Na stoliku stała buteleczka z przytwierdzoną do szyjki za pomocą nitki karteczką. Alicja przeczytała na niej pięknie wykaligrafowane słowa: „Wypij mnie”. Alicja zdecydowała się skosztować płynu. Był on bardzo smaczny miał jednocześnie smak ciasta z wiśniami, kremu, ananasa, pieczonego indyka, cukierka i bułeczki z masłem. Po chwili buteleczka została opróżniona (…) Nagle zauważyła pod stolikiem małe, szklane pudełeczko. Otworzyła je i znalazła w środku ciasteczko z napisem: „Zjedz mnie”, pięknie ułożonym z rodzynek. Dobrze, zjem to ciastko – rzekła Alicja. Jeśli przez to urosnę, to dosięgnę kluczyka, jeśli zaś jeszcze bardziej zmaleję, to będę mogła przedostać się przez szparę w drzwiach – pisał Lewis Carroll w Alicji w Krainie Czarów. Fragment ten idealnie pasuje na motto dzisiejszego tekstu…

Dowiedziawszy się, że zabieram się za lekturę jej debiutanckiej książki, Marta Motyl zasugerowała pół żartem, pół serio, żebym była wyrozumiała, bo nie jest dumna ze swojego stylu, gdy stawiała pierwsze literackie kroki. Fakt, napisała KochAną jako bardzo młoda i niedoświadczona autorka, zatem spodziewałam się trochę literackiej nieudolności, książki niedoszlifowanej, niedojrzałej… Nic z tego. KochAna udowadnia, że Marta jest stworzona do pisania. Takiego debiutu nie trzeba się wstydzić.

Treść KochaAnej jest kontrowersyjna, ale bardzo aktualna. Mimo że temat ten od lat pojawia się w debacie publicznej, anoreksja nadal pozostaje swoistym tabu. Jak wszystkie choroby i zaburzenia psychicznie, o których się nie mówi, do których człowiek się nie przyznaje. „Anorexia nervosa jak to pięknie brzmi” – pisze przekornie Marta Motyl. Anorexia nervosa. Choroba duszy i ciała. Choroba, która zniekształca nasz obraz nas samych. Choroba, której przyczyny są tak złożone, że nie sposób ich tutaj opisać. Choroba oparta na paradoksach i przeciwieństwach…

Artystyczny kolaż Marty Motyl zatytułowany "Eat me" (Zjedz mnie).

Artystyczny kolaż Marty Motyl zatytułowany „Eat me” (Zjedz mnie).

Bohaterką powieści jest Alicja, alter ego autorki. Dziewczyna studiuje na Akademii Sztuk Pięknych, mieszka z rodzicami i siostrą, spotyka się z chłopakami, ale nie może zdobyć serca tego, na którym najbardziej jej zależy. Alicja się buntuje, eksperymentuje, jest jak typowa nastolatka wkraczająca w dorosłość. Pewnego dnia dochodzi do wniosku, że jej nieidealne życie stanie się idealne, jeśli tylko schudnie kilka kilogramów. Kilka zamienia się w dziesięć, a dziesięć w kilkanaście… Spersonifikowana anoreksja zwana Aną zostaje nieodłączną towarzyszką Alicji. Śledzi każdy jej ruch. Najpierw jest przyjaciółką i sojuszniczką, doradza, motywuje. Z czasem zamienia się w dyktatora, odbierając Alicji wolność. Gdy Ala słabnie, Ana rośnie w siłę. Gdy Ana rośnie w siłę, Ala jeszcze bardziej słabnie… Gdzie leży cienka granica, po przekroczeniu której już nie będzie sposobu, by pozbyć się Any ze swojego życia? 

Odchudzanie Alicji to walka z ciałem. „Upiększanie” go ale i niszczenie. „Cierpimy razem ciało” mówi wyczerpana Alicja, tak jakby już się ze swym ciałem nie utożsamiała, jakby była udręczoną duszą, która cierpi równolegle, ale obok.

Kolaż Marty Motyl zatytułowany "Ulotność".

Kolaż Marty Motyl zatytułowany „Ulotność”.

Nie tylko anoreksja ma w powieści Marty Motyl quasi-materialną, cielesną postać. Sen, Strach, Głodowy Wąż, wszystko to zjawiska, które stają się zjawami. Prowadzą z bohaterką dialog, dręczą ją, są demonami, które opuściły umysł i zamieszkały z nią w jednym pokoju.

Alicja nie ma prawdziwego oparcia w bliskich. Owszem, rodzice niepokoją się jej stanem fizycznym i psychicznym, ale nie rozmawiają z córką, nie chcą zajrzeć głębiej, chcą tylko żeby jadła. Więc Alicja zaczyna jeść.

Skoro zgrzeszyłam, niech to nie pójdzie na marne – myślę, kiedy rozgryzam kolejny kawałek – ten posłuży zapamiętaniu smaku. Pyszne! Łamię bez zastanowienia następny kawałek i pakuje w siebie, karmiąc potwora. Znajduję się w wampirycznym transie. Chcę poczuć więcej i więcej czekoladowej krwi, zaspokoić do końca swój głód. Trwa czekoladowa orgia. Wreszcie papierek jest pusty… „Wcinać, wcinać , wcinać” – słyszę głos w głowie. W różnych tonach. Raz brzmi jak postanowienie, innym razem jak pytanie, w końcu staje się oskarżeniem.

Tyle, że jej ciało się na to nie zgadza. Pojawia się Mia, czyli bulimia. Najpierw jako remedium na łakomstwo i towarzyszące mu poczucie winy, potem jako antidotum na niepowodzenia, stres, lęki, bolesne i niechciane uczucia. „Już teraz gdy myślę: Problem, zaraz później przychodzi mi do głowy: Zwymiotować”…

Kolaż Marty zatytułowany "Drink me" (Wypij mnie).

„Drink me” (Wypij mnie). Kolaż Marty Motyl.

Alicja. Kiedyś była śliczną dziewczynką w błękitnej sukience, teraz jest młodą kobietą, opętaną obsesyjną myślą o (nie)jedzeniu. Jest jak narkomanka, która każdego dnia obiecuje sobie, że to już ostatnia działka, od jutra koniec z tym, zaczyna nowe, czyste życie… Ale ilu narkomanom udało się zerwać z nałogiem bez niczyjej pomocy, samą siłą woli? 

W odróżnieniu od Odcieni czerwieni i Mocy granatu, który niebawem trafi do księgarń, jest to powieść wyraźnie osnuta na wątkach autobiograficznych (zachęcam do lektury wywiadu z autorką) o czym Marta Motyl pisze we wstępie. Historię tę możemy traktować jako przetworzony zapis doświadczenia pisarki. KochAna to opowieść prawdziwa, ale niepozbawiona elementów zmyślonych, scen przepuszczonych przez filtr wyobraźni, snów na jawie, surrealistycznych wizji i fantasmagorii.

Po przebudzeniu staję się wężem! Zjadam siebie kawałek po kawałku. Jestem swoją własną ofiarą. Pełzam po sobie, w sobie, a wraz ze mną pełza głód. Jadę tramwajem. Przeglądam się w oknie i widzę spojrzenie obcej osoby.  Ona ma oczy jak wąż! Odwracam wzrok, ale po chwili znów spoglądam. Wąż. Głodowy jedzie ze mną tramwajem! Wysiadam, uciekam. Nie oddam umysłu ani duszy.

Wąż jako parabiblijny symbol. Z jednej strony jest tym który kusi, podjudza, z drugiej żyje wewnątrz ciała i pilnuje, by zawsze było głodne, by czuło się nieukojone i puste. Popęd destrudo, czy przeciwnie, niezaspokojone pragnienie miłości i akceptacji? Anoreksja to skrajny wyraz perfekcjonizmu, czy poczucia odbiegania od standardów? Kompleksów, których źródło jest głębokie jak studnia bez dna, czy – skoro już jesteśmy przy Alicji – jak królicza nora. Czy odpowiedź może brzmieć i jedno, i drugie?

Słowa: „Szkoda, że wstydu z powodu obżarstwa nie da się wyrzygać”, skojarzyły mi się od razu z historią Pijaka z Małego Księcia, zamkniętego w błędnym kole człowieka, który pił, żeby zapomnieć, że mu wstyd, że pije. W KochAnej jest więcej odwołań do baśni i literatury dziecięcej. Piotruś Pan który nie chce dorosnąć, Alicja, która zamiast po drugiej stronie lustra stanęła przed krzywym zwierciadłem…

004. Marta Motyl, fot. Beata Kubiak, blog Marty Motyl

Marta Motyl w obiektywie Beaty Kubiak.

KochAna to fenomenalna książka, bo chociaż nie ma w niej ilustracji, mam wrażenie, że została zilustrowana. Surrealistycznymi obrazami rodem ze snu, odwołaniami do popularnych i mniej znanych dzieł sztuki. Część z nich to klasyczne ekfrazy, ale większość bardzo twórczo przetwarza tematy znane z kultury. Książka Marty Motyl jest skarbnicą inspirujących parafraz motywów ze sztuki, filmów, muzyki, etc. (zajrzyjcie do albumu na Facebooku, w którym zestawiłam cytaty z tej książki z obrazami).

Nie jestem pewna czy osoba, która nie miała podobnych doświadczeń będzie w stanie docenić w pełni szczerość autorki. Sama jestem klasycznym przykładem kobiety walczącej z nadwagą i popadającej ze skrajności w skrajność, nie umiem na dłuższy czas zachować stabilnej wagi, ale umiem wprowadzać w życie plan, który autorka nazywa eufemistycznie „intensywnym odchudzaniem”. Wcześnie zaczęłam dojrzewać, wśród rówieśnic byłam zawsze największa, najwyższa, miałam najpełniejsze uda i najobfitsze piersi… Wierzcie lub nie, ale odchudzam się od jedenastego roku życia. Głodzenie się, wystające żebra, wypadające włosy, ojciec zmuszający do jedzenia, histeria nad talerzem z kotletem, mówienie „zjem na dworze” i wywalanie żarcia do rowu, wieczory podczas których myśli się cały czas o jedzeniu i bezsenne noce, kiedy głód nie pozwala zasnąć. Znam to wszystko. Dobrze, że chociaż bulimii udało mi się uniknąć. Może tylko dlatego, że ktoś w porę, dwa razy, zawrócił mnie z tej niebezpiecznej drogi. Dziś wyglądam tak, że unikam fleszy i aparatów, ale kiedyś byłam piękna… i głodna, i słaba, i ledwie mogłam wejść na drugie piętro, bo kręciło mi się w głowie z wysiłku… Wiem dokładnie o czym pisze Marta Motyl, wiem, że to nie fikcja.

Nas, współczesnych Alicji, jest wiele. Dajemy się skusić namowom: „Zjedz mnie!” i „Wypij, mnie!”. Raz rośniemy, raz malejemy. To jest nas za dużo, to za mało. Nie każda znajduje złoty środek.

Autorka KochAnej bardzo dosadnie, a zarazem syntetycznie i bez zbędnego moralizowania przedstawia jakie są tego przyczyny. Nierealne standardy piękna, presja by być idealnym i zawsze w formie, a na przeciwnym biegunie zachęta do konsumpcjonizmu i hedonizmu. Czy schizofreniczna rzeczywistość kontra młode, podatne na wpływy dziewczyny, które chcą być atrakcyjne i akceptowane, równa się przepis na anoreksję?

1042270477

„KochAna” Marty Motyl od wydawnictwa Czarna Owca.

Autor: Marta Motyl
Tytuł: KochAna
Wydawca: Czarna Owca

Liczba stron: 208
Wydanie: I (2012)
Oprawa: Miękka
Format: 13 x 20 cm
ISBN: 978-83-7554-479-4

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.

Czarna Owca Plakat B1.indd