CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: Bal na ugorze

Nie skończyłem nawet pięciu lat, gdy inni już usiłowali się mnie pozbyć (…) Uważałem się za nadzwyczaj miłego i odważnego, bo z narażeniem życia zgodziłem się schronić we własnej skórze, podejmując ryzyko, by tylko pozwolić sobie istnieć. Ja też uratowałem Żyda! (…) Nie mam zamiaru zapominać długu, jaki wówczas u siebie zaciągnąłem. 

– Roland Topor „Bal na ugorze” – 

Pisarz, ilustrator, aktor… Artysta totalny – oblicza Rolanda Topora

Roland Topor. Aktor, reżyser filmowy i teatralny, scenarzysta, dramatopisarz, autor licznych powieści, opowiadań i tekstów piosenek. Artysta, satyryk, prowokator. Człowiek, który „straszył uśmiechem”. Najsławniejszy – obok René Magritte’a – mężczyzna w meloniku. Hedonista. Spał do późnego popołudnia, kochał kobiety, wino i śpiew. Raczej nie gustował w ludzkim mięsie, ale nie przeszkadzało mu to stworzyć kanibalistyczną książkę kucharską. Miał w sobie coś z mitomana. Podobno jedyny sport jaki uprawiał, to jazda na sankach. Zmarł dwadzieścia lat temu, ale pozostaje żywy, a jego śmiech wciąż unosi się w powietrzu.

Erudyta, który nie popisywał się wiedzą i inteligencją. Zamiast tego mówił o życiu w sposób prosty i prześmiewczy. Szokujący – nierzadko obrazoburczy i niecenzuralny – ale zawsze szczery. Komentował rzeczywistość za pomocą absurdalnych historii literackich i filmowych, plakatów i rysunków.

Założyciel Grupy Panicznej. Twórca takich kuriozów jak alfabet antropomorficzny oraz  lista stu argumentów na rzecz niezwłocznego samobójstwa. Miał też w planach stworzenie wielkiego atlasu Świata Wyobraźni. Szyderca. Redaktor satyrycznego magazynu „Hara Kiri – czasopismo głupie i złośliwe”. Człowiek, który podszywał się pod kobietę i wydał pod pseudonimem Élisabeth Nerval rzewne opowiadanie o miłości.

Mężczyzna z obsesją śmierci, który codziennie na nowo rodził się i umierał, próbując na różne sposoby oswajać pierwotny lęk. Dlatego jeszcze za życia pisał „wspomnienia pośmiertne”. Dlatego w powieści Księżniczka Angina włożył w usta ojca tytułowej bohaterki słowa: Na zakończenie tych złych wieści mam jedną dobrą. Wreszcie wiem, co to jest owa śmierć, o której tyle się ostatnio mówi. To ciastko, ponoć o bardzo oryginalnym smaku, coś między ptysiem a truskawkowym plackiem. Zamknięty w błędnym kole obsesyjnych myśli o życiu i umieraniu w Balu na ugorze pisał: Równie absurdalnie jest żyć, straciwszy z oczu bezwzględny parametr śmierci, jak pozwolić, by myśl o bliskiej śmierci psuła mi krótkie istnienie. Ten podwójny nonsens umożliwia jedyną, najzupełniej pragmatyczną trasę: w tę i z powrotem. Wykupiłem abonament na linii Życie-Śmierć. Moje myśli wciąż krążą między stacjami docelowymi i uważam, by na nich nie wysiąść. Wciśnięty w kąt przy oknie, patrzę na przesuwający się krajobraz, a gdy zamykam oczy, widzę jak jadę w przeciwnym kierunku: czerwone światełko w tunelu. Rok przed śmiercią powiedział w wywiadzie: Życie jest jak mała gałązka wrzucona do ognia, która w chwili między wypuszczeniem jej z dłoni a dotknięciem płomieni ma przebłysk świadomości. To najstraszliwsza z powieści grozy. 

Continue reading

Roland Topor – „Bal na ugorze”

Dzisiejsza recenzja rozpoczyna się – na wzór otwarcia Balu na ugorze – ostrzeżeniem. Uprzedzam, że tym razem piszę nie tylko o literaturze. Dzisiejszym tekst zawiera mnóstwo wspomnień i subiektywnych wrażeń. Traktuje o książkach, filmach, moich osobistych doświadczeniach, etc. Krótko mówiąc, o sztuce, życiu i śmierci.

Po raz pierwszy mam okazję napisać na blogu o autorze, którego uważam za genialnego człowieka i artystę totalnego, dlatego nie umiem ograniczyć się do prostej recenzji przeczytanej lektury. W ogóle zauważyłam już jakiś czas temu, że pochłaniając kolejne utwory, nierzadko na tyle mocno przesiąkam ich stylem, że kiedy siadam do pisania recenzji, w pewnym stopniu ten styl kopiuję. Wszystko to dzieje się podświadomie i intuicyjnie, dlatego nie zamierzam tego zwalczać. Dzisiaj daję się ponieść i zamierzam pogawędzić trochę w duchu toporowskim.

Continue reading