CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: David Lynch

Artysta nie zaczyna malować ot tak. Trzeba trochę posiedzieć i pomyśleć nad koncepcją obrazu, żeby potem wstać i wykonać odpowiednie pociągnięcie (…) Wystarczy na początek zalążek pomysłu, który pobudzi cię do działania, w moim przypadku wszystko, co następuje później, jest tak zwanym procesem akcji i reakcji. Proces ten zawsze polega na budowaniu i niszczeniu. By potem z tych zniszczeń znowu coś wydobyć i budować dalej.

– David Lynch „W pogoni za wielką rybą” –

Panopticum Davida Lyncha. Wystawa „Silence And Dynamism”, CSW w Toruniu

Często perwersyjna, prawie zawsze prowokacyjna, czasem hermetyczna – taka jest sztuka filmowa Davida Lyncha. A jak z innymi dziełami sławnego reżysera i artysty? Przy okazji wizyty w Łodzi, zorganizowałam sobie spontaniczny wypad do Torunia, gdzie obejrzałam wystawę David Lynch. Silence And Dynamism. Zobaczyłam i przeczytałam rzeczy, które trudno będzie wymazać z pamięci. Wstąpiłam do twinpeaksowskiej Czarnej Chaty, stanęłam vis-à-vis tajemniczej szklanej klatki – portalu między światami – w której lewitowali bohaterowie Twin Peaks. Za krótko – dużo za krótko – przechadzałam się po toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej. Wyszłam stamtąd oszołomiona, z wściekle czerwonym plakatem pod pachą (przezornie weszłam do przymuzealnego sklepu z pamiątkami przed obejrzeniem wystawy, zapewniam, że po wszystkim zakupy będą ostatnią rzeczą, o której pomyślicie). Widnieje na nim ludzik, który stracił głowę. Stracić głowę, oto co może się wam przydarzyć, jeśli wybierzecie się na Silence And Dynamism.

Litera, alfabet, słowo, zdanie, treść. Obraz. Pożar, ogień, który trawi… Trawienie, narządy wewnętrzne, flaki, wymiotowanie. Dosłownie i w przenośni. Mózg, który rzyga bezsensownymi zasadami, głupotą i psudowiedzą. Zdemontowane ciała, ludzko-zwierzęce hybrydy, niepokojące cienie. Przemoc, krzyk, strach. Niepewność, zagubienie, poszukiwanie domu. To hasła, które Lynch mógłby wymalować na ścianach muzeum. Zamiast tego umieścił na nich setki wykonanych najróżniejszymi technikami prac, które w symboliczny, surrealistyczny, często makabryczny sposób niemo wykrzykują te słowa. 

Continue reading

Głowa do wycierania jest moim najbardziej duchowym filmem. Nikt nie rozumie, o co mi chodzi, kiedy to mówię, ale tak jest. Film ten rozwijał się w pewien sposób, a ja nie wiedziałem, co to znaczy. Szukałem klucza pozwalającego odkryć, co wyrażają te sekwencje. Oczywiście część z nich rozumiałem, nie wiedziałem tylko, co je wszystkie łączy. Męczyłem się. Wyciągnąłem więc Biblię i zacząłem czytać. Któregoś dnia przeczytałem jedno zdanie. Zamknąłem Biblię, to było to, to było to. I wtedy ujrzałem wszystko jako całość. W stu procentach wypełniało moją wizję.

Chyba nigdy nie zdradzę, co to było za zdanie.

– David Lynch „W pogoni za wielką rybą” –

Lynch pod lupą. Nowe wydanie książki „W pogoni za wielką rybą”

Żartowałam niedawno, że mój egzemplarz W pogoni za wielką rybą (Catching The Big Fish) stracił właśnie status białego kruka. Książka od lat niedostępna, a przez wielu poszukiwana. Nieoczekiwanie i bez wielkiego rozgłosu nadeszła chwila, kiedy doczekaliśmy się nowego wydania tej niecodziennej publikacji. Wydana niegdyś przez Rebis książka Davida Lyncha wraca po jedenastu latach w nowym przekładzie pod szyldem wydawnictwa Samsara.

Tak się składa, że zrecenzowałam W pogoni za wielką rybą już przed czterema laty. Była do dokładnie druga recenzja, która pojawiła się na blogu. Oczywiście nikt jej wtedy nie przeczytał, postanowiłam zatem ponowić lekturę książki Lyncha, odświeżyć recenzję i opublikować ją raz jeszcze w lekko zmienionej formie. Wybaczcie mi to małe oszustwo, które czynię ku chwale Davida Lyncha i ku ekscytacji miłośników jego – nie tylko filmowego – geniuszu.

W pogoni za wielką rybą to książka pod wieloma względami niezwykła. Zbudowana z kilkudziesięciu krótkich rozdziałów, które są jak zapiski w dzienniku, notatki artysty. Migawki zdarzeń, zalążki pomysłów, szkice ludzkich portretów, etc. Do tego enigmatyczne sentencje, refleksje o życiu, skrawki autobiografii. Trzeba niemałego wysiłku, żeby to wszystko scalić, złożyć w spójny obraz, dostrzec przekaz – kompozycja aż nazbyt dobrze znana z filmów Lyncha.

Continue reading

To znów się dzieje. Książkowy i filmowy powrót do miasteczka Twin Peaks

Wers, który utkwił w pamięci i co jakiś czas powraca, jakby ktoś wypowiadał słowa wewnątrz głowy. Macie taki wers? Wydaje się, że znamy jego oryginalne brzmienie, a kiedy po latach słyszymy go w pierwotnym kształcie i szerszym kontekście, okazuje się, że nasz umysł trochę go jednak zmodyfikował.

Czy takim wersem może być filmowa scena? Dlaczego nie. Dla mnie jest nim wycinek Miasteczka Twin Peaks. Scena, od której wszystko się zaczęło. Dla mnie. Maddy Ferguson i demoniczny Bob spleceni w uścisku. Tańczą. Danse macabre. Głowa dziewczyny uderza o ścianę, na której wisi obraz w szklanej ramie. Szyba  pęka. Twarz dziewczyny pęka. Maddy umiera. A mnie przez wiele lat wydaje się, że widziałam jak ginie Laura Palmer.

Mam jakieś osiem, dziewięć lat, kiedy polska telewizja po raz pierwszy emituje serial Davida Lyncha. Zamiast tańca widzę szarpaninę, zamiast ściany z obrazem drewniany kredens z szybkami, jaki wówczas stał niemal w każdym polskim domu. Ale nie w domu Palmerów. Moja pamięć połączyła w jedno dramatyczną scenę z serialu i meblościankę z domu babci albo ciotki. Może właśnie tam zobaczyłam ten krwawy obraz…  Zajęci sobą dorośli i dzieci podglądające zakazany serial…

Ta scena była ze mną przez wiele lat, jak wers który odbija się echem w umyśle. Po raz pierwszy wkroczyłam do miasteczka Twin Peaks jako dziecko. Weszłam tam tylko jedną stopą, zajrzałam jednym okiem. Na dobre zamieszkałam w nim dopiero jedenaście lat temu, jako świeżo upieczona dwudziestolatka. Właśnie wtedy telewizyjna dwójka ponownie wyemitowała Miasteczko Twin Peaks. Zaczęły się wieczory w oparach mocnej kawy i przy dźwiękach hipnotyzującej muzyki. Oniryczna atmosfera, szum daglezji, pohukiwanie sowy… Wyśnione miejsce… Chyba nigdy stamtąd nie wróciłam. Przynajmniej nie w całości.

Continue reading

Sowy może rzeczywiście nie są tym, czym się wydają, ale i tak odgrywają ważną rolę: przypominają nam żebyśmy patrzyli w ciemność .

– Mark Frost „Sekrety Twin Peaks” – 

Mark Frost „Sekrety Twin Peaks” [The Secret History of Twin Peaks]

Jako wierna fanka Miasteczka Twin Peaks niecierpliwie czekałam na polską premierę Sekretów Twin Peaks i wiele sobie po tej publikacji obiecywałam. Książka Marka Frosta nie zaspokoiła mojego apetytu na twinpeaksowskie sekrety i rozwiązania mrocznych zagadek miasteczka nad wodospadem. Z jednej strony to wyczekiwana sentymentalna podroż do świata ulubionego serialu, z drugiej książka pozostawia wielki niedosyt i obawy o kształt nowej odsłony serialu (więcej  o tym pisałam w recenzji dla portalu Film.org.pl, którą można przeczytać TUTAJ).

Nadal jednak uważam, że dla miłośników Twin Peaks jest to pozycja obowiązkowa, książka, którą każdy fan powinien mieć na półce. Ma lepsze i słabsze miejsca, ale znalazło się w niej sporo inspirujących myśli i aforyzmów, których część przytaczam poniżej. Te krótkie cytaty i dłuższe fragmenty są moim zdaniem esencją Sekretów Twin Peaks i kwintesencją twinpeaksowskiej atmosfery niesamowitości.

Continue reading

Twin Peaks w literaturze – „Sekretny dziennik Laury Palmer”, „Sowy nie są tym, czym się wydają”, „W pogoni za wielką rybą”

Za niecałe trzy tygodnie na rynku pojawi się książka Sekrety Twin Peaks autorstwa współscenarzysty słynnego serialu, Marka Frosta. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy wpadnie w moje ręce, a tymczasem przygotowałam krótki przegląd pozycji książkowych, które stanowią dopełnienie serialowego świata i są dla miłośników Miasteczka Twin Peaks – zarówno wiernych fanów, jak i tych nowo przybywających, których jest ostatnio coraz więcej – pozycjami obowiązkowymi.

Serial Miasteczko Twin Peaks z miejsca zrobił furorę. Kiedy tylko trafił na ekrany telewizyjne w USA zaczęło się twinpeaksowskie szaleństwo, które trwa nieprzerwanie od ponad dwudziestu pięciu lat. Jednak kto śledził poczynania najprzystojniejszego na świecie agenta, Dale’a Coopera, ten wie, że dwa sezony serialu nie dają odpowiedzi na wszystkie pytania. Wiele tajemnic i wątków pozostaje nierozwiązanych. Tę lukę częściowo wypełnia napisany przez córkę twórcy Twin Peaks niezwykle poczytny Sekretny dziennik Laury Palmer, a także późniejszy film pełnometrażowy Ogniu krocz ze mną. Dziennik Laury został wydany także w Polsce przez nieistniejące już niezależne wydawnictwo FIS i – jak na polskie realia – również stał się bestsellerem.

Jennifer Lynch Sekretny dziennik Laury Palmer (The Secret Dairy of Laura Palmer, 1990)

Książka Jennifer Lynch to quasi-autentyczny pamiętnik dojrzewającej Laury Palmer. Dziewczyna notuje w nim swoje doświadczenia i refleksje od dwunastego roku życia. Początkowo wpisy pojawiają się dość nieregularne, z czasem stają się coraz częstsze, głębsze, bardziej tajemnicze i mroczne.

Continue reading

Każda podróż jest ucieczką przed śmiercią. Joanna Bator „Wyspa Łza”

„Każda podróż jest ucieczką przed śmiercią”, pisze Joanna Bator w Wyspie Łzie. Ucieczką przed przemijaniem, ale i bezsensem trwania w bezruchu. Poprzez podróż wyraża się potrzeba spontaniczności i czerpania z życia garściami. Daleka wyprawa może też być ucieczką przed własnym cieniem, doppelgangerem, który za nami podąża. Taka podróż jest pełna niesamowitych zdarzeń. Życie zaczyna przypominać sen na jawie, realne przeplatać się z fantastycznym…

Continue reading