Często perwersyjna, prawie zawsze prowokacyjna, czasem hermetyczna – taka jest sztuka filmowa Davida Lyncha. A jak z innymi dziełami sławnego reżysera i artysty? Przy okazji wizyty w Łodzi, zorganizowałam sobie spontaniczny wypad do Torunia, gdzie obejrzałam wystawę David Lynch. Silence And Dynamism. Zobaczyłam i przeczytałam rzeczy, które trudno będzie wymazać z pamięci. Wstąpiłam do twinpeaksowskiej Czarnej Chaty, stanęłam vis-à-vis tajemniczej szklanej klatki – portalu między światami – w której lewitowali bohaterowie Twin Peaks. Za krótko – dużo za krótko – przechadzałam się po toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej. Wyszłam stamtąd oszołomiona, z wściekle czerwonym plakatem pod pachą (przezornie weszłam do przymuzealnego sklepu z pamiątkami przed obejrzeniem wystawy, zapewniam, że po wszystkim zakupy będą ostatnią rzeczą, o której pomyślicie). Widnieje na nim ludzik, który stracił głowę. Stracić głowę, oto co może się wam przydarzyć, jeśli wybierzecie się na Silence And Dynamism.

Litera, alfabet, słowo, zdanie, treść. Obraz. Pożar, ogień, który trawi… Trawienie, narządy wewnętrzne, flaki, wymiotowanie. Dosłownie i w przenośni. Mózg, który rzyga bezsensownymi zasadami, głupotą i psudowiedzą. Zdemontowane ciała, ludzko-zwierzęce hybrydy, niepokojące cienie. Przemoc, krzyk, strach. Niepewność, zagubienie, poszukiwanie domu. To hasła, które Lynch mógłby wymalować na ścianach muzeum. Zamiast tego umieścił na nich setki wykonanych najróżniejszymi technikami prac, które w symboliczny, surrealistyczny, często makabryczny sposób niemo wykrzykują te słowa. 

To niesamowite i inspirujące doświadczenie oglądać prace człowieka, którego wszystko inspiruje. Który we wszystkim dostrzega materiał na dzieło sztuki i jest multitalentem: fotografuje, szkicuje, tworzy skomplikowane artystyczne instalacje, potrafi namalować hipnotyzujący wzór na talerzu albo zamienić kilkadziesiąt pudełek po zapałkach w zaskakujące dzieło sztuki. Artysty, który nie poddaje się modom, jest wierny sobie, ma otwarty umysł, nieprzeciętną wyobraźnię i zamiłowanie do ryzyka. Który w XXI wieku tworzy psychodeliczne animacje i filmy krótkometrażowe, a później komponuje do nich halucynogenną muzykę. Obłęd.

Lynch stworzył sztukę, która nie tylko jest oglądana, ale w jakiś przedziwny sposób podgląda widza. Po przedarciu przez czerwoną kotarę, poczułam się w świecie Lyncha nieco nieswojo. Artysta zamienił galerię jednocześnie w panopticum i panopticon. Z jednej strony wystawa osobliwości z drugiej klatka, do której wchodzisz – co prawda dobrowolnie – w której jesteś ciągle obserwowany i wyjdziesz z niej odmieniony.

CSW Toruń, Lynchu – dziękuję. Za filmy, obrazy, dźwięki, ciszę, za światło i jego brak, atmosferę nie z tego świata. Silence And Dynamism – ekstremalnie klimatyczna i dopięta na ostatni guzik wystawa. Niezapomniane przeżycie.

*

Moje nagranie wspomnianej klatki z trzeciego sezonu Twin Peaks i niesamowitego hologramu obejrzycie tutaj. Natomiast galerię zdjęć znajdziecie w tym miejscu. Zapraszam do rzucenia okiem. Wystawa dostępna do osiemnastego lutego, więcej informacji na stronie toruńskiego CSW. Spieszcie się, zapewniam, że warto.