Boros, rybacka wioska położona nad ogromnym jeziorem. Na jej krajobraz składają się skromne chaty, rdzewiejące wraki statków oraz szarzy ludzie. A także pojawiające się z niepokojącą regularnością anomalie. Susza, plaga szarańczy, owca rodząca się z dwoma głowami, niemowlę bez nogi, niemowlę z trzema rękami, owrzodzone psy, guzy oraz wysypka na ciele dzieci i dorosłych. Wszystkie te wspominane mimochodem osobliwości rodzą podejrzenia, że osada jest miejscem skażonym. Nieprzychylnym człowiekowi. Złym.

Bianca Bellová wykreowała na kartach Jeziora pejzaż pełen paradoksów. Świat, który cechuje i nadmiar, i wybrakowanie. Niepełność symbolizują chociażby trudne do odszyfrowania napisy i nazwy miejsc z brakującymi literami czy też pozbawieni imion bohaterowie, niemowy, okaleczone rodziny, których członkowie zniknęli bez śladu na wodach jeziora, nadmiar zaś wspomniane wyżej deformacje i wewnętrzne demony bohaterów.

Jajo, Larwa, Poczwarka, Imago. Tak brzmią tytuły kolejnych rozdziałów tej niedługiej powieści. To dość wyraźna wskazówka, że – przynajmniej na jednym z poziomów – mamy do czynienia z prozą inicjacyjną. Opowieść Bellovej zawiera wszystkie elementy charakterystyczne dla tego gatunku. Reminiscencje z wczesnego dzieciństwa, pierwsze zakochanie i doświadczenia seksualne, bezdomność, konflikt z prawem, poczucie wyobcowania, braku tożsamości (W łazience przygląda się sobie w lustrze; znowu ma wrażenie, że patrzy na kogoś obcego, jak w filmie, w którym reżyser nagle zmienia obsadę tego samego bohatera) i skrajnego osamotnienia (Johnny wielkodusznie zaproponował Namiemu, żeby korzystał z telefonu, kiedy tylko będzie potrzebował, ale Nami nie ma do kogo dzwonić. Wykręca numery telezakupów i sekstelefonów reklamowanych w telewizji, rozmawia z operatorkami i przynajmniej przez chwilę nie czuje się tak samotny), wreszcie poszukiwanie korzeni.

Jezioro to historia Namiego. Chłopca, który dorastając, coraz częściej zadaje sobie pytanie: kim jestem? Różnie o nim mówią. Mówią, że nigdy nie miał ojca ani matki. Mówią, że został porzucony. Nazywają go bękartem, a jego matkę kurwą. Różnie. Wychowywany przez dziadków Nami o włos unika losu kozła ofiarnego, którego można bezkarnie i za przyzwoleniem większości obwinić o wszelkie nieszczęścia.

Czeska powieść ma bardzo delikatny posmak folk horroru. Nie znajdziemy tu co prawda okultyzmu, tajemniczych sekt czy bractw, ale przyjrzymy się zamkniętej społeczności, w której rządzą przesądy i niezachwiana wiara w Ducha Jeziora – srogie bóstwo, które nagradza i karze, żąda ofiar. Pogański rytuał pogrzebu za życia jest tym bardziej wstrząsający, że nikt się przeciw niemu nie buntuje. Nikt poza Namim. Innym, który nie chce się podporządkować, więc musi odejść.

Podróż, kolejny motyw charakterystyczny dla powieści o fizycznym i emocjonalnym dojrzewaniu. Jezioro przywołało w mojej pamięci Śniadanie na Plutonie. Mogłoby się wydawać, że nie ma dwóch bardziej różnych historii o dorastaniu, ale jeśli wykluczyć wątek LGBT, wyłaniają się liczne podobieństwa. I Jezioro, i Śniadanie na Plutonie to współczesne warianty tej samej znanej od wieków historii o poszukiwaniu matki, korzeni, siebie. Bohaterowie przechodzą te same etapy, analogiczne doświadczenia. Tyle że baśniowa sceneria Śniadania na Plutonie jest celowo przerysowana i doprawiona gorzkim humorem, natomiast Jezioro to współczesna reinterpretacja tradycyjnej baśni pełnej okrucieństwa i mroku.

Jeśli prześledzić powieść Bellovej pod kątem kompozycji i fabuły, okaże się, że zawiera wszystkie najważniejsze składowe baśni wyliczone przez Proppa w Morfologii bajki. Czasami à rebours, co tym dobitniej dowodzi, że autorka podjęła świadomą grę z konwencją klasycznej baśni.

Jezioro ma baśniową atmosferę, ale jednocześnie mówi o bardzo przyziemnych sprawach. Kolejny paradoks. Wulgarny świat, w którym czterolatki rozmawiają o ruchaniu, żołnierze gwałcą wszystko co się rusza, a wdowy całymi dniami popijają szardoneja. Magiczny świat, w którym czas stoi w miejscu, by nagle ruszyć w przyspieszony tempie. Nieokiełznana wyobraźnia skonfrontowana z banalną realnością. Obie równie brutalne i pozbawione nadziei.

Literackie Jezioro jest przesiąknięte smutkiem i rozczarowaniem. Jego bohaterowie nieustannie poszukują czegoś nieuchwytnego. Nami jako metrykalny siedemnastolatek – a w pewnych aspektach już starzec – poznaje kilka wersji prawdy o swoim pochodzeniu i próbuje zmierzyć się z trudnym dziedzictwem. Zakończenie książki pozostaje otwarte, tworząc furtkę dla koszmarnych przypuszczeń. Czyżby ten świat był jeszcze bardziej chory i kaleki niż to widać na powierzchni?

Autor: Bianca Bellová
Tytuł: Jezioro
Wydawca: Afera

Przekład: Anna Radwan-Żbikowska
Liczba stron: 224
Wydanie: I (2018)
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 12.5 x 18 cm
ISBN: 978-83-65707-15-4

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości Wydawnictwa Afera.