CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: José Saramago

Guillermo Martínez „Powolna śmierć Luciany B.”

Na początek zachęcam was do wykonania małego eksperymentu. Przygotujcie kartkę i długopis. Weźcie do ręki dowolną monetę. Podrzućcie ją dziesięć razy, po każdym rzucie notując wynik. Mój jest następujący: orzeł, orzeł, reszka, orzeł, orzeł, orzeł, reszka, reszka, orzeł, reszka. W sumie sześć razy orzeł i cztery reszki. Ciągi powtarzających się po sobie orłów pojawiły się z większą częstotliwością niż reszek. O czym to świadczy?

Podobne pytanie stawia Guillermo Martínez w powieści Powolna śmierć Luciany B. W dużym skrócie jest to książka rozważająca kwestię, czy jest możliwe, aby ktoś otrzymywał od losu same orły albo same reszki. Czy to, że wokół kogoś z niepokojącą regularnością i w podejrzanych okolicznościach umierają ludzie, jest przypadkiem, chronicznym pechem, świadomym spiskowym działaniem wroga, przekleństwem, fatum zesłanym przez opatrzność jako kara za grzechy, a może wynika z prawa determinizmu?

To co robiliście przed chwilą z monetą, nazywane jest w matematyce procesem stochastycznym i dotyczy rachunku prawdopodobieństwa. Powolna śmierć Luciany B. to druga powieść, w której dostrzegam tak silnie zarysowaną perspektywę probabilistyczną. Pierwszą jest Podwojenie autorstwa José Saramago, w którym stawiał pytanie: Jakie jest prawdopodobieństwo, że w mieście, w którym żyje pięć milionów obywateli, istnieje dwóch identycznych niespokrewnionych ze sobą mężczyzn oraz jaka jest szansa, że kiedykolwiek się oni spotkają? Po czym dowodził, że oba zdarzenia są  możliwe, i oba będą zwyczajnym przypadkiem.

Continue reading

David Toscana „Ostatni czytelnik” [recenzja]

Co przychodzi ci do głowy, kiedy spoglądasz na okładkę książki Ostatni czytelnik? Mnie jedno nazwisko. René Magritte. A konkretnie pewna fotografia, na której malarz ubrany w elegancki garnitur i czarny melonik zasłania twarz prawą dłonią. Anonimowy pan w kapeluszu, którego oblicza nie można dojrzeć, jest także bohaterem wielu obrazów artysty, takich jak chociażby Syn człowieczy, Spacer samotnego marzyciela, Bukiet ready-made. To, że projektant okładki polskiego wydania książki Davida Toscany zainspirował się postacią i twórczością belgijskiego surrealisty, aż bije po oczach. Zapożyczył o Magritte’a nie tylko wizerunek, ale i jego główne przesłanie – tajemniczość.

Zapewne większość ludzi zna parafrazę słynnej wypowiedzi Alfreda Hitchcocka, która jest często umieszczania w artykułach na temat filmów i książek. Na początku trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie. No cóż, zdanie to nijak się ma do książki meksykańskiego autora. Ostatni czytelnik to coś na kształt antykryminału. Fabuła rozpoczyna się od znalezienia w studni ciała dziewczynki, a później… napięcie już tylko spada. Jest trup, jest zagadkowa zbrodnia, ale wydaje się, że nikomu – nawet matce dziecka – nie zależy na odkryciu prawdy i ukaraniu sprawcy. Policja co prawda aresztuje miejscowego mężczyznę, ale czy nie jest on jedynie kozłem ofiarnym?

Continue reading

Jerzy Pilch „Wiele demonów” [recenzja premierowa]

Wiele demonów – powieść, która znalazła się w finałowej siódemce tegorocznej edycji nagrody Nike – to utwór specyficzny. Nie jest, a przynajmniej dla mnie nie była, to książka, którą pochłania się jednym tchem. Ta nielinearna opowieść pełna retrospekcji i retardacji zdecydowanie wymaga skupienia. W moim przypadku tygodniowej lekturze towarzyszyło wiele przemyśleń. Do niektórych fragmentów wracałam kilkakrotnie. Zawsze zaznaczam samoprzylepnymi zakładkami indeksującymi interesujące fragmenty, cytaty, do których warto wrócić. Książka Pilcha wygląda jakby dorwał ją jakiś szaleniec, uwielbiający ozdabiać wszystko kolorowymi wstążeczkami, bo tym razem zakładek było nie kilka, a kilkadziesiąt. Mówiąc krótko: zrobiła na mnie duże wrażenie.

Tytułowe demony występują w utworze na dwóch poziomach. Po pierwsze tkwią w nas samych. Każdy je ma. Wielu filozofów i artystów metaforycznie określało demonami ludzkie słabości. Demonem może być wszystko: lęki, wyrzuty sumienia, wpojony światopogląd i wychowanie nie idące w parze z pragnieniami i ambicjami, etc. Po drugie Pilch opisuje małą społeczność żyjąca w latach pięćdziesiątych XX wieku na Śląsku Cieszyńskim. Ludziom tym nieobca jest wiara w zabobony. Zjawiska, których nie rozumieją i nie potrafią wyjaśnić, nadal przypisują diabłom, demonicznym istotom i siłom nieczystym. Wszelkie pokusy, które atakują purytańską społeczność również muszą być dziełem jakiegoś demona, bo kogóż by innego?

Continue reading