„Lidę” rozpoczyna niedługi poemat, składający się głównie z zaprzeczeń… Czas stanął w miejscu. Kilkuletni chłopiec żegna się z miejscem, które do tej pory nazywał domem. Mimo, że minęło kilka dekad, a chłopiec jest już dorosły, nadal tkwi na peronie w Lidzie… Nagromadzenie negacji, pokazuje, że coś  j e s z c z e  nie nastąpiło, ale bliski jest kres. Kres czego? Dzieciństwa i beztroski, które staną się przeszłością, w momencie gdy nieruchomy pociąg jednak ruszy. Zacznie toczyć się po torach, z dudnieniem kół przypominającym rytm bicia ludzkiego serca…

Wciąż mam pięć lat i marynarski
mundurek na sobie
Wciąż na dworcu czeka
ostatni repatriancki pociąg
Nikt nie wsiada do tego pociągu
Nikt nie płacze na peronie

Continue reading