CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Tag: antykryminał

Ludwik Wolta – „Strefa komfortu”. Antyporadnik w stylu noir [recenzja przedpremierowa]

Jeszcze przed oficjalną premierą wpadła mi w ręce intrygująca powieść. Wiecie, że nie czytam poradników i trzymam się z dala od „bezcennych” instrukcji jak żyć, jak osiągnąć sukces, etc., etc. Dlatego zainteresowała mnie książka nazwana przez wydawcę antyporadnikiem w stylu noir… Strefa komfortu to pierwsza powieść autora ukrywającego się pod pseudonimem Ludwik Wolta.  Jak wypadł ten debiut? Zaskakująco dobrze.

To opowieść o współczesnym świecie, w którym najważniejszy jest wizerunek. Zamiast prawdziwych ludzi, napotkamy w nim pieczołowicie wykreowane persony, które żyją z tego, że radzą innym, jak żyć. Tylko Bernard Jakim buntuje się przeciwko wszechobecnemu fałszowi pod płaszczykiem dążenia do szczęścia i samodoskonalenia. To iście gombrowiczowska postać, która usilnie wzbrania się przed „gębą” i dochodzi do wniosku, że nic tak nie rozwinie jego osobowości i nie zmieni życia na lepsze, jak morderstwo doskonałe. 

Continue reading

David Toscana „Ostatni czytelnik” [recenzja]

Co przychodzi ci do głowy, kiedy spoglądasz na okładkę książki Ostatni czytelnik? Mnie jedno nazwisko. René Magritte. A konkretnie pewna fotografia, na której malarz ubrany w elegancki garnitur i czarny melonik zasłania twarz prawą dłonią. Anonimowy pan w kapeluszu, którego oblicza nie można dojrzeć, jest także bohaterem wielu obrazów artysty, takich jak chociażby Syn człowieczy, Spacer samotnego marzyciela, Bukiet ready-made. To, że projektant okładki polskiego wydania książki Davida Toscany zainspirował się postacią i twórczością belgijskiego surrealisty, aż bije po oczach. Zapożyczył o Magritte’a nie tylko wizerunek, ale i jego główne przesłanie – tajemniczość.

Zapewne większość ludzi zna parafrazę słynnej wypowiedzi Alfreda Hitchcocka, która jest często umieszczania w artykułach na temat filmów i książek. Na początku trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie. No cóż, zdanie to nijak się ma do książki meksykańskiego autora. Ostatni czytelnik to coś na kształt antykryminału. Fabuła rozpoczyna się od znalezienia w studni ciała dziewczynki, a później… napięcie już tylko spada. Jest trup, jest zagadkowa zbrodnia, ale wydaje się, że nikomu – nawet matce dziecka – nie zależy na odkryciu prawdy i ukaraniu sprawcy. Policja co prawda aresztuje miejscowego mężczyznę, ale czy nie jest on jedynie kozłem ofiarnym?

Continue reading