Wraz z końcem lata zamknęłam cykl artykułów „Wakacje z wampirami”, jednak wracam do tego tematu, bo krwiopijcy ponowie w natarciu. Na rynku pojawiła się właśnie publikacja, jakiej jeszcze nie było. Tym razem książka całkowicie abstrahująca od popkulturowych, literackich i filmowych przedstawień wampira. Wampiry w średniowiecznej Polsce to opracowanie raczej wąskiego wycinka wampirycznej rzeczywistości, ale umieszczonego w kontekście całej dostępnej dziś wiedzy o wampirach, nie tylko z Polski czy Europy, ale całego świata. Przenosimy się do średniowiecza, do miasteczek i na daleką prowincję. Obserwujemy jak z połączenia nowo zaszczepionego chrześcijaństwa i przekazywanych od pokoleń ludowych wierzeń, wykluwa się idea wampira. Istoty ludzkiej i nadprzyrodzonej zarazem. Żywego trupa. Martwego ciała ożywionego demonicznym pierwiastkiem…

dsc_3917

Łukasz Maurycy Stanaszek jest archeologiem i antropologiem. Jego książka popularnonaukowa wydana przez Narodowe Centrum Kultury to nowe spojrzenie na genezę wierzeń w wampiry i wampiryczny folklor na ziemiach polskich, a przede wszystkim próba odpowiedzi na pytanie, czy wyobraźnię naszych przodków rzeczywiście zdominowała wiara w powracające zza grobu potwory wysysające krew, czy strach przed upiorem był dawniej tak powszechny, jak się często uważa.

Tom Wampiry w średniowiecznej Polsce otwiera materiał znany z innych publikacji, a więc: zdefiniowanie czym jest wampir; określenie jego podstawowych cech; zarys okołowampirycznego folkloru w tym historia prawampira Drakuli, czyli wołoskiego księcia Vlada Palownika; opis chorób psychicznych i fizycznych utożsamianych dawniej z wampiryzmem. Tak wszystko to już było, dlatego Stanaszek opisuje powyższe zagadnienia bardzo krótko i sumarycznie oraz – co ważne – zwracając uwagę na nieeksponowane dotąd aspekty i umieszczając powyższe treści w nowych kontekstach. Bez podobnego wprowadzenia pozycja popularnonaukowa o wampirach byłaby niepełna.

dsc_3903

Trzonem książki Stanaszka jest natomiast badanie dawnych obrzędów pogrzebowych i grobów domniemanych wampirów – czyli ludzi, którzy zostali przez swoją społeczność uznani za krwiopijców. A zostać wampirem nie było w wiekach średnich wcale tak trudno. Wszelkie zaburzenia psychiczne czy anomalie w budowie ciała, każdy przejaw odmienności, był podstawą do uznania za wampira albo innego sługę szatana. Nietypowe uzębienie, rude włosy, zrośnięte brwi, urodzenie się lub zgon w konkretnym momencie, etc., wszystko to mogło stać się – i często stawało – powodem do napiętnowania człowieka za życia i zbezczeszczenia jego zwłok po śmierci. Czytelnik książki Stanaszka uświadomi sobie, że z wampirami było dokładnie tak jak z wiedźmami i procesami o czary. Absurd gonił absurd, a bogu ducha winny człowiek, który urodził się inny, był skazany na ostracyzm.

Ta inność za życia znajduje odbicie w odmiennym, wykluczającym jednostkę ze wspólnoty, pochówku. Właśnie o tym traktuje książka Stanaszka,  o sposobach unicestwiania potencjalnych wampirów, które współcześni badacze odtwarzają i analizują. O tak zwanych pochówkach antywampirycznych, czy – jak postuluje nazywać je autor, dopóki ich antywampiryczny status nie zostanie potwierdzony – pochówkach atypowych, czyli takich, które znacznie odróżniają się od szeroko pojętej normy, wynikającej z tradycji charakterystycznej dla danej lokalizacji i okresu historycznego.

Pochówki atypowe są często połączeniem praktyk religijnych – które osobiście określiłabym mianem parareligijnych – z pogańskimi obrzędami magicznymi. Co ciekawe rytuały te stosowano w średniowieczu nierzadko, nie tylko wobec osób podejrzanych o wampiryzm, ale też powszechnie i profilaktycznie, by z góry zapobiec niechcianemu powrotowi trupa zza grobu. Do arsenału takich działań prewencyjnych zalicza się między innymi: układanie ciała w grobie twarzą do ziemi, pośmiertna dekapitacja, przebicie serca kołkiem, przykrycie zwłok ciężkim kamieniem.

dsc_3911

Autor książki poświęcił się analizowaniu i interpretowaniu konkretnych danych oraz rekonstrukcji przebiegu atypowych pochówków. Czytając Wampiry w średniowiecznej Polsce wkraczamy za kulisy pracy archeologa i antropologa. I co się okazuje? Że wykopaliska i prace terenowe są zaledwie początkiem żmudnych badań.

Aby dokonać prawidłowej identyfikacji pochówku antywampirycznego na cmentarzysku, niezbędne jest wykonanie analizy antropologicznej szkieletu oraz rozpatrzenie pełnego kontekstu archeologicznego znaleziska.

I nawet skrupulatna analiza zebranego materiału oraz zgłębianie źródeł etnograficznych to nadal za mało. Potrzebny jest dystans, zdrowy sceptycyzm i – jak określa to Stanaszek – „stłumienie własnych ambicjonalnych zapędów odkrywcy”, bo o nadinterpretację w tym zawodzie nietrudno.

Sam autor jest bardzo krytyczny i z rezerwą podchodzi do rewelacji na temat nowo odkrytych cmentarzysk, czy pojedynczych mogił ludzi pochowanych zgodnie z rytuałem antywampirycznym. Aby grób mógł być za taki uznany, musi spełnić szereg kryteriów. Według Stanaszka na terenie Polski odnaleziono jedynie osiemnaście takich mogił. Nie każdy pochówek atypowy (w angielskiej terminologii deviant burial) jest pochówkiem potencjalnego wampira… Autor nie boi się wskazać konkretne przykłady „naciągania faktów” przez kolegów po fachu. Jest nie tylko uczciwym i solidnym naukowcem ale i demaskatorem.

dsc_3909

Co jeszcze odnajdziemy w tej nietuzinkowej publikacji? Stanaszek wyjaśnia dlaczego właśnie Słowianie odegrali tak dużą rolę w upowszechnieniu wampirycznego folkloru i legend, stara się rozstrzygnąć z jakiego powodu pewne rytuały przetrwały na ziemiach polskich tak długo, bo na prowincji nawet do czasów powojennych. Oczywiście wampiry znajdziemy już w antyku, na przykład pod postacią lamii i harpii, ale to Słowianie w średniowieczu spopularyzowali i ugruntowali pozycję tych niesamowitych istot. Stanaszek jako argument przytacza między innymi szereg antroponimów i toponimów, czyli nazw osobowych i geograficznych, zawierających w sobie rdzeń jednej z używanych w tamtych czasach nazw krwiopijcy (upiór, strzyga, strzygoń, wampierz, wreszcie wampir), które nigdzie poza Polską nie występuję w takiej formie, ani na taką skalę. Na przykład Wąpiersk w województwie warmińsko-mazurskim istnieje do dziś. Muszę koniecznie odwiedzić tę położoną niedaleko Lidzbarka wioskę…

Autor nakreśla też początki wiary naszych przodków w istoty żywiące się krwią  i naświetla – co na pewno niejednego czytelnika zaskoczy – jaką rolę w budowaniu legendy wampira odegrał proces chrystianizacji oraz sami duchowni. Bo paradoksalnie dogmaty chrześcijańskie utwierdzały prostych ludzi w przekonaniu, że wampiry mogą istnieć. Na swój sposób interpretowali oni biblijne treści i bardzo dosłownie odczytywali przypowieści o ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu Chrystusa oraz spożywania krwi i ciała baranka bożego… Stanaszek odnosi się przy tym do pojęcia zachwiania ideologicznego, do którego dochodzi w momencie, gdy dotychczasowe wierzenia i tradycje są wypierane przez inne, z założenia lepsze i bardziej postępowe. Właśnie takie zjawisko miało miejsce, gdy w obliczu krzewienia idei chrześcijańskich w ludziach zrodził się opór, a następnie jeszcze silniejszy zwrot ku ludowym wartościom i obrona wiary w świat nadprzyrodzony w takiej formie, w jakiej był postrzegany do tej pory. W momencie wkroczenia chrześcijaństwa do Polski wiara w wampiry i inne nadprzyrodzone istoty zamiast osłabnąć, jeszcze się pogłębiła, by na wieki przerodzić się w przedziwny amalgamat zinstytucjonalizowanej religii i kultywowanych w ukryciu pradawnych pogańskich tradycji.

Czy Stanaszek demitologizuje postać wampira? Zdaje się że nie musi, bo już dawno do tego doszło. Jednak nie ulega wątpliwości, że fascynacja i podskórny lęk przed wampirem nadal w ludziach tkwią. Choć nie wierzymy w istnienie wampirów, od wieków badamy ślady ich hipotetycznej obecności i działalności, a dokładniej ślady walki człowieka z tym wyimaginowanym zagrożeniem. O tym częściowo jest książka Stanaszka – o strachu, niezrozumieniu dla pewnych naturalnych procesów, tworzeniu przez człowieka mar i widziadeł, które z czasem przybrały bardziej ludzką, ale nie mniej przerażającą postać.

dsc_3904

Wampir jako istota nadnaturalna, czy żywy trup z krwi i kości? Czy genezy mitu wampirycznego należy upatrywać w animistycznej wizji świata? Czy pierwowzorem wampira mógł być obdarzony niezwykłymi zdolnościami i potrafiący oszukać śmierć szaman? Co wspólnego ma wiara w wampiry – a także cała słowiańska demonologia – z tak zwanym paradoksem średniowiecznej kultury? W których rejonach Polski wiara w wampiry była szczególne silna? Czym jest koncepcja Antypersony? Na te i wiele innych pytań odpowiada twórca tej szalenie ciekawej i – mimo skromnej objętości – bogatej  w treść lektury.

Wampiry w średniowiecznej Polsce to fascynująca książka, która pogłębiła moją wiedzę na temat wampirów, o których – zdawać by się mogło – wiedziałam już niemal wszystko. Bibliografia, blisko dwieście pozycji, które autor przestudiował, by stworzyć to syntetyczne i niezwykle treściwe opracowanie, jest imponująca.

Nie wierzymy w wampiry, ale one nie dają o sobie zapomnieć i wciąż „wychodzą” spod ziemi… Nadal prowadzone są antropologiczne, literaturoznawcze i kulturoznawcze badania na temat wampirów. Do tego – co się okazuje po lekturze książki Stanaszka – wielkie emocje budzą archeologiczne wykopaliska, odkrycia cmentarzysk i mogił domniemanych wampirów, które stały się przedmiotem tej książki. Choć – parafrazując słowa znanej piosenki – dziś prawdziwych wampirów już nie ma, sam temat jest jak najbardziej żywy, a kto wie, może i nieśmiertelny…

dsc_3905

*

Podobnie jak w przypadku niedawnej premiery, W górach przeklętych. Wampiry Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Bałkanów  od wydawnictwa Bosz, tutaj także mamy do czynienia z pięknie wydaną książką o zachwycającej szacie graficznej. Krwistoczerwone drzeworyty Wojciecha Marchlewskiego idealnie wpisują się w klimat opowieści o średniowieczu i mogą wywołać nie mniejszy dreszczyk grozy niż legendy o atakach wampirów.

unnamed

Autor: Łukasz Maurycy Stanaszek
Tytuł: Wampiry w średniowiecznej Polsce
Wydawca: Narodowe Centrum Kultury
Liczba stron: 132
Wydanie: I (2016)
Oprawa: Twarda płócienna
Format: 16.5 x 21.5 cm
ISBN: 978-83-7982-130-3

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości Narodowego Centrum Kultury.

narodowe