CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Jak się morduje książki – Camilla Way „Obserwując Edie” [recenzja premierowa]

Chcieli zamordować tę książkę i prawie im się udało, ale prawie robi wielką różnicę. Usiłowali ją zamordować, ale nie wykrwawiła się do końca…

Pozwalam sobie na żarty, ale w trakcie lektury wcale nie było mi do śmiechu. Tak fatalnie przetłumaczonej i zredagowanej książki nie miałam w rękach już dawno, a może nawet nigdy. I zaznaczam, że nie chodzi o egzemplarz recenzencki przed ostateczną korektą, a oficjalne wydanie jakie znajdziecie w księgarniach. Mimo to polecam powieść Camilli Way. Jednak tylko tym, którzy potrafią się zdystansować, skupić na treści, nie na formie. Chociaż to trudne i chociaż sama klęłam podczas lektury, nie mogę powiedzieć, że to beznadziejna powieść i żałuję zmarnowanego czasu. Twórcy polskiego wydania zawiedli, to pewne, ale sama opowieść brytyjskiej pisarki jest solidnym thrillerem psychologicznym. Szkoda tylko, że nieudolny przekład psuje wrażenia z lektury. Aż ma się ochotę wyciągnąć czerwony długopis i kreślić, poprawiać, korygować…

Z tłumaczeniem książki jest jak z lektorem w filmie. Powinno być naturalne i neutralne. Nie dominować i nie zakłócać odbioru. Wprawny autor przekładu – albo dobry lektor – sprawi, że tłumaczenie płynnie stapia się z oryginalną wersją językową. Odbiorca czuje się tak, jakby język tłumaczenia był językiem oryginału. To złudzenie powinno być tak silne, że aż niedostrzegalne. Niestety nie zawsze tak jest.

Doświadczyłam tego boleśnie czytając powieść Obserwując Edie. To trzecia książka w karierze brytyjskiej autorki, druga wydana po polsku. Absolwentka literaturoznawstwa i dziennikarka z pewnością wie jak posługiwać się słowem i nie jest językową impotentką. Kilka lat temu czytałam jej debiut – opublikowaną przez Wydawnictwo Dolnośląskie powieść Ofiary lata – dlatego mam pewne podstawy, by tak twierdzić. Camilla Way napisała dobrą książkę, a autor polskiego przekładu ją zmasakrował. Nie ma pojęcia o szyku zdania, popełnia podstawowe błędy, takie jak: powtórzenia, nagromadzenie niepotrzebnych zaimków, imiesłowy zamiast czasowników, mieszanie stylistyk, etc. Mamy tu trochę mowy potocznej, nieco pseudo-gwary młodzieżowej, do tego szczyptę archaicznego słownictwa z minionej epoki, a nawet słownictwo specjalistyczne. A do tego paskudne „no nie?” kończące co drugie zdanie w dialogach. I nie ma to nic wspólnego ze stylizacją i indywidualizacją języka bohaterów. Po prostu translatorski chaos. Tłumacz nie orientuje się w specyfice języka angielskiego – a może i polskiego – i chyba próbował dokonać przekładu w skali jeden do jednego. Słowo po słowie nie zważając na składnię, idiomy oraz całą resztę. Komedia czy tragedia? Lekturze Obserwując Edie naprawdę towarzyszyło nieprzyjemne uczucie we wnętrznościach. Flaki mi się przewracały.

A jednak przeczytałam do końca i to z niesłabnącym zainteresowaniem. Powiedziałam sobie, że dam tej historii szansę i tak zrobiłam, a ona mnie nie rozczarowała. Szczerze mówiąc, ponownie dałam się ponieść literackiej intrydze i oszukać. I choć finał Obserwując Edie nie jest tak miażdżący jak ten w Ofiarach lata, kolejna powieść Way potwierdza, że autorka umie budować autentyczne portrety psychologiczne i zaskakiwać czytelnika.

Edie jest młodą kobietą, która spodziewa się dziecka. Jest sama. Nie ma partnera, zerwała kontakt z rodziną, jedyną bliską jej osobą jest wuj, u którego zamieszkała przed laty po ucieczce z domu. Jeszcze przed porodem pojawiają się u niej stany lękowe, niepokój, być może halucynacje. Granica między jawą, urojeniem a koszmarnym snem staje się bardzo cienka.

Kobieta często widzi przyjaciółkę sprzed lat. Heather to zjawa, która pewnego dnia się materializuje. Wprowadza się do ciasnego mieszkanka Edie, zastępuję jej nowo narodzonej córeczce matkę… Edie cierpi na depresję poporodową, od tygodni nie wstaje z łóżka, nie karmi dziecka, i nie ma nikogo, kto by się tym zainteresował, wsparł zagubioną kobietę. Nikogo poza Heather. Pojawia się dokładnie wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebna. Skąd wiedziała? Na relację Edie i Heather padł przed laty cień. Przez ponad dekadę nie miały kontaktu. Jak Heather się tu znalazła? Jak obie znalazły się pod jednym dachem?

Heather pomaga bezinteresownie, czy chce przejąć kontrolę nad życiem przyjaciółki? Czy sąsiadka, która twierdzi, że jeszcze niedawno regularnie widywała kobietę snującą się przy ich kamienicy, zaglądającą nocą w okna Edie, mówi prawdę? Jak daleko sięgają obsesje obu kobiet? Co takiego zrobiły przed laty, o czym nie chcą mówić, ale też nie mogą zapomnieć?

Dwie narratorki i dwa przeplatające się plany czasowe, zastępujące tytuły rozdziałów. Przedtem i Potem. Niewidzialna granica, wydarzenie, które na zawsze zmieniło życie dwóch dziewczyn. Przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Strach jest namacalny.

Dwie nastolatki, które połączył ponury sekret. Piękna i uwielbiana Edie, która marzy o karierze artystycznej oraz nieatrakcyjna, nieprzystosowana społecznie Heather, którą wszyscy mają za kujonkę i wariatkę, i której nikt nie lubi. Nikt poza Edie.

Way buduje mistrzowskie portrety bohaterów – przynajmniej tych pierwszoplanowych. Kierują nimi bardzo niejednoznaczne motywacje, nie wiadomo na ile są szczerzy, czy toczą podwójną grę. Obserwując Edie to historia chorej przyjaźni i jeszcze bardziej chorej miłości. Opowieść o okrucieństwie i zdradzie.

Opresywna, duszna atmosfera. Dosłownie i w przenośni. Dwie kobiety zamknięte w klaustrofobicznej przestrzeni małego mieszkania, paranoja, nieufność i przeczucie, że nadciąga coś nieuchronnego. Dokładnie jak przed laty, kiedy nad ich losem zawisło fatum. Mam wrażenie, jakbyśmy wszyscy na coś czekali, chociaż nie mam pojęcia na co, powiedziała wówczas Heather. Czyżby przeszłość się o nie upomniała?

W obu książkach Way pojawiają się pewne powtórzenia i schematy. Bohaterkami są nastolatki, które dopuściły się niewyobrażalnego okrucieństwa. Obie zbrodnie umieściła autorka w specyficznej przestrzeni – w Ofiarach lata jest to opuszczona kopalna, w Obserwując Edie nieczynny kamieniołom. Obie historie dotykają tematu odrzucenia i osamotnienia, opowiadają o dorastającym dzieciaku, który w jakiś sposób odstaje i zrobi wszystko, by się dopasować, poczuć przynależność. Po obu lekturach zadaję sobie pytanie, czym jest zło. Czy w razie potrzeby potrafiłabym je rozpoznać? Tak świetnie się kamufluje. Czy mogłabym polegać na instynkcie? W przypadku książki Camilli Way mnie zawiódł, a jak byłoby w życiu?

Autor: Camilla Way
Tytuł: Obserwując Edie
Przekład: Zbigniew A. Królicki
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 327
Wydanie: I (2017)
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 14 x 21 cm
ISBN: 978-83-65675-59-7

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zysk i S-ka.