Otwieram rano oczy i czuję się jakbym umarła. Za oknem nicość. Biel, która oślepia. Ocukrzone śniegiem drzewa. Obandażowane dachy domów i wstęgi dróg. Jest pięknie, cicho, spokojnie, ale też niepokojąco nieruchomo. Jakby ktoś zatrzymał czas, zamroził powietrze, zmumifikował pejzaż. Jakbym znalazła się w baśni, albo metaforycznym wierszu, w którym śnieg nie jest tym, czym się wydaje.

Continue reading