CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Patrick Ness – „Siedem minut po północy” [recenzja]

Historie to najbardziej dzikie ze wszystkich stworzeń. Potrafią nas ścigać, gryźć i prześladować (…) Opowieści to dzikie stworzenia. Gdy je uwolnisz, kto wie, jakiego spustoszenia mogą narobić – czytamy w powieści Siedem minut po północy. To książka niezwykła z dwóch powodów, po pierwsze jest opowieścią dedykowaną dzieciom i młodzieży, a zachwyca też dojrzałych czytelników, po drugie książka jest zilustrowane niesamowicie mrocznymi ale i pięknymi grafikami autorstwa Jima Kaya. Do rąk czytelnika trafiają zatem dwie opowieści, jedna wyrażona słowami, druga obrazami.

Siedem minut po północy to powieść szkatułkowa. Jej rdzeń stanowi historia nastoletniego Conora, którego matka choruje na raka. Chłopca dręczą koszmary. Jeden z nich przenika ze świata snu do rzeczywistości. Pewnej nocy Conor budzi się dokładnie siedem minut po północy i widzi za oknem potwora… Potworem tym jest ożywiony cis. Stare drzewo rosnące przy cmentarzu nieopodal domu chłopca. Cis zabiera Conora do świata wyobraźni i snów. Podczas kolejnych spotkań przekazuje chłopcu kilka opowieści i prosi, by Conor zrewanżował się tym samym. Historie potwora są ponure i drastyczne, skrywa się w nich jednak morał, są cenna lekcją. Pokazują, że świat nie jest czarno-biały, istnieje wiele półtonów i odcieni, a niektórych ludzi i czynów nie można jednoznacznie ocenić i potępić. Na koniec Conor opowiada potworowi własną mroczną historię, której dotąd nikomu nie zdradził.

Główny bohater jest zagubionym dzieckiem, które czuje się odtrącone i niewidzialne. Przez śmiertelną chorobę matki wszyscy mu pobłażają, bo przecież „przechodzi trudny okres i karanie go nie miałoby sensu”, a to budzi jeszcze więcej frustracji i agresji. Conor jest jak trędowaty, ludzie przestali się do niego zbliżać, rozmawiać z nim, a nawet na niego patrzeć. Dramat osamotnionego dziecka znajduje ujście w wyobrażonych spotkaniach w potworem, które jednak zaczynają przenikać do świata jawy, co ma dramatyczne konsekwencje.

Siedem minut po północy opowiada o oswajaniu się ze śmiercią, o walce z własnymi demonami i poczuciem winy. Jak wspomniałam, to historia, która zaabsorbuje także dorosłego czytelnika. Mnie osobiście bardzo poruszyła. 

Ilustracje są połączeniem szkiców z kolażem artystycznym. Wszystkie są czarno-białe. Nadaje to książce nieco posępny charakter, ale w końcu nie jest to radosna opowieść, tylko historia żałoby i radzenia sobie ze stratą.

Patrick Ness spisał tę historię inspirując się pomysłem zmarłej pisarki Siobhan Down. Autorka była pomysłodawczynią opowieści, niestety choroba nie pozwoliła jej ukończyć pracy nad książką. Siedem minut po północy jest zatem dziełem trojga ludzi obdarzonych nieprzeciętną wyobraźnią. Nie byłoby tej powieści gdyby nie pomysł Down, gdyby nie ilustracja Kaya i wciągająca narracja Nessa.

siedem-minut-po-polnocy-b-iext34502889 

Autor: Patrick Ness (na podstawie pomysłu Siobhan Dowd)
Tytuł: Siedem minut po północy
Wydawca: Papierowy Księżyc

Przekład: Marcin Kiszela
Liczba stron: 216
Wydanie: I (2013)
Oprawa: Miękka
Format: 16 x 20 cm
ISBN: 978-83-61386-27-8
Cena z okładki: 39.90

2 Comments

  1. Echo z Północy

    31 grudnia 2016 at 15:56

    Zawsze czuję obawę przed sięgnięciem po książkę opatrzoną wieloma ilustracjami. Mimo że doceniam talent plastyczny, wydaje mi się, że dobrze sporządzone opisy same w sobie oddziałują już na wyobraźnię, która nie potrzebuje dodatkowych bodźców poza słowami. Gdyby nie Twój wpis, nigdy nie usłyszałabym o książce Patricka Nessa… :)

    • Karolina Nos-Cybelius
      Karolina Nos-Cybelius

      2 stycznia 2017 at 09:08

      Ja też sięgnęłam po nią bardziej z obowiązku ;) w zwiazku z ekranizacją, ktorą, mam nadzieję, lada dzień obejrzę, i planowanym artykułem filmowo-książkowym (podobnie było z inną powieścią dla dzieci i mlodzieży, „Za niebieskimi drzwiami”). Jednak naprawdę mnie zachwyciła i wzruszyła. Jest dość mroczna, wiec nie polecam przedszkolakom, ;) ale gdybym miała dziecko w wieku dziesięciu lat i powyżej z pewnością bym mu podsunęła „Siedem minut po północy”. Nigdy dotąd nie myślalam o tworzeniu literatury dziecięcej, ale Ness zainspirował mnie do spisania jednej historii, która od dawna siedzi mi w głowie, w podobnej formie, adresowanej do młodszego czytelnika. Zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie… :)

Dodaj komentarz