A działo się to w kraju Polan rozpostartym pomiędzy Morzem Barbarzyńskim a Okrutnymi Górami, pełnym lasów nieprzebytych i pól żyznych, poprzecinanych rzekami. W kraju onym doświadczyć można było wszelkich humorów natury: wiosny opromienionej nadzieją odrodzenia, rozgrzewającego upałem lata, jesieni bogatej w plony i zimy, która wszystko pokrywała bielą. Powietrze tu było zdrowe, a ziemia hojna: las miododajny, rzeki rybne, a rola żyzna. Konie wytrzymałe, woły chętne do orki, krowy mleczne, a owce wełniste. Futer z lisów, kun, wilków, a nawet niedźwiedzi mnogość wielka, a mięs z zajęcy i jeleni tyle, że ludziom całkiem spowszedniało. Głodu tu nikt nie zaznawał. Starczyło jedno potężne zwierzę turem zwane, aby cała wieś wyżywić się mogła. Miasta były bogate, wsie ludne, kościoły wysokie. Kraj ten przyciągał handlarzy, wędrowców i rzemieślników, a Władca jednako dbał o każdego mieszkańca, czy to kupca, czy to rycerza, czy to kmiecia. Książę miał bowiem wybitną cechę sprawiedliwości i pokory […] ludem rządził bezstronnie i sprawiedliwie, za co Bóg Wszechmogący udzielił mu tyle dzielności potęgi i zwycięstw, ile w nim samym obaczył dobroci i sprawiedliwości wobec siebie i ludzi.

Przytoczony fragment to ustęp z Dziejów autorstwa książęcego kronikarza Nefasa. Tytułowy bohater powieści Małgorzaty Saramonowicz jest postacią fikcyjną, ale czy do końca? Może pisarkę zainspirował Gall Anonim, o którym do dziś niewiele wiemy? Nefas skrzętnie ukrywa swoją tożsamość, obcokrajowiec jest wyjątkowo tajemniczym człowiekiem. Powieść nie daje też ostatecznie odpowiedzi na pytanie kim jest. Czyżby autorka planowała kolejny tom Xiąg Nefasa?

Continue reading