CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Charles Bukowski – „Śmieję się z bogami” [recenzja premierowa]

Śmieję się z bogami to kolejna – po O literaturze. Wykłady w Berkeley, 1980 Cortázara – publikacja od wydawnictwa W Podwórku, która jest zapisem dialogu między wielkim pisarzem, a całymi generacjami czytelników i twórców literatury. I choć tutaj sytuacja komunikacyjna była znacznie bardziej intymna niż w przypadku wykładów Cortazara, możemy chyba uznać Fernandę Pivano za medium i przedstawicielkę wszystkich tych, którzy chcieliby poznać tajniki pisarstwa i zajrzeć za kulisy życia osobistego Bukowskiego.

Włoska dziennikarka, pisarka i tłumaczka spotkała się po raz pierwszy z sześćdziesięcioletnim wówczas Charlesem Bukowskim w 1980 roku. Uzbrojona w notatnik i dyktafon odwiedziła pisarza w jego domu w San Pedro. Owocem ich szczerej rozmów jest wywiad rzeka, którego polskie wydanie właśnie trafiło do księgarń.

dsc_3926

Kiedy zaczęłam czytać Śmieję się z bogami, w ruch poszły też zakładki indeksujące, z którymi się nie rozstaję. Gdy doszłam do pięćdziesiątej strony książka wyglądała jak choinka… Stwierdziłam, że dalsze oznaczanie fragmentów nie ma najmniejszego sensu, musiałabym całą książkę pozaklejać… To jedna z tych lektur, które są kopalnią niebanalnych myśli, tworzonych spontanicznie aforyzmów. Jeśli chodzi o Śmieję się z bogami nie może być mowy o czyś takim jak wracanie do ulubionych fragmentów, można – i chce się to zrobić – po prostu zacząć czytać tę książkę od nowa. W całości.

dsc_3929

Charles Bukowski. Amerykański pisarz. Poeta przeklęty. Włóczęga i pijak. W swej autobiograficznej prozie i poezji ekshibicjonista, cynik i prześmiewca. W życiu prywatnym miłośnik kotów i agnostyk. Człowiek z osobowością. Po prostu.

W Stanach Zjednoczonych niedoceniany i ignorowany przez krytykę literacką, w Europie uwielbiany i sławny jak gwiazda rocka. Jedyne literackie wyróżnienie jakie otrzymał, to tytuł „Outsidera roku” od czasopisma „The Outsider”. To wiele o nim mówi… Kochają go miliony. Nienawidzą miliony. A zmarły przed dwudziestoma dwoma laty pisarz pewnie spogląda na nas z góry i śmieje się z bogami, którzy dawniej nie raz śmiali się z niego.

Zdaje się, że przez cały czas opowiadał jedną i tą samą historię, tyle że w różnych wariantach, zaczynając z różnych miejsc w czasie i przestrzeni. Tą opowieścią była historia jego życia. Jakby nie mógł się uwolnić od wspomnień i przepracowywania na papierze swojej przeszłości, teraźniejszości. Jego pisarstwo wyróżnia prostota, autentyzm, spontaniczność i bezpretensjonalność.

Szczególnie cenił sobie wolność i indywidualizm. Uważał że ludzi nie zabija upływ czasu, ale monotonia codzienności, bezsensowne zajęcie, znienawidzona praca… Życie w potrzasku, powolne zarzynanie się na śmierć, bycie „mordowanym po kawałeczku, dzień po dniu” – od tego próbował uciec. I chyba – choć nie od razu – to mu się udało.

W czym tkwi fenomen popularności prozy i poezji Bukowskiego? Jakie teorie na ten temat ma sam pisarz? Jak Bukowski „wywinął „się od służby w wojsku i wysłania na front? Jak wylądował w więzieniu? Czy został pisarzem tylko dlatego, że chciał zrobić na złość innym – kiepskim jego zdaniem – amerykańskim autorom? Odpowiedzi czekają w twórczości Bukowskiego i dopełniającej jego pisarstwo książce Śmieję się z bogami. Czasami wyrażone dosłownie, innym razem ukryte między wierszami. W niektórych wypowiedziach Bukowskiego padających w trakcie rozmowy z Fernandą Pivano – do której czasami włączają się na krótko partnerka pisarza, Linda Lee Beighle i jego przyjaciel Joe Wolberg – z pewnością jest trochę autokreacji i kokieterii, ale to sprawia, że są jeszcze ciekawsze. Wydawać by się mogło, że w przypadku tak otwartego i bezpruderyjnego – chwilami wręcz obscenicznego – twórcy jak Bukowski, nie może być mowy o tajemnicach czy unikaniu pewnych tematów, tymczasem pisarz skrywa parę sekretów i bywa enigmatyczny…

Na pytania o „zawodowe pisarstwo” odpowiada akurat chętnie i wyczerpująco. Zagadnięty, co woli pisać, prozę czy poezję, odpowiedział:

To zależy jaki mam nastrój. Najłatwiej jest z wierszami, bo można je pisać po pijanemu, a także kiedy się jest całkowicie szczęśliwym lub nieszczęśliwym. Można zawsze. Więc wiersz jest bardzo wygodny – to wyrazy emocji, które po prostu się pojawiają. Jeśli idzie o powieści lub opowiadania – do tego muszę być naprawdę w dobrej formie. Więc to zależy ode mnie i mojego nastroju. Kiedy czuję się dobrze, mogę pisać prozę; kiedy czuję się dobrze, mogę pisać wiersz. Ale kiedy czuję się kiepsko, właśnie, kiedy nie czuję się najlepiej, mogę pisać wiersz za wierszem. W ciągu życia napisałem tysiące wierszy. Więc może się pani domyślić, jak się czułem.

Książka Śmieję się z bogami nie jest długa, ale nie zmrużyłam przez nią oka. Noc z czwartku na piątek była nocą nieprzespaną, i nocą niezwykłego literackiego doświadczenia. Niektóre fragmenty czytałam po dwa, trzy razy, sycąc się każdym słowem…

1

Jaki portret Bukowskiego wyłonił się w mojej wyobraźni po tej lekturze? Obraz wiecznego dzieciaka. Zbuntowanego, ale i przerażonego światem, rozczarowanego ludźmi, usiłującego pokryć rozpacz ironią i humorem. Czy był mizantropem i nihilistą? Nie jestem pewna. Czy miał uprzedzenia? Tak, i otwarcie się do nich przyznawał. Jeśli kimś gardził, mówił o tym wprost. Nie miał autorytetów – no może poza mało znanym pisarzem Johnem Fante – i sam siebie za autorytet nie uważał. Skrajnie egocentryczny, ale i w jakiś sposób skromny. Dziwak. Niepozorny wielki człowiek. Nie wyobrażał sobie, by miał kogokolwiek uczyć – jak robiło wielu innych uznanych autorów – pisarskiego rzemiosła. Uważał to za absurd. W świecie literatury był prawdziwym naturszczykiem – w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Truman Capote powiedział: „Jeśli chcesz być pisarzem, jeśli naprawdę pragniesz się temu poświecić, musisz koniecznie, ale to absolutnie koniecznie nauczyć się samotności”. I choć Bukowski o amerykańskim pisarzu tego samego pokolenia nie wspomina, mam wrażenie, że gdyby znał te słowa, również by się pod nimi podpisał. Zamknąć się w domu, odciąć od świata i ludzi… Bukowski twierdził, że nic go tak nie „buduje”, jak przebywanie z samym sobą. Samotność była dla niego czymś równie naturalnym jak pisanie.

Pośród przesiąkniętej spermą pościeli, pustych puszek po piwie, przepoconych podkoszulków i karaluchów biegających po ścianach Bukowski porusza się w swojej prywatnej strefie dekadencji, seksu, przemocy, alkoholizmu i rozsypujących się marzeń.

Trudno o lepsze podsumowanie twórczości i życia Bukowskiego odbitego w lustrze jego pisarstwa.

bukowski_okladka_500px-1

Tytuł: Bukowski. Śmieję się z bogami. Rozmowy z Fernandą Pivano
Przekład: K. F. Rudolf
Wydawnictwo: W Podwórku
Liczba stron: 168
Wydanie: I (2016)
Oprawa: Miękka
Format: 14.5 x 23 cm
Cena z okładki: 36.00
ISBN: 978-83-64134-12-8

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości Wydawnictwa w Podwórku.

05.06 pod druk.indd

9 Comments

  1. Masz rację z tą autokreacją. Nie da się ukryć, że jest w tych wypowiedziach Bukowskiego trochę pozy, i bardzo podobały się mi się fragmenty, w których to wychodziło na jaw. Kiedy twierdził, że na niczym mu nie zależy, nic go nie obchodzi, a potem Linda rzucała nagle coś, jak tę uwagę o kotach zabijających ptaszki, co świadczyło o czymś wręcz przeciwnym. Że jednak go obchodziło. Te pozory niewrażliwości to chyba taka tarcza, która miała go właśnie chronić przed nadmiarem uczuć, bo przecież czuł i przeżywał bardziej niż ktokolwiek inny.

    A Bukowski z Capotem chyba niezbyt się lubili – pomijając fakt, że oni obydwaj niezbyt się integrowali z resztą pisarskiej braci ;). Jest taki fragment w wierszu Bukowskiego „Głosy”:
    „lubię
    przypominać sobie słowa jakie Capote, kolejny zły pisarz
    powiedział o mnie: on po prostu stuka na maszynie
    czasami nawet źli pisarze mówią prawdę”
    :)

    Mnie też ta książka niesamowicie wciągnęła. Do rana nie wytrzymałam, bo na siódmą wstaję do pracy, ale przeciągałam sobie przyjemność lektury do wpół do trzeciej :). To chyba też dlatego, że Bukowski tak prosto i bezpośrednio o wszystkim mówi, bez mędrkowania, wydumania, napuszania się, i to widać i w całej jego twórczości, i w tym wywiadzie. Świetna publikacja.

  2. A tutaj jeszcze jeden dowód na to, że Bukowski nie cenił Trumana zbyt wysoko: http://pictureadaykeepsthedoctoraway.tumblr.com/post/109055449/nothing-but-a-scarf-by-charles-bukowski :). Niestety nie mam żadnego tomiku wierszy Buka na własność, więc nie mogę sprawdzić, czy jest polski przekład. Internet milczy na ten temat. Szkoda.
    Aczkolwiek ze słowami o samotności, tak, na pewno by się zgodził. Chyba że zaprzeczyłby z przekory :).

Dodaj komentarz