Grzeszne rozkosze to wszystko to – książki, filmy, muzyka, etc. – co nas „kręci”, a jednocześnie nie jest czymś, czym byśmy się chcieli chwalić w towarzystwie. Grzeszne rozkosze w jakiś pokrętny sposób wolą pozostać w ukryciu. Bo wstyd, bo inni by wyśmiali, nie zrozumieli. To coś intymnego. I choć Odcienie czerwieni dotykają spraw intymności i seksualności, bardzo się co do nich pomyliłam.

Rozkosze owszem, lecz wcale nie guilty. Powieść jest bardzo odważna, właściwie czytałam w życiu tylko jedną książkę, w której natknęłam się na mocniejsze sceny erotyczne, ale to chyba też dlatego, że rzadko sięgam po literaturę o podobnej tematyce. Marta Motyl ma niezwykły dar pisania o seksie w sposób obrazowy, ale nie obsceniczny. Nie ma w tym żadnej wulgarności. Kiedy opisuje się sceny erotyczne łatwo popaść w dwie skrajności – dosłowność na granicy ordynarności albo przeciwnie, uwznioślenie i przepoetyzowanie  na granicy grafomani. Marcie Motyl udaje się znaleźć złoty środek. Pisze pięknie, lirycznie. Opowiada tak, że czujemy zapach i muśnięcie oddechu na skórze, wyczuwamy napięcie i magnetyzm między bohaterami, widzimy kolory, chłoniemy słowa i obrazy wszystkimi zmysłami. To proza niespotykanie sensualna i subtelna, dobrze wyważona, nie przesadzona. A jednocześnie oddająca oba oblicza miłości fizycznej – ekstazę i destrukcyjność.

Continue reading

Jerzy Besala „Miłość i strach” Tom V [recenzja]

Ostatni tom pięcioczęściowej serii „Miłość i strach” jest analizą związków „miłosnych” od epoki romantyzmu do współczesności, a jednocześnie podsumowaniem ewolucji relacji kobiet i mężczyzn na przestrzeni dziejów. To publikacja z pogranicza historii, psychologii i antropologii, przez samego autora nazywana książką z nurtu psychohistorii – interdyscyplinarnej dziedziny badań, która analizuje wpływ emocjonalności jednostki na historię.

Pisanie o historii z zastosowaniem narzędzi i terminologii charakterystycznych dla psychoanalizy może się wydawać dość karkołomnym zadaniem. Dyscyplina ta jest przez jednych deprecjonowana, wśród innych szybko zyskuje zwolenników. Na pewno nie jest to książka dla ludzi zainteresowanych suchymi faktami. Dużo tu spekulacji i interpretacji dziejów przez pryzmat kompleksów, traum i lęków wielkich postaci historycznych. Z drugiej strony trudno zaprzeczyć, że emocje i afekty – nierzadko nieuświadomione – miały wpływ na historię świata. Władcy, szczególnie w państwach totalitarnych, odwoływali się właśnie do sfery emocjonalnej, a nie racjonalności jednostek, zbiorowości, narodów. Fundamentem wszelkich ideologii są uczucia – skrajne emocje, miłość i nienawiść.

Z książki dowiemy się jak wyglądał wzorzec miłości i małżeństwa w kolejnych epokach, ale też przekonamy się jak prawdziwe uczucia były represjonowane, tłumione i podporządkowywane narzucanym schematom, standardom moralnym i obyczajowym. Autor opisuje dzieje uczuć kobiet i mężczyzn w szerokiej perspektywie, dużo miejsca poświęca myśli filozoficznej, kontekstom kulturowym i politycznym.

Continue reading

Katarzyna Przyłuska-Urbanowicz „Pupilla” [recenzja]

Pupilla to kolejna – po Początku świata – książka z serii „Przygody ciała”, która mnie niebywale wciągnęła. Katarzyna Przyłuska-Urbanowicz kreśli historię lolitek obecnych w literaturze i sztuce XX wieku, posługując się entomologiczną metaforą. Zgodnie z tą analogią, nimfetka jest stadium larwalnym (larva) późniejszej dorosłej kobiety (imago). Tyle że, jak zauważa autorka, lolity z jakiegoś powodu nie mają szansy przekształcić się z fille fatale w femme fatale, bo regułą jest, że umierają młodo…

Według słownika pupilla to z francuskiego „dziewczynka”, „uczennica”, „pupilka” oraz „źrenica”. Dociekając etymologi tego słowa, Katarzyna Przyłuska-Urbanowicz dodaje też znaczenia takie jak: laleczka, sierota, poczwarka. W publikacji wydawnictwa Słowo/obraz terytoria pupilla staje się częściowo synonimem lolity – dziecka i drapieżnego demona seksu w jednym. Nieskalanej i perwersyjnej zarazem, anielsko-demonicznej kusicielki.

Drapieżne dziewczynki to figury inicjacji, patronujące odbieraniu niewinności – intelektualnej, erotycznej, metafizycznej. Figury paradoksalne, bo istniejące dzięki zwodniczej masce kogoś, kto inicjacji potrzebuje. W tym tkwi ich siła i na tym między innymi polega groza zapowiadanego przez nie doświadczenia.

Continue reading

Jonas Gardell „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek. Miłość”

Dwa pierwsze zdania powieści Jonasa Gardella i widzę Toma Hanksa w Filadelfii. Jestem zaintrygowana, jednocześnie czuję podenerwowanie, bo już wiem, że to jedna z tych książek, które wyciskają z czytelnika pot i łzy.

Jesteśmy w szpitalu. Wszystko sterylne, dookoła biel i żółć. Na łóżku umierający mężczyzna, obok niego drugi. Czyta choremu poezję, czasem coś mówi, najczęściej jednak milczy. Rozmyśla. „Zniknął w sobie”. Początkowo nawet nie znamy imion bohaterów, są to po prostu „młodzi mężczyźni”.

Powieść ma formę przypominającą strumień myśli uzupełniony dialogami (autor z rozmysłem pozbył się z narracji akapitów i odstępów). Historia tego co tu i teraz przeplata się z licznymi reminiscencjami. Kontrastowe obrazy przenikają się, tworząc kolaż postaci i zdarzeń: szpitalna izolacja, lato nad jeziorem, pierwsze prześladowania, wyzwiska, bicie, dzieciństwo, wspólne rodzinne obiady i rozmowy… Opowieść o dwóch chłopcach, później nastolatkach, mężczyznach zlewa się w jedno, symbolizując jedność, którą kiedyś się staną i życie, które będą dzielić.

Continue reading

John Steinbeck „Zagubiony autobus” [recenzja premierowa]

Zagubiony autobus Johna Steinbecka to powieść z 1947 roku. Pierwsze polskie wydanie pojawiło się czternaście lat później. Dzisiaj, nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka, na rynek trafiło nowe wydanie książki laureata literackiej nagrody Nobla.

Jedyny literacki obraz autobusu, jaki wyrył mi się w pamięci, to ten z Hebanu Ryszarda Kapuścińskiego. Mieliśmy tam do czynienia z osobliwym rodzajem podróżowania. Bez rozkładu jazdy, bez pośpiechu. Autobus odjedzie wtedy, kiedy się cały zapełni. Nikt nie narzeka na niedogodności, że podróż trwa długo, że upał, etc. W powieści Steinbecka jest zgoła inaczej, ale zaczyna się ona i toczy równie leniwie jak autobus sunący po afrykańskich bezdrożach. W Hebanie autor pozostawił odpowiedź na pytanie, co w czasie długiej podróży dzieje w głowach pasażerów, w sferze domysłów. „Nie myślą? Śnią? Wspominają? Układają plany? Medytują? Przebywają w zaświatach?” – zastanawiał się Kapuściński. Steinbeck zaś dokładnie zilustrował, co dzieje się w umysłach pasażerów autobusu jadącego z Rebel Corners do San Juan de la Cruz…

Continue reading

Edward Lee „Sukkub” [limitowane wydanie, recenzja]

W moje ręce wpadła ostatnio nienowa już, bo wydana ponad trzy lata temu, książka. Spoczywające na moim biurku wydanie kolekcjonerskie Sukkuba Edwarda Lee, to jeden ze stu numerowanych egzemplarzy powieści. Książka zawiera następujące bonusy: opowiadanie Matka autorstwa Lee, wywiad z pisarzem przeprowadzony krótko po polskiej premierze Sukkuba oraz odręczny autograf autora. A teraz spuśćmy trochę z tonu, bo zaleciało bufonadą i snobizmem. Fanką Lee nie jestem. Sukkub to pierwszy i jedyny jego utwór, jaki miałam okazję przeczytać. Kolekcjonerskie wydanie powieści chyba nie przyciągnęło oczekiwanej uwagi, ponieważ nadal można nabyć w Internecie nowiuteńkie książki za niewygórowaną kwotę. Od opublikowanego wcześniej komercyjnego wydania różni się nie tylko wspomnianymi wyżej dodatkami, ale też okładką. I to właśnie ona sprawiła, że – chociaż nazwisko Lee zupełnie nic mi nie mówiło – postanowiłam książkę kupić. Uwielbiam czerń i biel, a oprawa Sukkuba jest moim zdaniem naprawdę stylowa.

Sukkub to wywodząca się z wierzeń ludowych demon, nawiedzający śpiących mężczyzn, by odbywać z nimi stosunki seksualne. Męskimi odpowiednikami sukkubów są inkuby. Niektóre źródła sugerują, że inkub i sukkub to jedna i ta sama istota, mająca zdolność transformacji płciowej, raz wcielająca się w postać pięknej kobiety, a innym razem uwodzicielskiego mężczyzny. Jednak Lee całkowicie pominął tę tezę w swojej książce, skupiając się na żeńskim demonie snu.

Continue reading

Thierry Savatier „Początek świata” [recenzja premierowa]

Początek świata. Olej na płótnie o wymiarach czterdzieści sześć na pięćdziesiąt pięć centymetrów, namalowany w 1866 roku przez francuskiego realistę Gustave’a Courbeta. Obraz – znany także jako Pochodzenie świata – który przez niemalże sto trzydzieści lat pozostawał w ukryciu. Otoczone złą sławą, legendarne dzieło przedstawiające akt kobiecy z obnażonym łonem. Współcześnie ikona kobiecej seksualności i symbol twórczej wolności. A jak odbierano obraz dawniej?

Pasjonat historii sztuki Thierry Savatier drobiazgowo odpowiada na to pytanie, zabierając czytelnika w podróż po Europie XIX i XX wieku. Autor metodycznie bada dzieje obrazu, tak jak biograf znanego człowieka bada jego życie. Rekonstruuje historię płótna, które przechodziło z rąk do rąk kolekcjonerów sztuki, a w czasie wojny zostało zrabowane z bankowego skarbca hrabiego Hatvany’ego. Książka Savatiera jest monografią dzieła sztuki, ale chyba można też nazwać ją biografią. I wcale nie dlatego, że opisuje losy kolejnych właścicieli obrazu, ale dlatego, że Początek świata też miał życie. Niezwykle ekscytujące i pełne tajemnic. Dodatkowo intryguje fakt, iż odtworzenie dziejów Początku świata  było utrudniane. Z jakiegoś powodu kolejni właściciele płótna trzymali w sekrecie fakt jego posiadania, a nawet intencjonalnie mylili tropy, tak by obrazu nie można było zidentyfikować. Savatier „systematycznie stawia pod znakiem zapytania wiedzę, którą uznawano za niepodważalną”. Krytykuje i obala ustalenia, z którymi nie może się zgodzić. Posługuje się przy tym metodami naukowymi, zbiera dowody w postaci danych historycznych, dokumentów i świadectw żyjących jeszcze osób, których losy skrzyżowały się z dziejami Początku świata. Kwestie, w których brakuje solidnych dowodów pozostawia otwarte. Przedstawia swoje hipotezy – zawsze tylko takie, które mają sensowne przesłanki i opierają się na prawdopodobieństwie – ale nie forsuje ich na siłę. Mimo rzetelnego opracowania autorstwa Savatiera wiele pytań i kwestii – jak chociażby tożsamość modelki – nie udaje się jednoznacznie rozstrzygnąć, pozostawiając przestrzeń dla dalszych badań.

Continue reading