CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Literacka ekfraza z perspektywy podglądacza. Antologia opowiadań „W świetle i w mroku”

Siedemnaście kultowych oraz tych mniej znanych dzieł Edwarda Hoppera. Siedemnaścioro popularnych a także tych mniej znanych autorów, historyków sztuki, ludzi kultury, którzy zasiedli do stworzenia opowiadań. Inspiracją miał być dla nich jeden konkretny obraz Amerykanina. Co na nim zobaczyli?

Co widzisz ty, spoglądając na malowidła pędzla Hoppera? Ja, do tej pory, miałam szereg spójnych skojarzeń. Po lekturze W świetle i w mroku horyzont tych wyobrażeń mocno się poszerzył.

Inspiracja, korespondencja sztuk, swoista literacka ekfraza. Malarstwo, które przeobraża się w literaturę i pisarstwo, transformujące w obraz. Mityczny Nowy Jork, smutne miejsce, miasto zagubionych dusz. Ludzie zagadki – nie chcą zdradzać o sobie zbyt wiele, ich tożsamości trzeba rozszyfrować. Znamy tylko ich wygląd, ten jest oddany w najdrobniejszych szczegółach. Tak malował Hopper, tak piszą zaproszeni do współtworzenia antologii autorzy. Lecz wygląd, w połączeniu z drobnymi gestami, jest jednocześnie tym co nas odsłania, określa, demaskuje, i tym, co zakłamuje, fałszuje rzeczywistość, pozwala się zakamuflować, ukryć za przebraniem.

Perspektywa podglądacza – z takiej są pisane opowiadania wchodzące w skład tomu dedykowanego Hopperowi. Podglądaczami jesteśmy także, gdy przyglądamy się obrazom artysty. Zaglądanie ludziom do okien, ukradkowe spojrzenia na skrywające się w mroku nocy pary, na ludzi przy kawiarnianych stolikach, w hotelowych poczekalniach i na dworcach. Na wielu pracach malarza obserwujemy skąpo ubrane albo całkiem nagie kobiety, a jednak sceny te, zawsze wydawały mi się oderotyzowane, pozbawione zmysłowości i seksualnych podtekstów. Hopper malował inną nagość, inny rodzaj intymności. A jednak wielu twórców prozy postanowiło prowokacyjnie opisać świat ukryty za czerwoną kotarą. Jak chociażby w opowiadaniu Wieczorne okna , przewrotnej historii podglądacza i sadysty, który porównuje się do Jamesa Stewarta z hitchcockowskiego Okna na podwórze, chociaż bardziej przypomina skrzyżowanie Marka Lewisa z filmu Peeping Tom oraz Patricka Batemana z American Psycho. A skoro już mowa o kinie, wiele opowieści z tego tomu ma posmak kina noir, choć nie wszystkie osadzono w ubiegłym stuleciu.

Moi faworyci? Wspomniane już Wieczorne okna, lakoniczna i niedopowiedziana Kobieta w słońcu (większość autorów – choć nie wszyscy – zatytułowało opowiadania analogicznie do tytułów obrazów), zaskakujące Zbiory pastora opowiadanie non-fiction autorstwa biografki i kuratorki wystaw Hoppera, Gail Levin, przybliżające historię mieszkającego w sąsiedztwie rodzinnego domu Hopperów pastora, który przywłaszczył sobie bardzo cenne wczesne prace malarza (pisał o tym „The New York Times”). Do tego niebanalny, bardzo makabryczny, ale niepozbawiony czarnego humoru Pokój muzyczny Stephena Kinga, a także Kobieta w oknie pióra Joyce Carol Oates, finezyjne opowiadanie w formie introspekcji, które jest jak zatrzymana chwila, minuta, która rozciąga się w nieskończoność. Na wyróżnienie zasługują też osadzone w czasach współczesnych Nocne jastrzębie, niedopowiedziane i zagadkowe opowiadanie dla miłośników metapoziomów, oraz – rzecz jasna – historia sobowtóra Elvisa. Szczególnie zapadną mi w pamięć Pokoje nad morzem niesamowita historia z nutką gotyckiej grozy, która zamienia się w metafizyczną podróż, podobnie jak w innym opowiadaniu, Biuro nocą .

Literatura wysoka, elegancki język – autorzy rzadko decydują się na wulgaryzmy czy pogłębioną stylizację języka poszczególnych bohaterów. Nie dziwi obecność „malarskich” środków językowych i stylistycznych, które czerpią ze słownika przynależnego sztuce i jej analizie. Przytaczam dwa przykłady, ale jest ich w tomie niezliczenie wiele.

Oto żywy portret udręczonego klauna, namalowany na twarzy aktora jak na płótnie./ Ona właśnie mnie dostrzega, jej oczy rozszerzają się na mój widok, jej ciało zastyga, a on to wyczuwa, również nieruchomieje i przez chwilę wyglądają, jakby mi pozowali do obrazu…

Najsilniej zapładnia fantazję to, co poza kadrem. Właśnie dlatego opowiadania inspirowane malarstwem Hoppera są tak fascynujące. Mimo że poziom bywa nierówny, a niektóre – na szczęście nieliczne – historie ulatują z pamięci, jeszcze zanim docieramy do końca książki. Nad wszystkimi jednak unosi się duch Hoppera, wyjątkowa sygnatura, którą zostawił na swoich płótnach, atmosfera epoki, którą uwieczniał. Być może dlatego czasami w głowie pojawia się myśl, że autorzy czytali nawzajem swoje teksty i jedni kontynuują opowieść drugich, albo tworzą ich alternatywne wersje.

To co na obrazie, połączone z wyobrażeniem tego, co poza nim – tej niedomalowanej części świata – zawsze wyjątkowo pobudzało wyobraźnię: Dom miał dwoje drzwi wejściowych. Jedne, w niewielkim nieumeblowanym pokoju, otwierały się wprost na morze. Można było wejść przez nie tylko z wody. Gdy w słoneczny dzień zostawiło się je otwarte na oścież, blask wpadający skośnie do środka oświetlał po przekątnej połowę bliższej ściany. W miarę jak słońce chowało się za horyzontem, ze ściany można było czytać jak z zegara słonecznego: oświetlona część kurczyła się, aż nikła zupełnie. Drugie drzwi, w holu po przeciwnej stronie domu, wychodziły na nierówną ścieżkę, biegnącą kręto przez las i prowadzącą do ponurego parku na skraju miasta (…) Dom miał pewną wyjątkową – a według Carmen niepokojącą – właściwość – mianowicie taką, że każdego roku bez żadnej ludzkiej ingerencji pojawiało się w nim nowe pomieszczenie (…) Architekci nie uwierzyli, więc gdy zjawili się z oryginalnymi planami i obeszli dom, byli zdumieni, odkrywszy siedem dodatkowych pomieszczeń, porządnie zbudowanych i świeżo pomalowanych.

W tekście wykorzystano:
Edward Hopper, Soir Bleu (1914), olej na płótnie.
Edward Hopper, Rooms by the Sea (1951), olej na płótnie.

Ikona wpisu:
Edward Hopper, Nighthawks (1942), olej na płótnie.

2 Comments

  1. Przeczytam na pewno. Mam słabość do „Nighthawks” i tropienia jego wystąpień w popkulturze, ale i inne obrazy mają sobie swoisty, miejsko-mroczny magnetyzm. Ostatnio znów gdzieś wypatrzyłem, ale teraz nie mogę sobie przypomnieć, gdzie…

Dodaj komentarz