Co skrywa się pod śniegiem? Zazwyczaj zmarznięta jak kamień ziemia, czasem błoto, prawie zawsze brud. Biel śniegu sprawia, że świat wydaje się piękniejszy. Zawsze. Oprócz prawdziwego śniegu, który topi się w dłoni dając uczucie przyjemnego chłodu i mrowienia, jest jeszcze inny rodzaj „śniegu”. Temu drugiemu bliżej do lukru. Nie wystarczy trochę słońca, czy dotyku ciepłych dłoni, by stopniał. Czasem trzeba poskrobać, by zobaczyć, co się pod nim kryje. Petra Soukupová poskrobała. A nawet więcej. Wzięła dłuto i zaczęła odłupywać śnieżno-lukrową skorupę. Biel opadła jak bandaż i odsłoniła rany. Otulony śniegiem rodzinny dom na odludziu, który dotąd był bezpiecznym azylem, okazał się gnijącym, rozpadającym się i broczącym krwią metaforycznym sercem rodziny…

Trochę jestem na Soukupovą zła, bo sprzątnęła mi sprzed nosa (sic!) pomysł na powieść (chociaż w mojej wersji rodzina jedzie nie na urodziny, a na pogrzeb, to poza tym wiele wątków się zgadza), z drugiej zachwycona jej stylem, bo powieść Pod śniegiem jest bezbłędna, świetnie się ją czyta i wiem, że nigdy w życiu nie napisałabym tego równie dobrze. Sama Petra Soukupová jest młodą, zaledwie trzydziestokilkuletnią autorką, ale myślę, że wielu początkujących pisarzy może się od Czeszki uczyć.

Choć tylko połowa tej historii dzieje się w podróży, nie boję się nazwać Pod śniegiem powieścią drogi, bo tu droga ma wymiar nie tylko dosłowny ale i symboliczny, i nie kończy się wraz z dotarciem do celu. Oddaje to już sama okładka. Minimalistyczna ale wymowna grafika przedstawiająca zapętloną jak uroboros szosę w kształcie domu. Dom rodzinny, cel podróży trzech sióstr, które miewają lepsze i gorsze relacje, ale tego konkretnego dnia, wsiadając wraz z psem i dziećmi do jednego auta, ledwie się tolerują. A że podróż – mimo dobrego planu i organizacji – nie przebiega bez niespodzianek, poziom stresu i frustracji regularnie wzrasta. Sprzeczki, wzajemnie obwinianie, świadome wbijanie szpili, wreszcie rękoczyny. Typowa współczesna rodzina? 

Petra Soukupová oddaje głos kobietom. Mówią o sobie samych (szczególnie wrażenie robi głos matki, pisane kursywą, najbardziej szczere fragmenty, bezpośrednio i otwarcie wyrażone uczucia, konfrontacja marzeń i aspiracji z beznadziejną rzeczywistością) oraz o innych kobietach, o swoich najbliższych, dzieciach, mężach, kochankach, etc. Nie jest to żadna „proza feministyczna”, po prostu mężczyźni stanowią w Pod śniegiem tło. Wszechobecny androcentryzm został przez Soukupovą z tej konkretnej powieści wykluczony, choć nie został wyeliminowany z życia kobiet, o których czytamy. Przeciwnie. Początkowo można nawet odnieść wrażenie, że to właśnie głowa rodzina, mąż i ojciec będzie centrum tej historii. W końcu to jego urodziny są pretekstem, by wszyscy zebrali się i wspólnie świętowali. Ale ta rodzina już nie istnieje. Jest dom i fasada z lukru, ale wewnątrz zionie pustką i chłodem…

Na skrzydełku książki widnieją słowa jednego z recenzentów, który orzeka, że pisarstwo Soukupowej jest proste, autentyczne i niewyrafinowane w dobrym tego słowa znaczeniu. Tylko częściowo się z tym zgadzam. Według mnie to wyrafinowanie tkwi głęboko ukryte w prozie czeskiej autorki, w takich chociażby drobiazgach i „smaczkach” jak wyróżniony w finale kot czy czarny tort… Owszem, powieść Soukupovej jest w jakiś sposób werystyczna i wyrażona bezkompromisowym współczesnym językiem, ale kryją się w niej też metafory i symbole, które tworzą w umyśle czytelnika na długo zapadające w pamięć obrazy. To trochę jak z fotografią. Najpierw interesuje nas tylko pierwszy plan, dopiero później staramy się sięgnąć głębiej, rozgryźć czym są rozmyte, nieostre sylwetki i kształty. Właśnie to robię po zakończeniu lektury Pod śniegiem. Analizuję, zastanawiam się też ile mi umknęło…

Życie nie jest lekkie ani piękne jak śnieg, czytamy w powieści Soukupovej. Należałoby dodać do tego jeszcze, że tak naprawdę nie znamy życia innych. Czasem ledwie znamy własne. Jak wyglądała relacja rodziców głównych bohaterek? Czy rzeczywiście byli tak zgodnym i „zwyczajnym” małżeństwem, jak wydawało się Blance, Oldze i Kristýnie. Co czuła ich matka, rezygnując z siebie i poświęcając się kreowaniu wizji rodziny idealnej, aby jej córki nigdy nie czuły się gorsze? A może wcale nie było to żadne wielkie wyrzeczenie, tylko zwykłe tchórzostwo, które ulotniło się wraz z wiekiem? Tłamszona kobieta po pięćdziesiątce okrzepła, znalazła siłę, by powiedzieć „dość, teraz będę żyła tylko dla siebie”. Czy podobny los czeka jej córki? Czy ścieżka którą podążą Blanka już teraz nie jest odbiciem losu jej matki?

Uwielbiam historie w których wszystkim obrywa się po równo, a Pod śniegiem do nich należy. Tu nie ma lepszych i gorszych. Wady i słabości wszystkich bohaterów zostają bezwzględnie obnażone. Każdemu się dostaje, krytyka nie ominie nikogo. A wracając do metafory zabandażowanego domu, pasuje ona też do trzech bohaterek. Każda z nich zrywa z pozostałych sióstr kolejne warstwy ochronne, by „nagie” zobaczyły jakie są naprawdę i jak je postrzega ktoś z zewnątrz. Bolesna lekcja, ale czy ma jakąkolwiek wartość? Czy zaowocuje transformacją? Nawet nie tyle zewnętrzną, ile wewnętrzną…

Na początku lektury może się wydawać, że Petra Soukupová trochę hiperbolizuje i dla spotęgowania efektu zagęszcza rzeczywistość, ale czytelnik szybko przekonuje się, że nic bardziej mylnego. Pod śniegiem nie jest obrazem rodziny w krzywym zwierciadle, jest obrazem hiperrealistycznym. Precyzyjnym, wyskalowanym i proporcjonalnym. Jak wspomniana już fotografia. Chociaż i ona czasem przekłamuje rzeczywistość…

Czeska autorka pisze barwnie, ale też bezpretensjonalnie i przejrzyście. Bez patosu, za to z gorzkim humorem. Z taką samą lekkością oddaje radość, ból, absurdy codzienności. Niczego nie pomija, jej powieść to esencja prawdy o życiu. Multinarracja z jednej strony pozwala naświetlić różne perspektywy, z drugiej może wprowadzać chaos i dezinformację. To sprawia, że proza Soukupowej jest momentami dwuznaczna i pełna niedopowiedzeń. Samo zakończenie zaś ma w sobie coś lirycznego. Córka obserwująca przez okno starzejącego się ojca, spogląda na niego zupełnie inaczej niż kiedy mają bezpośredni kontakt. Jest w tym coś poetyckiego i emblematycznego. Tak jakby ta szyba zamiast zakłócać obraz i oddalać od prawdy, stanowiła źródło poznania, pozwalała złapać dystans, dostrzec więcej i zadać sobie pytanie: Kim jest ten bliski a zarazem obcy mężczyzna? Kim jest ten Człowiek Cień?

Jest Afera. Jest kolejna zajmująca lektura dla spragnionego niebanalnej literatury czytelnika. Kolejna świetnie zaprojektowana książka z charakterem. Kolejna opowieść o nas, współczesnych ludziach z ich wadami, lękami, drażliwymi punktami. Czasami uświadomionymi, częściej ukrytymi pod grubą warstwą „izolacji”, pod metaforycznym tytułowym śniegiem… Pod śniegiem Soukupovej trzeba przeczytać i warto mieć na półce!

9788394169541

Autor: Petra Soukupová
Tytuł: Pod śniegiem
Wydawca: Afera

Przekład: Julia Różewicz
Liczba stron: 412
Wydanie: I (2016)
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 13 x 20 cm
ISBN: 978-83-941695-4-1

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości Wydawnictwa Afera.

afera