Tomik Centuria. Sto krótkich powieści rzek, już po kilkunastu stronach wzbudził moją nieufność… Lubię – nawet bardzo – ład i symetrię, ale tylko w życiu, nie w literaturze. A tymczasem każda z opowieści Giorgio Manganellego jest niemal dokładnie tej samej długości, co wydaje się mocno podejrzane. Wahania są niewielkie, w granicach trzech, czterech linijek tekstu. Najczęściej to dokładnie czterdzieści trzy wiersze…

Czy każde zjawisko, każde uczucie, każdy lęk, nadzieja czy marzenie zasługuje na dokładnie taki sam objętościowo komentarz? Od – szacunkowo – dwóch tysięcy do dwóch tysięcy czterystu znaków ze spacjami. Czy literatura współczesna powinna być tak pedantycznie przykrojona i zamknięta w ciasnych ramach? Ktoś powie, takie ograniczenie jest znakiem wyjątkowego literackiego kunsztu. Zgoda, ale może też być znakiem sztuczności, fałszu, zimnej kalkulacji, dla której nie widzę w literaturze miejsca.

Continue reading