Długo wyczekiwana przez miłośników thrillerów – w tym przeze mnie – pierwsza powieść brytyjskiej autorki Pauli Hawkins, doczekała się niecały tydzień temu polskiego wydania. Wiele sobie obiecywałam po tej książce, jednak szybko okazało się, że zamieszczone na okładce zachwyty nad iście hitchcockowską intrygą i kunsztem debiutującej autorki mają niewiele wspólnego z rzeczywistością… Ale od początku.

„Dziewczyna z pociągu” to trzy różne relacje, przekazywane czytelnikowi przez młode kobiety. Powieść przypomina trochę dziennik. Najpierw pojawia się data, a następnie dwa wpisy – jeden rano, drugi wieczorem. Narracja jest rzecz jasna pierwszoosobowa. Początkowo schemat „rano – wieczorem” znajduje swoje odzwierciedlenie w podróżach bohaterki, którą poznajemy jako pierwszą, ale na dłuższą metę staje się bardzo nużący. Jeżdżąca do Londynu i z powrotem kobieta obserwuje mieszkańców mijanych domów, wypatruje znajomych twarzy, komentuje w myślach to, co widzi. Zaglądając do wnętrz cudzych domów, ta samotna i znudzona własnym życiem voyeurystka, pragnie podkraść cząstkę intymności innych ludzi. Tych szczęśliwszych. Z opisu wydawcy wynika, że pewnego dnia dziewczyna z pociągu – całkiem przypadkowo i niespodziewane – dostrzega „coś wstrząsającego”, co na zawsze odmieni jej życie. Kiedy już skonfrontujecie się z tym druzgocącym doświadczeniem, (nie, bohaterka nie jest świadkiem brutalnego morderstwa) możliwe, że tak jak ja będziecie mieli ochotę parsknąć śmiechem, a z pewnością nie jest to reakcja, jakiej autorka oczekiwała.

Oprócz dziewczyny z pociągu – Rachel – swoją historię opowiadają też, pojawiające się trochę później, Megan i Anna. Z chaotycznej opowieści powoli wyłania się sens. Czytelnik obserwuje te same wydarzenia z różnych perspektyw, zaczyna łączyć fakty, wysnuwać wnioski. Przez chwilę może poczuć się jak detektyw, który, poprzez zbadanie skomplikowanych relacji łączących kobiety, jak po nitce do kłębka dojdzie do rozwiązania wszystkich zagadek i odkryje tożsamość sprawcy zbrodni. Tyle że nasz wewnętrzny Sherlock Holmes już w połowie książki zna prawdę, więc jaki sens czytać dalej?

„Dziewczyna z pociągu” to moim zdaniem najbardziej rozczarowująca premiera tego roku. Ilekroć mój wzrok padał na wydrukowaną na froncie okładki wypowiedź Stephena Kinga: „Znakomity thriller. Nie mogłem się oderwać przez całą noc”, w mojej głowie pojawiała się posępna myśl: „Ta, jasne”. Istnieją dwa wytłumaczenia. Pierwsze, być może mistrz horroru identyfikował się z wiecznie wstawioną dziewczyną z pociągu, która opróżniając kolejne butelki i puszki, zapominała o niepowodzeniach – w końcu pisarz nigdy nie ukrywał, że miał swego czasu poważny problem z uzależnieniem od alkoholu – i ten aspekt powieści rzeczywiście go wciągnął… Drugie, znacznie prostsze, King przesadził, książka jest zwyczajnie przereklamowana, a cały jej sukces opiera się na świetnej kampanii promocyjnej. „Reklama dźwignią handlu” – żadne stwierdzenie nie pasuje lepiej do „Dziewczyny z pociągu”. Zdecydowanie nie jest to książka, dla której warto by było zarwać nockę.

Jeszcze tylko jedno małe spostrzeżenie. Nigdy nie miałam w rękach tak całkowicie wyzutej z poczucia humoru powieści. Nie wiem dlaczego zwróciłam na to uwagę. Może dlatego, że w międzyczasie czytam kolejne książki Vonneguta i Topora, autorów którzy z najbardziej traumatycznych przeżyć, najmroczniejszych lęków, poczucia pustki i samotności potrafią w żartobliwy sposób wydobyć coś budującego i nasyconego przewrotnym optymizmem. A może dlatego, że literatura, niezależnie od gatunku, powinna zawierać pierwiastek humoru, jako dopełnienie czy przeciwwagę dla dominującego nastroju. A tu nic, zero. Żadna książka mnie tak nie przygnębiła i nie wymęczyła jak powieść Pauli Hawkins, dlatego jeśli nie marzycie o jesiennej depresji, trzymajcie się od „Dziewczyny z pociągu” z dala.

*

Tak się składa, że oprócz „Dziewczyny z pociągu” Hawkins kupiłam ostatnio powieść „Sprostowanie” Renée Knight. Jak się okazuje, obie panie są Brytyjkami, zawodowo związanymi z dziennikarstwem, i publikują w tym samym wydawnictwie. Dlatego dla porównania już teraz zabieram się za lekturę „Sprostowania”. Ciekawość mnie zżera. Pora na książkowe śniadanie.

001

Autor: Paula Hawkins
Tytuł: Dziewczyna z pociągu
Przekład: J. Kraśko

Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 328
Wydanie: I (2015)
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 13 x 21 cm
Cena z okładki: 32.90
ISBN: 978-83-8031-450-4