Więc mieszka się w sobie jak w więzieniu. Jeżeli inni z nas kpią, to dlatego, że nie przenikają w naszą duszę. Nosi się w sobie obraz siebie z duszą zrośniętego, ale jakieś jedno cudze spojrzenie wystarczy, żeby jedność rozerwać i pokazać, że nie, że nie jesteśmy tacy, jak nam by się podobało. I później chodzi się, będąc w sobie, a równocześnie oglądając siebie z udręką – pisał Czesław Miłosz w Dolinie Issy. Cytat ten przypomniał mi się po lekturze Idź postaw wartownika, niech zatem będzie mottem dzisiejszego tekstu.

Nie da się mówić o Idź, postaw wartownika w oderwaniu od pierwszej – uhonorowanej nagrodą Pulitzera – powieści Harper Lee Zabić drozda. No właśnie, czy aby na pewno pierwszej?

Zgodnie z informacjami, które pojawiły się w mediach, Harper Lee napisała Idź, postaw wartownika przed pięćdziesięcioma pięcioma laty. Książka nie spodobała się wydawcy, wylądowała gdzieś na dnie biurka, a pisarka zabrała się za tworzenie nowej – bardziej przystępnej – wersji opowieści o Maycomb.

To, w jaki sposób maszynopis Idź postaw wartownika odnalazł się po latach, budzi kontrowersje. Harper Lee przez lata utrzymywała, że nie zamierza publikować więcej beletrystyki. Aż tu nagle, po osiemdziesiątych dziewiątych urodzinach schorowanej pisarki, do księgarń na całym świecie trafia pierwowzór Zabić drozda. Rozgorzała dyskusja, szczególnie wokół kreacji postaci Atticusa Fincha, i pojawiły  się głosy, że byłoby lepiej, gdyby książka nigdy się nie ukazała.

Ja jestem innego zdania. Nowa powieść Harper Lee, w zestawieniu z jej wcześniejszym dziełem, jest fascynującym przykładem ewolucji pisarza, jego zdolności adaptacyjnych do – nazwijmy to – potrzeb rynku. Napisać książkę do szuflady, to nie sztuka. Sztuką jest stworzyć powieść, którą zainteresują się wydawcy, która odniesie sukces, i po którą sięgać będą kolejne pokolenia. Harper Lee to się udało. A wszystko wskazuje na to, że nie byłoby Zabić drozda, gdyby nie – nieszczęsna jak określają ją niektórzy – powieść Idź, postaw wartownika. Cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z rewersem słynnej historii. Liczy się ogólna wymowa powieści, ideały z którymi utożsamia się autorka, nie zaś to, kto jest bohaterem pozytywnym, a kto hipokrytą i rasistą.

Fakt, że przed laty wydawca odrzucił pierwszy maszynopis Harper Lee, zmusił ją do stworzenia nowego tekstu, opartego na tej samej idei. Dzięki temu mamy okazję prześledzić proces twórczy amerykańskiej autorki, spojrzeć na jej literacką spuściznę w szerszym kontekście. Idź, postaw wartownika w żaden sposób nie podważa wartości Zabić drozda. Ta kultowa dziś książka, należy do kanonu literatury światowej, ale obie powieści Harper Lee są ważne i obie powinny się znaleźć w każdym domu.

Fabuła Idź postaw wartownika osadzona jest dwadzieścia lat później niż akcja Zabić drozda. Są lata 50-te, mieszkająca na stałe w Nowym Jorku Jean Louise Finch, przyjeżdża do Maycomb. Powrót do rodzinnego miasteczka jest gorzkim doświadczeniem. Słowa „Sweet Home Alabama” nie przeszłyby  Jean Louise przez gardło. Hrabstwo Maycomb nie jest już tym mitycznym miejscem, zapamiętanym z dzieciństwa. Wszystko wydaje się być inne i obce, nawet ludzie. Młoda kobieta żałuje, że wróciła w rodzinne strony. Żałuje swoich zrujnowanych wyobrażeń o tym miejscu i własnych korzeniach.

Powieść Harper Lee to kolejna lektura w ostatnim czasie, w której dostrzegam silnie zarysowaną perspektywę pamięci, tego jak mitologizujemy własną przeszłość, zniekształcamy jej obraz. Alabama jest dla Harper Lee tym, czym dla Czesława Miłosza była, opisana w Dolinie Issy, Kowieńszczyzna z czasów dzieciństwa. Chyba każdy z nas ma takie miejsce, którego subiektywny obraz pielęgnuje w pamięci, które idealizuje, uwzniośla. Ale nasza wizja, wcale nie musi być zgodna z rzeczywistością. Co więcej, optyka każdego będzie się różnić. Każdy inaczej zapamięta to samo zdarzenie, to samo miejsce, tę samą rozmowę. Idź, postaw wartownika jest też opowieścią o tym, jak postrzegamy siebie przez pryzmat innych, i jak fakt że ktoś nam bliski się zmienił, zmienia także nas.

Dla Jean Louise centrum wszechświata jest ojciec, prawnik Atticus Finch. W Zabić drozda  potępiał rasizm, dowiódł niewinności czarnoskórego mężczyzny oskarżonego o gwałt na białej kobiecie, a także uchronił go przed linczem. Atticus z Idź, postaw wartownika jest członkiem rady obywatelskiej, debatującej o tym jak zachować system segregacji rasowej. Obie opowieści Harper Lee, się przenikają. Jean Louise – podobnie jak czytelnik – pamięta ojca jako mądrego i tolerancyjnego, obrońcę ludzkiej wolności. Obecne postępowanie i poglądy ojca odbiera jako zdradę. Zajmie jej chwilę uświadomienie sobie,  że wyidealizowała obraz ojca, nie dostrzegała, że ten prawy mężczyzna, jak każdy, ma swoje uprzedzania i wady. Stąd kryzys tożsamości, ból i bunt.

Obie powieści Harper Lee dotykają tematu rasizmu, ale Zabić drozda jest oprócz tego opowieścią o dzieciństwie, a także – przynajmniej dla mnie – sentymentalną podróżą czytelnika w głąb świata dzieciństwa. I właśnie tego brakowało mi w Idź, postaw wartownika. Oprócz dwóch krótkich reminiscencji, które zresztą są tożsame z fragmentami Zabić drozda (opis topografii hrabstwa Maycomb i mit założycielski rodzinnego miasta Finchów; sztuki odgrywane przez Jean Louise, jej starszego brata oraz, wiecznie skazanego na „dolę aktorka charakterystycznego”, Dilla), nie ma tutaj miejsca na wspomnienia wydarzeń z lat beztroski. Zapomniałabym, jest jeszcze komiczna historia urojonej ciąży nastoletniej Jean Louise, która – mogłoby się wydawać – zupełnie tu nie pasuje. Jednak jest aluzją do historii życia bohaterki. Zawiera ten sam morał, co cała książka – nie można bezkrytycznie wierzyć w to, co mówią ludzie, trzeba budować poglądy w oparciu o własne doświadczenia i trzymać się z dala od ideologii i sądów opartych o zasadę „oto jest prawda jedyna i słuszna”.

Podsumowując, nie jest to lekka lektura. Autorka porusza trudne i poważne tematy. W przeciwieństwie do Zabić drozda, raczej nie można polecić książki młodszym czytelnikom, którzy mogliby mieć trudności ze zinterpretowaniem polemik Jean Louise z wujem i ojcem oraz zrozumieniem ciężaru przekazu. 

Jean Louise Finch jest nie tylko porte parole ale też alter ego autorki. Bohaterka została wykreowana na podobieństwo samej Harper Lee. Do fikcyjnych powieści przemyciła wiele faktów z życia swojego i bliskich: Finch to panieńskie nazwisko matki pisarki; ojciec Harper Lee był wziętym prawnikiem; wierny towarzysz Jean Louise, Dill, to nikt inny jak przyjaciel pisarki, Truman Capote.

Podobnie jak Zabić drozda, powieść Idź, postaw wartownika niesie uniwersalne wartości i jej przekaz zawsze będzie aktualny. Obecnie, w kontekście tak zwanego kryzysu migracyjnego w Europie, można odczytywać powieść Harper Lee, jako apel o tolerancję i zdrowy rozsądek. Może byłoby lepiej, gdybyśmy – tak jak Jean Louise – przychodzili na świat z wadą wzroku, która uniemożliwia rozróżnianie kolorów skóry…

Bo jak słusznie zauważyła amerykańska pisarka: „Jak świat światem, historia się powtarza, lecz człowiek pozostaje człowiekiem i historia jest dlań ostatnim miejscem, w którym szukałby lekcji dla siebie”.

img009

Autor: Harper Lee
Tytuł: Idź, postaw wartownika
Przekład: M. Szymański

Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 365
Wydanie: I (2015)
Oprawa: Miękka za skrzydełkami
Format: 13.5 x 19.5 cm
Cena z okładki: 39.90
ISBN: 978-83-8075-039-5