Czy istnieją złe miejsca? Miasteczka i wsie naznaczone swoistą klątwą, takie w których zbrodnia nie jest incydentem, ale cyklicznie nawracającym zdarzeniem, którego wszyscy się spodziewają, na które czekają ze strachem, ale i niecierpliwością granicząca z pewnością? Unde malum, skąd zło? Czy to miejsca zatruwają ludzi, czy ludzie miejsca?

Autorka Łaski, Anna Kańtoch, powraca z nową powieścią. Nie jest to kontynuacja sensu stricto opublikowanej wiosną ubiegłego roku książki, ale drugi kryminał polskiej autorki jest w pewnym sensie przedłużeniem opowiedzianej wcześniej historii. Przedłużeniem, a może raczej  wariantem tej samej opowieści. Znajoma scenografia i fabuła, znajomi bohaterowie… Nie znaczy to, że Wiara jest słabą czy wtórną powieścią. Chodzi raczej o to, że staje się widoczne, iż Kańtoch porusza się w charakterystycznej, ograniczonej przestrzeni, kreuje literacki świat, którego ramy wyznaczają elementy takie jak: mała miejscowość, gdzie wszyscy pozornie doskonale się znają; ucieczki i powroty do tego – jak się okazuje – przeklętego miejsca; zbrodnie oraz tajemnice, których konsekwencje powracają po latach ze zdwojoną siłą; wielokrotne morderstwa, za sprawą których budzą się uśpione demony; zmowa milczenia członków małej społeczności; lokalne legendy i folklor; etc. Autorka obsesyjnie wraca do pewnych wątków. Dorastanie w patologicznym środowisku, wypieranie wspomnień, motyw bliźniąt, czy sparaliżowanej osoby przykutej do wózka inwalidzkiego – wszystko to znamy z Łaski. Elementy te zostały umiejętnie przetasowane, tworząc grunt pod kolejną wciągającą powieść, z jednej strony bliską naszym doświadczeniom, z drugiej zaskakującą i zasiewającą ziarno niepokoju.

Jedna opuszczona, zatopiona wioska, niczym podwodne cmentarzysko. Dwie dziewczynki, które odarto z tożsamości i człowieczeństwa, odbierając im imiona, prawo do życia wśród ludzi, a na koniec siebie nawzajem. Najpierw jeden, później drugi trup. I kolejny, i następny… Do tego nastrój niepokoju, przeczucie czegoś nieuchronnego, pogłoski o zbliżającym się końcu świata…

W przeciwieństwie do poprzedniej powieści Kańtoch, Wiara do końca trzymała mnie w niepewności. Nie rozgryzłam, który z bohaterów ma najwięcej mrocznych sekretów, ukrywa swoje pochodzenie i byłby zdolny zabić. Miałam tylko pewność, że sprawcą nie jest ten, kto się do morderstw przyznaje. W pewnym sensie tropienie seryjnego zabójcy w trakcie lektury zeszło na dalszy plan, ponieważ Wiara jest powieścią nie o zbrodniach, ale o ludziach te zbrodnie popełniających. O takich, którzy kłamią albo wcale nic nie mówią, o tych, którzy wiele ukrywają. 

Wiara to kolejna powieść Kańtoch, łącząca rozbudowane portrety psychologiczne bohaterów, mistrzowsko skomponowaną  intrygę kryminalną i niebanalną  literacką refleksję nad naturą człowieka.

Nie czytam Bondy, nie czytam Puzyńskiej, nie pozostaje mi zatem nic innego, jak podpisać się pod słowami Łukasza Orbitowskiego, który powiedział: Anna Kańtoch jest jedyną polską pisarką, na której książki czekam. Uściślając tylko – jedyną polską pisarką kryminałów.

*

Zajrzyjcie też do recenzji Wiary na Cuddle Up With A Good Book.

Autor: Anna Kańtoch
Tytuł: Wiara
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 399
Wydanie: I (2017)
Seria wydawnicza: Ze Strachem
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 12.5 x 20 cm
Cena z okładki: 34.90
ISBN: 978-83-8049-523-4

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarne.