Betonowy Pałac to pierwsza powieść Grzegorzewskiej, która wpadła mi w ręce. Miałam okazję przeczytać w „Chimerze” kilka opowiadań tej autorki, ale żadne mnie nie zachwyciło. Co innego ta niebieska cegła – dosłownie ją pochłonęłam.

Główny bohater i narrator owej historii, Profesor, to postać wyjątkowo intrygująca. Z jednej strony inteligent, miłośnik literatury, znawca malarstwa, filozofii, psychologii, jednym słowem humanista, a z drugiej uwielbiający mordobicie, wiecznie napalony koks, z którego ust niemal nieustannie wylewa się potok bluzgów. Mężczyzna ten pojawia się po dwóch latach nieobecności w Krakowie i… Bardzo szybko żałuje powrotu na stare śmieci.

Okazuje się, że pod jego nieobecność trochę się pozmieniało. Jego dzielnicą rządzi bezwzględny dyktator zwany Opiekunem. Na imię ma Gabriel i chociaż zawsze ubiera się na biało, z aniołem ma niewiele wspólnego – chyba że z upadłym. „Wszyscy najgorsi kryminaliści, sadyści i psychopaci skupili się wokół Gabriela, bo tam są siła i moc, i przyzwolenie na hardkor”. Jeśli zaś o hardkorze mowa, to wykreowana przez Grzegorzewską karykatura biblijnej ostatniej wieczerzy ma szansę na długo zapaść czytelnikowi w pamięć. Opiekun potrafi bowiem – jak Wład Palownik – połączyć biesiadowanie z okrutną zemstą na wrogach, a widok tortur i zbrodni uważa za miłe dla oka, i wcale niepsujące apetytu, widowisko.

Continue reading