Przyczynek do historii radości Radki Denemarkovej to opowieść o niekończącej się walce o wolność i godność ciała. O połamanych skrzydłach i ukręconych łebkach. O locie i upadku. O męskim i żeńskim.

Wojnę i ptaki połączył już ponad trzydzieści lat temu William Wharton, w swojej najsłynniejszej, zekranizowanej przez Alana Parkera, powieści, Ptasiek. Teraz robi to czeska pisarka Radka Denemarková. Tyle że u niej i wojna, i ptasi lot mają wymiar bardziej metaforyczny.

Dawno temu zawarto cichy pakt: istnieje terytorium, które nie jest i nigdy nie będzie niezawisłe, terytorium, które każdy może najechać i splądrować. Zaorane pole. Pas czarnej płodnej ziemi. Terytorium nazywa się ciało słabszego. Stawiać zwycięzców przed sądem byłoby śmieszne.

Przyczynek

Przyczynek do historii radości nie jest historią zbrodni wojennej na nacjach uznanych za podludzi. To historia zbrodni wojennej na płci uznanej za gorszą. (Otto Weininger. Płeć i charakter. To Mein Kampf numer jeden, Mein Kampf Hitlera jest dopiero numerem dwa. Hitler pozbywa się Żydów. Kobiet nie może się pozbyć). Historia skrzywdzonych kobiet. Kobiet, na których dokonano masowych gwałtów. Nastoletnich dziewczynek, którym brutalnie odebrano dziewictwo i tym samym związek z własnym ciałem. Kobiet i dzieci zmuszanych do prostytucji. Ludzi, których gwałcono, a potem zabijano albo odwrotnie, zarzynano, a później gwałcono. Chociaż „historia” to zbyt wiele powiedziane, raczej „przyczynek do historii”, który – być może – wywoła debatę, każe się zastanowić, czy rzeczywiście we współczesnym „cywilizowanym” świecie kobieta jest wolna i równa mężczyźnie.

Skąd wojna? Po pierwsze, II wojna światowa jest genezą traumatycznych doświadczeń trzech głównych bohaterek Przyczynku do historii radości. Dwie z nich zostały wtedy zgwałcone, trzecia jest dzieckiem z gwałtu. Matka nigdy jej o tym nie powiedziała, ale jej ciało to wie… Po drugie, militarystyczna retoryka jest w powieści czeskiej pisarki powszechną metaforą (drugą są językowe eksperymenty i poetyckie metafory oparte o nazewnictwo zaczerpnięte ze świata ptaków). Wojna nie jest tu konfliktem zbrojnym – jej definicja zostaje unowocześniona i rozszerzona. Wojna to męskie ciało wdzierające się w ciało kobiety albo dziecka. Wojna to krzyk, strach i krew. Często z dala od bomb i czołgów. Przy rzadko uczęszczanej drodze po zmroku, w luksusowej willi z pozoru szczęśliwej rodziny, w nocnym klubie, gdzie dorastające dziewczyny chcą zasmakować słodko-gorzkiej dorosłości.

Trzy ocalałe z prawdziwej i metaforycznej wojny staruszki, są jak Parki albo mitologiczne Furie, które wymierzają sprawiedliwość, stabilizują ład moralny, dbają o równowagę we wszechświecie. Pomarszczone boginie życia i śmierci.

Wyrafinowane rape and revenge czy manifest kobiecości?

Rape and revenge to nazwa specyficznego podgatunku filmowego. Ekranowe historie o skrzywdzonych kobietach, które się mszczą. Najczęściej bardzo brutalne, krwawe i epatujące przemocą. Nierzadko w konwencji horroru. Ostatni dom po lewej, Pluję na twój grób, Nędzne psy, etc. Czy Przyczynek do historii radości można nazwać literacką, wyrafinowaną wariacją na temat rape and revenge? Przecież dochodzi do morderstw, jedno z nich wyznacza początek fabuły powieści. Pierwszy trup to mizogin, który nie rozumiał – albo udawał, że nie rozumie – sarkazmu i ironii. Co prawda morderstwa te upozorowano na samobójstwa, ale policjant badający miejsce zbrodni ma wątpliwości. Denemarková nie pokazuje czytelnikowi żadnego z morderstw. Słyszymy o nich jakby spoza kadru. Zatem Przyczynek do historii radości nie spełnia kryteriów tego gatunku, ale jest coś, co nierozerwalnie go z nim spaja – ambiwalentne odczucia w stosunku do kata i ofiary oraz refleksja na temat zemsty. Czy jeśli prawo zawodzi, mam prawo do osobistej wendety?

Rana wciąż nie chce się goić, skoro Julia nadal zaprzecza, że stała się ofiarą okrucieństwa, którego sprawcy powinni siedzieć w więzieniu, okłamuje własne ciało, a ciało jest zdezorientowane, będzie nieustannie myśleć o zemście, póki ten, którego chce zabić, nie umrze.

Bohaterki Denemarkovej powołały samozwańczy trybunał sądowy, ale nie są sadystycznymi mścicielkami. Najpierw próbują innych metod. Prawnicy, sądy, zeznania świadków… Jednak często zdarza się, że winny odchodzi bezkarny. Za jakiś czas znajdują go powieszonego – haniebna śmierć, którą dawniej karano zdrajców – wszystko wygląda tak, jakby mężczyznę zamordowano w przypływie wielkiej, choć co prawda nieco ekscentrycznej, miłości. Czy jedna ze staruszek jest hipnotyzerką, która usypia ciała na zawsze?

Przyczynek do historii radości to książka beletrystyczna, jednak w dużej mierze oparta na epizodach z historii. Zgwałcone kobiety to twarze, po których oczy historyków prześlizgiwały się niewidzącym wzrokiem.

Denemarková porusza wiele trudnych tematów, narusza tabu. Ludzkie okrucieństwo, gwałt na ciele i piętno na umyśle, pedofilia, aborcja, głód, kanibalizm, etc. A jednak Przyczynek do historii radości nie jest żadną orgią przemocy, przeciwnie, to niezwykle liryczna opowieść. Treść i forma – wyraźny kontrast, niejedyny w tym quasi-kryminale, w którym wcale nie o rozwiązanie zagadki zbrodni chodzi.

Autorka nie epatuje obrazami bestialstwa i gwałtu. Nie musi, te kilka historii, które przytacza, wystarczą za exemplum i trudno będzie je wymazać z pamięci. Oprawcy wielokrotnie zgwałconej i zamordowanej Hinduski tłumaczą, że to była walka polityczna – ukarali ją za to, że poszła do kina na brytyjski film… Nastoletnia dziewczyna nie chce rodzić dziecka gwałciciela, przed aborcją musi zmyć z paznokci błyszczący lakier, inaczej banda hipokrytów z miejsca uzna, że jest zwykłą kurewką, która prowokowała… Absurdalna sytuacja, kiedy dopiero staruszki doczekały czasów, gdy mogą protestować przeciw przemocy, powiedzieć głośno, że je skrzywdzono. Jak osiemdziesięcioczteroletnia Koreanka, gwałcona w czasie wojny po kilkadziesiąt razy dziennie, pikietująca dziś pod japońską ambasadą w Seulu. Nie, tak naprawdę żadna rewolucja seksualna jeszcze nie nastąpiła. Kobieta nadal jest  t y l k o  kobietą.

Z tego  t y l k o  wyrosła cała powieść Denemarkovej. Każde  t y l k o  w Przyczynku do historii radości jest podkreślone poprzez rozstrzeloną czcionkę i nie sposób przejść obok niego bez refleksji.

Autorka nawiązuje też do kultury Wschodu, islamu oraz innych społeczeństw, w których kobieta ma być bezwzględnie posłuszna najpierw ojcu, później mężowi. Patriarchat ma się dobrze, a kagańce rozdają już na sali porodowej. Rodzisz się, a świat odtąd już zawsze będzie cię widział w kagańcu. I nic nie wskórasz.

Bieguny

Denemarková jest daleka od wszelkich ideologii, dogmatów czy uproszczeń. Pokazuje oba bieguny opisywanych zjawisk. Jej najnowsza powieść już od pierwszych stron opiera się na kontrastach w ukazywaniu kobiecości, męskości, seksualności. Na jednym biegunie gwałt, ból i upokorzenie, na drugim zakochanie, zaufanie i seksualne spełnienie zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Chociaż opisywany przez nią świat wykorzystywania i deptania kobiet przez mężczyzn jest realny i pokazany jakby przez lupę, autorka nie mówi, że mężczyźni są źli, mówi, ludzie są źli. I mężczyźni, i kobiety. Tacy, którzy gwałcą, którzy na gwałt przyzwalają, którzy próbują ignorować fakt, że kobiety są krzywdzone. Pedofile, stręczycielki, matki, które poświęcają jedno z dzieci, by oszczędzić inne. Niektórzy ludzie – mężczyźni i kobiety – są jak bestie, czasem kieruje nimi żądza, czasem lęk. Nierzadko wyrządzają zło wbrew sobie. Ale tylko mężczyznom wydaje się, że mają pełne prawo do kobiecego ciała. Zawsze i wszędzie.

Dychotomia cierpienia jednych i rozkoszy drugich jest też zakorzeniona w języku i stylu Denemarkovej. Jaskółki lecą i widzą, że takie radości zdarzają się na świecie każdego dnia. Dwudziestotrzyletnia studentka stała się ofiarą brutalnego zbiorowego gwałtu (…) Policja dotarła na miejsce po długich, rozkosznie długich godzinach.

Czeszka pisze zagadkami, książka jest nasycona metaforami i symbolami, których nie da się rozgryźć przy jednorazowej lekturze. Potrzebna jest medytacja nad tym, co Denemarková chce powiedzieć i pokazać.

Jak wielu czeskich pisarzy, poświęca też uwagę samemu językowi. Zawarła w powieści autotematyczne komentarze. Język jako coś nienaturalnego i wtórnego w stosunku do zawsze szczerej mowy ciała. Zafałszowuje prawdę, nie jest w stanie wyrazić prawdziwych emocji. Jedyne, co można zrobić, to rąbać materię języka kilofem, dokonywać dekonstrukcji języka. I właśnie to robi Denemarková. Dlatego lektura Przyczynku do historii radości wymaga wysiłku. Intelektualnego, ale przede wszystkim emocjonalnego.

Pamięć ciała

Interesującym zabiegiem formalnym jest opisywanie przez Denemarkovą ciała na podobieństwo nieożywionego przedmiotu (człowiek rzadko jest tu nazywany człowiekiem, częściej lalką albo ciałem; ktoś zostawił ciało i przywiązał je sznurem, żeby nie uciekło; podaje zapłakanym oczom chusteczkę), przy jednoczesnym personifikowaniu i ucieleśnianiu rzeczy (język metalowych schodów; obok belki baraszkuje przewrócone krzesło; płuca szklanego domu; pokój dla gości wygląda na zlękniony). Ma to dodatkowo podkreślić uprzedmiotowienie zgwałconego ciała, ale też zaakcentować dwoistą relację człowieka z własnym ciałem. Bo zbrukane, może stać się czymś osobnym od duszy i umysłu, czymś niechcianym, co może zdradzić. A co gorsze – cierpienie psychiczne sprawi, że zdezorientowane ciało będzie się domagało dalszego poniżania.

Ważnym zagadnieniem jest tutaj utajona pamięć ciała, która magazynuje i niejako petryfikuje złe doświadczenia, które je następnie zatruwają. Błędne koło. Człowiek po traumie przyciąga kolejne ataki i kolejne traumatyczne doświadczenia. I nie chodzi tylko o kobiety. Skrzywdzony mężczyzna z dużym prawdopodobieństwem przyjmie w przyszłości rolę oprawcy. Tak działa pragnienie zemsty. Jak w niepozornej, ale poruszającej analogiczną tematykę, książce Zorana Drvenkara, Sorry. Gwałt nie kończy się wraz z ustaniem ataku fizycznego. W jakiś sposób psychosomatycznie oddziałuje na ciało, a ono oddziałuje na umysł. Emocje, które nie mają ujścia na zewnątrz, kierują się do wewnątrz, prowadząc do autodestrukcji albo obsesji.

Podłożem takiej właśnie obsesji jest sekretne podziemne archiwum w domu pod Petřínem. Willa trzech starszych pań – podobnie jak i same kobiety – jest przestrzenią wyjątkowo abiektalną. Fascynuje i przyciąga śledczego, a jednocześnie przeraża i odstręcza. Zaszyty w niej dniem i nocą policjant odkrywa wiedzę nieradosną. Czy wyjawi światu, kim są poważane starsze panie? Czy pisarka, dokumentalistka filmowa oraz specjalistka od medytacji, jogi i pamięci ciała wylądują u schyłku życia w kolejnej klatce?

 

Autor: Radka Denemarková
Tytuł: Przyczynek do historii radości
Przekład: O. Czernikow

Wydawnictwo: Amaltea
Liczba stron: 352
Wydanie: I (2017)
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 13 x 20 cm
Cena z okładki: 37.90
ISBN: 978-83-934672-7-3

Tekst ukazał się pierwotnie na portalu internetowym kulturaonline.pl, który zawiesił działalność.