CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Page 4 of 6

Bartłomiej Grzegorz Sala „W górach przeklętych” [WAKACJE Z WAMPIRAMI #1]

W górach przeklętych. Wampiry Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Bałkanów tak brzmi pełny tytuł nowości od Wydawnictwa Bosz. Jest to publikacja, która przebudziła moje, od kilku lat uśpione, zainteresowanie wampirami. Zawsze lubiłam opowieści z dreszczykiem, te z wampirami w rolach głównych szczególnie.

Przeczytałam dziesiątki książek i obejrzałam setki filmów o wampirach i… postanowiłam napisać pracę licencjacką o najsłynniejszym z krwiopijców – hrabim Draculi – genezie tej postaci i jej wpływie na kulturę.

Z czasem, jak część z was wie, zainteresowałam się motywem sobowtóra, i od tamtej pory tropię literackie, filmowe i wszystkie inne doppelgängery, a o wampirach zupełnie przestałam myśleć. Do czasu. W górach przeklętych wciągnęło mnie na powrót w świat krwiopijców, stąd pomysł na wakacyjny cykl. Chętnie przypomnę sobie fascynujące opowieści o wampirach. Liczę, że i was zainteresuje wyprawa w ich mroczny świat. W ramach cyklu przybliżę wam zarówno kultowe, jak i te mniej znane opowieści o wampirach. Będzie klasyka literatury i współczesne powieści, a także kilka pozycji popularnonaukowych, takich jak właśnie W górach przeklętych.

Continue reading

Czesław Miłosz „Doliny Issy” [WAKACJE Z WAMPIRAMI #0]

„Osobliwością doliny Issy jest większa niż gdzie indziej ilość diabłów”, przeczytamy na początku powieści Czesława Miłosza. W tej fascynującej krainie – i w opisującej ją poetyckiej historii – roi się od nadprzyrodzonych zjawisk i istot. W „Dolinie Issy” nie zabrakło też epizodu wampirycznego. Dusza samobójczyni Magdaleny, nie zaznaje po śmierci spokoju. Młoda kobieta staje się upiorem nękającym okolicznych mieszkańców. Dochodzi do obrzędu, który nosi wszelkie znamiona praktyk antywampirycznych. Miłosz drobiazgowo opisuje ten, wcale nie fikcyjny, rytuał, który – mimo, że zabroniony przez kościół – był w Europie praktykowany nawet jeszcze na początku XX wieku.

Continue reading

Sylwia Zientek „Podróż w stronę czerwieni” [recenzja premierowa]

Najnowsza powieść Sylwii Zientek to historia trzech kobiet – i jednej kobietki – wyruszających w samochodową podróż tropami kontrowersyjnej młodopolskiej artystki, która w połowie życia dokonała symbolicznej przemiany w mężczyznę, przez co została uznana za obłąkaną…

Podróż w stronę czerwieni charakteryzuje eklektyczna forma, dzięki której błyskawicznie się ją czyta. Mamy tutaj prawdziwy wielogłos: pierwszoosobową narrację głównej bohaterki Ewy, cytaty z jej intymnego dziennika zwanego Notatnikiem Toskańskim, fragmenty zapisków jej męża, wyimki z bloga Fantasmagoria, na którym po raz pierwszy zetknęła się z twórczością i życiorysem Marii Komornickiej (blog ten naprawdę istnieje, prowadzi go sama Sylwia Zientek, jej teksty o sztuce i artystach możecie znaleźć także na portalu Niezła Sztuka), do tego powstające w trakcie podróży kolejne fragmenty scenariusza filmu o Marii Komornickiej pod tytułem „Złota kocica”, oraz niemało cytatów z poezji i prozy autorstwa Komornickiej. Wszystko to tworzy dynamiczny literacki kolaż, który pochłania czytelnika.

W powieści tej aktualna historia o ludziach z krwi i kości przenika się z opowieścią o zmarłej blisko siedemdziesiąt lat temu nonkonformistycznej artystce i enfant terrible epoki modernizmu. Mimo że bohaterkami opowieści Sylwii Zientek są głównie kobiety, a pisarka nie boi się mówić o niepokojach, kompleksach i poczuciu osamotnienia współczesnych przedstawicielek płci pięknej (nawet jeśli mają u boku mężczyznę, rodzinę, przyjaciół), nie jest to książka tylko i wyłącznie o kobietach. To powieść o nas wszystkich. Ludziach na wskroś współczesnych – z ich uzależnieniem od serwisów społecznościowych, narcyzmem, snobizmem, kreowaniem własnego wizerunku, eksponowaniem prywatności, a przede wszystkim fałszem. Udawaniem szczęścia i spełnienia, przybieraniem masek mających niewiele wspólnego z tym, jacy jesteśmy w rzeczywistości. Właśnie ta diagnoza kondycji współczesnego człowieka pozwala przeprowadzić analogię pomiędzy życiem bohaterki powieści, Ewy – zagubionej „kobiety sukcesu”, która nie jest pewna własnej tożsamości – a uznanej za szaloną, napiętnowanej i odizolowanej od społeczeństwa Marii Komornickiej, która buntowała się przeciwko przypisywanej kobiecie roli i w dramatyczny sposób wyrzekła swojej płci.

Continue reading

Yiyun Li „Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna”

Książkę tę zabrałam na weekendowy wyjazd nad jezioro. Pogoda była fatalna. Dużo deszczu, mało słońca. Siedziałam w lesie zawinięta w koc z kubkiem kawy w dłoni i pochłaniałam jak zahipnotyzowana opowiadania nieznanej mi dotąd autorki…

Yiyun Li pochodzi z Chin, ale od dwudziestu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jej utwory były wielokrotnie nagradzane, pisarka jest szczególnie ceniona w USA i Wielkiej Brytanii. Polscy czytelnicy mieli okazję zapoznać się z kilkoma zbiorami opowiadań i powieściami autorki, wszystkie opublikowało Wydawnictwo Czarne.

Jeśli chodzi o opowiadania ze zbioru Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna, nie mogę przestać zadawać sobie pytania, co takiego w nich jest? Co tkwi w tych z pozoru banalnych historiach, że tak magnetyzują, pobudzają do refleksji i stawiania sobie pytań, na które znalezienie odpowiedzi jest niemal niemożliwe? Teksty Li są enigmatyczne, wizja świata w nich ukryta raczej pesymistyczna. Wszystkie opowieści przenika przytłaczające poczucie samotności i pustki.  Na jednym biegunie jest smutek i brak nadziei, na drugim trudna do zrozumienia bierność i zgoda na nędzny los. Bohaterowie opowieści Li nie buntują się, nie walczą, są jak lunatycy – znieczuleni podporządkowują się przeznaczeniu.

Continue reading

Magda Omilianowicz „Bestia. Studium zła” [recenzja premierowa]

Dlaczego Ted Bundy – jeden z najsłynniejszych amerykańskich seryjnych morderców – zakładał sztuczny gips na przedramię, kiedy polował na kolejne ofiary? Bo ludzie, widząc kalekę, są przekonani, że nie stanowi dla nich zagrożenia. Bundy udawał, ale Leszek Pękalski naprawdę był „kaleką” i tak go ludzie postrzegali. Kaleka fizyczna, umysłowa i emocjonalna. Nie budził strachu, przeciwnie, wywoływał uczucie litości. Taki stosunek mieli do niego ludzie, którzy znali go od lat, sąsiedzi, znajomi. Dla obcych natomiast był niewidzialny…

Na tym Leszek zawsze wygrywał. Nikt na niego nie zwracał uwagi, bo nie rzucał się w oczy. Był jak cień, był przezroczysty […] To, że był taki szary, nijaki, nierzucający się w oczy, zlewający się z tłem, było jednym z jego największych atutów. Łatwiej wtedy zginąć w tłumie i trudno zostać przez kogoś zapamiętanym.

Continue reading

Aleksandra Zielińska „Przypadek Alicji”

Książka Aleksandry Zielińskiej to opowieść o współczesnej Alicji w Krainie Czarów, z zaznaczeniem że – jak powiedział jeden z bohaterów tej niepokojącej historii – każdy ma taką Krainę Czarów, na jaką sobie zasłużył…

Alicja, zwana Alą, jest studentką, która zachodzi w niechcianą ciążę. Dziewczyna nie umie – i nie chce – zaakceptować faktu, że zostanie matką, nie jest jeszcze gotowa na dorosłość. Co gorsza, ojcem dziecka prawdopodobnie nie jest jej stały partner, malarz żyjący w świecie wyobraźni i sztuki, podobnie jak Ala niepotrafiący twardo stąpać po ziemi. Autorka Przypadku Alicji porusza takie tematy jak: przygodny seks, narkotyki, aborcja, kompleksy, autodestrukcja, wreszcie popadanie w szaleństwo. Życie jej tytułowej bohaterki, a więc i opowieść o nim, cechuje cienka granica – a właściwie całkowity brak granicy – między jawą a fantasmagorycznym snem.

Continue reading

Donato Carrisi „Hipoteza zła” [recenzja premierowa]

Już po przeczytaniu kilku stron wiedziałam, że Hipoteza zła to książka, od której trudno się oderwać. Carrisi umie mistrzowsko przykuć uwagę czytelnika. Mroczny i intrygujący początek, dynamiczna i nieprzewidywalna historia pełna mylnych tropów i zaskakujących zwrotów akcji. Naprawdę nieczęsto zdarza mi się trafić na opowieść, która co i rusz zaskakuje. Powieść Donato Carrisiego do nich należy. Żałuję tylko, że nie przeczytałam najpierw poprzednich książek włoskiego autora – w tym Zaklinacza. Nawiązania do śledztwa z wcześniejszego tomu niejednokrotnie pojawiają się w najnowszej powieści Carrisiego i na tyle rozbudziły moją ciekawość, że na pewno sięgnę po pozostałe pozycje tego autora.

Czym jest tytułowa hipoteza zła, która legła u genezy powieści? To ryzykowna koncepcja, która brzmi następująco: „Dobro doznawane przez jednych zbiega się zawsze ze złem doznawanym przez innych, ale ważność zachowuje także twierdzenie odwrotne”. Wyobraźcie sobie ludzi kierujących się tą zasadą. Ludzi, którzy nie zawahają się przed dokonaniem zbrodni, wierząc, że gdzieś, kiedyś, dla kogoś wyniknie z niej dobro…

Continue reading

Roman Cílek – reportaż „Ja, Olga Hepnarová”

Lato 1973 roku. Praga. Dwudziestodwuletnia kobieta wjeżdża samochodem ciężarowym na chodnik przy przystanku tramwajowym. Wpada na przypadkowych ludzi, ale nie zatrzymuje się. Pędzi przed siebie. Po pokonaniu dystansu trzydziestu jeden metrów pojazd staje.

Stan samochodu po wypadku:

W pojeździe nieprawidłowo osadzone opony, w lewej oponie tylnej bieżnik mocno starty od wewnątrz. Wyraźnie widoczne skutki zderzenia z ludźmi. Ślady krwi i tkanek na obu błotnikach przednich, prawym kole przednim, a także na prawej przedniej dźwigni zamka drzwi naczepy, na obudowie naczepy oraz w mniejszych ilościach w kilku innych miejscach. Na lewej tylnej dźwigni zamka drzwi naczepy resztki tkanki z jasnosiwymi włosami o długości 12-15 cm.

Przez długi czas mieszkańcy Pragi są przekonani, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Każdy ma jakąś hipotezę, co do szczegółów. Kierowca zasłabł albo zasnął za kółkiem, hamulce były niesprawne, osoba kierująca była pod wpływem alkoholu lub narkotyków, etc. Prawda jest znacznie banalniejsza i jednocześnie niepojęta.

Continue reading

Jerzy Besala „Miłość i strach” Tom V [recenzja]

Ostatni tom pięcioczęściowej serii „Miłość i strach” jest analizą związków „miłosnych” od epoki romantyzmu do współczesności, a jednocześnie podsumowaniem ewolucji relacji kobiet i mężczyzn na przestrzeni dziejów. To publikacja z pogranicza historii, psychologii i antropologii, przez samego autora nazywana książką z nurtu psychohistorii – interdyscyplinarnej dziedziny badań, która analizuje wpływ emocjonalności jednostki na historię.

Pisanie o historii z zastosowaniem narzędzi i terminologii charakterystycznych dla psychoanalizy może się wydawać dość karkołomnym zadaniem. Dyscyplina ta jest przez jednych deprecjonowana, wśród innych szybko zyskuje zwolenników. Na pewno nie jest to książka dla ludzi zainteresowanych suchymi faktami. Dużo tu spekulacji i interpretacji dziejów przez pryzmat kompleksów, traum i lęków wielkich postaci historycznych. Z drugiej strony trudno zaprzeczyć, że emocje i afekty – nierzadko nieuświadomione – miały wpływ na historię świata. Władcy, szczególnie w państwach totalitarnych, odwoływali się właśnie do sfery emocjonalnej, a nie racjonalności jednostek, zbiorowości, narodów. Fundamentem wszelkich ideologii są uczucia – skrajne emocje, miłość i nienawiść.

Z książki dowiemy się jak wyglądał wzorzec miłości i małżeństwa w kolejnych epokach, ale też przekonamy się jak prawdziwe uczucia były represjonowane, tłumione i podporządkowywane narzucanym schematom, standardom moralnym i obyczajowym. Autor opisuje dzieje uczuć kobiet i mężczyzn w szerokiej perspektywie, dużo miejsca poświęca myśli filozoficznej, kontekstom kulturowym i politycznym.

Continue reading

Katarzyna Przyłuska-Urbanowicz „Pupilla” [recenzja]

Pupilla to kolejna – po Początku świata – książka z serii „Przygody ciała”, która mnie niebywale wciągnęła. Katarzyna Przyłuska-Urbanowicz kreśli historię lolitek obecnych w literaturze i sztuce XX wieku, posługując się entomologiczną metaforą. Zgodnie z tą analogią, nimfetka jest stadium larwalnym (larva) późniejszej dorosłej kobiety (imago). Tyle że, jak zauważa autorka, lolity z jakiegoś powodu nie mają szansy przekształcić się z fille fatale w femme fatale, bo regułą jest, że umierają młodo…

Według słownika pupilla to z francuskiego „dziewczynka”, „uczennica”, „pupilka” oraz „źrenica”. Dociekając etymologi tego słowa, Katarzyna Przyłuska-Urbanowicz dodaje też znaczenia takie jak: laleczka, sierota, poczwarka. W publikacji wydawnictwa Słowo/obraz terytoria pupilla staje się częściowo synonimem lolity – dziecka i drapieżnego demona seksu w jednym. Nieskalanej i perwersyjnej zarazem, anielsko-demonicznej kusicielki.

Drapieżne dziewczynki to figury inicjacji, patronujące odbieraniu niewinności – intelektualnej, erotycznej, metafizycznej. Figury paradoksalne, bo istniejące dzięki zwodniczej masce kogoś, kto inicjacji potrzebuje. W tym tkwi ich siła i na tym między innymi polega groza zapowiadanego przez nie doświadczenia.

Continue reading

Hubert Klimko-Dobrzaniecki „Preparator”

Człowiek myśli, że nic się nie stanie, że będzie sobie żył, śmierć oddala od siebie, wcale nie myśli o niej, a ona przychodzi w najmniej spodziewanym momencie. Samochód, tramwaj, spadająca dachówka, rak, o którym nie miało się pojęcia. Wylew. Tętniak. Można się zakrztusić. Zawał. Wystarczy mieć słabe serce i kibicować złej drużynie. Utonięcia. Sepsa. Porażenie prądem. Porażenie słoneczne. Nawet jazda na rowerze bez kasku. Śliska droga i motocyklista. Dużo wódki, zima i spóźniony autobus. Niezamknięte drzwi ostatniego wagonu pociągu. Pomyłka chirurga, Pomyłka położnej. Pomyłka policjanta. Pomyłka złodzieja. Nieznana alergia, na przykład na użądlenie pszczoły. Gwóźdź w dłoni dziecka i kontakt. Za dużo butaprenu. Grzyby. Nieświeże mięso. Mógłbym jeszcze mnożyć. Prawie każdy z tych wymienionych przypadków leżał u mnie na stole. 

Zanim tytułowy preparator wypowie te słowa, popłyną potoki innych, niezwiązanych ze śmiercią i zawodem „obmacywacza trupów”. Jeśli zdecydujecie się na lekturę Preparatora musicie przygotować się na książkę pełną anegdot, dygresji, komentarzy bardzo dalekich od tematu śmierci i pochówku. Nie znajdziecie tu szczegółów dotyczących preparowania zwłok, ale znajdziecie historię zakompleksionego jąkały i mańkuta, który w pewnym momencie oddalił się od żywych, a za mocno zbliżył do zmarłych.

Continue reading

Łukasz Orbitowski „Inna dusza”

Za późno odkryłam pisarstwo Łukasza Orbitowskiego. Oczywiście dawno już słyszałam o autorze – nie może być inaczej, bo to ceniony i nagradzany pisarz – nie raz w księgarni miałam w ręku jego powieść, ale ostatecznie zawsze wybierałam coś innego. A może jednak dobrze się stało, że rozpoczęłam czytanie Orbitowskiego od Innej duszy, bo to książka moim zdaniem fenomenalna. Teraz jedyne o czym myślę, to skąd wziąć fundusze na resztę powieści Orbitowskiego oraz pozostałe książki z serii „Na F/Aktach” wydawnictwa Od deski do deski!, która mocno mnie zaintrygowała.

Inna dusza to jedna z odsłon cyklu fabularyzowanych powieści zainspirowanych prawdziwymi wydarzeniami, a dokładnie głośnymi zbrodniami sprzed lat. Fabuła Innej duszy nawiązuje do historii z lat 90-tych. Nastoletni Jacek Balicki dokonał wówczas dwóch bestialskich morderstw. Orbitowski stara się zrekonstruować te zdarzenia i nakreślić ich tło. Oczywiście imiona bohaterów zmieniono, a powieść jest połączeniem faktów i wyobrażeń autora na temat prawdopodobnych przyczyn i okoliczności wydarzeń, które wstrząsnęły bydgoszczanami w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku.

Continue reading

Andrzej Wardziak „Siódma dusza”

Oto fragment opisu z okładki powieści Siódma dusza:

Historia pięciorga znajomych, którzy postanawiają spędzić pewien piątkowy wieczór w położonej na odludziu wiekowej posiadłości, odziedziczonej po tragicznie zmarłym wuju jednego z nich

Brzmi znajomo? Na pewno, jeśli przeczytaliście – lub obejrzeliście – w życiu przynajmniej kilkanaście horrorów. Po zapoznaniu się z podobnym opisem można zrobić dwie rzeczy: odłożyć książkę myśląc „Znowu? Masakra. Zero oryginalności”, albo dać jej szansę w nadziei, że tam jednak musi być coś, co tę opowieść wyróżnia.

Nietrudno domyślić się, że bohaterowie raczej nie wyjdą z położonego na odludziu domu żywi. Mniej więcej w połowie książki zostaje to potwierdzone. Okazuje się bowiem, że opowieść którą czytamy jest relacją Marcina – jedynego, który ocalał, siedzi teraz na komisariacie i usiłuje udowodnić, że nie wymordował swoich przyjaciół…

Continue reading

Elisabeth Herrmann „Wioska morderców”

Wszyscy zachwalają powieść niemieckiej autorki Elisabeth Herrmann Wioska morderców, pomyślałam, że i ja przeczytam. Prolog książki rzeczywiście świetny: tajemniczy, mroczny i intrygujący. Mija dwadzieścia lat, w berlińskim ogrodzie zoologicznym dochodzi do makabrycznej zbrodni. Sprawczyni zostaje ujęta, przyznaje się do morderstwa, ale… Są osoby, które nie wierzą w jej winę i na własną rękę poszukują prawdy.

Rozwiązanie zagadki śledztwa uzależnione od odkrycia ponurej tajemnicy sprzed lat – czytelnicy kryminałów i thrillerów znają to aż za dobrze. Jednak powieść Herrmann wypada na ich tle naprawdę nieźle. Autorka nieustannie zaskakuje czytelnika wprowadzając do historii kolejne wątki i postaci, których istnienia czytelnik się nie domyśla. Tytułową wioskę morderców wykreowała na miejsce opuszczone, posępne i niebezpieczne. Zapomnijcie o wiejskiej sielance. Gdyby miejscowości miały serca, to serce Wendisch Bruch byłoby czarne jak smoła.

Dlaczego we wsi nie ma ani jednego mężczyzny? Gdzie się podziali jej dawni mieszkańcy? Jakie zło czai się w tym miejscu? I dlaczego wszystko jest okryte zmową milczenia?

Continue reading

Peter Ackroyd – „Blake” [recenzja premierowa]

Nie jest łatwo napisać biografię osoby, która od blisko dwóch wieków nie żyje. W przypadku Blake’a jest to dodatkowo trudne, ponieważ to artysta niedoceniony przez sobie współczesnych, w epoce w której żył i tworzył odbierany jako nieszkodliwy wariat o artystycznych ambicjach. Mało kto zawracał sobie głowę zachowywaniem korespondencji, czy kolekcjonowaniem pamiątek po Blake’u… Mimo to Peterowi Ackroydowi udało się bardzo dokładnie zrekonstruować życiorys tego – jak pokazał czas – wybitnego artysty i wizjonera.

Ackroyd, autor poczytnych książek historycznych i powieści – między innymi Golema z Limehouse, o którym pisałam całkiem niedawno – wziął na warsztat postać osiemnastowiecznego poety, malarza i mistyka. Ackroyd przyznaje, że wiele informacji zaczerpnął z wcześniejszej XIX-wiecznej biografii Blake’a autorstwa Aleksandra Gilchrosta, ale jego książka jest czymś więcej niż historią życia Blake’a. To dokument całej epoki, opowieść o środowisku artystycznym stolicy Anglii, o ludziach którzy zapisali się na kartach historii. Osobnym bohaterem książki jest miasto, Londyn. Widać, że równie mocno jak Blake’a pasjonuje i inspiruje też Ackroyda. A dzięki talentowi narracyjnemu pisarza, możemy wraz z nim i z Blakiem wybrać się w podróż po ciasnych uliczkach osiemnastowiecznego Londynu.

Continue reading

Piotr Sender – spotkanie autorskie (Olsztyn, Planeta 11)

Wczoraj w olsztyńskiej Planecie 11 odbyło się spotkanie autorskie z – pochodzącym ze stolicy Warmii i Mazur – młodym pisarzem. Rozmowę z Piotrem Senderem prowadziła Urszula Witkowska. Spotkanie szybko przerodziło się w swobodny dialog pomiędzy autorem i czytelnikami.

Dyskutowaliśmy nie tylko o najnowszej powieści Piotra Rozmowa z Botem. Autor opowiadał skąd czerpie pomysły i inspiracje, z których konstruuje powieściowe epizody i postaci. Mieliśmy też okazję dowiedzieć się co nieco o kulisach redagowania i publikowania książek.

Najwięcej emocji wśród czytelników wzbudził niepewny los kontynuacji powieści Po drugiej stronie cienia. Autor rozpoczął pracę nad drugą częścią książki, ale z powodu perturbacji z wydawcą projekt na razie stanął w miejscu. Wszyscy z niecierpliwością wyczekują dalszego ciągu tej fascynującej urban fantasy. Może spotkanie z żądnymi kontynuacji olsztyńskimi czytelnikami zmotywuje autora do działania…

Continue reading

Piotr Sender „Rozmowa z Botem” [recenzja premierowa]

Jest rok 2021, Julian planuje się zabić, ale zanim to zrobi, chce z kimś porozmawiać. Zasiada przed komputerem i wyrzuca z siebie niewesołą opowieść o życiu współczesnego człowieka. Ni to dialog, ni monolog. Bot, imitacja rozmówcy, z rzadka reaguje na słowa Juliana. Próbuje go pocieszać, dopytuje, ale głównie słucha. Sztuczna inteligencja paradoksalnie wykazuje się wrażliwością i zrozumieniem dla nieznanego. To do Bota należy ostatnie – niespodziewanie krzepiące – słowo w tej powieści.

Planowane samobójstwo Juliana od początku wydaje się jakieś wydumane. Nie zrobi tego – myślę. Przypomina mi się film Dobranoc mamusiu, równie kameralny jak powieść Piotra Sendera, dwóch bohaterów na krzyż, psychodrama w czterech ścianach. Bohaterka filmowej opowieści – w tej roli Sissy Spacek –  bardzo dokładnie zaplanowała swoją śmierć. Spędzamy z nią dobę, obserwujemy czynione z pedantyczną dokładnością przygotowania: od rezygnacji z prenumeraty czasopism, poprzez wysprzątanie szaf i oznaczenie gdzie, do kogo mają trafić jej rzeczy osobiste, po zadbanie o bezpieczeństwo jedynej bliskiej osoby, matki, którą dobrowolnie opuszcza. Bohater powieści Rozmowa z Botem tego nie robi. Nie sprząta mieszkania, nie pozbywa się pamiątek, nie spotyka się po raz ostatni z synem, nie dba o to co będzie „po”. Ma lodówkę pełną piwa, buteleczkę środków nasennych, komputer i prosty plan – najpierw spowiedź przed monitorem, potem śmierć. Jednak jego opowieść dziwnie się przedłuża. Budzi się rano skacowany, ale wciąż żywy. Julian – współczesna Szeherezada, która będzie żyć, dopóki ma coś ciekawego do powiedzenia.

Continue reading

Share Week 2016 – Autorzy polecają autorów

Ruszyła piąta edycja akcji Share Week, projektu w którym blogerzy polecają swoim czytelnikom inne – niż własny – blogi.

Każdy bloger pisze, ale głównie czyta. Dużo, dużo czyta. Nie tylko książek, ale też artykułów internetowych, w tym z blogów koleżanek i kolegów po fachu. Zgodnie z zasadami Share Week prezentuję dziś trzy blogi, na które ostatnio zaglądam najczęściej i do których odwiedzenia, chciałabym zachęcić także was. Książki, filmy, sztuki piękne, czyli moje trzy największe pasje na trzech świetnych blogach. Klikajcie!

Continue reading

Rafał Donica „Frankenstein. 100 lat w kinie”

Muszę zaznaczyć, że nie miałam okazji zapoznać się z pierwszym wydaniem książki Frankenstein. 100 lat w kinie, która ukazała się w formie tradycyjnej trzy lata temu. Nie będę zatem porównywać obu wydań, napiszę tylko o tym, co znajdziecie w nowej, uzupełnionej wersji dostępnej od niedawna w formie e-booka.

Oczekiwania miałam wielkie. Spodziewałam się monografii totalnej, opracowania na miarę Wampira. Biografii symbolicznej Janion, dostałam coś podobnego, a równocześnie całkiem innego. Frankenstein. 100 lat w kinie to studium wcieleń Frankensteina i zjawisk frankensteinopodobnych w popkulturze, w której jednak akcent z interpretacji i analizowania symboliki przełożono na historię kinematografii i śledzenie zmieniającego się wizerunku jednego z najsłynniejszych potworów. Nie jest to literatura naukowa – bliżej jej do krytyki filmowej – zbyt dużo tu swobodnych, subiektywnych obserwacji i ocen, ale nie można książce odmówić głębi. Treść publikacji i obszerne przypisy świadczą o tym, że twórca gruntownie zbadał temat (stworzył nawet tabelę systematyzującą śmierci i powroty monstrum do świata żywych w kolejnych filmowych sequelach). Tytuł sugeruje, że czeka nas lektura o Frankensteinie z wielkiego ekranu, tymczasem autor niemało miejsca poświecił literackiemu oryginałowi – powieści Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz Mary W. Shelley – prześledził też i streścił odkrycia medyczne i naukowe, które prawdopodobnie zainspirowały angielską pisarkę. Donica tropi najdrobniejsze nawet przejawy obecności Frankensteina i jego mitu w otaczającej nas rzeczywistości. A jest go od ponad wieku pełno nie tylko w kinie i telewizji, ale – jak się okazuje – także w przedstawieniach teatralnych, musicalach, serialach, kreskówkach, reklamach, komiksach, grach komputerowych… słowem wszędzie.

Continue reading

Kateřina Tučková „Boginie z Žítkovej”

Co ja wiem o czarownicach? Niewiele. Wiem, że w Wielkopolsce, w okolicach z których pochodzi mój mąż, w XVI i XVII wieku odbywały się procesy o czary i palono domniemane wiedźmy. Czytałam kiedyś fragmenty Młotu na czarownice, o którym wspomina w powieści Kateřina Tučková, no i oczywiście Czarownice z Salem Millera, ale tam prawdziwych wiedźm przecież nie było… Zabierając się za Boginie z Žítkovej nie spodziewałam się, że odkryję kawałek mniej znanej historii pogranicza morawsko-słowackiego i dowiem się czegoś o prawdziwych czarownicach z krwi i kości.

Szczyty Białych Karpat, region zwany Kopanice Morawskie, to tutaj od wieków żyją incantatorae (zaklinaczki), naprawjaczki (uzdrowicielki) noszące też miano bogiń. Swoją wiedzę i umiejętności przekazują kolejnym pokoleniom kobiet. Do bogowania potrzebny jest wrodzony dar, znajomość ziół, naturalnych metod leczenia, wiara we wsparcie Boga i otwarty umysł… Boginie widzą przeszłość, znają przyszłość, kontrolują żywioły, leczą, służą pomocą przy problemach sercowych, etc. To przeważnie wierzące w opiekę Boga chrześcijanki, które jednak nie wyrzekły się pogańskich korzeni… Pomagają innym, ale nie wolno im wykorzystywać daru dla własnych korzyści. A los ich nie oszczędza. Ani życia, ani śmierci nie mają lekkiej. Czy nad boginiami ciąży klątwa?

Młoda czeska autorka wie jak przykuć uwagę czytelnika. Powieść otwiera mocna, krwawa scena. Osada Žítkova koło Starego Hrozenkova. Mała Dora jest świadkiem zabójstwa matki – jednej z bogiń. Brutalna zbrodnia kładzie się cieniem na dalszych losach bohaterki.

Continue reading

Cezary Łazarewicz „Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka”

Zaledwie kilka miesięcy temu na blogu gościła premierowo książka Elegancki morderca od wydawnictwa W.A.B. Cezary Łazarewicz nie próżnował i dziś możemy trzymać w dłoniach jego kolejny reportaż Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka wydany przez Czarne.

Początek książki to bardzo dynamiczna opowieść o dwóch ostatnich dniach życia Grzegorza Przemyka. Symultaniczny opis zdarzeń feralnego 12 maja 1983 roku. Relacja ze zwyczajnego dnia, który przeistoczył się w dramat. Młody człowiek chcący uczcić z przyjaciółmi pierwsze zdane egzaminy maturalne. Wygłupiający się i śmiejący nastolatkowie idący ulicami miasta. Komuś nie podoba się ich „podejrzane” zachowanie, a kiedy dodatkowo jeden z nich odmawia okazania dowodu osobistego, zostaje brutalnie spacyfikowany, wepchnięty do milicyjnej nyski i przewieziony na posterunek milicji, z którego nie wychodzi już o własnych siłach. Chirurg, któremu przyszło operować Przemyka, płacze z bezradności. Obrażenia są tak rozległe, że nie można maturzysty uratować.

Sześć minut spędzonych w karetce w drodze z posterunku na pogotowie, stanie się wkrótce podstawą do domysłów, zwątpień, kłamstw i manipulacji władz komunistycznych. Dezinformacja, eliminowanie świadków, naciski ze strony najwyżej postawionych w hierarchii urzędników państwowych… Wszystko po to, by odpowiedzialność za tę bezsensowną śmierć poniósł ktokolwiek spoza milicji, resortu, władz. Są świadkowie, są dowody i ekspertyzy, a i tak wszystko wskazuje na to, że winni unikną kary.

Continue reading

Donald Kalsched „Wewnętrzny świat traumy” [recenzja premierowa]

„Jest to książka o wewnętrznym świecie traumy poznanym poprzez sny, fantazje i interpersonalne zmagania pacjentów zaangażowanych w proces psychoanalityczny” – pisze Donald Kalsched o tej, jednej z jego wielu, publikacji na temat traumy. Według autora dziś już mało kto słucha snów, a to błąd, bo mogą być cennym – a czasem jedynym – źródłem informacji o wypartych wspomnieniach i traumatycznych doświadczeniach. Ich wysłuchanie i zinterpretowanie to  zadanie psychologii głębi.

Zainteresowanie wczesną traumą jest wynikiem „odkrycia na nowo dziecięcego nadużycia fizycznego i seksualnego” oraz wskrzeszenia zainteresowania psychiatrii zaburzeniami dysocjacyjnymi, a szczególnie osobowością wielokrotną i zespołem stresu pourazowego”. Są ta zagadnienia niezwykle aktualne, psychologowie i psychoanalitycy poświęcają im od jakiegoś czasu sporo uwagi, jednocześnie nadal pozostają w dużym stopniu niezbadane i tajemnicze.

Continue reading

Anna Kańtoch „Łaska” [recenzja premierowa]

Potwory. Człowiek tworzy je z dwóch powodów. Z lęku przed niewyjaśnionym, potwór jest personifikacją ludzkich obaw, szczególnie przed gwałtowną lub bolesną śmiercią – tak powstał wampir oraz masa innych upiorów – albo dlatego, że łatwiej mu uwierzyć w nadprzyrodzone dzikie monstrum, niż w to, że bliscy, osoby które zdawałoby się zna, są ludzkimi bestiami.

Tytułowa łaska dotyczy przeszłości głównej bohaterki powieści Anny Kańtoch. Maria doświadczyła łaski trzykrotnie: pierwszy raz, gdy zmarła jej zapijaczona matki i dziecko trafiło pod opiekę surowej, ale troskliwej ciotki, drugi raz, gdy dostrzeżono, że dziewczynka szczęśliwie odziedziczyła charakter po ojcu, nie zaś po niezrównoważonej matce, i trzeci, gdy jako sześciolatka zdołała w mgnieniu oka wymazać z pamięci traumatyczne doświadczenia z tygodnia spędzonego w lesie. Łaska. Tak uważają inni, ale czy niepamięć rzeczywiście jest darem, a nie przekleństwem? Przeszłość powraca w najgorszym momencie, kiedy wokół Marii zaczynają ginąć ludzie…

Continue reading

Mary Elizabeth Braddon „Tajemnica Lady Audley” [recenzja]

W XIX wieku w Wielkiej Brytanii narodził się pewien specyficzny gatunek pisarstwa, z pogranicza dziennikarstwa i literatury, nazwany wymownie penny dreadful. Drukowane w odcinkach, w prasie codziennej i tygodnikach, opowieści za pensa – zwane też czasami penny blood – cieszyły się dużą popularnością wśród angielskiego społeczeństwa. Trzymające w napięciu historie opowiadały czasami o prawdziwych zbrodniach, najczęściej jednak były wytworem fantazji. Traktujące o morderstwach, duchach i innych niewyjaśnionych zjawiskach opowieści z dreszczykiem, jak nic innego przyciągały żądnych sensacji czytelników.

Tajemnica Lady Audley nie jest klasycznym horrorem za pensa, ale nawiązuje do tego gatunku, a także, podobnie jak owe krwawe historie, była drukowana w odcinkach w brytyjskiej prasie i odniosła niemały sukces. Wydawnictwo Zysk i S-ka opublikowało niedawno tę klasyczną powieść i muszę przyznać, że – mimo początkowego sceptycyzmu – wciągnęła mnie ta (nie)prosta historia.

Continue reading

Jonas Gardell „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek. Miłość”

Dwa pierwsze zdania powieści Jonasa Gardella i widzę Toma Hanksa w Filadelfii. Jestem zaintrygowana, jednocześnie czuję podenerwowanie, bo już wiem, że to jedna z tych książek, które wyciskają z czytelnika pot i łzy.

Jesteśmy w szpitalu. Wszystko sterylne, dookoła biel i żółć. Na łóżku umierający mężczyzna, obok niego drugi. Czyta choremu poezję, czasem coś mówi, najczęściej jednak milczy. Rozmyśla. „Zniknął w sobie”. Początkowo nawet nie znamy imion bohaterów, są to po prostu „młodzi mężczyźni”.

Powieść ma formę przypominającą strumień myśli uzupełniony dialogami (autor z rozmysłem pozbył się z narracji akapitów i odstępów). Historia tego co tu i teraz przeplata się z licznymi reminiscencjami. Kontrastowe obrazy przenikają się, tworząc kolaż postaci i zdarzeń: szpitalna izolacja, lato nad jeziorem, pierwsze prześladowania, wyzwiska, bicie, dzieciństwo, wspólne rodzinne obiady i rozmowy… Opowieść o dwóch chłopcach, później nastolatkach, mężczyznach zlewa się w jedno, symbolizując jedność, którą kiedyś się staną i życie, które będą dzielić.

Continue reading

Małgorzata Saramonowicz „Xięgi Nefasa. Trygław władca losu” [recenzja]

A działo się to w kraju Polan rozpostartym pomiędzy Morzem Barbarzyńskim a Okrutnymi Górami, pełnym lasów nieprzebytych i pól żyznych, poprzecinanych rzekami. W kraju onym doświadczyć można było wszelkich humorów natury: wiosny opromienionej nadzieją odrodzenia, rozgrzewającego upałem lata, jesieni bogatej w plony i zimy, która wszystko pokrywała bielą. Powietrze tu było zdrowe, a ziemia hojna: las miododajny, rzeki rybne, a rola żyzna. Konie wytrzymałe, woły chętne do orki, krowy mleczne, a owce wełniste. Futer z lisów, kun, wilków, a nawet niedźwiedzi mnogość wielka, a mięs z zajęcy i jeleni tyle, że ludziom całkiem spowszedniało. Głodu tu nikt nie zaznawał. Starczyło jedno potężne zwierzę turem zwane, aby cała wieś wyżywić się mogła. Miasta były bogate, wsie ludne, kościoły wysokie. Kraj ten przyciągał handlarzy, wędrowców i rzemieślników, a Władca jednako dbał o każdego mieszkańca, czy to kupca, czy to rycerza, czy to kmiecia. Książę miał bowiem wybitną cechę sprawiedliwości i pokory […] ludem rządził bezstronnie i sprawiedliwie, za co Bóg Wszechmogący udzielił mu tyle dzielności potęgi i zwycięstw, ile w nim samym obaczył dobroci i sprawiedliwości wobec siebie i ludzi.

Przytoczony fragment to ustęp z Dziejów autorstwa książęcego kronikarza Nefasa. Tytułowy bohater powieści Małgorzaty Saramonowicz jest postacią fikcyjną, ale czy do końca? Może pisarkę zainspirował Gall Anonim, o którym do dziś niewiele wiemy? Nefas skrzętnie ukrywa swoją tożsamość, obcokrajowiec jest wyjątkowo tajemniczym człowiekiem. Powieść nie daje też ostatecznie odpowiedzi na pytanie kim jest. Czyżby autorka planowała kolejny tom Xiąg Nefasa?

Continue reading

Peter Ackroyd „Golem z Limehouse” [recenzja premierowa]

Golem – mityczna istota wywodząca się z tradycji żydowskiej. Ulepione z gliny i ożywione podczas czarnomagicznego rytuału ciało. Zgodnie z legendą, golem jest niemą i bezmyślną istotą, wykonująca polecenia swego stwórcy. Drzemie w nim jednak morderczy potencjał, może uwolnić się spod wpływu kreatora i zacząć zabijać. Niektóre podania głoszą, że ten humanoidalny stwór, żywi się ludzkimi duszami… Golem to bohater niejednego filmu i kilku książek, w tym słynnej książki Gustava Meyrinka z 1915 roku oraz powieści Petera Ackroyda Golem z Limehouse z 1994. Obie pozycje są dostępne w ofercie wydawnictwa Zysk i S-ka.

Ackroyd ukazuje wieloznaczność określenia „golem”. W jego powieści golem funkcjonuje jako fantazmat nadprzyrodzonej istoty powołanej do życia za pomocą okultyzmu (chociaż odwołania do żydowskiego folkloru są tutaj dość skromne). Niektórzy uważają, że siejący postrach golem owszem, jest dziełem ludzkich rąk, ale też genialnego umysłu, i ma raczej formę skomplikowanej maszyny, zabójczego wynalazku, zamiast ożywionego glinianego posagu. Pojawia się też filozoficzno-ontologiczna refleksja przyrównująca świat – czy też w mniejszej skali, Londyn, jako metropolię – do gigantycznego golema o płynnym, zmiennym kształcie.

Główna bohaterką powieści jest żyjąca w XIX-wiecznej Anglii Elżbieta Cree, a jej tematem zbrodnia. Już na początku książki Ackroyd wspomina o pewnym traktacie, pod znamiennym tytułem, O morderstwie jako jednej ze sztuk pięknych. Esej ten – analizujący poczynania domniemanego zbrodniarza Johna Williamsa i słynną rzeź, która przeszła do historii jako Morderstwo na Ratcliffe Highway – znajduje się na mojej liście must read. Jego polski przekład można znaleźć w tomie Wyznania angielskiego opiumisty Thomasa De Quincey’a. 

Continue reading

John Steinbeck „Zagubiony autobus” [recenzja premierowa]

Zagubiony autobus Johna Steinbecka to powieść z 1947 roku. Pierwsze polskie wydanie pojawiło się czternaście lat później. Dzisiaj, nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka, na rynek trafiło nowe wydanie książki laureata literackiej nagrody Nobla.

Jedyny literacki obraz autobusu, jaki wyrył mi się w pamięci, to ten z Hebanu Ryszarda Kapuścińskiego. Mieliśmy tam do czynienia z osobliwym rodzajem podróżowania. Bez rozkładu jazdy, bez pośpiechu. Autobus odjedzie wtedy, kiedy się cały zapełni. Nikt nie narzeka na niedogodności, że podróż trwa długo, że upał, etc. W powieści Steinbecka jest zgoła inaczej, ale zaczyna się ona i toczy równie leniwie jak autobus sunący po afrykańskich bezdrożach. W Hebanie autor pozostawił odpowiedź na pytanie, co w czasie długiej podróży dzieje w głowach pasażerów, w sferze domysłów. „Nie myślą? Śnią? Wspominają? Układają plany? Medytują? Przebywają w zaświatach?” – zastanawiał się Kapuściński. Steinbeck zaś dokładnie zilustrował, co dzieje się w umysłach pasażerów autobusu jadącego z Rebel Corners do San Juan de la Cruz…

Continue reading

Książka czy ekranizacja? O „Psychozie” i „Dziecku Rosemary” słów kilka

Odwieczne pytanie – co lepsze, książka czy ekranizacja? Lepiej najpierw czytać, a potem oglądać, najpierw oglądać, a później czytać, czy też tylko oglądać i nie czytać wcale?…

Są dobre adaptacje filmowe dobrych książek – jak chociażby Lot nad kukułczym gniazdem, Lolita, Lśnienie, Ptasiek, Mechaniczna pomarańcza, Matka Joanna od Aniołów i… mogłabym tak długo wymieniać – ale istnieje też niemało słabych adaptacji filmowych niezłych książek. Lista tych drugich jest znacznie dłuższa, szczególnie jeśli przyjrzeć się ekranizacjom literatury współczesnej.

Najczęściej adaptacja filmowa ma to do siebie, że opowiedzianą w dziele literackim historię spłyca i upraszcza. Ale od każdej reguły są wyjątki. Dzisiaj opowiem o fenomenie filmów, które biją na głowę literackie oryginały. Nie jest to wcale sytuacja tak rzadka, jak się z pozoru zdaje. Mnie samej przychodzi na myśl kilka tytułów, których znam wersje zarówno książkowe jak i filmowe. Na przykład Harry Angel – powieść Williama Hjortsberga dobra, ale film Alana Parkera bardzo dobry. Podobnie jest w przypadku Co się zdarzyło baby Jane? Robert Aldrich zrealizował na podstawie niezłej powieści Henry’ego Farrella genialny thriller z niezapomnianymi kreacjami Bette Davis i Joan Crawford. Albo coś bardziej klasycznego – i nie z gatunku grozy – Jules i Jim. Z całym szacunkiem dla pana Henriego Pierre’a Roché’a, książka momentami mocno mnie znużyła. Tymczasem film Françoisa Truffauta – wspaniały. Prekursor nowej fali we francuskim kinie pominął wszystko co niepotrzebne. Pozbył się pretensjonalności, wykroił męczące fragmenty, a rozwinął to, co w historii najlepsze, tworząc uniwersalną opowieść o miłości i przyjaźni. O tak, byli – i nadal są – filmowcy, którzy unieśmiertelniają dzieła literackie.

Continue reading

52 Książki #2015 – Podsumowanie roku

Podsumowanie minionego roku z lekkim poślizgiem, ale miałam ważne powody. Sporo się wydarzyło pod koniec tego roku, a zwieńczył go mój ślub w Sylwestra.

Nowy rok zaczynam z nowym nazwiskiem, ale jedno na pewno się nie zmieni – moja miłość do książek.

Wyzwanie przeczytania jednej książki tygodniowo w 2015 roku zaliczone. W minionym roku udało mi się przeczytać dokładnie pięćdziesiąt siedem książek – w tym pięćdziesiąt cztery nowe i trzy już kiedyś czytane.

W 2016 roku chciałabym utrzymać ten poziom. Ponieważ w sieci krążą wyzwania czytelnicze, których ideą jest, by przeczytać zgromadzone dotąd zapasy książek – zamiast dokupować wciąż nowe i okładać na półki na wieczne zapomnienie – i ja postanowiłam poświęcić trochę więcej uwagi tomom, które już posiadam. Oczywiście nie wyrzeknę się książkowych zakupów – to nałóg, z którym nie zamierzam walczyć – ale już zaczęłam wpisywać na listę lektur roku 2016 nieprzeczytane dotąd pozycje, które zalegają na moim biurku i na regałach.

Continue reading

Rafał Niemczyk „Mama umiera w sobotę” [recenzja premierowa]

Dziś na blogu ponownie debiutujący polski autor i ponownie coś dla miłośników krótkich form – zbiór siedmiu opowiadań Mama umiera w sobotę. Lejtmotywy pisarstwa Rafała Niemczyka to: śmierć, trup, ciało, opozycja dziecko-dorosły. W każdym z tekstów pojawia się też temat międzyludzkich relacji, interakcji, zależności, a nawet uzależnień. Uniwersum Niemczyka ma w sobie coś z absurdu i surrealizmu pisarstwa Kafki, grozy i niesamowitości twórczych światów Poego, chaosu i opresyjności literackich przestrzeni Dostojewskiego. Bohaterowie większości utworów to szaleńcy i paranoicy, którzy sami są twórcami swojego obłędu. Mają goladkinowski rys – to anonimowi, szarzy ludzie, żyjący urojonymi problemami i walczący z fantazmatycznymi wrogami.

W moim odczuciu opowiadania te można podzielić na dwie kategorie: opowieści realistyczne i historie realistyczno-metafizyczne. W przypadku pierwszych kluczowy jest mimetyzm. Autor wiernie odwzorowuje realia życia, kreśli wiarygodne portrety bohaterów. Opowiadania z drugiej kategorii ocierają się o fantastykę, realizm magiczny, wiele w nich metaforyki i symbolizmu. Zacierają się w nich granice między wyobraźnią a rzeczywistością. Podobne rozgraniczenie widoczne jest także na poziomie formy literackiej. Realistyczne historie pisane są prostym i przejrzystym językiem. Kompozycja i styl są skromne i oszczędne. W utworach tych nie ma nawet jednego zbędnego słowa. W opowiadaniach z wątkami nadnaturalnymi pojawiają się kwiecistości, gawędziarski styl i wielopoziomowa narracja.

Continue reading

Maciej Kaźmierczak „Zwierzyna” [debiut – recenzja premierowa]

Daleko mi do wegetarianki, ale tempo w jakim pożarłam Zwierzynę, nawet mnie samą przeraziło. Nie ma krzty przesady w stwierdzeniu, że tom Macieja Kaźmierczaka jest dla mnie – w kategorii: twórczość polskich autorów – odkryciem roku.

Wyobraźcie sobie, że spacerujecie miastem, a z nieba spadają wam pod nogi opowiadania. Kartki opadają powoli, można złapać je w locie albo podnieść którąś z ziemi. Autor tomu Zwierzyna zorganizował taki happening – a przynajmniej zrobił to w wyobraźni. Otwierające zbiór opowiadanie jest – początkowo dość enigmatycznym – manifestem współczesnego artysty. Przez osadzenie twórcy w roli geniusza, mistrza, demaskatora, a nawet demiurga posiadającego moc kreacji oraz transformacji ludzkich umysłów, gustów i potrzeb, przywodzi na myśl romantyczne i młodopolskie manifesty poetyckie. Przy okazji autor tworzy swoje literackie alter ego, z którym niemal stapia się w jedność. To drugie ja jest kontestatorem o dość brutalnej, wywrotowej naturze i zbrodniczej wyobraźni. Ostatecznie obaj decydują się na bezkrwawą rewolucję artystyczną, której zwieńczeniem jest rozrzucenie z dachu wieżowca kartek maszynopisu… Kolejne teksty zbioru możemy traktować jako te unoszące się w powietrzu strony, zadrukowane historiami z którymi autor chce dotrzeć do czytelników.

Continue reading

„Scenariusze końca. Zmierzch, kres, apokalipsa” [recenzja]

„Żyjemy dziś na gruzach niespełnionych proroctw, niosąc w swoim bagażu mentalnym ››końce świata‹‹, które – choć po wielokroć zapowiedziane i żarliwie wyczekiwane – nie doszły jednak do skutku”, pisze we wstępie Dariusz Czaja, redaktor książki Scenariusze końca. Zmierzch, kres, apokalipsa. Jednak publikacja ta wcale nie traktuje o końcu świata rozumianym jako nagły i brutalny kres istnienia człowieka, zagłada wszechświata…

Książka jest nieoczywista. Zerknąwszy na okładkę i tytuł, spodziewałam się znaleźć w niej analizy tekstów literackich wyraźnie nawiązujących do końca świata, np. Kasprowiczowskiego sądu ostatecznego z Dies irae czy Vonnegutowskiej apokalipsy nuklearnej z Kociej kołyski, komentarze do filmów takich jak Melancholia Larsa von Triera albo Czas Apokalipsy F. F. Coppoli, może wizerunek postapokaliptycznego świata opanowanego przez zombie, itp. Trafiłam tymczasem na ambitne teksty o rzeczach dotąd mi nieznanych, lub znanych bardzo powierzchownie. Autorzy czerpią z teorii humanistycznych, filozoficznych, historiozoficznych i teologicznych na temat szeroko pojętego końca: końca życia jako jednostkowej apokalipsy w skali micro, kresu cywilizacji, zmierzchu boga i religii, schyłku historii, śmierci sztuki, wreszcie końca czasu, dziejów. Nowość wydawnictwa Czarne to antologia esejów z dziedziny „antropologii końca”.

Continue reading

S. K. Tremayne „Bliźnięta z lodu” [recenzja premierowa]

Śmierć przytrafia się każdemu (…)
a przeżycie śmierci czyjejś
jest zawsze
w jakiś sposób przeżyciem śmierci własnej.

R. Kleśta-Nawrocki

Nie mogłam przejść obojętnie obok książki S. K. Tremayne z dwóch irracjonalnych powodów. Sobowtórowe sylwetki na okładce i słowo „bliźnięta” w tytule to dla mnie wystarczająca rekomendacja.

Lydia i Kirstie – bliźnięta z lodu. „Urodziły się w najzimniejszy, najmroźniejszy dzień roku i miały lodowobłękitne oczy i włosy jasne jak śnieg.” Wyglądały identycznie. Nawet rodzice nie potrafili ich rozróżnić. Dopóki, nie zaczęły mówić, dopóki nie ujawniły się ich skrajnie różne temperamenty…

Dwie śliczne dziewczynki. Przebojowa Kirstie i introwertyczna Lydia. Kiedy mają siedem lat, zaczynają eksperymentować ze swoimi osobowościami. „Topniejące, zlewające się ze sobą” bliźnięta udają siebie nawzajem, testują rodziców. Robią to, co każde dziecko. Bawią się. Ale te jeux interdits, zakazane zabawy, mogą okazać się niebezpieczne. Tematowi bliźniąt niedaleko do motywu sobowtóra, a wszyscy wiemy, jak kończą się historie o rywalizujących ze sobą doppelgängerach… Cytując Johana Grimonpreza: „Mówi się, że jeśli spotkasz swojego sobowtóra, powinieneś go zabić. Albo on zabije ciebie. Was dwoje, to o jedno za dużo”.

Continue reading

Harper Lee „Idź, postaw wartownika”

Więc mieszka się w sobie jak w więzieniu. Jeżeli inni z nas kpią, to dlatego, że nie przenikają w naszą duszę. Nosi się w sobie obraz siebie z duszą zrośniętego, ale jakieś jedno cudze spojrzenie wystarczy, żeby jedność rozerwać i pokazać, że nie, że nie jesteśmy tacy, jak nam by się podobało. I później chodzi się, będąc w sobie, a równocześnie oglądając siebie z udręką – pisał Czesław Miłosz w Dolinie Issy. Cytat ten przypomniał mi się po lekturze Idź postaw wartownika, niech zatem będzie mottem dzisiejszego tekstu.

Continue reading

Cezary Łazarewicz „Elegancki morderca” [premierowo]

Cezary Łazarewicz rozpoczyna książkę Elegancki morderca od opisu niezwykłych wydarzeń z 1955 roku. Mężczyzna w średnim wieku, Stanisław Łopuszyński, trafia na krakowskie pogotowie z silnym bólem głowy i guzem na potylicy. Jest zaskoczony, kiedy okazuje się, że z jego czaszki wyjęto pocisk kalibru 7.65 milimetra. Może zbrodnie Władysława Mazurkiewicza nigdy nie wyszłyby na jaw, gdyby nie niewiarygodne szczęście i twarda głowa jego niedoszłej ofiary…

Continue reading

« Older posts Newer posts »