Dzisiejszy wpis jest sponsorowany przez nerwicę natręctw. Zliczanie (nie)przypadkowych zjawisk i usilne szukanie powiązań tam, gdzie ich nie ma. Bo to, że w dwóch czytanych pod rząd książkach natknęłam się na jeża, przecież musi coś znaczyć. Dodatkowo ciągle mam w głowie to przedziwne opowiadanie greckiego autora, to o jeżu. A jakby tego było mało, przedwczoraj na drogę wyszedł mi… nie no, w tym akapicie jest zdecydowanie za dużo powtórzeń.

Tylko nie zrozumcie mnie źle, jeśli szukacie najprawdziwszych, najzwyklejszych w świecie jeży, tu ich nie znajdziecie. Tu są jeże metafory. Kto by pomyślał… Jeż jako symbol w tekstach najeżonych samotnością, strachem, szaleństwem, bólem i rozkładem.

Ewelina Krupska, Od spodu z tomu Mapa zalesienia

nie wiedziałam, że jeż
ma od spodu tak wypukły brzuch.
może to kwestia pęcznienia w nim
śmierci i asfaltu, który paruje od popołudniowego deszczu.
a jeśli nie?
może to jesień mości się w brzuchach, w gardłach,
pociąga za migdałki.
śpię przez to z ustami otwartymi na pająki,
rano mam mokrą poduszkę, wieczorem ciepłe mleko,
które raz po raz ujawnia żółtą warstwę masła
(nie udaje nam się wymieszać tego w biel.
ktoś wyłącza prąd, by oślepić nas światłem o trzeciej nad ranem)

Christos Armando Gezos, Jeż, przekład: Dorota Jędraś

Nawet nie wiem, dlaczego zabrałem z pobocza tego zabitego jeża. Wiele razy podczas moich codziennych wieczornych spacerów za miastem, między sadami i ogrodami natrafiałem na zwierzaki potrącone przez samochód albo motocykl: lisy, koty, psy, ale wszystkie były uderzone i rozjechane, podczas gdy ten tutaj, nie wiem jak to się stało, ale pozostał niemal nietknięty, jedynie z pękiem błyszczących, czerwonych flaków wypływających z brzucha i rozlewających się jak namalowany kredą na asfalcie obraz. Teraz mam go w czarnym pudełku po butach, na stole w dużym pokoju, i kiedy wychodzę do pracy, życzę mu miłego dnia, a kiedy wracam, mówię: witaj. Lubię wiedzieć, że jest tam, zwinięty w kłębek z jego kolczastym kapeluszem, kiedy ja czytam albo piszę, albo oglądam film lub śpię, nieruchomy i wierny, jak żaden człowiek czy pies.

W pracy mówią mi żebym wziął urlop i wyjechał gdzieś, bo widzą, że coś jest ze mną nie tak – mówią, że wyglądam jak starzec, jakbym nie był stary w wieku trzydziestu siedmiu lat. Księgowa cały czas ukradkiem zerka na mnie zaropiałymi oczami, spoza sterty kartek A4 przypominających wieżę Babel, żując gumę i nawijając na palec kosmyk włosów ruchem, który sam z siebie mógłby być uznany za odważne przyznanie się do paranoi. On jednak pozostaje w pudełku na stole, zwinięty w kłębek z kolczastym kapeluszem, który nie uchronił go przed furią blaszanego potwora. Jak miałby go chronić, tak delikatne jest jego ciało od spodu; jako dziecko nosisz plastikową zbroję i drewniany miecz i myślisz, że jesteś gotowy do walki ze światem, masło z gwoździami, do diabła z tym. Tak, jasne, dokończę papiery, pewnie, przestanę od jutra przychodzić, bo nie mogę go zostawiać na tak długo samego, masło z gwoździami i do diabła z tym.

Wpatruję się w tę kartonową trumnę od rana, nie wiem, jak długo, próbuję bezskutecznie wyciągnąć wniosek oparty na obliczeniach geometrycznych, czy mógłbym w jakiś naturalny sposób zmieścić się do środka (…) [ciąg dalszy do przeczytania na blogu tłumaczki]

Damian Dawid Nowak, Dylemat jeża z tomu Inaczej niż w lustrze

jeż to bardzo poważne stworzenie
pozbawine kompletnie autoironii

za to społeczne gdy robi się zimno
tworzą koła aby się ogrzać

średnicą okręgów ich własne kolce
najostrzejsza granica bliskości

jeśli czasem jeż o sobie zapomni
przypływ uczuć zostawia ślady

bolesne wspomnienia namiętności
nauczkę o tym że czasem być

to znaczy ranić

*

Ikona wpisu i pozostałe grafiki pochodzą stąd. Kliknij po więcej zaskakujących jeżowych fotomontaży i przekonaj się, że jeże współtworzyły cywilizację i kulturę. Jeże były, są i będą. Wszędzie!