CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Search results: "grzegorzewska"

Niefortunna wyliczanka. Wioletta Grzegorzewska – „Stancje” [recenzja]

Czytając pół roku temu Guguły Wioletty Grzegorzewskiej, odbyłam sentymentalną podróż do świata mojego dzieciństwa. Dokładnie pamiętam, jak leżałam w maju na trawie z tomikiem wydawnictwa Czarne w dłoni. Co chwilę przerywałam lekturę, by zatopić się we wspomnieniach, skonfrontować to, o czym czytam, z własnymi doświadczeniami, z nostalgią przenieść się myślami do okresu dzieciństwa i wczesnego dojrzewania. Życie na wsi, blisko natury. Życie, któremu czasem bliżej było do dzikości, niż cywilizacji. Choć dwanaście lat ode mnie starsza, Grzegorzewska odmalowała przede mną świat, który znałam, przywróciła mi obraz, który już lekko zacierał się w pamięci. Stworzyła też niezapomniany literacki autoportret. Może nieco przerysowany i nie całkiem wolny od zabiegów autokreacyjnych, ale mimo wszystko szczery, a na pewno charakterystyczny. Ze Stancjami jest niestety tak, że ani nie umiem się utożsamiać z ich bohaterką/narratorką, ani też nie znalazłam w nowej powieści Grzegorzewskiej dziewczyny z Guguł. O kilka, kilkanaście lat starszej, ale wciąż tej samej. Przesiąkniętej wiejską tradycją, ukształtowanej przez atmosferę życia w wielopokoleniowej rodzinie, blisko ludzi, zwierząt, przyrody… Chociaż Stancje narracyjnie są kontynuacją tej wcześniejszej opowieści, próżno jej tu szukać. 

Continue reading

Niedojrzałe owoce. Wioletta Grzegorzewska „Guguły”

Guguły Wioletty Grzegorzewskiej to żadna nowość, a jednak niedawno o książce zrobiło się głośno za sprawą tegorocznej nominacji do Man Booker International Prize. Od lat mieszkająca w Anglii Grzegorzewska jest tam znana jako Wioletta Greg. Guguły wydano w angielskim przekładzie jako Swallowing Mercury.

Przyznam, że mam co do Guguł mieszane uczucia, jednak z przewagą tych pozytywnych. Ta niedługa, licząca nieco ponad sto stron, opowieść zachwyciła mnie i wywołała nostalgię. Lektura była swoistą podróżą w przeszłość. Własne dzieciństwo i dorastanie mimochodem stawało mi przed oczami. Mogłam identyfikować się z bohaterką i narratorką Guguł, mogłam przeglądać się w jej doświadczeniach jak w lustrze, a jednak były momenty, gdy lektura lekko rozczarowywała. Już po trzydziestu stronach odniosłam wrażenie, że cała ta historia jest jak melodia wygrywana na jednej nucie. Żadnych napięć, zmian tonacji czy tempa, żadnych fałszywych dźwięków… Był też moment, gdy pomyślałam, że Grzegorzewska trywializuje niektóre poważne tematy, takie jak chociażby wykorzystywanie seksualne. Sama nie wiem, może to i dobrze, że w odróżnieniu od innych autorów unika patosu, histerycznych i dramatycznych gestów. Jej bohaterowie nad wszystkim co się dzieje, przechodzą do porządku dziennego, bo takie jest życie. 

Continue reading

Gaja Grzegorzewska „Betonowy pałac” [recenzja]

Betonowy Pałac to pierwsza powieść Grzegorzewskiej, która wpadła mi w ręce. Miałam okazję przeczytać w „Chimerze” kilka opowiadań tej autorki, ale żadne mnie nie zachwyciło. Co innego ta niebieska cegła – dosłownie ją pochłonęłam.

Główny bohater i narrator owej historii, Profesor, to postać wyjątkowo intrygująca. Z jednej strony inteligent, miłośnik literatury, znawca malarstwa, filozofii, psychologii, jednym słowem humanista, a z drugiej uwielbiający mordobicie, wiecznie napalony koks, z którego ust niemal nieustannie wylewa się potok bluzgów. Mężczyzna ten pojawia się po dwóch latach nieobecności w Krakowie i… Bardzo szybko żałuje powrotu na stare śmieci.

Okazuje się, że pod jego nieobecność trochę się pozmieniało. Jego dzielnicą rządzi bezwzględny dyktator zwany Opiekunem. Na imię ma Gabriel i chociaż zawsze ubiera się na biało, z aniołem ma niewiele wspólnego – chyba że z upadłym. „Wszyscy najgorsi kryminaliści, sadyści i psychopaci skupili się wokół Gabriela, bo tam są siła i moc, i przyzwolenie na hardkor”. Jeśli zaś o hardkorze mowa, to wykreowana przez Grzegorzewską karykatura biblijnej ostatniej wieczerzy ma szansę na długo zapaść czytelnikowi w pamięć. Opiekun potrafi bowiem – jak Wład Palownik – połączyć biesiadowanie z okrutną zemstą na wrogach, a widok tortur i zbrodni uważa za miłe dla oka, i wcale niepsujące apetytu, widowisko.

Continue reading

Jednak nie o mnie. Anna Cieplak – „Lata powyżej zera” [recenzja]

Jakiś czas temu zachłysnęłam się pewnym specyficznym gatunkiem polskiej literatury współczesnej. Zachwycił mnie jej pozorny autentyzm, to że bez trudu odnajduję w niej odbicie własnych doświadczeń, że przeglądam się w tych historiach jak w przyprószonych kurzem lustrach. Książki te i ich autorów zaczęto – początkowo nieśmiało, z czasem coraz odważniej i częściej – nazywać świadectwami i głosami pokolenia. Naszego pokolenia. Mojego.

Tyle że z każdą kolejną lekturą tego typu mój entuzjazm słabnie. Niby identyfikuję się z bohaterami, ich przeżyciami, fascynacjami, upadkami, ale… Zaczynam dostrzegać, że temu światu brakuje głębi. Jego każdy kolejny portret jest coraz bardziej banalny i płytki. Próbuję sobie przypomnieć, czy rzeczywiście tak to było. Transformacja, względny dobrobyt, poszerzające się granice wolności, zero dramatów, nawet nad tragediami i traumami szybko przechodzi się do porządku dziennego, nad wszystkim unosi się cynizm i sarkastyczne komentarze. Może jestem nadwrażliwa, ale inaczej to pamiętam. 

Continue reading

Skoro tyle miesięcy pozwalałam na to, by utożsamiała mnie ze swoją córką, wysłaną do komory gazowej przez Margot Kunz w Ravensbrück, teraz już za późno. Nasze losy splotły się od dnia spotkania na częstochowskim dworcu i w jakimś sensie stałam się Anulą, reaguję na jej imię, czeszę się podobnie, z przedziałkiem na środku głowy, noszę jej złoty pierścionek z kameą, zakładam jej spódnice i bluzki i każdego dnia coraz bardziej przesiąkam zapachem jej ubrań. 

– Wioletta Grzegorzewska „Stancje” –

Wbrew zakazowi matki zaczęłam sypiać z Czarnym. Czarny pachniał sianem i mlekiem, a na szyi miał śnieżnobiałą mapę Afryki. Przychodził do mnie w nocy, kładł się na pierzynie i mrucząc, poruszał łapkami tak, jakby chciał ugnieść na niej drożdżowe ciasto. Odkąd znalazłam go na strychu, żyłam z nim w dziwnej symbiozie: nosiłam w swetrze jak niemowlę, podkradałam dla niego śmietanę z kredensu, a w niedzielę oddawałam mu swoje skrzydełko z rosołu. 

– Wioletta Grzegorzewska „Guguły” – 

Yasmina Reza „Bóg mordu”. O książce i ekranizacji

Nie potrafię spojrzeć na tę książkę w oderwaniu od jej filmowej adaptacji. Pewnie dlatego, że ekranizację w reżyserii Romana Polańskiego widziałam najpierw, dlatego że oglądałam ją kilka razy i znam prawie na pamięć, i dlatego że – co się okazało – jest to najwierniejsze przeniesienie utworu literackiego na ekran jakie znam. W konsekwencji, podczas lektury miałam przed oczami twarze Jodie Foster, Kate Winslet, Johna Reilly’ego i Christopha Waltza. Jednak wcale nie umniejszyło to przyjemności z lektury. Przeciwnie. Ciekawie było przeżyć to raz jeszcze, zamiast przed ekranem, z książką w dłoni.

Continue reading

52 Książki #2014 – Podsumowanie roku

W 2014 roku byłam wyjątkowo zaczytanym człowiekiem. Nieustannie siedziałam z nosem w książkach, aż w końcu postanowiłam założyć bloga i dzielić się z internautami moimi wrażeniami z lektury.

Zadanie przeczytania 52 książek w 52 tygodnie wykonałam z nawiązką. Oprócz dziesiątek powieści – spośród których kilka miało po dwa tomy – przeczytałam kilka dramatów, książek biograficznych, non-fiction, trzy komiksy (nie są to typowe książki, ale mają po kilkadziesiąt stron, twarde okładki oraz książkową cenę, więc chyba zasługują na miano lektur), niezliczoną ilość opowiadań zawartych w przeróżnych zbiorach, antologiach i czasopismach literackich. Biorąc to wszystko pod uwagę w 2014 roku przeczytałam około siedemdziesiąt książek. Pewnie nigdy nie uda mi się pobić tego wyniku. Najważniejsze jednak, że wyzwanie „52 książki” zakończyło się powodzeniem.

Continue reading