CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: literatura polska

Jabłka i inne żywioły. Maciej Płaza – „Skoruń” [recenzja]

Skoruń, wiejski mikrokosmos zamknięty w szklanej kuli. Ilekroć usłyszę – jeszcze do niedawna tak obco brzmiące – słowo skoruń, wyobrażę sobie właśnie ją. Kulę, której wnętrze wypełnia drewniana chata i kilka drzew. Przed domem będzie stał wysoki mężczyzna, mimo że miniaturowy i niewyraźny, na jego szarej twarzy dostrzegę wyraz gniewu i zaciętości. W mikroskopijnym okienku zobaczę też twarz kobiety. Zatroskaną, może trochę zlęknioną. Nigdzie nie będzie chłopca. Nazywanego skoruniem, leniem, podmieńcem, łobuzem… Nie ma go w szklanej kuli. W mojej wyobraźni on jeden wyrwał się z tego świata. Jest już poza nim.

Każda szklana kula wypełniona jest płynem i drobinkami czegoś, co mieni się i odbija światło, nie inaczej jest z literacką szklaną kulą Macieja Płazy. Jego kieszonkowy glob wypełnia gęsta woda. Woda, która nie raz sprowadzała na mieszkańców tego świata widmo powodzi. I tylko jedno jest w niej niezwykłe, jeden szczegół różni ją od szklanych kul, które widziałam w filmach i na sklepowych wystawach. Kiedy nią potrząsam, zamiast konfetti i brokatu widzę jabłka. Różnej wielkości, wszystkich kolorów i kształtów. Owoce, które zawisają na chwilę jak w próżni, a potem bardzo powoli spływają w dół, by osadzić się na dachu domu, na gałęziach drzew i wilgotnej ziemi.

Continue reading

O (nie)byciu i (nie)widzialności. Jakub Małecki – „Rdza” [recenzja]

Wczesną wiosną był Dygot, późną jesienią jest Rdza. Tak wygląda moja wędrówka przez prozę Jakuba Małeckiego. Niezwykle płodnego autora, który po raz kolejny udowadnia, że potrafi wyśmienicie pisać. Snuć opowieści o ludziach zwyczajnych i nadzwyczajnych, bawić się perspektywami czasowymi i przestrzennymi, zagęszczać rzeczywistość i zapętlać czas. Jakub Małecki ma świetny warsztat, pisze bez zarzutu. Ma też własny styl. Po lekturze Rdzy opuściły mnie obawy, co do zasłyszanych zarzutów o wtórność, powielanie tych samych schematów i krążenie wokół tych samych tematów. Wieś, dorastanie, miłość, starzenie się; literackie drzewa genealogiczne; retrospekcje z wojną w tle. To jest po prostu twórcze uniwersum Małeckiego, jego nisza. Podejrzewam, że autor jeszcze nas kiedyś zaskoczy, wchodząc na nieznany grunt i tworząc powieść w zupełnie innej stylistyce i gatunku, gdyby jednak tak się nie stało, wcale nie będę miała mu za złe. Dla mnie może do końca życia pisać historie o smaku Dygotu oraz Rdzy, bo robi to pierwszorzędnie.

Continue reading

Marika Krajniewska „Schronisko” [recenzja]

Schronisko Mariki Krajniewskiej. Książka z minimalistyczną, intrygującą okładką. Antropomorficzny pies. Z długimi pajęczymi nogami wydaje się taki… ludzki. Czyżby to właśnie okładka była najmocniejszą stroną tej powieści? Jako całość Schronisko rozczarowuje, ale zaczyna się naprawdę dobrze. Pierwsza połowa – obiecującą historia, niecodzienna narracja, wiele pustych miejsc, które uruchamiają wyobraźnię i każą snuć najbardziej szalone przypuszczenia. Pierwsze sto stron połykam ze smakiem i liczę, że kolejne sto tej niedługiej powieści będzie równie niebanalne, ale coś się załamuje. Spadek formy. Pod każdym możliwym względem. Historia zmierza w złą stronę, staje się nieautentyczna; pojawiają się błędy językowe, sporo błędów; szwy opowieści się rozchodzą, jest kiepsko. Pierwsza i druga połowa Schroniska to jak dwie różne książki. Jedna napisana przez utalentowaną i oryginalną autorkę, druga przez nieudolnego amatora. Jedna po solidnej redakcji, druga nawet bez podstawowej korekty. O co tutaj chodzi?

Continue reading

Ludwik Wolta – „Strefa komfortu”. Antyporadnik w stylu noir [recenzja przedpremierowa]

Jeszcze przed oficjalną premierą wpadła mi w ręce intrygująca powieść. Wiecie, że nie czytam poradników i trzymam się z dala od „bezcennych” instrukcji jak żyć, jak osiągnąć sukces, etc., etc. Dlatego zainteresowała mnie książka nazwana przez wydawcę antyporadnikiem w stylu noir… Strefa komfortu to pierwsza powieść autora ukrywającego się pod pseudonimem Ludwik Wolta.  Jak wypadł ten debiut? Zaskakująco dobrze.

To opowieść o współczesnym świecie, w którym najważniejszy jest wizerunek. Zamiast prawdziwych ludzi, napotkamy w nim pieczołowicie wykreowane persony, które żyją z tego, że radzą innym, jak żyć. Tylko Bernard Jakim buntuje się przeciwko wszechobecnemu fałszowi pod płaszczykiem dążenia do szczęścia i samodoskonalenia. To iście gombrowiczowska postać, która usilnie wzbrania się przed „gębą” i dochodzi do wniosku, że nic tak nie rozwinie jego osobowości i nie zmieni życia na lepsze, jak morderstwo doskonałe. 

Continue reading

Marta Motyl – „Moc granatu” [recenzja premierowa]

Po przeczytaniu Odcieni czerwieni napisałam, że to wciągającą powieść, która zbyt szybko się kończy i pozostawia niedosyt. Nie inaczej jest w przypadku Mocy granatu. Pożarłam go błyskawicznie, ale nie miałabym nic przeciwko jeszcze jednemu. Na deser. Jednak nie od początku było tak kolorowo. Zaskoczył mnie słaby pierwszy rozdział książki. Wydaje się niedopracowany, pisany w pośpiechu, nie tak plastyczny i liryczny, jak przyzwyczaiła nas do tego Marta Motyl. Jeśli odniesiecie podobne wrażenie, przemęczcie się te trzydzieści kilka stron. Naprawdę warto, bo od drugiego rozdziału – zatytułowanego „Morskie opowieści” – jest już tak jak być powinno, a miejscami nawet lepiej. Obrazowo i zmysłowo, odważnie, pikantnie… Nowo poznana dziewczyna, nastoletnia lolitka, która od pierwszych chwil zafascynuje główną bohaterkę, okaże się jej zwierciadlanym odbiciem. Nią samą sprzed lat. Co wyniknie z takiego nieoczekiwanego spotkania ze swoim sobowtórem?

Continue reading

Joanna Bator – wieczór autorski (Olsztyn, Dom Mendelsohna)

Z wczorajszego spotkania z Joanną Bator wyszłam odurzona. Dam sobie dziś spokój ze stopniowaniem napięcia i powiem od razu, bo będzie się działo w moich ulubionych światach – czyli książkowym i filmowym. Po pierwsze trwają prace nad ekranizacją Ciemno, prawie noc (za reżyserię odpowiada Borys Lankosz). Po drugie kolejna powieść Joanny Bator – której premiera za około dwa miesiące – będzie o… sobowtórach i podwojeniach, słowem zaroi się w niej od doppelgängerów. Nie mogło mnie spotkać większe szczęście. Chociaż mogło. I spotkało. Możliwość krótkiej rozmowy z Joanną Bator i podpisane przez nią egzemplarze książek, które zajmą honorowe miejsce w mojej domowej biblioteczce… Na długo zapamiętam ten wieczór.

Continue reading