Od dawna fascynują mnie meksykańskie zwyczaje, szczególnie te, związane ze śmiercią. Día de los Muertos to niezwykle barwne święto o wielowiekowej tradycji. Meksykański Dzień Zmarłych – w przeciwieństwie do ukonstytuowanego w naszej kulturze dnia nostalgii i zadumy – jest uroczystością radosną. Podczas odbywającego się w towarzystwie tańców i muzyki festiwalu, żywi oddają cześć swym zmarłych przodkom. Koncepcja śmierci funkcjonująca w kulturze meksykańskiej jest dość osobliwa. Przede wszystkim śmierć – jako antropomorficzne bóstwo –  jest w Meksyku wszechobecna i można ją uznać za swoisty symbol narodowy, totem. O, mocno różniącym się od utrwalonego w naszym kręgu kulturowym, stosunku Meksykan do śmierci, przeczytacie w książce wydawnictwa Okultura, zatytułowanej „Santa Muerte. Święta Śmierć”.

Geneza powstania niniejszej książki jest dość przewrotna. R. Andrew Chesnut – jak sam wyjaśnia – przygotowywał się do pisania książki o Dziewicy z Guadalupe. Aby mieć pełny obraz, chciał pokrótce przestudiować dzieje Santa Muerte, którą uznawał za jej antytezę. W toku badań odkrył, że Santa Muerte i Matka Boża z Guadalupe nie tylko nie są swoimi stuprocentowymi przeciwieństwami, ale też mają wiele wspólnego. Ostatecznie autor postanowił skupić się na odkrywaniu tajemnic Santa Muerte i poświęcić jej odrębną publikację.

Otoczona uwielbieniem kostucha ma wiele imion. Święta Śmierć (Santa Muerte), Najświętsza Śmierć (Santisima Muerte), Chuda Pani (la Flaquita), Koścista Pani (la Huesuda), Łysa Pani (la Pelona), Biała Dziewczyna (la Niña Blanca), Potężna Dama (la Dama Poderosa). Bywa też nazywana Aniołem Śmierci oraz określana mianem żeńskiego Ponurego Żniwiarza. Kult nie posiada co prawda spójnego mitu założycielskiego, ale Chesnut przytacza jedną z legend:

Święta Śmierć urodziła się w rodzinie Indian Purépecha zamieszkujących Santa Ana Chapitiro w XVI wieku. W odróżnieniu od normalnych dzieci, Santa Muerte była rozmiaru dorosłej kobiety, posiadała orzechowe włosy i błyszczące ciało. Jej rodzice, pełni obaw, że mogą ją porwać […] trzymali ją zamkniętą w chacie. Pewnej nocy dziewczynce udało się uciec. Błąkała się od wsi do wsi. Obawiali się jej chłopi, widząc ją raz w białej szacie, kiedy indziej w czerni i uznając za jakiegoś ducha. Wkrótce rozniosły się wieści, że tajemnicza piękna młoda dama niczym duch nawiedza wioski. Jej trop podchwyciła Inkwizycja, aresztując ją i oskarżając o uprawianie czarów. Jednak katom nie udało się odpowiednio przywiązać jej do stosu – jej prawa ręka pozostała wyprostowana do góry, jak widać na wielu jej współczesnych przedstawieniach. Kiedy płomienie spopieliły ciała pozostałych osób skazanych za czary, szkielet dziewczyny zachował się w doskonałym stanie […] święta kostucha spoczywa gdzieś w grobowcu mieszczącym się w Santa Ana Chapitiro.

Santa Muerte przyszła na świat w czasach, gdy Meksyk był pod rządami Hiszpanów. Najstarsze zachowane świadectwo pisemne dotyczące Świętej Śmierci pochodzi właśnie z hiszpańskich dzienników kolonialnych. Dokumenty inkwizycyjne z 1797 roku wspominają o spaleniu świątyni, w której grupa ludzi czciła posążek i zanosiła głośne modlitwy do bogini zwanej Santa Muerte. Po tym zdarzeniu, kult zszedł do podziemia. W odpowiedzi na prześladowania ze strony kościoła, obrzędy otoczone zostały tajemnicą.

Źródła pisane wspominają ponownie o Santa Muerte dopiero w latach czterdziestych XX wieku. „Najstarsza znana modlitwa do Świętej Śmierci jest tak naprawdę urokiem miłosnym. Do dziś można znaleźć ją wydrukowaną na czerwonych świecach”. Pierwsza wzmianka jaka się wtedy pojawiła przedstawiała Santa Muerte jako patronkę złamanych serc. Autor zwraca uwagę na fakt, iż Meksykanie, wspólnie z Gwatemalczykami, „dokonali fuzji hiszpańskiego symbolu śmierci z praktykami iberyjskiej magii miłosnej, co zaowocowało narodzeniem się nowej potężnej ludowej świętej”.

Sytuacja uległa diametralnej zmianie w latach dziewięćdziesiątych. Za sprawą rozkwitu narkobiznesu i wzrostu przestępczości, Santa Muerte stała się opiekunką handlarzy narkotyków, gangsterów i więźniów. Związany z najmniej popularną czarną świecą aspekt kultu stał się przyczynkiem do wypowiedzenia przez prezydenta Calderóna wojny wyznawcom Santa Muerte. Faktem jest, że w domach wielu aresztowanych przestępców znaleziono ołtarze Santa Muerte, ale chyba nie jest to powód, by ogół wyznawców szufladkować jako kryminalistów i utożsamiać  kult ze zbrodnią i „narkokulturą”, przerzucając na Sante Muerte odpowiedzialność za trudną sytuację w Meksyku.

Jeżeli zaś chodzi o mroczny potencjał czarnej świecy, przy jej pomocy można wyprosić u Santa Muerte zysk dla siebie i krzywdę dla wrogów.

Osoby pragnące pokonać swych wrogów, pomścić wyimaginowane lub autentyczne krzywdy albo ochronić transport kokainy […] mogą zapewnić sobie opiekę Świętej Śmierci składając jej w ofierze czarną świecę. Większość wyznawców Santa Muerte to katolicy, którzy wolą modlić się do niej w tego typu dwuznacznych moralnie kwestiach, niż zwracać się z tym do tradycyjnych chrześcijańskich świętych.

Złowieszczy wizerunek Santa Muerte jako anioła zemsty pokutuje w mediach. Przygraniczne gazety i stacje telewizyjne skupiają się na sensacyjnych wątkach, eksponując „domniemane związki Świętej Śmierci z przemytem narkotyków, zabójstwami, a nawet ofiarami składanymi z ludzi”. Trzeba zaznaczyć, że Santa Muerte owszem jest patronką systemu penitencjarnego w Meksyku – i coraz częściej w USA – ale jej wyznawcy to nie tylko przemytnicy narkotyków i odbywających wieloletnie wyroki skazańcy. W równym stopniu co pośród łamiących prawo, jest czczona wśród tych po drugiej stronie barykady. Wyznawcami Santa Muerte są szanowani prawnicy, sędziowie, policjanci, żołnierze i strażnicy więzienni.

Wszyscy oni wiedzą, że Santa Muerte nie działa bezinteresownie. Relacja między wyznawcą a Kościstą Panią przypomina kontrakt „zawierający zobowiązania co do wzajemnego świadczenia usług”. Prosząc o coś Świętą, należy zapalić na jej ołtarzu świecę wotywną (Santa Muerte nie pogardzi także złożonymi w ofierze kadzidłami, kwiatami, alkoholem, słodyczami, dolarami, etc.) Równie ważne jest dziękczynienie. Jeśli modlitwy zostaną wysłuchane i Santa Muerte spełni nasze prośby, należy jej się odwdzięczyć za łaski. Santamuertyści wierzą, że wystarcza jeden rytuał połączony z żarliwą wiarą, by prośba została spełniona. Święta ludowa nagradza swoich wiernych. „Działania magiczne związane z jej kultem, przynoszą wymierne skutki”, a tym co zdaje się zaważać na jej ogromnej popularności wśród ubogich mieszkanców Meksyku, jest fakt, że „traktuje wszystkich równo” (w przeciwieństwie do katolicyzmu Santa Muerte akceptuje wszystkie mniejszości seksualne, co dodatkowo przyciąga do niej wyznawców). I chociaż w publikacji nie pada określenie danse macabre, nietrudno dostrzec paralelę między Świętą Śmiercią a średniowieczną alegorią nieuchronności śmierci i równości wszystkich w jej obliczu.

Pora wspomnieć o świecach w siedmiu kolorach – autor poświęcił każdej z nich jeden rozdział książki – symbolizujących różne wymiary kultu Santa Muerte. Poszczególne kolory są silnie sprzężone z konkretnymi intencjami wyznawców i mocami Świętej Śmierci. Innej świecy użyje santamuertysta proszący o pomoc w znalezieniu pracy, innej zdradzana kobieta, a jeszcze innej proszący o uzdrowienie, czy o uwolnienie bliskiej osoby z więzienia. Spektrum działalności Santa Muerte jest bardzo szerokie. Święta leczy, chroni, zapewnia bezpieczną podróż – zarówno tę odbywaną za życia, jak i w zaświatach – potrafi uwolnić od rzuconego przez wroga uroku i wiele, wiele więcej.

Do 2002 roku santamuertyści – niezależnie od tego o co, i w blasku jakiego koloru świecy, się modlili – praktykowali wyłącznie w zaciszu własnych domów. Dziś Santa Muerte jest wszechobecna. Nabożeństwa ku jej czci przyciągają tłumy, a wizerunek Kościstej Pani można spotkać nie tylko na dewocjonaliach takich jak popularne świece i medaliony. Zdobi wiele przedmiotów codziennego użytku. Nikogo nie dziwią tatuaże ani nawet tenisówki z podobizną słynnej kostuchy.

Matką chrzestną kultu jest skromna, do niedawna sprzedająca tortille, gospodyni domowa, która jako pierwsza upubliczniła wizerunek figury Santa Muerte:

Zanim w dzień Wszystkich Świętych 2001 roku, Doña Queta dokonała historycznego aktu wystawienia półtorametrowego posągu Ponurej Żniwiarki przed swoim domem, jeszcze jako Enriqueta Romero zapewniała dochody swemu domostwu poprzez sprzedawanie quesadilli sąsiadom i przechodniom. Doña Queta zwykle odziana w charakterystyczny dla kobiet z klasy robotniczej fartuch w biało-niebieskie pasy, posiada wykształcenie podstawowe. Jej barwny, przeplatany licznymi wulgaryzmami hiszpański, czyni z niej typową mieszkankę Tepito, najbardziej podejrzanej dzielnicy Mexico City.

Pod względem obrzędowości i doktryny kult Santa Muerte jest bez wątpienia syntezą elementów chrześcijańskich z pozachrześcijańskimi. Rytuały są w znacznej mierze inspirowane religią katolicką. „Praktyki religijne oparto na obrządku katolickim. Ołtarze domowe, modlitewniki, nowenny, nabożeństwa różańcowe i ››msze‹‹ zachowują katolicką formę, a poniekąd również i treść” (mianem achrześcijańskiego określa Chesnut jedynie związany bezpośrednio z czarną świecą zakres kultu). Chrześcijaństwo nie było jednak dla Santa Muerte jedyną inspiracją. Obrzędy ku czci Świętej Śmierci stanowią zlepek elementów katolicyzmu, europejskich rytuałów pogańskich oraz działań magicznych wywodzących się z różnych okresów dziejów i rejonów świata. Omawiając kolejne elementy heterogenicznego kultu Santa Muerte, autor wskazuje na powinowactwo z takimi wierzeniami jak zachodnioafrykańskie orishas, karaibskie santería, czy haitańskie voodoo. Santa Muerte często bywa utożsamiana z aztecką boginią Mictecacihuatl. Posiada też pewne cechy wspólne z hinduską władczynią czasu i śmierci, Kali. 

Wyznawcy Kościstej Pani spotykają się z prześladowaniami ze strony dominującego w Meksyku kościoła katolickiego. Chociaż jego władze starają się zwalczać ekspansję tego ruchu religijnego, zarzucają mu herezję, a nawet nazywają kultem satanistycznym, sami santamuertyści – będący do niedawna, albo nadal uważający się za katolików – traktują kult Świętej Śmierci jako uzupełnienie, czy nawet element swojej dotychczasowej wiary. „Santa Muerte stanowi naturalny wybór dla wszystkich poszukujących nadprzyrodzonego bytu, gotowego wysłuchać próśb, uważanych powszechnie przez chrześcijan za niemoralne lub wręcz grzeszne.”

Warto zwrócić uwagę, że tym, co najbardziej odróżnia Santa Muerte od wspomnianej na początku Panienki z Guadalupe  – a jednocześnie oddaje jej komplementarny względem katolickiej świętej charakter – jest fakt, iż „wyznawcy preferują interwencje Potężnej Pani w kwestiach życia doczesnego – zdrowia, bogactwa i miłości, na dalszy plan przesuwając kwestie związane z życiem pozagrobowym.”

Czy to nie paradoks? Na poły boska personifikacja śmierci – wyznawcy wierzą, że Santa Muerte jest archaniołem, bezpośrednio komunikującym się z Bogiem – nie zajmuje się śmiercią i życiem pozagrobowym, ma natomiast reputację „tej która załatwia różne sprawy”. Mało tego, santamuertyści zwracają się do Śmierci – która w kulturze europejskiej jest kojarzona z chorobami, epidemiami – o zdrowie. Autor książki przytacza świadectwa wyznawców, na których Święta Śmierć dokonała cudu uzdrawiania. Chesnut zwraca uwagę, że jej czcicieli interesują niemal wyłącznie kwestie pragmatyczne, nie zajmują się natomiast dociekaniem korzeni  religii, czy zgłębianiem historii Santa Muerte. Dlatego tak niewiele o niej wiadomo. Dopiero niedawno zyskała zainteresowanie antropologów i badaczy akademickich.

Mimo iż w 2005 odebrano Santa Muerte status związku wyznaniowego, nie zgadzam się z wnioskiem autora, że przyszłość owej religii jest raczej krucha. Trwa walka o przywrócenie kościołowi Santa Muerte oficjalnego statusu. Kult swym zasięgiem obejmuje nie tylko Meksyk, ale także Gwatemalę, Argentynę i kolejne miasta USA. W ciągu zaledwie dekady Santa Muerte przerodziła się z nikomu nieznanej, czczonej w ukryciu ludowej świętej w potężny symbol. Jej tożsamość jest bardzo złożona i płynna. Oblicze Świętej Śmierci dynamicznie się zmienia i wzbogaca o kolejne atrybuty. Jest to religia, która ze względu na swój liberalny i inkluzywny charakter ma szanse rozwoju.

Dodatkowo Santa Muerte zaczęła mi się jawić jako połączenie mistycyzmu z popkulturą i biznesem. Wizerunek Świętej Śmierci szybko się rozprzestrzenia i nawet w całkowitym oderwaniu od kontekstu religijnego generuje ogromne zyski. Nasuwa się refleksja, że może właśnie takiej religii poszukuje współczesny człowiek…

Jeśli chodzi o formę książki to mam trzy zarzuty. Pisarstwo Chesnuta jest lekko chaotyczne, dopiero redagując ten tekst, uporządkowałam świeżo nabytą wiedzę o Santa Muerte. Co za tym idzie jest w publikacji trochę niepotrzebnych powtórzeń. And last but not least – absolutny brak fotografii, czego nie mogę wydawcy wybaczyć, tym bardziej, że autor kilkakrotnie wspomina o wykonanych przez jego żonę wspaniałych ujęciach. Niemniej trzeba przyznać, że amerykański religioznawca w interesujący sposób przedstawił wieloaspektowy kult Santa Muerte, jego genezę i ewolucję, przy równoczesnym nakreśleniu krajobraz socjologicznego i politycznego Meksyku. Nie jest to książka idealna, ale na pewno warta uwagi, tym bardziej, że na polskim rynku nie znajdziemy wielu publikacji związanych z tematyką obyczajowości i kultury meksykańskiej.

*

Od lat marzę o podróży do Meksyku. Jeśli kiedykolwiek uda mi się to marzenie zrealizować, pierwszego dnia pobytu kupię wielokolorową świecę Santa Muerte i zapalę ją na najbliższym ołtarzu jaki znajdę. Natomiast ostatniego dnia zaopatrzę się w jeszcze jedną taką świecę oraz figurkę Santa Muerte, które zabiorę ze sobą do domu. Będzie to wspaniała pamiątka, ale nie tylko. Może będę kiedyś potrzebować interwencji Santa Muerte. Warto się zabezpieczyć na przyszłość. Tak na wszelki wypadek…

img002

Autor: R. Andrew Chesnut
Tytuł: Santa Muerte. Święta Śmierć
Przekład: M. Janiszewski, D. Misiuna

Wydawnictwo: Okultura
Seria wydawnicza: Ezoterra
Liczba stron: 242
Wydanie: I (2014)
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 14 x 20 cm
Cena z okładki: Brak
ISBN: 978-83-88922-45-9