Wiedeń, 1910 rok. Młody rosyjski arystokrata, Siergiej Pankiejew, trafia do domu Zygmunta Freuda na Bergstrasse w poszukiwaniu pomocy. Podczas terapii Freud skupia się na śnie z dzieciństwa swojego pacjenta, w którym wataha białych wilków przesiaduje na gałęziach drzewa za oknem jego sypialni. To właśnie interpretacja tego snu przysporzyła Pankiejewowi pseudonimu Człowiek-wilk, a Freudowi zapewniła centralną pozycję w myśli nowoczesnej. Obserwujemy historię niespokojnego życia Pankiejewa oraz próby Freuda, jak i innych terapeutów, odkrycia źródła jego choroby.

Wystarczyło, że spojrzałam na okładkę komiksu według scenariusza Richarda Appignanesiego z rysunkami Sławy Harasymowicz oraz przytoczony powyżej wyimek z opisu wydawcy, by w moim umyśle zrodziło się przekonanie, że oto trafiłam na niezwykłą publikację. Powieść graficzną – czy jeśli ktoś woli komiks – zanurzony w historii psychoanalizy. Ilustrowany przewodnik po myśli Sigmunda Freuda i jego pionierskich odkryciach na temat struktury osobowości, rozwoju psychoseksualnego człowieka, podświadomości, archetypów i kompleksów. A tu takie rozczarowanie… 

Komiks Człowiek-wilk został oparty o esej Freuda Z historii nerwicy dziecięcej (Aus der Geschichte einer infantilen Neurose) i choć każdy absolwent studiów humanistycznych liznął nauk Freuda, nawet on – a co dopiero ktoś, kto Freuda nigdy nie czytał – prędko zgubi się w gąszczu przełożonych na medium graficzne teorii słynnego psychiatry. Komiks ten jest wybitnie nieprzystępną publikacją. Opartą o monstrualne skróty, nośne hasła i stereotypy związane z myślą Freuda. Ani to ilustrowana minibiografia Pankiejewa, ani karykaturalny portret Freuda i parodystyczna krytyka jego naukowych koncepcji, ani też pozycja, z której można by wynieść jakąś konkretną wiedzę. Widać nieszablonowe połączenie naukowej rozprawy z popularną komiksową formą nie oznacza jeszcze sukcesu.

Nie jestem ekspertem w dziedzinie komiksu, ale moje subiektywne odczucia odnośnie graficznej i artystycznej warstwy Człowieka-wilka można streścić w słowach: chaos, brak spójności, z jednej strony przesyt różnych technik, z drugiej brak oryginalności, czegoś, co by zaskoczyło, kazało pomyśleć, wow, to jest naprawdę dobre. Chętnie zobaczyłabym inne prace Sławy Harasymowicz, żeby się ostatecznie przekonać, czy to tylko Freud tak ją onieśmielił i artystycznie sparaliżował, czy też podobnie wyglądają wszystkie prace autorki.

Człowiek-wilk raczej nie spodobałby się Freudowi, ale paradoksalnie mógłby się stać przyczynkiem do analizy psychologicznej jego autorów. Dlaczego tak, a nie inaczej, czemu wyeksponowano to, a pominięto tamto, dlaczego w wersji czarno-białej i tak śmiertelnie poważnie, skąd ta zachowawczość i brak odwagi? I tym ironicznym akcentem zamykam dzisiejszą ultrakrótką recenzję.

Polecicie jakieś dobre komiksy o legendarnych postaciach? Ze spójną fabułą oraz kunsztowną i niebanalną formą. Przecież musi istnieć więcej genialnych komiksów w stylu Muncha Kvernelanda. 

Autor: Richard Appignanesi, Sława Harasymowicz
Tytuł: Człowiek-wilk. Ilustrowany Freud
Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe

Przekład: S. Buła, W. Szot
Liczba stron: 171
Wydanie: I (2016)
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 17 x 23.5 cm
ISBN: 978-83-6463-812-1
Cena z okładki 59.00