CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Carl Sagan – „Kosmos” [recenzja]

Wiecie dlaczego zapragnęłam przeczytać Kosmos Carla Sagana? Nie, wcale nie przez zbieżność tytułu z moim książkowym odkryciem roku czyli Kosmosem Gombrowicza. Zapałałam kosmiczną ciekawością, ponieważ usłyszałam o tej książce w Stranger Things

W jednym z odcinków serialu szukający zaginionego przyjaciela chłopcy pytają nauczyciela, Pana Clarke’a, czy to czasem nie Sagan pisał w Kosmosie o możliwości istnienia równoległych wszechświatów. Tak trochę to zabawne, już widzę jak dwunastolatkowie czytają Sagana, ale z drugiej strony, nie jest to niemożliwe…

Paralelne wszechświaty. Od lat fascynuje mnie to zagadnienie. Dlatego kiedy usłyszałam tę frazę, w połączeniu z tytułem książki i nazwiskiem autora, wiedziałam, że to pozycja dla mnie. Miałam wyjątkowe szczęście, bo napisana w latach osiemdziesiątych książka właśnie została wznowiona przez Wydawnictwo Zysk i S-ka.

Ale przecież to jest książka światowej sławy astrofizyka i profesora astronomii, a ja nigdy nie byłam pasjonatką podobnych dziedzin nauki, przeciwnie – humanistyczny umysł i antytalent do przedmiotów ścisłych… Jednak podjęłam wyzwanie i musicie wiedzieć, że to jest książka, której absolutnie nie należy się bać.

Sagan jest erudytą, to fakt. Zna się na wszystkim, nie tylko na dziedzinie, z której zrobił profesurę, ale jest też człowiekiem, który się wiedzą nie popisuje, tylko dzieli. I to bardzo skutecznie. Opowiada nie tylko o kosmosie, wiele miejsca poświęca jego maleńkiej cząstce, Ziemi. Pisze o historii naszej planety, o dawno przebrzmiałych cywilizacjach, najróżniejszych kulturach. Autor Kosmosu ma przeogromną wiedzę, zna się nawet na sztuce i filozofii. A jakby tego było mało, potrafi tworzyć plastyczne i sugestywne metafory, odnoszące się do życia codziennego i doświadczeń prostego człowieka, za pomocą których objaśnia nawet najbardziej skomplikowane zagadnienia naukowe.

Chcecie wreszcie zrozumieć na czym polega teoria względności Einsteina, albo dowiedzieć się czy literatura science-fiction ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością – sięgajcie po Kosmos.

Opus magnum Sagana to książka, którą powinien przeczytać każdy Ziemianin. A jeśli istnieją gdzieś w oddali inne, pozaziemskie cywilizacje, im też polecam zapoznać się z Kosmosem. To pierwszy krok do lepszego poznania i zrozumienia czym jest nasz świat i my sami.

*

Polecam też recenzję na blogu Bardziej lubię książki niż ludzi. Jego autorka opowie wam więcej o swoich wrażeniach z tej niezwykłej lektury i o programie telewizyjnym Sagana, którego ja niestety nie miałam przyjemności oglądać.

aafa55ec7e8fa2cf7a4a3b27484ac7cd_1

Autor: Carl Sagan
Tytuł: Kosmos
Przekład: M. Duch, B. Rudak
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 456
Wydanie: I w tej edycji (2016)
Oprawa: Twarda z obwolutą
Format: 14 x 21 cm
ISBN: 978-83-7785-882-0

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zysk i S-ka.

zysk

8 Comments

  1. Przeczytałam z przyjemnością! Ale wiesz, co mnie najbardziej zainteresowało? Twoje zainteresowanie bliźniakami w literaturze! :)

  2. Ja jestem w trakcie Błękitnej kropki Sagana, kapitalnie się czyta. Rozdział na temat religii rozłożył mnie na łopatki. Teoria antropocentryczna i zrównanie jej z ziemia to coś pięknego – ciarki na plecach. Kosmos mam w kolejce, ale to dopiero po nowym Pilipiuku i Fausie Goethego <3

    • Karolina Nos-Cybelius
      Karolina Nos-Cybelius

      9 listopada 2016 at 09:30

      „Błękitnej kropki” nie czytałam, ale teraz już muszę. Z tego co piszesz ta lektura nawet bardziej niż „Kosmos” trafi w krąg moich zainteresowań. Dzięki za cynk :) P.S. Cóż za eklektyczny gust – od Pilipiuka do Goethego. Brawo! Też lubię urozmaicać sobie lekturowe doznania ;)

      • Szczerze to z Kosmosem utknąłem w połowie, bo w międzyczasie wpadł Dawkins i Hitchens – poszalałem z ateizmem. Ale zauważyłem, że Kropkę odczuwa się bardziej organoleptycznie ( jak opisy u Mickiewicza ). A co do Goethego to dobiera w tamtym tygodniu kupiłem jedyny uczciwy egzemplarz w tłumaczeniu Pomorskiego ( najbardziej poetyckie tłumaczenie :D ). ALE to i tak ustępuje miejscu największemu snobowi XX wieku, Emil Cioran i jego Zeszyty, polowałem rok na wydanie w twardej oprawie :D, stos książek rośnie ale czasu nie ma :v

Dodaj komentarz