Przypadkowe odkrycie: Ryszard Kapuściński pisał wiersze. Mistrz literackiego reportażu, autor fascynującego Hebanu oraz wstrząsającego Cesarza i Imperium parał się poezją. Zaskoczenie, ale przede wszystkim ciekawość. Jakie są te wiersze? O czym?

W moje ręce wpadł tomik Prawa natury opublikowany przez Wydawnictwo Literackie. Blisko sześćdziesiąt tekstów utkanych z ulotnych wrażeń, olśnień, wspomnień. Kapuściński nie zaprzątał sobie głowy wymyślną metaforyką czy chwytliwymi tytułami. Notował, dzielił się myślami. Z reporterską precyzją, ale liryczną sugestywnością. Wychodząc od z pozoru banalnych spostrzeżeń, tworzył poezję prostą, obrazową, skondensowaną, z mocno zarysowaną puentą.

Nie ma w niej może wielkich fajerwerków, ale czuć pewne pióro, literacką dojrzałość i wrażliwość. A przede wszystkim miłość do poezji, której – jak przyznawał – czytał bardzo dużo, i za pomocą której sam próbował się wyrazić.

O ile proza rozłożona jest w czasie, w poezji i fotografii mamy błysk, eksplozję, nieprawdopodobne zagęszczenie odczuć (…) pewnych nastrojów i stanów po prostu nie da się wypowiedzieć inaczej, tylko przez wiersz – powiedział w jednym z  wywiadów.

***

Może to największe 
wypowiada się milczeniem?
Jak kosmos?

słowo
to pozór?
próba uchwycenia
nieuchwyconego?

podejrzliwość wobec słów
że stawiają fałszywe drogowskazy
prowadzą w ślepe zaułki
wodzą na pokuszenie

***

Napisałem kamień
napisałem dom
napisałem miasto

rozbiłem kamień
zburzyłem dom
zniszczyłem miasto

na kartce ślady zmagań
między
tworzeniem a zagładą

***

Twoje serce rozsadza ból:
zaczynasz odczuwać serce

twoje oczy nagle ślepną:
zaczynasz odczuwać oczy

twoja pamięć tonie w ciemnościach:
zaczynasz odczuwać pamięć

odkrywasz siebie poprzez
zaprzeczenie siebie
istniejesz
poprzez negację istnienia

***

Korzenie mają kierunek pionowy
znikają w ziemi
zagłębiają się drążą
ich byt niewidoczny i ciemny
próbują rozsunąć ziarnka piasku
kamienie skały
przeniknąć lawę i minerał
wyrzucone na powierzchnię
bezczynne
usychają
ich sękate palce wyciagnięte do nieba
ich modlitwa splątana i nieprzetłumaczalna
doświadczenie korzenia:
życie jest z przenikania w głąb

***

Śmierć

Jest gdzieś w pobliżu
gdzieś tu chodzi
stale krąży
zawsze w ruchu
z własną listą adresów

ma mocne serce
nie skarży się na zmęczenie
nie wpada w depresję
nie ma czasu na hipochondrię

okaz zdrowia

ma dobry wzrok
nie można liczyć że nie zauważy
ma świetną pamięć
nie należy się łudzić że a nuż zapomni

jest pilna
skupiona
bardzo precyzyjna

doskonałość pod każdym względem

przy pożegnaniu podała mi rękę
palce były wiotkie jak zwiędłe liście –
w upalny dzień gorącego lata
przeniknął mnie chłód jesieni

***

Poezja coś takiego w niektórych ludziach przez
jakiś czas coś wewnątrz
To nie ma nic wspólnego z niczym

***

Ikona wpisu przedstawia fragment gipsorytu Ryszarda Otręby, który znalazł się na okładce tomu Prawa natury.