CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: cytat

Możesz być wszędzie – czasem w kącie spichrza
Siedzisz wśród ziarna w przewiewie niedbale
A wiatr mięciutko ci włosy rozwichrza
Lub śpisz na miedzy jeszcze z sierpem w dłoni
Przy nie dożętej tkanej w kwiaty niwie
Oparem maków słodko odurzona

– John Keats „Oda do jesieni” –

Różne pierwszyzny mam już dawno za sobą, ojca mniej się boję niż kiedyś, tężeje w mięśniach, przejaśnia mi się w głowie. Nad wsią już nie latają czarownice, oko starej studni straciło dawny blask, minął czas pasania krów i szukania zakopanych broni. Ale w dorośleniu przeszkadzają mi ojcowe tajemnice, potykam się o nie jak o stare, wstydliwe zabawki.

– Maciej Płaza „Skoruń” –

Coś wyważyło od wewnątrz przywalone wrota. Nikt już nie krzyczał. Ciemny kształt człowieka wyszedł chwiejnym krokiem i upadł na kolana (…) Kształt milczał. Trzymał się za to miejsce, gdzie powinna być twarz. Płonął cały oprócz nóg, nogi miał nagie. Kiedy pochylił głowę, Tośka widziała, jak coś się od niej odrywa. I zaraz jeszcze jedno. Z otwartych ust szła para.

– Jakub Małecki „Rdza” –

To zdjęcie było starsze niż inne wyeksponowane na wystawie i zniszczone przez wieloletnie obcowanie ze światłem (…) Moją uwagę zwróciły dwie stojące na samym przedzie kilkuletnie dziewczynki. Były identyczne.

– Joanna Bator „Rok królika” –

Nic nie pali się lepiej niż stare dzieje. Można na nie plunąć, a ogień tylko zmieni na chwilę kolor; przeszłość nie zdoła powstrzymać pożaru. Siedzę przy naszym wiekowym palenisku i staram się utrzymywać mały, bezpieczny płomień, niewidoczny z ulicy. Sad otacza wysoki mur (…) zdradzić może mnie jedynie dym, pilnuję jednak, żeby nie rzucał się w oczy.

– Anna Bolavá „W ciemność” –

Skoro tyle miesięcy pozwalałam na to, by utożsamiała mnie ze swoją córką, wysłaną do komory gazowej przez Margot Kunz w Ravensbrück, teraz już za późno. Nasze losy splotły się od dnia spotkania na częstochowskim dworcu i w jakimś sensie stałam się Anulą, reaguję na jej imię, czeszę się podobnie, z przedziałkiem na środku głowy, noszę jej złoty pierścionek z kameą, zakładam jej spódnice i bluzki i każdego dnia coraz bardziej przesiąkam zapachem jej ubrań. 

– Wioletta Grzegorzewska „Stancje” –

 Bliźniaczki są zawsze razem, zawsze we dwie. Jeżeli w ich świecie normalne jest przebywanie w parze, jak widzą innych ludzi, pojedynczych? Pewnie dla nich jesteśmy połówkami, myślała. I przypomniała sobie dziwne słowo, które kiedyś słyszała – amputacja. Tak się mówiło, kiedy ludzie tracili jakąś część siebie. Tym dla nich jesteśmy: ludźmi po amputacji. Kalekami.

– Diane Setterfield „Trzynasta opowieść” –

Gdy portretuję człowieka, chciałbym, aby wyczuto utajony nurt jego życia – wszystko, co kiedykolwiek widział, uczynił, wycierpiał…

– Vincent van Gogh w liście do brata Theo –

Kiedy parę godzin później zobaczyłam swoje odbicie w przyciemnionym nocą oknie (…) nie mogłam powstrzymać uśmiechu. To była przecież ona, nie Mary, nie Marie, ale ta trzecia, ta która istniała tylko na zewnątrz i którą chciałyśmy być obie.

– Majgull Axelsson „Ta, którą nigdy nie byłam” –

Na manifestacjach nie mam ochoty krzyczeć. I coraz bardziej bym chciała, żeby to były protesty milczące. Dlaczego tak? Tysiące milczących postaci to wielka siła. Milczenie w takiej masie jest trudniejsze od krzyku, ale bardziej donośne. Nie zużywa się – inaczej niż hasła. Brzmi szlachetniej i trudno je przeinaczyć, dopisać mu coś, czego nie było. Nic nie wskazuje na to, że jest mniej skuteczne.

– Magdalena Tulli „Jaka piękna iluzja” –

Mój cień skradał się za mną bezszelestnie, a ja miałem ochotę z nim zagadać. Zawsze to raźniej. Nawet jak nic nie odpowiada. Abstrakcyjnie wydłużone kończyny i nos – oto kim się stałem. Rozlaną na brunatnych cegłach, drżącą, płaską plamą. Prześladowałem samego siebie.

– Marika Krajniewska „Schronisko” –

Bliźniaki można by nazwać według
planet: Wenus i Merkury albo
Neptun i Mars. Pokochaliby nawzajem

swoje boskie ciała świecące
nad ich sobowtórami na ziemi.

– May Swenson „Gdybym miała dzieci” –

Zupełnie jakby rzeczywistość i fikcja, życie i śmierć, światło i jego całkowity brak wirowały w szaleńczym danse macabre.

–  Dan Simmons „Drood”  – 

Śniło mi się, że poszłam ze swoim obolałym tyłkiem do lekarki w przychodni, a po gabinecie chodziły dmuchane gęsi i i kaczki. Lekarka mnie zbadała i przepisała nadmuchiwaną krowę. I zaraz mi ją przygotowała, na miejscu. Ale krowa była jakaś zdeformowana, miała wymię na plecach. Moje sny oszalały.

– Tereza Boučková „Rok Koguta” – 

Jennifer budzi się znowu.
Prosi żebym rozsunęła zasłony.
Robię to.
Ale śmierć wciąż tam jest,
stoi samotnie w ogrodzie
w czarnym, nasuniętym ciasno przed wiatrem kapturze.
Chciałam zasłonić portiery.
Ale Jennifer błaga mnie, żeby tego nie robić.
Kiedy znów zasypia,
zasuwam zasłony.
Wiem o Śmierci, ale nie lubię jej oglądać.

– Diane Wakoski „Pięć snów Jennifer Snow i jej testament” – 

Z czasem stał się wielkim miłośnikiem czekania. Lubi czekać. Sam niezwykle punktualny, nie znosi punktualnych, którzy swoją maniacką dokładnością pozbawiają go niewiarygodnej rozkoszy, jaką daje ów pusty ułamek czasu, w którym nie dzieje się nic, co ludzkie, przewidywalne, aktualne, w którym wszystko w sposób nieokreślony i radosny pachnie przyszłością (…) Oczekiwanie staje się przygodą, jest niespokojne, dziecinne.

– Giorgio Manganelli „Centuria. Sto krótkich powieści rzek” – 

Potem przyszło lato sześćdziesiątego szóstego roku, bardzo suche i gorące (…) Pszenica wymierała na polach, wszystko więdło i usychało. A ludzie wierzyli, że to wina dziewczynek, dlatego ksiądz jeszcze gorliwiej wyganiał z nich diabła i coraz częściej mówił o ofierze. Że siostry w ogóle nie powinny żyć, że tylko krew zmaże winę, z jaką się urodziły. Nie wiem, czy rzeczywiście byłby w stanie je zabić. Może nie, może nie był aż tak szalony. Chciałbym w to wierzyć.

– Anna Kańtoch „Wiara” – 

Udawałem więc, że czytam, aby go oszukać, gdyż on również mnie śledził; i nagle poczułem z całą pewnością, że on czyta przez moje ramię, że stoi tuż i muska mi ucho. Wstałem i odwróciłem się tak szybko, że o mało nie upadłem (…) Było widno jak w biały dzień… a ja nie zobaczyłem się w lustrze. Było puste, jasne, nasycone światłem. Nie było tam mojego obrazu… A ja stałem naprzeciwko. Od góry do dołu widziałem duże, przejrzyste szkło. Spoglądałem oszalałbym wzrokiem i nie śmiałem podejść bliżej, czując dobrze, że on jest pomiędzy lustrem a mną, że jeszcze raz wymknie mi się z rąk, że to jego niewidoczne ciało wchłonęło moje odbicie.

– Guy de Maupassant „Horla” – 

Wbrew zakazowi matki zaczęłam sypiać z Czarnym. Czarny pachniał sianem i mlekiem, a na szyi miał śnieżnobiałą mapę Afryki. Przychodził do mnie w nocy, kładł się na pierzynie i mrucząc, poruszał łapkami tak, jakby chciał ugnieść na niej drożdżowe ciasto. Odkąd znalazłam go na strychu, żyłam z nim w dziwnej symbiozie: nosiłam w swetrze jak niemowlę, podkradałam dla niego śmietanę z kredensu, a w niedzielę oddawałam mu swoje skrzydełko z rosołu. 

– Wioletta Grzegorzewska „Guguły” – 

Tapeta ma pewną właściwość, której nikt poza mną nie dostrzega, a mianowicie zmienia się w zależności od oświetlenia. Gdy słońce wpada przez wschodnie okno – zawsze czekam na pierwszy, wyrazisty promień świtu – zamiana następuje tak szybko, że aż trudno mi uwierzyć. Dlatego tak uważnie ją śledzę (…) Nocą w każdym oświetleniu – o zmierzchu, przy blasku świec albo lampy, a zwłaszcza przy księżycu – na ścianach widać kraty. Tak wygląda zewnętrzny motyw, za którym wyraźnie ukazuje się kobieta. 

– Charlotte Perkins Gilman „Żółta tapeta” – 

Przez dziurę w pniu drzewa widzi cały, młody księżyc, który przypomina mu zapiekankę. Ale kiedy przygląda się bliżej, widzi ukrytą w nim twarz. Dlaczego nikt mu nie powiedział, że ten człowiek na księżycu krzyczy z przerażenia?

– Lauren Groff „Arkadia” – 

I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
Nie hukiem ale skomleniem. 

– T.S. Eliot „Wydrążeni ludzie” – 

Sen leży i czeka na mnie, głęboki, ciemny i ciepły. Robię krok w otchłań i on tam jest, gotów mnie złapać, gdy spadam, a wspomnienia wciągają mnie, wciągają…

– Camilla Way „Obserwując Edie” – 

Lalki i pajacyk we wnętrzu domku wyglądają tak samo i poruszają się tak samo, najwyraźniej wyszły spod jednej matrycy: każda figurka ma dwoje oczu, dwoje uszu, dwie ręce, dwie nogi, jedne usta, jedną głowę i jeden tułów, do tego każda chodzi na tylnych łapach. Pies jest zdezorientowany. Na szczęście sfatygowane twarze czterech lalek pomalowane są żółtą emalią, a twarz pajacyka niebieską. Emalia odpada z twarzy.

– Radka Denemarková „Przyczynek do historii radości” – 

Po tym występie w Mam talent zmieniłem fryzurę, zgoliłem wąsy i skończyłem z Freddiem. To tak, jakbym samego siebie wsadził do trumny, spuścił do dołu i przysypał ziemią. Byłem sobie trupem, grobem i zniczem.

– Grzegorz Bogdał „Ty mnie, ja ciebie” z tomu „Floryda” –

Żeby w coś uwierzyć, musisz to przeżyć. Musisz ubrudzić sobie błotem dłonie i mieć ziemię pod paznokciami. Musisz ryć w poszukiwaniu prawdy.

– Sarah Pinborough „Co kryją jej oczy” –

Pamięć można porównać do kliszy filmowej, rozcinanej i na nowo sklejanej przez wykwalifikowanego montażystę, albo do plastycznego tworzywa mogącego przybrać rozmaite kształty (…) Nasza pamięć w niczym nie przypomina kamery wideo, niestrudzenie rejestrującej to, co znajdzie się przed obiektywem. To raczej scenarzysta i reżyser w jednym, z migawek kręcący swój własny film.

– E.O. Chirovici „Księga luster” – 

Sunęłam palcem po twardych grzbietach książek, od lewej do prawej, bez zatrzymywania się. Niech nie będą pewne, którą wybiorę – myślałam. Niech niecierpliwie czekają na uwolnienie z szeregu, żeby stać się wyjątkowymi w moich oczach i dłoniach. Kartkując tę wybraną, nie tylko przesuwałam wzrokiem po linijkach. Wsłuchiwałam się w szelest stronic. Sprawdzałam, czy papier jest gruby, czy cienki, chropowaty, czy gładki. Głaskałam śliskie ilustracje. Wokół mnie rozciągała się uporządkowana cicha przestrzeń.

– Marta Motyl „Moc granatu” –

Repertuar moich ról jest bogaty. Jedną z nich jest Ofelia, pływająca we własnej paranoi. Nie wynurzy się z niej i to jej przekleństwo. Patrzy w gwiazdy i to jej radość. Nie będę nikogo prosić, żeby mnie wyciągnął, ocucił. Zabrałby mi gwiazdy. Jeszcze się nie utopiłam w obłędzie.

– Marta Motyl „KochAna” –

Nie zostałam stworzona do bycia malarką, a marzyłam o tym przez okres dzieciństwa i będąc nastolatką (…) Na szczęście co i rusz okazywało się, że daję radę malować słowami. One wyrażają moje przeżycia i obserwacje najdoskonalej.

– Marta Motyl –

Oto tu, w Centrum Świata, pod korzeniami Drzewa Życia czeka cię dziewięć pięter podziemnych, dziewięć dolnych krain, każda rządzona przez innego boga. Wiedz, Nefasie, że ten, kto chce zdobyć mądrość, musi przebyć je wszystkie.

– Małgorzata Saramonowicz „Xięgi Nefasa. W zaświatach”–

Owszem to drobiazg, ale czy moje życie kiedykolwiek składało się z czegoś innego?

– Karl Ove Knausgård „Moja walka. Księga I”–

Mark Frost „Sekrety Twin Peaks” [The Secret History of Twin Peaks]

Jako wierna fanka Miasteczka Twin Peaks niecierpliwie czekałam na polską premierę Sekretów Twin Peaks i wiele sobie po tej publikacji obiecywałam. Książka Marka Frosta nie zaspokoiła mojego apetytu na twinpeaksowskie sekrety i rozwiązania mrocznych zagadek miasteczka nad wodospadem. Z jednej strony to wyczekiwana sentymentalna podroż do świata ulubionego serialu, z drugiej książka pozostawia wielki niedosyt i obawy o kształt nowej odsłony serialu (więcej  o tym pisałam w recenzji dla portalu Film.org.pl, którą można przeczytać TUTAJ).

Nadal jednak uważam, że dla miłośników Twin Peaks jest to pozycja obowiązkowa, książka, którą każdy fan powinien mieć na półce. Ma lepsze i słabsze miejsca, ale znalazło się w niej sporo inspirujących myśli i aforyzmów, których część przytaczam poniżej. Te krótkie cytaty i dłuższe fragmenty są moim zdaniem esencją Sekretów Twin Peaks i kwintesencją twinpeaksowskiej atmosfery niesamowitości.

Continue reading

Dawna ja żyła z dwoma mężczyznami i obu kochała na swój sposób. Nowa ja pragnęła zniknąć bez śladu, bo nawet jeśli były mniej dramatyczne wyjścia, tylko do tego ostatecznego miała przekonanie (…) Dawna ja to Julia Mrok, pisarka, nowa ja nazywam się Anna Karr i jestem nikim.

– Joanna Bator „Rok królika” – 

Wstręt przychodzi z czasem, jak gniew, kiedy znajdujesz w wannie jego paznokcie albo obsikaną deskę klozetową, jak stawiasz przed nim kolację, a on czyta gazetę i ani be, ani me albo kiedy leżysz na kanapie z okładem na czole, a on nawet nie spyta, co ci jest, w takich chwilach po prostu lepiej być samemu, bo samotny człowiek niczego się nie spodziewa, niczego nie oczekuje, a kiedy żyje z kimś, łudzi się, że ta druga osoba zachowa się w jakiś konkretny sposób, że do czegoś się przyda, że będzie czuć się lepiej tylko dlatego, że ta osoba jest przy nim. Ale tak nie jest (…) z czasem życie robi się nie do wytrzymania (…) po prostu nie da się swobodnie oddychać w towarzystwie tej drugiej osoby.

– Petra Soukupová „Pod śniegiem” – 

Czesław Miłosz „Doliny Issy” [WAKACJE Z WAMPIRAMI #0]

„Osobliwością doliny Issy jest większa niż gdzie indziej ilość diabłów”, przeczytamy na początku powieści Czesława Miłosza. W tej fascynującej krainie – i w opisującej ją poetyckiej historii – roi się od nadprzyrodzonych zjawisk i istot. W „Dolinie Issy” nie zabrakło też epizodu wampirycznego. Dusza samobójczyni Magdaleny, nie zaznaje po śmierci spokoju. Młoda kobieta staje się upiorem nękającym okolicznych mieszkańców. Dochodzi do obrzędu, który nosi wszelkie znamiona praktyk antywampirycznych. Miłosz drobiazgowo opisuje ten, wcale nie fikcyjny, rytuał, który – mimo, że zabroniony przez kościół – był w Europie praktykowany nawet jeszcze na początku XX wieku.

Continue reading