CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: portret

Mój portret podwójny, czyli historia pewnej fotografii [czepiam się nie książki]

Czekały tam na mnie. Wiem to. Irracjonalna pewność. A przecież nie zobaczyłam ich od razu, chociaż stały przy samym wejściu, twarzą do kasy. Tak, twarzą. Jedną. Bliźniaczki… 

Obite i podrapane. Przybrudzone bluzki, siniaki na rękach, wyrwane włosy. Ktoś trzy razy zmieniał na nich metkę z ceną. 249, 39, 29. Chyba mimo przeceny nikt ich nie chciał. A dla mnie są bezcenne. Wyglądają na mocno zakurzone, pewnie stoją tak od dawna. Portret podwójny. Wybrakowany i uszkodzony, jak zauważyła pani w kasie, szczerze zdziwiona, że chcę go kupić. Przy wejściu panuje półmrok, może myślała, że nie zauważyłam ich blizn, więc czuła się w obowiązku mnie ostrzec. Czy zdarzyło się, że ktoś je zechciał, a kiedy zabrał na światło dzienne i zauważył, że nie są tak nieskazitelne, jak się z pozoru zdaje, odniósł i zażądał zwrotu pieniędzy? Ktoś z obsługi krzyknął, bliźniaczki do reklamacji, a po salonie rozszedł się pomruk zniechęcenia. Pod sufitem zakłębiły się niewypowiedziane na głos myśli: o, wróciły, córy marnotrawne; wiedziałem, że tak będzie; spodziewałam się tego; który to już raz… Decyduje się pani, mimo że są uszkodzone? Przecież to bliźniaczki, odpowiadam. Dla mnie to oczywistość, dla kasjerki moja odpowiedź nie ma najmniejszego sensu. Płacę mniej niż za nową książkę i wynoszę je na deszcz. Żartuję do męża, że nie mamy wolnej ściany, żeby je zawiesić – już dla Vincenta było trudno znaleźć miejsce – więc będę z nimi spała. Cieszę się, że zabieram je do domu. Tato chce otworzyć bagażnik, ale protestuję. Nie! Nie zmieszczą się, przekrzykuję wiatr. Pewnie by weszły, ale nie chcę, by jeszcze bardziej się poobijały. Wolę, żeby resztę drogi siedziały obok mnie.

Continue reading

Magdalena Grzebałkowska „Beksińscy. Portret podwójny” [recenzja]

Choć mam już swoje lata, nadal dostaję od rodziców prezent z okazji Dnia Dziecka. W tym roku było to kilka książek, w tym Beksińscy. Portret podwójny. Książka towarzyszyła mi podczas wakacyjnego wypoczynku, a jej lektura była dla mnie niezwykłym doświadczeniem.

„Jak biografowie potrafią oddzielić własne życie od przedmiotu biografii?” – pytał początkujący pisarz, Tomasz Abbey, w Krainie Chichów Carrolla. Magdalena Grzebałkowska chyba nie miała tego problemu. Napisała pasjonującą książkę w sposób rzeczowy i profesjonalny. Największym atutem jej tekstu jest pozbawiona pozytywnego czy negatywnego wartościowania narracja. Autorka z reporterską dokładnością i obiektywizmem portretuje życie Beksińskich. Już krótki fragment, który przeczytamy na odwrocie okładki: „Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna. Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna”, jest przepełniony dwuznacznością. To proste, chłodne stwierdzenie wstrząsa czytelnikiem, a przy tym mistrzowsko oddaje złożoność osobowości sławnego malarza.

Continue reading