CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: Meksyk

R. Andrew Chesnut „Santa Muerte. Święta Śmierć”

Od dawna fascynują mnie meksykańskie zwyczaje, szczególnie te, związane ze śmiercią. Día de los Muertos to niezwykle barwne święto o wielowiekowej tradycji. Meksykański Dzień Zmarłych – w przeciwieństwie do ukonstytuowanego w naszej kulturze dnia nostalgii i zadumy – jest uroczystością radosną. Podczas odbywającego się w towarzystwie tańców i muzyki festiwalu, żywi oddają cześć swym zmarłych przodkom. Koncepcja śmierci funkcjonująca w kulturze meksykańskiej jest dość osobliwa. Przede wszystkim śmierć – jako antropomorficzne bóstwo –  jest w Meksyku wszechobecna i można ją uznać za swoisty symbol narodowy, totem. O, mocno różniącym się od utrwalonego w naszym kręgu kulturowym, stosunku Meksykan do śmierci, przeczytacie w książce wydawnictwa Okultura, zatytułowanej „Santa Muerte. Święta Śmierć”.

Geneza powstania niniejszej książki jest dość przewrotna. R. Andrew Chesnut – jak sam wyjaśnia – przygotowywał się do pisania książki o Dziewicy z Guadalupe. Aby mieć pełny obraz, chciał pokrótce przestudiować dzieje Santa Muerte, którą uznawał za jej antytezę. W toku badań odkrył, że Santa Muerte i Matka Boża z Guadalupe nie tylko nie są swoimi stuprocentowymi przeciwieństwami, ale też mają wiele wspólnego. Ostatecznie autor postanowił skupić się na odkrywaniu tajemnic Santa Muerte i poświęcić jej odrębną publikację.

Continue reading

David Toscana „Ostatni czytelnik” [recenzja]

Co przychodzi ci do głowy, kiedy spoglądasz na okładkę książki Ostatni czytelnik? Mnie jedno nazwisko. René Magritte. A konkretnie pewna fotografia, na której malarz ubrany w elegancki garnitur i czarny melonik zasłania twarz prawą dłonią. Anonimowy pan w kapeluszu, którego oblicza nie można dojrzeć, jest także bohaterem wielu obrazów artysty, takich jak chociażby Syn człowieczy, Spacer samotnego marzyciela, Bukiet ready-made. To, że projektant okładki polskiego wydania książki Davida Toscany zainspirował się postacią i twórczością belgijskiego surrealisty, aż bije po oczach. Zapożyczył o Magritte’a nie tylko wizerunek, ale i jego główne przesłanie – tajemniczość.

Zapewne większość ludzi zna parafrazę słynnej wypowiedzi Alfreda Hitchcocka, która jest często umieszczania w artykułach na temat filmów i książek. Na początku trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie. No cóż, zdanie to nijak się ma do książki meksykańskiego autora. Ostatni czytelnik to coś na kształt antykryminału. Fabuła rozpoczyna się od znalezienia w studni ciała dziewczynki, a później… napięcie już tylko spada. Jest trup, jest zagadkowa zbrodnia, ale wydaje się, że nikomu – nawet matce dziecka – nie zależy na odkryciu prawdy i ukaraniu sprawcy. Policja co prawda aresztuje miejscowego mężczyznę, ale czy nie jest on jedynie kozłem ofiarnym?

Continue reading

Bárbara Mujica „Frida” [recenzja]

Książka ta bywa błędnie nazywana biografią Fridy Kahlo. Historia opisana przez Bárbarę Mujicę nie jest życiorysem Fridy, ale dziełem literackim osnutym na motywach z jej życia. Sama autorka – w zamykającej publikację nocie – tłumaczy, że tworząc tę książkę zamierzała „nie tyle udokumentować życie Fridy Kahlo, ile uchwycić istotę jej osobowości”.

Nie znaczy to jednak, że historia spisana przez Mujicę jest całkowicie nieprawdziwa. Autorka umieściła w niej informacje na temat kultury meksykańskiej, osadziła powieść w realiach społecznych, politycznych i historycznych, nadała jej klimat tamtych czasów. Niewątpliwie odwołała się także do biografii artystki, oraz jej męża Diega Rivery, ale wplotła do fabuły także fikcyjne wątki i postaci.

Continue reading