W oczekiwaniu na najnowszą książkę Stephena Kinga – do premiery powieści Przebudzenie pozostały niecałe cztery tygodnie – postanowiłam zapoznać się wreszcie ze zbiorem czterech dłuższych opowiadań, albo jak wolą niektórzy minipowieści, tego autora, który od jakiegoś czasu zalegał na jednej z półek.

Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że siła pisarstwa amerykańskiego autora tkwi w umiejętnym połączeniu realizmu i fantastyki. King potrafi wprowadzać do świata rzeczywistego zjawiska nadprzyrodzone, elementy metafizyki, a nierzadko potwory i demony karmiące się ciałem i umysłem, krwią i strachem, w taki sposób, że nawet najbardziej niewiarygodna historia, staje się prawdopodobna i autentyczna, a na plecach czuć dreszcze. Jednak nie tym razem. Zamieszczone w tomie Czarna bezgwiezdna noc historie są wręcz naturalistyczne. To wszystko mogłoby się wydarzyć, i co więcej na pewno już nie raz się wydarzyło. Dlatego jest jeszcze bardziej przerażające niż najkoszmarniejszy wytwór fantazji.

Robert Graves napisał: „Czysta fikcja przekracza możliwości mojej wyobraźni” i tym razem King zdaje się zgadzać z kolegą po fachu. W Czarnej bezgwiezdnej nocy brak elementów nadnaturalnych. Nawet jeśli czytelnikowi zdaje się przez moment, że może być inaczej, to szybko odkryje, że nieliczne duchy i nadprzyrodzone istoty są tutaj tylko odbiciem psychiki bohaterów, wytworem wyobraźni, projekcją pragnień, lęków, wyrzutów sumienia.

W zbiorze znalazły się cztery teksty. Jeden dość krótki – zatytułowany Dobry Interes, w którym King demaskuje ludzką zawiść i fałsz – i trzy obszerne, które łączy motyw brutalnej zbrodni. Utwory spaja refleksja nad zagadnieniem: Kim jest człowiek i czy można go w pełni poznać? Punktem wspólnym opowiadań 1922, Wielki Kierowca oraz Dobrane małżeństwo jest także przekonanie o dualizmie ludzkiej natury i założenie, że wszyscy nosimy w sobie innego, obcego. Każdy z nas jest Williamem Wilsonem, w którym antagonistyczne siły dobra i zła toczą nieustającą walkę. „Ile niespodziewanych jaźni, ukrywających się w zakamarkach psychiki, może mieć w sobie człowiek?” – zastanawia się King w Wielkim Kierowcy. W Czarnej bezgwiezdnej nocy „drugie ja” pełni dwie różne role. Dla morderców jest pretekstem, by usprawiedliwić swoje zbrodnie, powiedzieć, że popełnił je ktoś inny – ta tkwiąca głęboko zła osoba – oszukiwać siebie i bliskich, że nie pozwoli mu ponownie przejąć kontroli. Dla ofiar i niedoszłych ofiar tychże psychopatów „drugie ja” jest trzymaną na wodzy rezerwą brutalności i bezwzględności, ale też odwagi, którym pozwalają się uzewnętrznić, by stawić czoła wcielonemu złu, przy okazji samemu się w nim zanurzając. Ofiara zamienia się w kata. Planowanie i realizacja zbrodni pokazuje, że w niczym nie ustępuje swojemu prześladowcy. Ostatecznie – w odpowiednich okolicznościach – każdy z nas bywa szaleńcem i wszyscy jesteśmy zdolni do morderstwa. Jak powiedział Michael Haneke: „Each of us is capable of anything”.

Charles Starkweather, Dorothea Puente, Eric Harris i Dylan Klebold, Gary Ridgway (The Green River Killer), Dennis Rader (BTK Strangler) – to wszystko nazwiska seryjnych i masowych morderców działających w XX wieku. Zbrodniarze ci znaleźli się w opowiadaniach Kinga składających się na ten tom. Autor nie wymienia ich nazwisk, ale wszyscy, których ten temat interesuje, bez trudu dostrzegą analogie i odnajdą w historiach mistrza horroru elementy biografii tych, okrytych złą sławą, ludzi.

W Czarnej bezgwiezdnej nocy King nawiązuje nie tylko do postaci historycznych, ale także do literackich zbrodniarzy z własnych utworów. W 1922 mamy wyraźne nawiązanie do Dolores Clairborne, a w Dobrym interesie do postaci głównego bohatera powieści Chudszy. W Wielkim Kierowcy mamy do czynienia z rewersem Misery. Tym razem to autorka kryminałów wpada w ręce psychopaty, który bynajmniej nie jest fanem jej twórczości.  Przy okazji lektury tego zbioru nasunęło mi się też spostrzeżenie, iż w twórczości Kinga wielokrotnie pojawia się motyw zębów i gryzienia. „Zbyt liczne”, „zbyt duże” i ostro zakończone zęby są znakiem rozpoznawczym zakamuflowanego zła. Klown Pennywise, Andre Linoge i parę innych potworów z uniwersum Kinga dzieliło tę cechę. Dopóki nie obnażyli wampirzych szczęk, wydawali się być ludźmi. Również w omawianych powyżej utworach Kinga zęby budzą niepokój i są utożsamiane z demonicznymi instynktami.

Największa niespodziankę sprawił mi King opowiadaniem Wielki Kierowca. Cudownie było przeczytać historię, która odwraca do góry nogami klisze znane z filmowych i książkowych horrorów. Autor wyśmiewa schematyczne zachowania bohaterów kina grozy, które tak denerwują widzów podczas seansu. Główna bohaterka, choć z początku wydaje się być osobą delikatnie mówiąc niepozorną, ma w sobie taką wolę przetrwania, że wyprowadza w pole doświadczonego kryminalistę.

Czarna bezgwiezdna noc to rzeczywiście podróż w mroczną krainę, gdzie nikt nie rodzi się mordercą, ale niektórym niewiele trzeba by się nim stać.

*

Dwa z opublikowanych w Czarnej bezgwiezdnej nocy opowiadań zostały w tym roku zekranizowane. Film A Good Marriage miał premierę 3 października, natomiast Big Driver 18 października.

3022_99904483022

Autor: Stephen King
Tytuł: Czarna bezgwiezdna noc
Przekład: K. Obłucki

Wydawnictwo: ALBATROS
Liczba stron: 488
Wydanie: IV (2013)

Oprawa: Miękka
Format: 11 x 17 cm
Cena z okładki: Brak
ISBN: 978-83-7885-871-3