„Lidę” rozpoczyna niedługi poemat, składający się głównie z zaprzeczeń… Czas stanął w miejscu. Kilkuletni chłopiec żegna się z miejscem, które do tej pory nazywał domem. Mimo, że minęło kilka dekad, a chłopiec jest już dorosły, nadal tkwi na peronie w Lidzie… Nagromadzenie negacji, pokazuje, że coś  j e s z c z e  nie nastąpiło, ale bliski jest kres. Kres czego? Dzieciństwa i beztroski, które staną się przeszłością, w momencie gdy nieruchomy pociąg jednak ruszy. Zacznie toczyć się po torach, z dudnieniem kół przypominającym rytm bicia ludzkiego serca…

Wciąż mam pięć lat i marynarski
mundurek na sobie
Wciąż na dworcu czeka
ostatni repatriancki pociąg
Nikt nie wsiada do tego pociągu
Nikt nie płacze na peronie

(…)

Mama nie ściska pod pachą
Matki Boskiej Ostrobramskiej
Nie słychać pierwszych odlatujących ptaków

(…)

nie ogłoszono żadnego alarmu
nie bito w dzwony

(…)

Nigdy nie pożegnam tego miasta
Nigdy nie nauczę się tego miasta

(…)

Książka Aleksandra Jurewicza to intymne wspomnienia dojrzałego mężczyzna, który został we wczesnym dzieciństwie wyrwany ze znanego, bezpiecznego świata. Próbuje nauczyć się żyć w obcym miejscu. Próbuje nauczyć się akceptować samotność i walczyć z poczuciem niedopasowania.. Ale tak naprawdę nigdy nie pogodził się z tym, że pewnego dnia rodzice spakowali do skrzyni cały swój skromny dobytek, ojciec – krawiec – uszył mu piękny mundurek, a babcia podarowała dziwnie obco wyglądającą monetę i kazała kupić za nią cukierki… Wolałby zostać. Oddałby nowe ubranie i kieszonkowe… Oddałby wszytko, byle zostać. Ale pięcioletnie dzieci nie mają prawa głosu ani wyboru.

Jakimś sposobem nadal tam tkwi. W wyobraźni i w snach wraca w rodzinne strony. A kiedy po latach rzeczywiście odwiedza to miejsce i wchodzi do swojego pokoju, widzi widmo siebie z czasów dzieciństwa. Ten pięcioletni chłopiec przez cały czas tam był…

Również w warstwie narracyjnej Jurewicz jest rozdwojony na siebie obecnego i siebie sprzed lat. Prowadzi dialog z dzieckiem, którym kiedyś był. Opowiada mu/sobie o przeszłości i przyszłości… Lida płynie w żyłach ich obu. A rozstanie z nią, mimo upływu lat, nadal jest jak otwarta rana.

W tej nostalgicznej i wzruszającej opowieści nie piętrzy się patos. Jest żal za utraconym, jest złość na los, ale nie ma taniej pompatyczności. Jest za to humor, elementy fantastyki wyrosłe na gruncie idealizowania dzieciństwa i mitologizowania rodzinnych stron. Lida to niezwykle piękna, liryczna i wyważona opowieść o człowieku, który pielęgnuje wspomnienia, jest dumny ze swoich korzeni i chce pozostać sobą.

Na podłodze leżały moje stare połatane spodenki, skręcone podkolanówki niezliczoną ilość razy cerowane przez babcię, sandałki; to miało zostać tutaj jak stara skóra, a w tej nowej skórze, którą teraz na mnie zakładali, miałem jechać Tam i zapomnieć o tej dotychczasowej, wysmaganej tutejszym słońcem, deszczami i śniegiem stąd, kamieniami, na których rozbijałem kolana, płotami, na których rozrywałem spodnie, wszystko zostawało tutaj już niepotrzebne, zbyteczne, niewarte pamiętania.

*

????????????????????????????????????

Książka została w 1991 roku uhonorowana Nagrodą Imienia Czesława Miłosza. W ubiegłym roku nakładem Wydawnictwa Latarnia ukazało się jej nowe wydanie. Jeden egzemplarz – ufundowany przez wydawcę – trafi w ręce któregoś z czytelników bloga.

Aleksander Jurewicz napisał w Lidzie. „Każde dzieciństwo jest jakąś ruchomą prawdą i prawdziwości takiej prawdy nie można wykluczyć.” Jestem ciekawa, jak często wracacie pamięcią do czasów dzieciństwa, jak je wspominacie, czy macie swoje legendarne historie z wczesnych lat życia, które opowiadacie innym.

Nowy egzemplarz „Lidy” trafi w ręce osoby, która w najbardziej interesujący sposób odpowie na pytanie: Jakie jest twoje najwcześniejsze wspomnienie z dzieciństwa? Przeczytajcie raz jeszcze słowa autora Lidy z akapitu powyżej. Już wiecie, że wasze historie nie muszą być w pełni prawdziwe. Jeśli będzie w nich odrobina fantastyki i szaleństwa, tym lepiej. Chyba większość z nas mitologizuje i upiększa swoje wspomnienia z dzieciństwa… Czekam na wasze opowieści w komentarzach poniżej. Akcja zakończy się w środę o godzinie dwudziestej. Postaram się jak najszybciej wyłonić zwycięzcę i poinformować o tym na facebookowym fanpage’u bloga oraz na Instagramie.

Zapraszam do dzielenie się swoimi niesamowitymi historiami!

_16

Autor: Aleksander Jurewicz
Tytuł: Lida
Wydawnictwo: Latarnia
Liczba stron: 118
Wydanie: IV (2015)
Oprawa: Twarda
Format: 12.5 x 19.5 cm
Cena z okładki: 29.90
ISBN: 978-83-65387-00-4

Egzemplarze recenzencki oraz konkursowy książki trafiły do mnie dzięki uprzejmości Wydawnictwa Latarnia.

13942648_318758808468836_2008974922_n