Odkąd książka Joanny Bator Ciemno, prawie noc została nominowana do Nagrody Literackiej „Nike”, a następnie ją zdobyła, obiecuję sobie, że ją przeczytam. Jestem beznadziejna w spełnianiu złożonych samej sobie obietnic, bo minęły całe lata, a ja nadal nie sięgnęłam po tę powieść. Ale… zawsze jest jakieś ale. Będąc ostatnio w bibliotece, dostrzegłam leżącą tuż przy ladzie nowszą książkę Bator. I mimo że moim łupem miały paść zupełnie inne lektury, podjęłam spontaniczną decyzję. Biorę. Od czegoś trzeba zacząć. Spodobała mi się ta nietypowa okładka i równie niecodzienny tytuł. Następnego dnia wzięłam się za Rekina z parku Yoyogi i pochłonęłam go błyskawicznie. Kiedy już zaczęłam czytać, jak zwykle opublikowałam kilka zdjęć na Instagramie. Dzięki komentarzom odkryłam, że dla wielu osób jest to najsłabsza z książek Bator. Mnie się bardzo spodobała. A skoro tak, to wszystkie inne – te znacznie lepsze – tym bardziej muszę przeczytać. I to jak najprędzej!

dsc_3704

Natknęłam się też na opinię, której wymowa była w uproszczeniu następująca: to wyjątkowo pretensjonalna książka, autorka nic tylko popisuje się erudycją. Nie zgadzam się z tym. Fakt, że Bator szczodrze dzieli się humanistyczną wiedzą – czasem też tą cięższego kalibru – ale ja lubię uczyć się nowych rzeczy z książek. Między innymi po to czytam. Często takie wtręty pobudzają moją ciekawość na tyle, że zgłębiam później dany temat. Dla mnie te – nazwijmy je akademickie – informacje stanowią wartość, o ile są podane w sposób przystępny. A tak jest w Rekinie z parku Yoyogi.

Z pewnością nie jest to zwyczajna książka. Właściwie niełatwo określić nawet jej gatunek. Reportaż, relacje z podróży, eseje… Rekin z parku Yoyogi jest po części tym wszystkim. Odbieram te krótkie teksty, jako zbiór impresji i refleksji nad odmienną od naszej kulturą.

dsc_3699

Jesteśmy w Japonii, miejscu do znudzenia określanym mianem „kraju kwitnącej wiśni”. Co oprócz tego banalnego sformułowania wie przeciętny Polak o Japonii. Niewiele. Albo nic. Joanna Bator w Japonii zamieszkała, spędziła tam kilka lat, żyjąc wśród Japończyków i uczestnicząc w życiu naukowym Tokio jako stypendystka Japan Foundation. Zgłębiała japońskie zwyczaje, delektowała się orientalną kuchnią, przeżyła niejedno trzęsienie ziemi, w tym to, które doprowadziło w marcu 2011 roku do straszliwego tsunami. Chłonęła blaski i cienie życia w Japonii, ale przede wszystkim bacznie przyglądała się japońskiej kulturze popularnej, która jest przedmiotem jej badań i szczególnego zainteresowania.

Bator porusza wiele tematów dotyczących szeroko pojętej literatury, sztuki i kultury. W Rekinie z parku Yoyogi przeczytamy o: realizmie magicznym; genezie mitu vagina dentata (który, jak się okazuje pochodzi z japońskiej legendy); japońskiej estetyce równowagi i umiaru; Godzilli jako symptomie strachu przed atomową apokalipsą; Haruki Murakamim, którego prozę Bator z zamiłowaniem czyta, i którego kilka razy spotkała przypadkiem w metrze czy samolocie; o sporcie, bieganiu, stosunku Japończyków do ciała w ogóle; o znaczeniu fotografii w ich życiu; o egzystencji na styku światów realnego i wirtualnego; o słynnym lesie samobójców; podejściu Japończyków do erotyki; o robotach i hologramach; o chorobie cywilizacyjnej zwanej hikikomori oraz o iki czyli japońskim szyku; o wojnie i pokoju, życiu i śmierci w japońskim wydaniu, słowem o wszystkim, co autorkę zafrapowało i co jest w jakiś sposób odmienne od znanego nam świata.

dsc_3703

Wiele miejsca poświęca Bator zacierającej granice między dorosłością a byciem wiecznym dzieckiem (sub)kulturze otaku oraz refleksji nad paradoksem Japonii, jako kultury w zadziwiający sposób łączącej dawne tradycje z nowoczesnością, a właściwie już postnowoczesnością. Dzięki Rekinowi z parku Yoyogi liznęłam odrobinkę tego fascynującego świata. Liznęłam przez szybę, ale lepsze to, niż nic. Odkryłam genezę wielu zjawisk znanych mi to tej pory jedynie z japońskiego kina grozy (sic!) i połknęłam bakcyla japonistyki. Będę czytać wszystko co mi wpadnie w ręce, i zamarzyłam o podróży do Japonii. Trudno mnie nazwać podróżnikiem, od trzech lat nie opuściłam naszego kraju, ale ostatnie lektury zainspirowały mnie do snucia podróżniczych planów… Może choć jeden uda się w najbliższym czasie ziścić…

Po lekturze Rekina z parku Yoyogi na moją listę lektur obowiązkowych trafiły też dwie książki, 1Q84 Murakamiego i Groteska Kirino… Zapomniałabym wspomnieć o oszałamiającej oprawie graficznej esejów Bator. Znajdziecie tu między innymi krótki komiks w stylistyce mangi z pisarką w roli głównej…

dsc_3702

I znów się straszliwie rozpisałam. Już kończę. Obiecuję. Jeszcze tylko jedna mała rzecz. W którymś z rozdziałów Bator wspomina o bliźniaczkach z pewnej starej fotografii, które zamieszkały w jej wyobraźni i stały się bohaterkami kilku jej utworów literackich. Teraz już nie mam wyboru. Jako tropicielka motywu sobowtóra i bliźniąt jestem na Panią Bator skazana. I dobrze, bo bardzo ją polubiłam.

dsc_3698

Joanna Bator, Rekin z parku Yoyogi, seria wydawnicza Terra Incognita, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2014.