Gdybym miała scharakteryzować Chrobot jednym zdaniem, byłoby to: od szczegółu do ogółu. Tomasz Michniewicz poświęcił najnowszą książkę życiu najzwyklejszych ludzi świata. Takich, którzy z pozoru niczym się nie wyróżniają, nie doświadczyli niczego nadzwyczajnego. W kontekście tego, czego oczekuje współczesny odbiorca, zdawało by się, że musi to być pisarstwo mało efektowne… Bynajmniej. Ponieważ wychodząc od życiorysów kilkorga ludzi rozsianych po różnych częściach świata (kraje afrykańskie, Indie, Finlandia, USA, Japonia, etc.) Tomasz Michniewicz kreśli biografie całych społeczeństw, narodów, pokoleń.

Chrobot to uniwersalna opowieść, która z jednej strony ukazuje wyjątkowość jednostki i jej życiorysu, z drugiej zdaje się mówić: takich ja ty są miliony. Podobne doświadczenia, bolączki, marzenia, te same etapy na drodze do dorosłości. Indywidualizm ściera się z kolektywizmem. A im więcej kontrastów, tym – paradoksalnie – łatwiej dostrzec analogie i miejsca wspólne.

Tytuł książki brzmi dość obco. Jedak tylko do momentu, kiedy uświadomimy sobie, że chrobot powraca jak mantra. Łańcuch, na którym zawieszono wiadro. Wiadro jeżdżące w górę i w dół, w głąb zimnej studni. Chrobot, chrobot… My Europejczycy nie myślimy o wodzie,  mamy jej pod dostatkiem. Wciąż jednak są takie miejsca, gdzie mimo postępu cywilizacji wodę trzeba zdobyć, gdzie od wieków towarzyszy jej niosący się echem chrobot łańcucha. Chrobot równa się to, co niezmienne. Chrobot to zatrzymany czas.

Czasem trzeba było iść prze las po wodę, czasem zmrok zapadał, zanim się zdążyło wrócić. Rozmowy wtedy cichły, a każdy oglądał się przez ramię i szedł najszybciej, jak mógł. Afrykański las jest groźny, pełny złych duchów, demonów. W ugandyjskich miastach już o nich zapominają, ale na prowincji słyszy się o nich stale.

Michniewicz pisze o codzienności. Obowiązkach, edukacji, pracy. O rodzinie, przyjaciołach i wrogach. Odmiennych kulturach i obyczajach. O wolności i jej braku, gdy ktoś (rodzice, kościół, państwo, dyktator) albo coś (bieda) decyduje za nas. A także o odwiecznych podziałach na rasy i kasty, nieudolności systemów i ustrojów, mechanizmach władzy, hipokryzji tych, którzy mają pieniądze i ustalają reguły.

Autor nie epatuje okrucieństwem, fragmenty takie jak poniższy są w książce rzadkością.

Czarownicy spuszczają z dzieci krew, ćwiartują, odcinają głowy. To forma ofiary na szczęście dla reszty rodziny. Żeby było więcej pieniędzy, żeby nie było chorób. Czasami żywe dziecko zamurują w fundamencie domu. Fundamenty to podstawa, taka ofiara to powodzenie wszystkich w rodzinie, które będzie trwać, jak długo stać będzie dom.

Częściej mamy do czynienia z gorzką diagnozą rzeczywistości. Dotkliwym konkretem, wobec której jesteśmy bezradni.

W zeszłym tygodniu na drodze z Harare był potworny wypadek. Sześciu rannych. Odwieźli ich do szpitala, zrobili im prześwietlenia. Okazało się, że mężczyźni nie są w stanie za nie zapłacić. Trzymali ich w szpitalu przez tydzień, licząc, że rodzina przywiezie pieniądze. Przez ten tydzień nie byli w ogóle leczeni. Dwóch zmarło od obrażeń wewnętrznych.

Ta lektura nie zmiażdży, ale da do myślenia. Być może konfrontacja z historiami ludzi, których codziennością jest walka o przetrwanie, pozwoli niektórym czytelnikom docenić miejsce i czas, w którym żyją.

Chrobot jest reportażem niepozbawionym wad. Autor jest bardzo konkretny i dociekliwy, niejednokrotnie odkrywa przed czytelnikiem zupełnie nieznany kawałek świata, obala stereotypy, ale momentami ociera się o banał i powtarza to, co już nie raz zostało napisane i choć wstrząsające, zrobiło wrażenie tylko na chwilę.

Siła rażenia Chrobotu tkwi za to w autentyczności. To reporterska relacja ubrana w literacką formę. Śledząc narodziny i dorastanie kolejnych bohaterów, przywiązujemy się do nich, jak w najlepszej beletrystyce.

Jak stwierdził jeden z bohaterów Chrobotu: Życie polega na tym, żeby codziennie przy ognisku mieć co opowiedzieć. Jeśli kładąc się spać, nie masz nowej historii do opowiedzenia, zmarnowałeś dzień.

Można by trochę zmodyfikować tę maksymę i powiedzieć: Każda historia jest warta wysłuchania, z każdej można wyciągnąć naukę, refleksję, wzruszenie. Ale żeby powstała jakakolwiek historia potrzebna jest iskra. Tą iskrą jest człowiek, który żyje i snuje opowieść.

Autor: Tomasz Michniewicz
Tytuł: Chrobot
Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 451
Wydanie: I (2018)
Oprawa: Twarda 
Format: 13 x 20 cm

Za nadesłaną książkę dziękuję wydawnictwu Otwarte.