CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Page 2 of 6

Po tym występie w Mam talent zmieniłem fryzurę, zgoliłem wąsy i skończyłem z Freddiem. To tak, jakbym samego siebie wsadził do trumny, spuścił do dołu i przysypał ziemią. Byłem sobie trupem, grobem i zniczem.

– Grzegorz Bogdał „Ty mnie, ja ciebie” z tomu „Floryda” –

Sobowtór, karzeł, dekapitacja… Grzegorz Bogdał – „Floryda”

Lubię sięgać po zbiory opowiadań. Jeśli opowiadanie jest dobre, w skondensowanej formie zawiera takie samo bogactwo treści, jak niejedna obszerna powieść. Opowiadania z tomu Floryda są dobre. Oryginalne, ale też na tyle uniwersalne, że przemówią do szerokiego grona czytelników.

Pięć tekstów o ludziach niezwykłych w swej zwyczajności i zwyczajnych w swej niezwykłości. Bo czy starzejący się „gwiazdor”, który nie może pogodzić się z brakiem zainteresowania, jest czymś nadzwyczajnym? Albo kobieta po wylewie, powtarzająca w kółko tylko jedno słowo? Nie. Ani w literaturze, ani w życiu nie jest to nic niespotykanego. Z drugiej strony postacie wykreowane przez Grzegorza Bogdała są na tyle wyjątkowe, że przykuwają uwagę i pozwalają osnuć na ich osobliwości pajęczynę opowieści.

Continue reading

Żeby w coś uwierzyć, musisz to przeżyć. Musisz ubrudzić sobie błotem dłonie i mieć ziemię pod paznokciami. Musisz ryć w poszukiwaniu prawdy.

– Sarah Pinborough „Co kryją jej oczy” –

Sarah Pinborough – „Co kryją jej oczy” [recenzja premierowa]

Po lekturze Co kryją jej oczy mam mocno mieszane uczucia. Świetna książka – myślałam jeszcze przedwczoraj. Rozkoszowałam się lekturą przez kilka dni i byłam tego zdania, dopóki nie przeczytałam do końca… Bo finał tej powieści mocno rozczarowuje. Zakończenie miało być totalnie nieprzewidywalne, ale je przewidziałam. Tyle że przez ostatnie sto stron powtarzałam sobie w duchu, niemożliwe, na pewno nie o to chodzi, a jednak…

Miał być triumf wyobraźni, a tymczasem nie ma tu nic, czego nie znalibyśmy z literatury i kina. Mogłabym wymienić co najmniej kilka tytułów o analogicznym zakończeniu, ale nie zrobię tego, bo zdradziłabym tym samym rozwiązanie zagadki i zakończenie, a może jednak zechcecie przeczytać i wyrobić sobie własną opinię. 

Co kryją jej oczy to opowieść o trójkącie miłosnym. David, zabójczo przystojny, pociągający i zamożny psychiatra, Adele, jego piękna, posłuszna i w każdym calu perfekcyjna żona oraz Louise, lekko zaniedbana rozwódka samotnie wychowująca kilkuletniego syna. Ich drogi przecinają się niby przypadkiem, ale nic tu nie jest przypadkowe. Jedno z nich jest mistrzem intryg i manipulacji. Pytanie tylko które.

Continue reading

Najstarszym i najsilniejszym uczuciem znanym ludzkości jest strach, a najstarszym i najsilniejszym rodzajem strachu jest strach przed nieznanym.

– H.P. Lovecraft „Nadnaturalny horror w literaturze” –

Sentymentalna podróż do świata Lovecrafta – „W górach szaleństwa i inne opowieści”

Opowiadania Lovecrafta po raz pierwszy wpadły mi w ręce na początku szkoły średniej. To był czas fascynacji horrorem. Po przeczytaniu dziesiątek książek Stephena Kinga, Deana Koontza, Grahama Mastertona i kilku innych popularnych autorów, sięgnęłam po bardziej wyrafinowaną literacką grozę. Stefan Grabiński, Edgar Allan Poe, Howard Phillips Lovecraft – pokochałam ich od pierwszego przeczytania i do dziś mam ogromny sentyment do przesiąkniętych atmosferą gotyckiej grozy opowiadań pióra tych nieżyjących już klasyków.

Jeśli o samego Lovecrafta chodzi to nie pamiętam, która jego książka wpadła mi w ręce jako pierwsza, pamiętam za to, że pewnej zimy, siedziałam po turecku na podłodze przyciśnięta plecami do grzejnika i jak zahipnotyzowana czytałam zbiór opowiadań, który zawierał utwór Zimno. Obrazy, które odmalował słowami Lovecraft, na zawsze wyryły się w mojej pamięci. 

Continue reading

Pamięć można porównać do kliszy filmowej, rozcinanej i na nowo sklejanej przez wykwalifikowanego montażystę, albo do plastycznego tworzywa mogącego przybrać rozmaite kształty (…) Nasza pamięć w niczym nie przypomina kamery wideo, niestrudzenie rejestrującej to, co znajdzie się przed obiektywem. To raczej scenarzysta i reżyser w jednym, z migawek kręcący swój własny film.

– E.O. Chirovici „Księga luster” – 

E.O. Chirovici – „Księga luster” [recenzja przedpremierowa]

Księga luster podbija rynek wydawniczy na całym świecie. Pierwsza napisana po angielsku powieść rumuńskiego ekonomisty, dziennikarza i autora, Eugena Ovidiu Chirovici, zachwyciła wydawców i krytyków. Jednak czy książka na pewno jest warta całego tego szumu? I tak, i nie… 

Agent literacki, Peter Katz, otrzymuje fragment powieści nieznanego autora. Historia intryguje go na tyle, że postanawia się z nim skontaktować, przeczytać dalszy ciąg i rozważyć publikację książki. Tyle że autor umiera, a reszta maszynopisu – o ile w ogóle istnieje – przepada jak kamień w wodę. Nikt by się tym nie przejął, gdyby nie fakt, że książka jest zapisem autentycznych wydarzeń. Opowiada o zamordowanym przed laty profesorze. Ta głośna sprawa sprzed kilku dekad do dziś nie została wyjaśniona, a morderca prawdopodobnie nadal żyje. Wtajemniczony przez agenta literackiego dziennikarz śledczy ma nie tylko zbadać autentyczność informacji zawartych w pierwodruku, ale też spróbować odszukać kolejne rozdziały. Jeden zaginiony maszynopis prowadzi do kolejnego, mnożą się zagadki i tropy, a każdy z zaangażowanych w wydarzenia sprzed lat opowiada skrajnie inną historię… 

Continue reading

Należało porzucić rozum, obserwować swój umysł i wydobyć z niego niby nieistotny śmieć – na jego podstawie odbudować ten sen o sobie, w który wierzył przez całe życie, a następnie zrozumieć, że jest tylko iluzją.

– Ludwik Wolta „Strefa komfortu” – 

Ludwik Wolta – „Strefa komfortu”. Antyporadnik w stylu noir [recenzja przedpremierowa]

Jeszcze przed oficjalną premierą wpadła mi w ręce intrygująca powieść. Wiecie, że nie czytam poradników i trzymam się z dala od „bezcennych” instrukcji jak żyć, jak osiągnąć sukces, etc., etc. Dlatego zainteresowała mnie książka nazwana przez wydawcę antyporadnikiem w stylu noir… Strefa komfortu to pierwsza powieść autora ukrywającego się pod pseudonimem Ludwik Wolta.  Jak wypadł ten debiut? Zaskakująco dobrze.

To opowieść o współczesnym świecie, w którym najważniejszy jest wizerunek. Zamiast prawdziwych ludzi, napotkamy w nim pieczołowicie wykreowane persony, które żyją z tego, że radzą innym, jak żyć. Tylko Bernard Jakim buntuje się przeciwko wszechobecnemu fałszowi pod płaszczykiem dążenia do szczęścia i samodoskonalenia. To iście gombrowiczowska postać, która usilnie wzbrania się przed „gębą” i dochodzi do wniosku, że nic tak nie rozwinie jego osobowości i nie zmieni życia na lepsze, jak morderstwo doskonałe. 

Continue reading

Sunęłam palcem po twardych grzbietach książek, od lewej do prawej, bez zatrzymywania się. Niech nie będą pewne, którą wybiorę – myślałam. Niech niecierpliwie czekają na uwolnienie z szeregu, żeby stać się wyjątkowymi w moich oczach i dłoniach. Kartkując tę wybraną, nie tylko przesuwałam wzrokiem po linijkach. Wsłuchiwałam się w szelest stronic. Sprawdzałam, czy papier jest gruby, czy cienki, chropowaty, czy gładki. Głaskałam śliskie ilustracje. Wokół mnie rozciągała się uporządkowana cicha przestrzeń.

– Marta Motyl „Moc granatu” –

Marta Motyl – „Moc granatu” [recenzja premierowa]

Po przeczytaniu Odcieni czerwieni napisałam, że to wciągającą powieść, która zbyt szybko się kończy i pozostawia niedosyt. Nie inaczej jest w przypadku Mocy granatu. Pożarłam go błyskawicznie, ale nie miałabym nic przeciwko jeszcze jednemu. Na deser. Jednak nie od początku było tak kolorowo. Zaskoczył mnie słaby pierwszy rozdział książki. Wydaje się niedopracowany, pisany w pośpiechu, nie tak plastyczny i liryczny, jak przyzwyczaiła nas do tego Marta Motyl. Jeśli odniesiecie podobne wrażenie, przemęczcie się te trzydzieści kilka stron. Naprawdę warto, bo od drugiego rozdziału – zatytułowanego „Morskie opowieści” – jest już tak jak być powinno, a miejscami nawet lepiej. Obrazowo i zmysłowo, odważnie, pikantnie… Nowo poznana dziewczyna, nastoletnia lolitka, która od pierwszych chwil zafascynuje główną bohaterkę, okaże się jej zwierciadlanym odbiciem. Nią samą sprzed lat. Co wyniknie z takiego nieoczekiwanego spotkania ze swoim sobowtórem?

Continue reading

Repertuar moich ról jest bogaty. Jedną z nich jest Ofelia, pływająca we własnej paranoi. Nie wynurzy się z niej i to jej przekleństwo. Patrzy w gwiazdy i to jej radość. Nie będę nikogo prosić, żeby mnie wyciągnął, ocucił. Zabrałby mi gwiazdy. Jeszcze się nie utopiłam w obłędzie.

– Marta Motyl „KochAna” –

Alicja w krzywym zwierciadle. Marta Motyl „KochAna”

Na stoliku stała buteleczka z przytwierdzoną do szyjki za pomocą nitki karteczką. Alicja przeczytała na niej pięknie wykaligrafowane słowa: „Wypij mnie”. Alicja zdecydowała się skosztować płynu. Był on bardzo smaczny miał jednocześnie smak ciasta z wiśniami, kremu, ananasa, pieczonego indyka, cukierka i bułeczki z masłem. Po chwili buteleczka została opróżniona (…) Nagle zauważyła pod stolikiem małe, szklane pudełeczko. Otworzyła je i znalazła w środku ciasteczko z napisem: „Zjedz mnie”, pięknie ułożonym z rodzynek. Dobrze, zjem to ciastko – rzekła Alicja. Jeśli przez to urosnę, to dosięgnę kluczyka, jeśli zaś jeszcze bardziej zmaleję, to będę mogła przedostać się przez szparę w drzwiach – pisał Lewis Carroll w Alicji w Krainie Czarów. Fragment ten idealnie pasuje na motto dzisiejszego tekstu…

Dowiedziawszy się, że zabieram się za lekturę jej debiutanckiej książki, Marta Motyl zasugerowała pół żartem, pół serio, żebym była wyrozumiała, bo nie jest dumna ze swojego stylu, gdy stawiała pierwsze literackie kroki. Fakt, napisała KochAną jako bardzo młoda i niedoświadczona autorka, zatem spodziewałam się trochę literackiej nieudolności, książki niedoszlifowanej, niedojrzałej… Nic z tego. KochAna udowadnia, że Marta jest stworzona do pisania. Takiego debiutu nie trzeba się wstydzić.

Continue reading

Nie zostałam stworzona do bycia malarką, a marzyłam o tym przez okres dzieciństwa i będąc nastolatką (…) Na szczęście co i rusz okazywało się, że daję radę malować słowami. One wyrażają moje przeżycia i obserwacje najdoskonalej.

– Marta Motyl –

O pisaniu, sztuce, ciele i miłości… Wywiad z pisarką Martą Motyl

Zapraszam do lektury bardzo ciekawego i inspirującego wywiadu z pisarką, Martą Motyl. Nie miałyśmy okazji nigdy się spotkać, ale po tym jak przeczytałam i zrecenzowałam Odcienie czerwieni autorstwa Marty, zawiązałyśmy internetową znajomość. Zgodziłam się zostać ambasadorką jej najnowszej powieści, Moc granatu. Mamy stały kontakt mailowy, ale nadal niewiele o sobie wiemy, a taki wywiad – choćby nawet tylko korespondencyjny – jest świetną okazją, by lepiej się poznać.

Continue reading

Oto tu, w Centrum Świata, pod korzeniami Drzewa Życia czeka cię dziewięć pięter podziemnych, dziewięć dolnych krain, każda rządzona przez innego boga. Wiedz, Nefasie, że ten, kto chce zdobyć mądrość, musi przebyć je wszystkie.

– Małgorzata Saramonowicz „Xięgi Nefasa. W zaświatach”–

Małgorzata Saramonowicz – „Xięgi Nefasa. W zaświatach” [recenzja premierowa]

Od premiery pierwszej części Xiąg Nefasa zatytułowanej Trygław. Władca Losu minął niemal dokładnie rok. Do księgarń trafiła właśnie kontynuacja powieści Małgorzaty Saramonowicz, tom W zaświatach. Nefas powraca do świata żywych i do snucia niesamowitej opowieści o dziejach Polski w XII wieku. Nadal jest to książka w dużej mierze oparta o historyczne podania, ale w drugim tomie stężenie niesamowitości i fantastyki jest znacznie większe niż w powieści inicjującej cykl.

Jak wspominałam przy okazji recenzowania pierwszej odsłony cyklu o Nefasie, nie jestem fanką fantastyki, jednak wyjątkowo dobrze mi się czyta prozę Saramonowicz. Autorka z powodzeniem łączy konwencję powieści historycznej z fantastyczną, i ma dar tworzenia wciągającej narracji. W tomie W zaświatach pojawia się arsenał istot nadprzyrodzonych znanych z folkloru. Cały słowiański bestiariusz pod postacią wszechobecnych upiorów, wampirów, rusałek, dusiołków, topielic, etc. Ale powieść zainteresuje nie tylko miłośników mitologii i demonologii słowiańskiej.

Continue reading

Owszem to drobiazg, ale czy moje życie kiedykolwiek składało się z czegoś innego?

– Karl Ove Knausgård „Moja walka. Księga I”–

Pisarze, egocentrycy… Moja walka, Karl Ove Knausgård i ja

Kiedy Karl Ove Knausgård zdawał maturę, miałam rok. Pod wieloma względami norweskiego autora i mnie dzieli przepaść. Pokoleniowa i kulturowa. Dzieli nas wiek, płeć i życiowe doświadczenia… ale nie wszystkie. Zazwyczaj staram się unikać banalnych wyznań w stylu „odnalazłam w tej książce cząstkę siebie”, ale w przypadku Mojej walki nie ma mowy o milczeniu. Muszę się tym z kimś podzielić. Może częściowo do tego właśnie służy blog. Nie zawsze trzeba pisać o literaturze, analizować, interpretować. Może czasem wolno napisać też o sobie, co się czuło czytając, jakie wspomnienia przywołała lektura…

Continue reading

Tak czy owak – oświadczył Strach – ja poproszę o rozum, a nie o serce. Głupiec nie wiedziałby przecież, co robić z sercem, nawet gdyby je miał.
A ja o serce – zdecydowanie powiedział Blaszany Drwal – bo rozum nie zapewnia szczęścia, a szczęście to najlepsza rzecz na świecie.

– Lyman Frank Baum „Czarnoksiężnik z Krainy Oz” – 

Czytanie po angielsku. Kilka słów o publikacjach Wydawnictwa [ze słownikiem]

Dziś nie będzie recenzji książki ani analizy jej treści, skupię się bardziej na formie. Napiszę kilka słów o publikacjach Wydawnictwa [ze słownikiem] które miałam okazję „testować”.

Zacznę od tego, że książki [ze słownikiem] to fenomen. Czegoś takiego nie było na polskim rynku wydawniczym. Nawet całkiem niedawno myślałam, że fajnie by było móc kupić książkę w obcym języku zawierającą podręczny słowniczek. Wydawnictwo [ze słownikiem] zapełniło więc pewną niszę na rynku książki, pytanie tylko czy to lektury dla każdego…

Continue reading

Sowy może rzeczywiście nie są tym, czym się wydają, ale i tak odgrywają ważną rolę: przypominają nam żebyśmy patrzyli w ciemność .

– Mark Frost „Sekrety Twin Peaks” – 

Mark Frost „Sekrety Twin Peaks” [The Secret History of Twin Peaks]

Jako wierna fanka Miasteczka Twin Peaks niecierpliwie czekałam na polską premierę Sekretów Twin Peaks i wiele sobie po tej publikacji obiecywałam. Książka Marka Frosta nie zaspokoiła mojego apetytu na twinpeaksowskie sekrety i rozwiązania mrocznych zagadek miasteczka nad wodospadem. Z jednej strony to wyczekiwana sentymentalna podroż do świata ulubionego serialu, z drugiej książka pozostawia wielki niedosyt i obawy o kształt nowej odsłony serialu (więcej  o tym pisałam w recenzji dla portalu Film.org.pl, którą można przeczytać TUTAJ).

Nadal jednak uważam, że dla miłośników Twin Peaks jest to pozycja obowiązkowa, książka, którą każdy fan powinien mieć na półce. Ma lepsze i słabsze miejsca, ale znalazło się w niej sporo inspirujących myśli i aforyzmów, których część przytaczam poniżej. Te krótkie cytaty i dłuższe fragmenty są moim zdaniem esencją Sekretów Twin Peaks i kwintesencją twinpeaksowskiej atmosfery niesamowitości.

Continue reading

Dawna ja żyła z dwoma mężczyznami i obu kochała na swój sposób. Nowa ja pragnęła zniknąć bez śladu, bo nawet jeśli były mniej dramatyczne wyjścia, tylko do tego ostatecznego miała przekonanie (…) Dawna ja to Julia Mrok, pisarka, nowa ja nazywam się Anna Karr i jestem nikim.

– Joanna Bator „Rok królika” – 

W świecie cielesnych oraz narracyjnych podwojeń i potrojeń. Joanna Bator „Rok królika”

Czytanie ostatnich słów i patrzenie na ostatnie litery książki Joanny Bator to dla mnie mała trauma. Z dwóch całkowicie sprzecznych powodów. Po pierwsze dlatego, że książka się kończy, po drugie dlatego, że się nie kończy…

Hipnotyzująca i surrealistyczna proza Bator działa na mnie zupełnie jak filmy Davida Lyncha. Całkowicie zatapiam się w tym wyimaginowanym świecie, a koniec opowieści wywołuje we mnie niezrozumiałe przygnębienie i uczucie pustki. Co! Już koniec? Dlaczego ta powieść taka krótka? Mogłaby mieć kolejne czterysta stron… Ale paradoksalnie powieści Joanny Bator nie mają wyraźnego zakończenia ani jednoznacznej puenty. Z jednej strony ten brak finału irytuje, z drugiej cieszy, bo historie Bator się nie zamykają. Pozostają niedomknięte. To pewne, że będą miały swój dalszy ciąg. Co więcej sama mogę sobie zalążek tej nowej opowieści wyobrazić. Początek i koniec zawsze jest podróżą, ruchem. Każdy kto czytał poprzednią książkę pisarki, Wyspę Łzę, dostrzeże, że Rok królika jest jej przedłużeniem, ale też alternatywną wersją. Z jednej strony czymś na kształt kontynuacji, z drugiej przeobrażoną i przeniesioną na bardziej nam znany grunt historią o podróży, uciekaniu przed sobą i jednoczesnym gonieniu siebie.

Continue reading

Wstręt przychodzi z czasem, jak gniew, kiedy znajdujesz w wannie jego paznokcie albo obsikaną deskę klozetową, jak stawiasz przed nim kolację, a on czyta gazetę i ani be, ani me albo kiedy leżysz na kanapie z okładem na czole, a on nawet nie spyta, co ci jest, w takich chwilach po prostu lepiej być samemu, bo samotny człowiek niczego się nie spodziewa, niczego nie oczekuje, a kiedy żyje z kimś, łudzi się, że ta druga osoba zachowa się w jakiś konkretny sposób, że do czegoś się przyda, że będzie czuć się lepiej tylko dlatego, że ta osoba jest przy nim. Ale tak nie jest (…) z czasem życie robi się nie do wytrzymania (…) po prostu nie da się swobodnie oddychać w towarzystwie tej drugiej osoby.

– Petra Soukupová „Pod śniegiem” – 

Petra Soukupová – „Pod śniegiem” [recenzja premierowa]

Co skrywa się pod śniegiem? Zazwyczaj zmarznięta jak kamień ziemia, czasem błoto, prawie zawsze brud. Biel śniegu sprawia, że świat wydaje się piękniejszy. Zawsze. Oprócz prawdziwego śniegu, który topi się w dłoni dając uczucie przyjemnego chłodu i mrowienia, jest jeszcze inny rodzaj „śniegu”. Temu drugiemu bliżej do lukru. Nie wystarczy trochę słońca, czy dotyku ciepłych dłoni, by stopniał. Czasem trzeba poskrobać, by zobaczyć, co się pod nim kryje. Petra Soukupová poskrobała. A nawet więcej. Wzięła dłuto i zaczęła odłupywać śnieżno-lukrową skorupę. Biel opadła jak bandaż i odsłoniła rany. Otulony śniegiem rodzinny dom na odludziu, który dotąd był bezpiecznym azylem, okazał się gnijącym, rozpadającym się i broczącym krwią metaforycznym sercem rodziny…

Continue reading

Był sobie raz niewidzialny człowiek, którego znudziło bycie niewidocznym. Nie chodziło wcale o to, że on naprawdę był niewidzialny, po prostu ludzie przyzwyczaili się, że go nie dostrzegają. Bo jeśli nikt cię nie widzi, to czy naprawdę istniejesz? Lecz pewnego dnia niewidzialny człowiek zdecydował. Zmuszę ich by mnie dostrzegli. Postanowił wezwać potwora….

– Patrick Ness „Siedem minut po północy” – 

Patrick Ness – „Siedem minut po północy” [recenzja]

Historie to najbardziej dzikie ze wszystkich stworzeń. Potrafią nas ścigać, gryźć i prześladować (…) Opowieści to dzikie stworzenia. Gdy je uwolnisz, kto wie, jakiego spustoszenia mogą narobić – czytamy w powieści Siedem minut po północy. To książka niezwykła z dwóch powodów, po pierwsze jest opowieścią dedykowaną dzieciom i młodzieży, a zachwyca też dojrzałych czytelników, po drugie książka jest zilustrowane niesamowicie mrocznymi ale i pięknymi grafikami autorstwa Jima Kaya. Do rąk czytelnika trafiają zatem dwie opowieści, jedna wyrażona słowami, druga obrazami.

Siedem minut po północy to powieść szkatułkowa. Jej rdzeń stanowi historia nastoletniego Conora, którego matka choruje na raka. Chłopca dręczą koszmary. Jeden z nich przenika ze świata snu do rzeczywistości. Pewnej nocy Conor budzi się dokładnie siedem minut po północy i widzi za oknem potwora… Potworem tym jest ożywiony cis. Stare drzewo rosnące przy cmentarzu nieopodal domu chłopca. Cis zabiera Conora do świata wyobraźni i snów. Podczas kolejnych spotkań przekazuje chłopcu kilka opowieści i prosi, by Conor zrewanżował się tym samym. Historie potwora są ponure i drastyczne, skrywa się w nich jednak morał, są cenna lekcją. Pokazują, że świat nie jest czarno-biały, istnieje wiele półtonów i odcieni, a niektórych ludzi i czynów nie można jednoznacznie ocenić i potępić. Na koniec Conor opowiada potworowi własną mroczną historię, której dotąd nikomu nie zdradził.

Continue reading

Perła miała niebieską spinkę we włosach. Ja – czerwoną. Perła mówiła gładko. Ja wyrzucałam z siebie wartki potok słów, często przerywany, usiany pauzami. Perła miała skórę białą jak mąka. Moją znaczyła letnia opalenizna i piegi, jak u łaciatego konia. Perła była dziewczęca. Bardzo starałam się być Perłą, lecz stale byłam tylko sobą.

– Affinity Konar „Mischling, czyli kundel” – 

Affinity Konar – „Mischling, czyli kundel” [recenzja]

Nietrudno się domyślić, że książka Affinity Konar zainteresowała mnie ze względu na motyw bliźniąt. Miała to być następna lektura pozwalająca zbliżyć się o kolejny krok do tajemnicy motywu sobowtóra i poznać kilka nowych faktów o niesamowitej więzi bliźniąt, tymczasem stała się podróżą do przeszłości – jednego z najbardziej dramatycznych okresów w dziejach świata – oraz wyprawą w głąb umysłu dziecka rozdzielonego ze swoją drugą połową i zamkniętego w obozie zagłady.

Continue reading

Próbowałam prześledzić ścieżkę między ciągle otwartymi oczami martwego chłopca a krokwiami. Co widział, gdy od nas odchodził? Nigdy nie byłam nieżywa, lecz zbliżyłam się do śmierci na tyle, by wiedzieć, że najpewniej skupił wzrok na niewielkiej szczelinie w dachu stodoły, na pęknięciu, w którym zmieścił się odległy blask gwiazdy.

– Affinity Konar „Mischling, czyli kundel” – 

Liebster Blog Award 2016 – dziesięć faktów o mnie

Kilka dni temu zostałam nominowana do zabawy/wyzwania/tagu pod hasłem Liebster Blog Award. Za sprawą Eweliny z bloga Cocteau & Co. macie okazję poznać mnie trochę lepiej, dowiedzieć się o moich pozaksiążkowych pasjach, a także wadach, zaletach i dziwactwach ;) Zastanawiając się nad dziesięcioma faktami, które mnie w jakiś sposób wyróżniają i składają się na to kim i jaka jestem, ja sama trochę lepiej siebie poznałam. Pisząc ten tekst, uświadomiłam sobie kilka rzeczy, nad którymi na co dzień za dużo się nie zastanawiam, nie analizuję… To ciekawe doświadczenie. Mam nadzieję, że moje wynurzenia was nie zanudzą. Kolejność faktów przypadkowa. Zapraszam do mojego świata :)

Continue reading

Bogumiła Salmonowicz – spotkanie autorskie (Braniewo, BCK)

Grudzień został w Braniewie zainaugurowany bardzo kulturalnie i bardzo emocjonująco. 2 grudnia w Braniewskim Centrum Kultury odbyła się wystawa malarska Andrzeja Zielińskiego, zebrani mieli okazję wypić kieliszek wina i posłuchać recitalu piosenki francuskiej, a zwieńczeniem tego niezwykle miłego wieczoru było spotkanie autorskie z elbląską poetką Bogumiłą Salmonowicz, które miałam zaszczyt poprowadzić.

Bogumiła Salmonowicz przyznaje, że pisze od dawna, ale dopiero kilka lat temu zdecydowała się opublikować swoje wiersze. Poetka aktywnie uczestniczy w elbląskim życiu artystycznym, jest członkinią Alternatywnego Elbląskiego Klubu Literackiego i Stowarzyszenia Alternatywni, autorką dwóch tomików poetyckich, „BoSa” i „Abrazje”.

Continue reading

Odkąd dojrzałam, moje ciało nie było w pełni moje. Zabrały mi je zakazy i wstyd.

– Marta Motyl „Odcienie czerwieni” – 

« Older posts Newer posts »