CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: kazirodztwo

Mój psychoanalityk powiedział, że to nie szkodzi, jeśli uważam się za Chrystusa. Moi czytelnicy, moi męczennicy.

– Christine Angot „Kazirodztwo” –

Literacka sekcja zwłok w Boże Narodzenie. „Kazirodztwo” Christine Angot

Od środy nie udaje mi się przegnać myśli o Bożym Narodzeniu, codziennie płaczę z powodu Bożego Narodzenia. Nie mogę zapomnieć o Bożym Narodzeniu. Płaczę, nie mogę zapomnieć, chciałabym, nie mogę. Płakałam, zerwałam z nią, dałam się dusić, biłam samą siebie po twarzy. Boże Narodzenie Boże Narodzenie Boże Narodzenie. Kłopoty z pamięcią, to mi nie dolega. Nie mam amnezji, cierpię raczej, jeśli coś takiego istnieje, na mnezję, nadmierną pamięć, zbyt dobrą. Boże Narodzenie Boże Narodzenie Boże Narodzenie.

Kolejna podróż w czasie za mną. Dokładnie rok temu, dwudziestego drugiego grudnia, zabrałam się za czytanie pewnej książki. Kazirodztwo. Powieść autobiograficzna pod wiele mówiącym tytułem. Wynotowałam kilka cytatów, napisałam szkic recenzji i… w świątecznym szaleństwie zapomniałam o tej historii. Dziś postanowiłam do niej wrócić. Nie dlatego, że jest to wybitna literatura, ale ze względu na temat, otwartość i szczerość – a właściwie skrajny ekshibicjonizm – autorki i fakt, że polski przekład przeszedł niemal niezauważony, chociaż w ojczyźnie pisarki, Francji, powieść sprowokowała falę dyskusji oraz zainspirowała innych autorów.

Continue reading

Hubert Klimko-Dobrzaniecki „Preparator”

Człowiek myśli, że nic się nie stanie, że będzie sobie żył, śmierć oddala od siebie, wcale nie myśli o niej, a ona przychodzi w najmniej spodziewanym momencie. Samochód, tramwaj, spadająca dachówka, rak, o którym nie miało się pojęcia. Wylew. Tętniak. Można się zakrztusić. Zawał. Wystarczy mieć słabe serce i kibicować złej drużynie. Utonięcia. Sepsa. Porażenie prądem. Porażenie słoneczne. Nawet jazda na rowerze bez kasku. Śliska droga i motocyklista. Dużo wódki, zima i spóźniony autobus. Niezamknięte drzwi ostatniego wagonu pociągu. Pomyłka chirurga, Pomyłka położnej. Pomyłka policjanta. Pomyłka złodzieja. Nieznana alergia, na przykład na użądlenie pszczoły. Gwóźdź w dłoni dziecka i kontakt. Za dużo butaprenu. Grzyby. Nieświeże mięso. Mógłbym jeszcze mnożyć. Prawie każdy z tych wymienionych przypadków leżał u mnie na stole. 

Zanim tytułowy preparator wypowie te słowa, popłyną potoki innych, niezwiązanych ze śmiercią i zawodem „obmacywacza trupów”. Jeśli zdecydujecie się na lekturę Preparatora musicie przygotować się na książkę pełną anegdot, dygresji, komentarzy bardzo dalekich od tematu śmierci i pochówku. Nie znajdziecie tu szczegółów dotyczących preparowania zwłok, ale znajdziecie historię zakompleksionego jąkały i mańkuta, który w pewnym momencie oddalił się od żywych, a za mocno zbliżył do zmarłych.

Continue reading