CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: niesamowitość

Zagadka sobowtórstwa. Od bliźniaczek June i Jennifer Gibbons do Stefana Grabińskiego

Ostatnio spędzam wieczory na lekturze pewnej niepokojącej historii. Pewnie niewielu o niej słyszało, bo nie została wydana po polsku. The Silent Twins Marjorie Wallace to książka non-fiction, przybliżająca życiorys(y) dwóch czarnoskórych bliźniaczek, June i Jennifer Gibbons.

Fascynująca opowieść siostrzanej więzi, którą paradoksalnie czytam bardzo powoli. Kilkanaście, kilkadziesiąt stron dziennie, a później godziny rozmyślań i analiz. To reportersko-literacki zapis egzystencjalnego cierpienia, samotności, okrucieństwa i zgubnych pragnień. Wędrówek po brytyjskich aresztach, więzieniach i szpitalach dla obłąkanych. Głodu, milczenia, egzorcyzmowania wewnętrznych demonów poprzez zapisywanie na papierze słów, które nie chciały przejść przez gardło. Bolesnej rozłąki i równie nieznośnego bycia razem.

Continue reading

Jan Jakub Kolski – „Jańcio Wodnik i inne nowele” [recenzja + konkurs]

Jańcio Wodnik i inne nowele to zbiór sześciu obszerniejszych opowiadań, z których większość została zekranizowana przez samego autora. Jan Jakub Kolski jest nie tylko pisarzem, ale też scenarzystą filmowym i teatralnym oraz reżyserem. Zarówno jego proza jak i filmy przenoszą w świat baśniowy, ale i mroczny, nieprzewidywalny, niepokojący.

Historie Kolskiego z jednej strony są do siebie podobne – wszystkie dzieją się na wiejskiej prowincji, w przybliżeniu w latach 60-tych i 70-tych, a głównym bohaterem każdej z nich jest prosty mężczyzna – jednak odnajdziemy w tych opowieściach różnorodność, bogactwo tematyki i symboliki. Opisywany przez Kolskiego świat to miejsce na styku realności i snu. Głęboka wiara chrześcijańska, na każdym kroku miesza się z zabobonami i pogańskimi obrzędami. Jasnowidzenie, prorocze sny, wizje i małe cuda są tu niemal codziennością. Spotkania z duchami, które błąkają się po okolicy nie mogąc odejść w zaświaty, widma nie tylko ludzi, ale i zwierząt, których ujrzenie jest złym omenem, groźne istoty znane z legend, przenikające do świata realnego. Klątwy i uroki, prawdziwi uzdrowiciele i szarlatani, stygmatycy, noworodki z ogonkami, strzygi, wodniki i inne demony, miejsca o magicznej mocy, etc., etc. Opowiadania Kolskiego to kwintesencja niesamowitości. Jest nastrojowo, nad każdą chatą unosi się aura tajemnica, ale jednocześnie istnieje balans między ziemskim a nadprzyrodzonym. Wszystkie elementy do siebie pasują, nie czujemy się przytłoczeni nadmiarem niezwykłości, jesteśmy skłonni uwierzyć w istnienie tego nadzwyczajnego świata opisywanego w sposób poetycki i subtelny.

Po chwili zza prześwietlonych na srebrnoszaro drzew wychynęła wolno jakaś postać. Podeszła kilka kroków (…) Był to prawie nagi mężczyzna… z głową wilka (…) Stworzenie podeszło jeszcze dwa kroki. Zatrzymało się. Było dość daleko, a mimo to zobaczyła wyraźnie wielki wilczy łeb z mądrymi oczami, zrośnięty z muskularnym ciałem mężczyzny. Patrzyli na siebie przez długą chwilę. Potem istota wydała z siebie cienki zaświst. Wilczyca postawiła uszy, naprężyła się i kilkoma skokami przypadła do nóg swojego pana. Odeszli w noc.

Continue reading

Andrew Michael Hurley „Pustki” [recenzja przedpremierowa]

Na pewno nie raz zdarzyło się wam trafić na książkę, której autor postawił sobie za cel nie tylko opowiedzenie jakiejś historii – i to z najdrobniejszymi detalami, tak że nieszczęsny czytelnik jest bombardowany masą zbędnych szczegółów, które mógłby sam sobie dopowiedzieć albo, nie bez satysfakcji, odmalować po swojemu w wyobraźni – ale też dogłębne przeanalizowanie jej genezy, drobiazgowe opisanie motywacji bohaterów, wreszcie zadecydowanie za was, co macie o tym wszystkim myśleć, w jaki sposób ocenić, jak wartościować wydarzenia i ludzi, o których czytacie… Takich książek jest wbrew pozorom bardzo wiele i są utrapieniem dla czytelnika, którego pozbawia się przyjemności współtworzenia literackich światów. Dlatego zapominamy o nich w kwadrans po przeczytaniu ostatniej strony… Debiutancka powieść Andrew Michaela Hurleya jest przeciwieństwem opisanego powyżej fenomenu. Dawno już nie czytałam tak nieoczywistej i angażującej powieści. Skończyłam ją przedwczoraj i od tamtej pory nieustannie zastanawiam się nad tym, co wydarzyło się w Moorings…

Continue reading

Piknik pod Wiszącą Skałą – prawda czy fikcja? [książka, film, fakty i mity]

Wszyscy się zgadzali, że dzień jest wymarzony na piknik pod Wiszącą Skałą – roziskrzony letni ranek, ciepły i bezwietrzny, a za oknami na drzewach nieśplika przez całe śniadanie dzwonienie cykad i brzęczenie pszczół nad bratkami okalającymi podjazd (…) Ogrodnik już zaczął podlewać hortensje, wciąż jeszcze skryte w cieniu kuchennego skrzydła na tyłach domu. Pensjonarki z Pensji Pani Appleyard dla Młodych Dam były na nogach i spoglądały w jasne bezchmurne niebo już od szóstej, a teraz fruwały w swoich świątecznych muślinach niby chmara podnieconych motyli.

Tymi słowami rozpoczyna się powieść Joan Lindsay. Natomiast ekranizację książki otwiera poetycki cytat, będący parafrazą puenty wiersza A Dream Within a Dream Edgara Allana Poego. Rozpoczynając seans filmu Piknik pod Wiszącą Skałą, słyszymy z offu słowa:

What we see, and what we seem, are but a dream. A dream within a dream.

Nie widzimy, kto je wypowiada, wiemy tylko, że to młoda dziewczyna. Mówi o iluzoryczności świata, o tym że nasze życie może nie być prawdziwe, może być marzeniem sennym śnionym przez nas samych albo przez kogoś innego… Mówi to powoli, rozmarzonym i sennym głosem.

Historia spisana przez Joan Lindsay również sytuuje się na granicy jawy i snu. Atmosfera towarzysząca piknikowi jest sielska, ospała i oniryczna. Błogie lenistwo, zajadanie smakołyków, niespieszne rozmowy i sjesta na łonie natury. Tak uczciła dzień Świętego Walentego grupa kilkunastu zamożnych dziewcząt, które w 1900 roku przebywały na Pensji Pani Appleyard w australijskim stanie Wiktoria. Podczas pikniku w okolicach Wiszącej Skały czas zdaje się stać w miejscu. Wkrótce okaże się, że i dosłownie, i w przenośni, ponieważ zegarki uczestników wyprawy stają dokładnie w południe.

Continue reading