Po lekturze Co kryją jej oczy mam mocno mieszane uczucia. Świetna książka – myślałam jeszcze przedwczoraj. Rozkoszowałam się lekturą przez kilka dni i byłam tego zdania, dopóki nie przeczytałam do końca… Bo finał tej powieści mocno rozczarowuje. Zakończenie miało być totalnie nieprzewidywalne, ale je przewidziałam. Tyle że przez ostatnie sto stron powtarzałam sobie w duchu, niemożliwe, na pewno nie o to chodzi, a jednak…

Miał być triumf wyobraźni, a tymczasem nie ma tu nic, czego nie znalibyśmy z literatury i kina. Mogłabym wymienić co najmniej kilka tytułów o analogicznym zakończeniu, ale nie zrobię tego, bo zdradziłabym tym samym rozwiązanie zagadki i zakończenie, a może jednak zechcecie przeczytać i wyrobić sobie własną opinię. 

Co kryją jej oczy to opowieść o trójkącie miłosnym. David, zabójczo przystojny, pociągający i zamożny psychiatra, Adele, jego piękna, posłuszna i w każdym calu perfekcyjna żona oraz Louise, lekko zaniedbana rozwódka samotnie wychowująca kilkuletniego syna. Ich drogi przecinają się niby przypadkiem, ale nic tu nie jest przypadkowe. Jedno z nich jest mistrzem intryg i manipulacji. Pytanie tylko które.

Dopóki opowieść rozgrywa się na planie realistycznym książkę naprawdę dobrze się czyta. Złożone i wiarygodne portrety psychologiczne, bystre obserwacje, mocny thriller o uzależnieniu od drugiego człowieka, zaślepieniu i patologicznej miłości. Jednak w pewnym momencie historia zbacza w dziwnym kierunku. Mam wrażenie, że autorka przeszarżowała. Chciała zakończyć powieść efektownie, a wyszło efekciarsko. Oryginalności w tym nie ma za grosz i chociaż lubię opowieści z elementami niesamowitości, realizmu magicznego, etc., to co przeczytałam w powieści Pinborough lekko mnie zażenowało. Tak świetnie się zapowiadało, zmarnowany potencjał. Trzeba było nie mieszać w to zjawisk nadprzyrodzonych, ewentualnie dać czytelnikowi kilka tropów, ale nie wykładać tak ostentacyjnie kawy na ławę, traktując odbiorcę jak półgłówka. Ostatecznie całą tę tajemniczość, konsekwentnie budowany nastrój grozy i opresyjności diabli wzięli. 

Autorka umie pisać. Snuje fascynującą opowieść o zdradzie, przemocy i obsesji, ale wszystko to do czasu. Mogę zgodzić się tylko z częścią promujących książkę haseł. Mroczna, jak najbardziej. Wciągająca, owszem. Z wystrzałowym zakończeniem, o nie, to raczej niewypał. Mam nadzieję, że Pinborough wyciągnie wnioski i następnym razem zaserwuje nam solidny thriller psychologiczny bez uciekania się do łączenia absolutnie mistrzowskiego realizmu z nietrafionymi i po amatorsku zaserwowanymi wątkami rodem z fantastyki grozy.

Follow my blog with Bloglovin

fe3c3292bf

Autor: Sarah Pinborough
Tytuł: Co kryją jej oczy
Wydawca: Prószyński i S-ka

Przekład: Maciejka Mazan
Liczba stron: 400
Wydanie: I (2017)
Oprawa: Miękka
Format: 13 x 20 cm
ISBN: 978-83-8097-083-0

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.

proszynski4