Pozycja ta od kilku lat była na liście książek, które koniecznie muszę przeczytać. Szperanie w internetowych księgarniach i antykwariatach na niewiele się zdało. Po wydanej w 2001 roku publikacji Daniela Keysa zatytułowanej po prostu Billy Milligan ślad zaginął. Aż tu nagle Wielka Litera wydaje tę samą książkę pod tytułem Człowiek o 24 twarzach. Książka trafiła na rynek niecałe trzy tygodnie temu. Jeśli natkniecie się na nią w księgarni czy bibliotece, nie przechodźcie obojętnie. Do tej opowieści warto się przyczepić.

Sybil (2007), Tożsamość (Identity 2003), Inkarnacja (Shelter 2010) to filmy o ludziach, których umysły zamieszkiwało po kilka, kilkanaście osobowości. Jeżeli widzieliście którykolwiek z nich i jeśli choć przez chwilę nad nim rozmyślaliście to Człowiek o 24 twarzach jest książką dla was.

Autor wydanej po raz pierwszy w 1982 roku historii pisał: Książka jest opartą na faktach relacją dotyczącą dotychczasowego życia Williama Stanleya Milligana, pierwszego człowieka w historii Stanów Zjednoczonych, który został uznany za niewinnego popełnienia poważnych przestępstw, a przyczyną uniewinnienia była niemożliwość przypisania mu winy z powodu choroby umysłowej, polegającej na osobowości wielorakiej.


W połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku Billy Milligan został oskarżony o serię napadów z bronią, rabunków i gwałtów. Ofiary rozpoznały sprawcę na fotografiach, a następnie podczas policyjnego okazania. Pomimo jednoznacznych zeznań poszkodowanych kobiet, Billy uparcie twierdził, że nie popełnił żadnego z przypisywanych mu przestępstw. Mężczyznę poddano serii badań. Zdiagnozowano u niego chorobę psychiczną fachowo nazywaną zespołem osobowości wielorakiej, lub objawami dysocjacyjnymi.

Już jako kilkuletnie dziecko Billy „zaczynał się przyzwyczajać do tego, że gdzieś był, zamykał oczy, a potem je otwierał i okazywało się, że jest gdzieś indziej i o innej porze. Przypuszczał, że tak jest ze wszystkimi ludźmi”. Jako nastolatek był uznawany za notorycznego kłamcę. „Musiał bez przerwy wymyślać różne historyjki po to, by nie przyznać, że przeważnie nie ma pojęcia, co się z nim działo przed paroma dniami, godzinami czy nawet minutami”. Kiedy nie mógł już znieść siebie i swojej choroby, postanowił z tym skończył. Wyszedł na dach i szykował się do skoku. Pozostałe osobowości, które chciały żyć, powstrzymały go. Odebrały Billy’emu kontrolę nad ciałem i uśpiły go. Czasami Billy pojawiał się na chwilę na świecie. Kiedy tak się działo, natychmiast próbował odebrać sobie życie. Pozostali byli więc zmuszeni nadal trzymać go w uśpieniu. Billy spał przez siedem lat. „Po raz ostatni widział mamę, kiedy miał czternaście lat, zanim oni go uśpili. Ale jej obraz w jego pamięci pochodził z czasów jeszcze wcześniejszych: pamiętał jej piękną twarz zalaną krwią i ogromny kłąb włosów wyrwanych z głowy… taką matkę zapamiętał.”

Przyczyną choroby Billy’ego była trauma której doświadczył w dzieciństwie. Ojciec chłopca, niegdyś popularny komik i artysta estradowy, popełnił samobójstwa. Matka Billy’ego związała się z kolejnym mężczyzną. Chalmer znęcał się nad kobietą i pasierbami. Szczególnie „upodobał” sobie Billy’ego. Jako ośmiolatek Billy został zgwałcony przez ojczyma, który zagroził chłopcu, że jeśli ten piśnie słówko, pogrzebie go żywcem, a matce powie, że uciekł z domu. Billy nie chciał już więcej czuć strachu i bólu. Nie chciał istnieć.

Pamiętacie kawałek Edyty Bartosieiwcz Jenny? Jak to szło?… „Bo czasem lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować…” Właśnie to zrobił mały Billy. Rozpadł się. Usunął w cień i przekazał kontrolę nad zmysłami innym.

Billy stworzył cały system osobowości – które nazywał czasem rodziną – wśród których znaleźli się ludzie obu płci, w różnym wieku (najmłodsza dziewczynka miała trzy lata), osoby o różnych wyznaniach i światopoglądach (ateista, Żyd, komunista), odmiennych orientacjach seksualnych, pochodzący z różnych stron świata (Anglik, Australijczyk, Serb), lewo i praworęczni, jedna z osobowości nałogowo paliła papierosy, jedna cierpiała na daltonizm, a jeszcze inna była głucha. Badania wykazały, że poszczególne wcielenia różniły się pod względem ilorazu inteligencji. Chociaż Billy nie skończył nawet szkoły średniej większość z jego osobowości nieustannie się kształciła. Szczególnie Arthur, uznający samodoskonalenie za najważniejszy życiowy cel. Alternatywne osobowości Billy’ego znały płynnie kilka języków obcych (w tym arabski), świetnie radziły sobie z takimi dziedzinami wiedzy jak elektryka, medycyna, sztuka. Kilka z nich dzieliło wspólny talent do rysowania i malowania. Umysł Billy’ego był niezwykle sprawną machiną. Jego osobowości posługiwały się samodzielnie wypracowaną terminologią, opisującą nietypowe warunki w jakiej przyszło im żyć. Rodziną opiekowali się „strażnik bólu” i „strażnik nienawiści”, jedna z osobowości była „zaworem bezpieczeństwa”, który odreagowywał stres poprzez agresję. Dopóki Arthur kontrolował sytuację i trzymał z dala od „miejsca” „niepożądanych” wszystko było jako tako. Ale zdarzały się okresu – czasem bardzo długie – kiedy Arthur tracił władzę. Były to „czasy pomieszania”.

Cierpiący na osobowość wieloraką nie znają swoich pozostałych wcieleń, cechuje ich amnezja, każda z osobowości myśli, że jest tą jedyną. Po aresztowaniu Billy trafił pod opiekę doświadczonych lekarzy, z pomocą których nie tylko uświadomił sobie i zaakceptował istnienie pozostałych osobowości, ale przede wszystkim uczył się współświadomości, czyli zapamiętywania, co robią i mówią, walki z „utratą czasu”. Poznawał wszystkie części swojej psyche i życie, które przeżył(y). Dążył do pełnej integracji alternatywnych osobowości. Billy zintegrowany miałby dostęp do wszystkich wspomnień, posiadałby talenty i umiejętności wszystkich dwudziestu czterech zamieszkujących go wcieleń. Jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. Terapia została gwałtownie przerwana. Za sprawą błędu proceduralnego sądu, Billy trafił do stosującego maksymalne środki bezpieczeństwa Szpitala Stanowego dla Chorych Umysłowo Przestępców w Limie. Terapeuci nawet nie próbowali go tam leczyć. Władze szpitala – który był de facto więzieniem – oraz zatrudnieni w nim lekarze zignorowali diagnozę o osobowości wielorakiej. Nie wierzyli w chorobę Billy’ego, uznali go za schizofrenika i socjopatę, wreszcie zrujnowali wszystko, co Billy zbudował przez ostatnie miesiące współpracując z doktorem Caulem, podając mu nieodpowiednie leki psychotropowe, pogłębiające rozszczepienie osobowości.

Najbardziej porażający, wywołujący ciarki na plecach, opis spontanicznego ujawniania się kolejnych osobowości Billy’ego dotyczy właśnie ogromnie stresującego doświadczenia zamknięcia w izolatce, zaraz po trafieniu Billy’ego do szpitala w Limie. Liczne osobowości, żyjące w umyśle mężczyzny, ujawniały się wielokrotnie podczas terapii i rozmów z lekarzami, ale to co wydarzyło się tego dnia, jest przerażające, a jednocześnie niezwykle smutne:

Wrzucili go do małego, pozbawionego mebli pokoju, w którym był materac pokryty plastikiem, a potem zamknęli drzwi na klucz. Gdy Ragen usłyszał trzaśnięcie drzwi, wstał, chcąc je wyłamać, ale Arthur go unieruchomił. Na świat wyszedł Samuel, padł na kolana i zaczął zawodzić:
– Aj waj! Boże, czemuś mnie opuścił?
Philip zaklął i rzucił się na podłogę. David poczuł ból. Christene, leżąc na materacu, płakała; Adalana czuła, że twarz ma mokrą od łez. Christopher usiadł i zaczął się bawić butami. Tommy podszedł do drzwi, żeby sprawdzić, czy uda mu się je otworzyć, ale Arthur usunął go ze świata. Allen zaczął wołać o prawnika. April, pragnąc zemsty, miała wizję płonącego szpitala. Kevin klął. Steve wyśmiewał się z niego. Lee śmiał się. Bobby wyobrażał sobie, że może wyfrunąć przez okno. Mark, Walter, Martin i Timothy rzucali się dziko po zamkniętym na klucz pokoju. Shawn bzyczał. Arthur nie miał już kontroli nad niepożądanymi.

Będący w połowie drogi do uzdrowienia Billy, stracił nadzieję i wpadł w depresję. Autor zamieszcza w książce fragmenty jego przejmujących listów:

Czy powinienem skapitulować, poddać się trzeciemu światu, aby uciec przed tragiczną rzeczywistością znajdującą się za stalowymi drzwiami mojej klitki? Czy życie w tym śmietniku, który społeczeństwo przeznacza dla wybrakowanych umysłów, jest warte przeżywania? Co mogę osiągnąć, co zaoferować ludzkości, siedząc w tej klitce ze stali i betonu i mając przed sobą tę cholerną śmiejącą się i poruszającą się ścianę?

Muszę się zatrzymać się przy słowie „wybrakowany”, bo wydaje mi się, że Billy’emu niczego nie brakowało, przeciwnie, miał czegoś w nadmiarze. Jego pozostałe wcielenia zrodziły się właśnie z tego nadmiaru. Z bolesnych przeżyć, strachu przed bólem fizycznym i psychicznym, z niechcianej złości, która w nim siedziała, z niespełnionych ambicji, marzeń, z wypieranych potrzeb i pragnień, przez kolejne lata rodziły się nowe jaźnie. Życiowa ścieżka Billy’ego Milligana była pełna ambiwalencji i paradoksów. Choroba sprawiła, że z jednej strony egzystencja Billy’ego była w jakiś sposób uboższa, z drugiej, można powiedzieć, że miał wiele żyć. Przespał swoje dorastanie i młodość, wiele stracił, ale równie wiele zyskał. Wiedza i doświadczenia nabyte przez jego pozostałe wcielenia, miały stać się z czasem jego własnymi.

Keyes umiejętnie rozkłada akcenty opowieści. Wtajemnicza czytelnika w prawniczą batalię o wolność Billy’ego. Opisuje moralne i etyczne rozterki zaangażowanych w ten przełomowy – zarówno pod względem prawnym jak i medycznym – proces sądowy. Relacjonuje przebieg leczenia Billy’ego. Tworzy portret rodziny Milliganów. Nie zapomina jednak, że najważniejsze w tym wszystkim jest pokazanie psychiki Billy’ego. Człowieka przerażonego sobą. Młodego mężczyzny, który chce wyzdrowieć, być „normalnym”, ale jednocześnie boi się walki, jaką będzie musiał o tę normalność stoczyć. Niepewnego własnej przyszłości człowieka, który chwilami wolałby „pogrzebać się z powrotem we własnym mózgu i zapomnieć o tym wszystkim”.

Na plus trzeba zaliczyć fakt, że autor umieścił na początku książki spis imion wraz z krótkimi charakterystykami wszystkich osobowości Billy’ego. Jest to pomocne szczególnie na początku lektury. Kiedy czytelnikowi niełatwo odnaleźć się w zawiłościach umysły Billy’ego Milligana, w każdej chwili może tam zajrzeć.

Rozczarowuje natomiast fakt, że spisana przed ponad trzydziestoma laty  opowieść, wydana współcześnie kończy się na roku 1982. Brakuje choćby krótkiego dopisku, wyjaśniającego, co działo się dalej z Billym. Autor książki nie żyje od ponad roku, ale wydawca mógł się pokusić o zwięzłe posłowie. Tymczasem zaintrygowany i spragniony dalszego ciągu historii Billy’ego Milligana czytelnik zmuszony jest szukać go w sieci.

Jednego z badających Billy’ego lekarzy zaniepokoiło, że „zintegrowany Billy będzie prawdopodobnie kimś zawierającym mniej niż sumę własnych indywidualności”. Czy jego słowa się potwierdziły? A może Billy’emu udało się odnieść „triumf umysłu nad materią”? Zachęcam was gorąco, żebyście sami się przekonali. To jedna z lepszych książek dokumentalnych, z jakimi miałam do czynienia. Ledwie skończyłam lekturę, a mam ochotę zacząć czytać ją od nowa.

img002

Autor: Daniel Keyes
Tytuł: Człowiek o 24 twarzach.
Przekład: A. Bartkowicz

Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 560
Wydanie: II (Warszawa 2015)
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 13 x 20 cm
Cena z okładki: 39.90
ISBN: 978-83-8032-041-3