Roland Topor. Aktor, reżyser filmowy i teatralny, scenarzysta, dramatopisarz, autor licznych powieści, opowiadań i tekstów piosenek. Artysta, satyryk, prowokator. Człowiek, który „straszył uśmiechem”. Najsławniejszy – obok René Magritte’a – mężczyzna w meloniku. Hedonista. Spał do późnego popołudnia, kochał kobiety, wino i śpiew. Raczej nie gustował w ludzkim mięsie, ale nie przeszkadzało mu to stworzyć kanibalistyczną książkę kucharską. Miał w sobie coś z mitomana. Podobno jedyny sport jaki uprawiał, to jazda na sankach. Zmarł dwadzieścia lat temu, ale pozostaje żywy, a jego śmiech wciąż unosi się w powietrzu.

Erudyta, który nie popisywał się wiedzą i inteligencją. Zamiast tego mówił o życiu w sposób prosty i prześmiewczy. Szokujący – nierzadko obrazoburczy i niecenzuralny – ale zawsze szczery. Komentował rzeczywistość za pomocą absurdalnych historii literackich i filmowych, plakatów i rysunków.

Założyciel Grupy Panicznej. Twórca takich kuriozów jak alfabet antropomorficzny oraz  lista stu argumentów na rzecz niezwłocznego samobójstwa. Miał też w planach stworzenie wielkiego atlasu Świata Wyobraźni. Szyderca. Redaktor satyrycznego magazynu „Hara Kiri – czasopismo głupie i złośliwe”. Człowiek, który podszywał się pod kobietę i wydał pod pseudonimem Élisabeth Nerval rzewne opowiadanie o miłości.

Mężczyzna z obsesją śmierci, który codziennie na nowo rodził się i umierał, próbując na różne sposoby oswajać pierwotny lęk. Dlatego jeszcze za życia pisał „wspomnienia pośmiertne”. Dlatego w powieści Księżniczka Angina włożył w usta ojca tytułowej bohaterki słowa: Na zakończenie tych złych wieści mam jedną dobrą. Wreszcie wiem, co to jest owa śmierć, o której tyle się ostatnio mówi. To ciastko, ponoć o bardzo oryginalnym smaku, coś między ptysiem a truskawkowym plackiem. Zamknięty w błędnym kole obsesyjnych myśli o życiu i umieraniu w Balu na ugorze pisał: Równie absurdalnie jest żyć, straciwszy z oczu bezwzględny parametr śmierci, jak pozwolić, by myśl o bliskiej śmierci psuła mi krótkie istnienie. Ten podwójny nonsens umożliwia jedyną, najzupełniej pragmatyczną trasę: w tę i z powrotem. Wykupiłem abonament na linii Życie-Śmierć. Moje myśli wciąż krążą między stacjami docelowymi i uważam, by na nich nie wysiąść. Wciśnięty w kąt przy oknie, patrzę na przesuwający się krajobraz, a gdy zamykam oczy, widzę jak jadę w przeciwnym kierunku: czerwone światełko w tunelu. Rok przed śmiercią powiedział w wywiadzie: Życie jest jak mała gałązka wrzucona do ognia, która w chwili między wypuszczeniem jej z dłoni a dotknięciem płomieni ma przebłysk świadomości. To najstraszliwsza z powieści grozy. 

Magritte i Topor – czyżby mieli więcej wspólnego niż tylko zamiłowanie do meloników?

Hipochondryk, który mając niecałe dziesięć lat, znalazł antidotum na śmierć: Dorośli mówią, że wielcy ludzie po śmierci pozostają w naszej pamięci. Powiedziałem więc sobie, że najlepszym rozwiązaniem mojego problemu ze śmiercią byłoby zostać sławnym. Co też uczynił. 

Przerysowany portret Rolanda Topora autorstwa jego bliskiego przyjaciela, Romana Cieślewicza, przedstawia się następująco:

Przyjrzyjmy się jak wygląda Topor. Wzrostu – żadnego. Tendencja do tycia. Oczy, wybałuszone – prawie wylatujące z orbit, no i ten śmiech, głośny, bardzo głośny – a taki śmiech to prawie brak wychowania (…) Zawsze brudne buty i wymięte spodnie, i zarost, wyrastający z zastraszającą szybkością (…) Przepada za kotletem schabowym z kapustą, makowcem i wszystkim, czego nie cierpi przeciętny Francuz.

Topor od dziecka kwestionował ogólnie przyjmowane zasady, przekraczał tabu. Z życia przeniosło się to na jego twórczość. Bardzo otwarcie pisał o ludzkiej cielesności i fizjologii, zamaszystym gestem odrzucając pruderię. To niesamowite, jak bardzo symboliczna jest ta potrzeba przeanielenia się, to pragnienie ukrycia wszystkiego, co w człowieku zwierzęce (…) Niejeden potężny reżim stara się przekształcić to pragnienie w dążenie do nowej, odrodzonej ludzkości. Otóż niszczenie zwierzęcości w człowieku czyni z niego bestię. Ja na przykład mam większe zaufanie do zwierzęcości człowieka niż do tych, którzy odmawiają prawa do istnienia tej bestii, która w nas drzemie. Gówno jest moim zdaniem o wiele bezpieczniejsze – mówił w wywiadzie dla prasy.

O ambiwalentnym stosunku Topora do natury i zwierzęcych instynktów, a także o początkach mojej fascynacji biografią i twórczością tego nietuzinkowego artysty przeczytasz TUTAJ. Pamiętasz film „Nosferatu – wampir” w reżyserii Wernera Herzoga? W rolę obłąkanego Renfielda wciela się tam nie kto inny jak Roland Topor.

Surrealizm, groteska, mroczne fantasmagorie. Humor czarny i gęsty jak smoła. Nonsens, karykatura. Deformacje ciała, erotyzm na pograniczu perwersji i sadyzmu. Wszystko to znajdziesz w twórczości Topora. W jego tekstach, na rysunkach i plakatach. Miał wiele pasji i gdy jedna go nużyła, z rozkoszą oddawał się kolejnej. Pisałem by nie stracić przyjemności rysowania. I by językowymi grami wykroić sobie obszar bez boga i śmierci, wolny od moralności i powagi – pisał w swojej ostatniej książce, quasi-autobiografii zatytułowanej Bal na ugorze. Biograf Topora, Frantz Vaillant, określił jego twórczość mianem „kalejdoskopu koszmaru i makabry”.

Wesołkowatość Topora to tylko połowa jego osobowości i tylko jeden z przejawów życia wewnętrznego. Humor jest awersem, rewersem zaś paranoiczny strach. Paradoksalnie można go oswoić tylko śmiechem. Bohaterowie Topora często będący alter ego autora są na tyle charakterystyczni, że w latach sześćdziesiątych ukuto termin homo topor.

Ilu więc jest Toporów? Tysiące. Znam osobiście kilkunastu – powiedział Cieślewicz. Pierwszy z nich to: Topor, który mi podał rękę, z uśmiechem na pyzatej twarzy, kiedy spotkałem go po raz pierwszy dwanaście lat temu, i który nie znając słowa w języku swoich ojców, wymówił moje nazwisko w bezbłędnej polszczyźnie. Pozostało to dla mnie fenomenem do dziś niespotykanym na tej obcej ziemi.

Zdjęcia i cytaty pochodzą z książek:

1. Roman Cieślewicz, Topor, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1975.
2. Roland Topor, Księżniczka Angina, z 26 ilustracjami autora, przekład i przedmowa A. Taborska, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2013.
3. Roland Topor, Bal na ugorze, przekład i przedmowa A. Taborska, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2010.
4. Frantz Vaillant, Roland Topor. Zduszony śmiech, przekład M. Kowalska, Wydawnictwo W.A.B., seria wydawnicza Fortuna i Fatum, Warszawa 2009.